Rozpoczął się proces o „Cenę przetrwania?”

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 25 lutego 2012

22 lutego 2012 rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Krakowie proces o naruszenie dóbr osobistych z powództwa Jacka Pszona przeciwko mnie, jako autorowi, oraz oficynie „Czerwone i Czarne”, jako wydawcy książki „Cena przetrwania? SB wobec Tygodnika Powszechnego” (Warszawa 2011).

Nie będę publicznie komentował przebiegu rozprawy (ani tej, ani następnych), ponieważ uważam, że Sąd musi mieć rzeczywistą możliwość osądzenia sporu w atmosferze wolnej od jakichkolwiek nacisków, w tym również nacisku opinii publicznej. W każdym razie ja i moi pełnomocnicy procesowi możemy się do tego zobowiązać. Czym innym jest jednak wyrażenie ogólnego poglądu na istotę tego sporu. Poniższe uwagi nie mają więc związku, z tym co działo się wczoraj w sali sądowej. To jest pogląd, który wyznawałem także przedwczoraj, a nawet 10 miesięcy temu – zaraz po złożeniu pozwu w sądzie.

Uważam, że u podłoża tego pozwu leży, nie wiem na czym oparte, przekonanie pewnych ludzi, że mają prawo arbitralnie decydować o tym, co wolno, a czego nie wolno robić w badaniach najnowszej historii Polski. To jest przekonanie, że im, z jakichś tajemniczych powodów, więcej wolno. Ci ludzie przyznali sobie prawo bezapelacyjnego decydowania o tym, że historia nieprostych i nieoczywistych wyborów „Tygodnika Powszechnego” w okresie 1945-1989, ma być przedstawiana jako nader prosta i nader oczywista, a odstępstwa od tego kanonu nie będą tolerowane.

Wedle tej osobliwej teorii „Tygodnik Powszechny” nigdy nie pobłądził, nikt z jego ludzi nigdy nie okazał żadnej słabości, jego linia polityczna – chociaż zmienna – była zawsze w oczywisty sposób słuszna. Słuszne było popieranie Gierka przed rokiem 1976 i równie słuszna była zmiana tej linii politycznej o 180 stopni, po roku 1976. Słuszne było opieranie się zakusom Służby Bezpieczeństwa i równie słuszne było układanie się z nią. Tak się pisze historię apologetyczną, historię, której bohaterowie nie podlegają normalnemu wartościowaniu, są jak gdyby ludźmi bez skazy grzechu pierworodnego. Tak się zarazem pisze historię bezalternatywną – taką, w której odmienne koncepcje realnie istniejące kiedyś w ramach tego środowiska (np. spór ks. Piwowarczyka z Jerzym Turowiczem o rodzaj zaangażowania katolickiego po 1945 r.; albo spór Stefana Kisielewskiego ze Stanisławem Stommą o stosunek do Soboru i Prymasa w dekadzie 1965-1975) mają zostać dzisiaj wygumkowane na sposób orwellowski tak, jak gdyby ich nigdy nie było. A ci, którzy ośmielą się przełamać obowiązujący kanon, mają być najpierw napiętnowani, najlepiej bez prawa repliki, a następnie wykluczeni z debaty.

Nie czas dziś wracać do owej, pożal się Boże!, „krytyki” mojej „Ceny przetrwania?” przed rokiem. Ci, którzy ją śledzili wiedzą, że było to raczej polowanie z nagonką niż debata. Ale to już było, dzisiaj jest proces z powództwa Jacka Pszona. Ten proces to przede wszystkim pomysł, by książkę pisaną z najwyższą dbałością o szczegóły i bardzo powściągliwą we wnioskach, ścigać przy pomocy Kodeksu Cywilnego. Nie mogę tego pomysłu widzieć inaczej, jak tylko jako próbę przedłużenia, tym razem środkami prawnymi, owego polowania z nagonką sprzed roku.

Sens obecnego sporu jest taki, że albo w Polsce wolno pisać uczciwe książki z zakresu najnowszej historii, albo też tego czynić nie wolno bez narażania się na – niekiedy dotkliwe – konsekwencje procesu cywilnego. Sens tego sporu jest taki, że albo mamy wolność badań i wolność publikowania ich wyników, albo mamy powrót cenzury w bardziej subtelnej postaci. Ludziom, którzy stoją za tym przedsięwzięciem, chodzi po prostu o to, ażeby przez wiele najbliższych lat nikt nie poważył się pisać otwarcie o historii doby PRL-u, a już na pewno nie o ludziach i środowiskach, które w ten sposób próbują sobie nadać ów swoisty historyczny immunitet.

Na podobną próbę więzienia myśli i kneblowania ust nie powinni się godzić uczciwi historycy, pisarze, dziennikarze… Nie powinni się na to godzić w ogóle uczciwi Polacy.

Roman Graczyk • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Rozpoczął się proces o „Cenę przetrwania?” została wyłączona

%d blogerów lubi to: