Niebolek Niewałęsa

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 21 lutego 2012

Jak słyszę, szykuje się rewelacja, przewrót kopernikański w polskiej historii i polityce i w ogóle we wszystkim.

Mianowicie odnalazł się zestaw ukradzionych dokumentów agenta Bolka. Tfu, chciałem powiedzieć, Niebolka, czyli Nielecha Niewałęsy, to chyba jest bezpieczna forma pisania o tym epizodzie z życia Mędrca Europy i potomka imperatora Valensa ( byłoby:Wałęsy, ale, jak to wyjaśnił z całą powagą Lech Wałęsa w rozmowie ze swym bratem, w Rzymie nie znano liter ę i ł, stąd kroniki zapisały jego imię błędnie, ale nie szkodzi, bo wiadomo, że uciekł on „między Słowiany”, konkretnie w okolice Popowa i tam sie rozmnożył, więc cenne DNA zostało zachowane).

Zastanawiałem się swego czasu, skąd taki idiotyzm przedostał się do łba tego bałwana, znaczy, Mędrca. No, bo przecież są jakies granice skretynienia, jakiegoś poczucia obciachu, każdy je ma, wydawałoby się. No, ale, jak widać nie każdy. Ja się wydaje, w przerwach między rozmowami z oficerami bezpieki się nudził, może było takie hasło w krzyżówce, jak wiadomo, ulubionej rozrywce intelektualnej Wałęsy, a pewnie i jedynej i spytał strażnika, albo sam sprawdził w encyklopedii. Valens, Valens, hmmm…. zara, hmmmmmmmm…. No przecie to ja, cysorz, kurna , a ja żem nie wiedział, skąd taki mundry jezdem! Myślałem, że sam z siebie, a tu proszę! Niewykluczone zresztą, że ktoś mu to podsunął, ktoś znający go , wiedzący, że dwie cechy ma w życiu najważniejsze, chciwość na kasę i bezbrzeżny narcyzm, nawet nie znając tego słowa, jak pan Jourdain, co to nie wiedział, że całe życie mówi prozą.

Jak sie pisze Bolek Wałesa, to niezawisły sąd pozbawia całego majatku, nakazując przeproszenie w najdroższych możliwych mediach, zatem niech bedzie Niebolek Niewałęsa, OK?

No, ale do rzeczy, czyli do dokumentów odnalezionych w Sejmie. Logiczne, ze skoro coś się odnajduje po dwudziestu latach, to musiało byc uprzednio przez te same dwadzieścia lat ukryte. Takie są zasady logiki i nic tu na to nie poradzimy. Ja już mam takie skrzywienie, że jak magik macha prawa ręką w świetle reflektora, to ja patrzę, co w tym czasie robi w cieniu lewą. Miałem kiedyś na statku kolegę magika, trochę mi opowiadał i uczył prostych tricków, to wiem. Więc, jak się coś odkrywa i ujawnia, to ja pytam, a kto do tej pory ukrywał i utajniał? I czemu sobie o tym teraz przypomniał? Oczywiscie, takie iluminacje sa charakterystyczne dla czasów przełomów, gdy różni tacy szukaja sobie szalup ratunkowych, a takie kwity, to oczywiście niezłe bilety na szalupę, nawet w wersji lux, z drinkami.

Powiedzmy sobie szczerze, czy poznamy coś, czegośmy wczesniej nie wiedzieli? Oczywiście co innego wiedziec ogólnie, a co innego poznać wszystkie szczegóły, czarno na białym. Ale, kto chciał wiedzieć, że Wałęsa był kapusiem, który rozpoznawał na zdjeciach kolegów za pieniądze, to wiedział, kto postanowił, że tego nie chce wiedzieć, ten udawał, że nie wie. I dalej będzie udawał, że nie wie, choćby musiał zaciskać oczy i wciskac zatyczki w uszy. Tak, jak dziecko, któremu mama mówi: „Niestety…” a ono krzyczy, tupiac nóżkami, czerwone z gniewu: „Stety, stety!” .

Cała klasa społeczna tak krzyczała, najpierw zapewniając, że nic nie podpisał, potem, że podpisał, ale się nie zaciągał, aha, nie , to Clinton, no więc, podpisał, ale tak tylko, potem, że nie podpisał, potem, że podpisał, bo wszyscy podpisywali, potem, że nic nie podpisał, zależnie od tego, co akurat twierdził sam Wałęsa, a za nim nadążyć, jak wiadomo trudno, sam nie pamieta, co poprzedniego dnia mówił. A wydawało by sie, że to takie proste, jak ktoś mówi prawdę, to nie musi zastanawiac się, co mówił wczoraj…

Coś mi się wydaje, ze teraz przed telewizorem, jak to dziecko, skacze czerwony z wściekłości i rozpaczy Andrzej Wajda, któremu cały hagiograficzny film o Bolku sie własnie spieprzył. Tyle kasy, jak psu w …. pod ogon, znaczy! Oczywiście, mógłby on wykorzystac ta niezwykłą szansę i wykorzystać znalezione donosy i kwity, jako gotowy scenariusz, wprowadzić sceny, jak Wałesa ślini ołówek kopiowy i pisze, sylabizując mozolnie na kawałku papieru, co powiedział Lenarciak, a co ten kolega, co go nie zna po nazwisku, ale się dowie, a na razie wie, że mieszka nad Delikatesami. Ale to akurat wiemy już od dawna i Wajda wie to też od dawna, bo to było w „Plusach dodatnich”, żywi świadkowie o tym mówili. Więc, jak do tej pory udawał, że o tym nie wie, skacząc z zamkniętymi oczyma, tupiąc nożkami i krzycząc „Stety, stety”, to i teraz zdania nie zmieni, choćby te zeznania wyświetliły się na niebie, niczym zorza polarna. I to z podkładem muzycznym.

Mogłby wprowadzić sceny, jak Wałęsa wnosi do mieszkania a to nową lodówkę, a to telewizor, choć z pensji było to raczej trudno kupić, ale o tym też już wszyscy wiedzą i to od Medrcowej Europy, pani Danuty, ktora o tym napisała w swojej książce, zaznaczę, ona sama napisała, nie Krzysztof Wyszkowski, Jarosław Kaczyński, czy Andrzej Gwiazda. Dodała tylko, że to w Totolotka małżonek- szczęściarz wygrywał co chwilę, co każe przypuszczac, że do najbystrzejszych Pani Danuta nigdy nie należała, skoro w to wierzyła. No, ale przeważnie wierzymy w to, w co bardzo chcemy uwierzyć i co nam jest na rękę. No i milośc też jest ślepa, oczywiście, przyznajmy życzliwie, żeby Pani Danuty nie zostawiać w niezręcznym położeniu.

No więc, skoro wyznania samej Danuty Wałęsowej osobiście nie zaintrygowały Andrzeja Wajdy i nie skłoniły do jakiejś, choćby przelotnej refleksji, to możemy mu teraz cały plik pokwitowań w gardło wcisnąć, a on uda, że to gofry ze śmietaną i przełknie, jak najszybciej. Nic go nie ruszy.

Jak już Bułhakow zauważył, rękopisy nie płoną, co prawda miał na myśli literaturę, a nie donosy na kolegow i pokwitowania za sbcki jurgielt, ale nie szkodzi, zastosujemy interpretacje rozszerzającą. Jakiż musi byc zawód Wałęsy, który w swoim knajackim, chłopskim sprycie myślał, że, jak się powyrywa te ponumerowane strony z pożyczonych akt, to już szlus, więcej nigdzie ich nie ma. I nikt nawet nie zapyta, bo przecież „pomyślenie jest zbrodniom!”, jak stwierdził. A tu są. Co za podłość! Nawet sie zdenerwował i powiedział porucznik Stokrotce, że, co tam , takie kopie, jak będzie chciał, to i na nią takie papiery znajdzie, nawet lepsze. Nawet wierzę, ale dzisiaj nie o niej.

Ale bez tych kwitów, czyżby nie wiedział, że staraniem towarzysza generała Buły całość archiwów została zmikrofilmowana w trzech kopiach, dwie poszły za granicę, jedna została w kraju? Nawet wyrok za to dostał. W zawieszeniu. Zawieszenie na wypadek, gdyby miał znowu okazję zdradzic swój kraj i popracować dla Rosjan. Ale, nie miał, więc nie niepokojony żył sobie spokojnie na sowitej emeryturze. A z łamów Wyborczej płynęły jeremiady o jaskiniowym antykomuniźmie, polowaniach na czarownice, strasznych oczach, nienawiści i zemście. Ludzie, przecież przy nas Święty Mikołaj to chory z nienawisci psychol! My, jako naród wykazaliśmy się większa miłością i zdolnoscia do wybaczania, niż Matka Teresa i Świety Franciszek razem! I dodam, głupotą większą, niż Niesiołowski, Nowak i Graś razem. I Bolek, jako wisienka na torcie.

seawolf • niepoprawni.pl

Możliwość komentowania Niebolek Niewałęsa została wyłączona

%d blogerów lubi to: