POLACY TO TCHÓRZE

Posted in ■ aktualności, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 11 marca 2012

Kiedy Polacy otworzą oczy i przekonają się,że żyją w kraju nowoczesnej okupacji?

Skrócony wywiad ze S. Tymińskim dla gazety Goniec/Kanada

– Minęło dwadzieścia kilka lat, od kiedy starał się Pan o prezydenturę w Polsce. Świat się zmienił, Polska się zmieniła, wiele rzeczy wyszło na jaw, ludzie dowiedzieli się o wielu sprawach.
Jak Pan ocenia tamten czas z tej perspektywy i czy wiedząc to wszystko, co Pan dzisiaj wie, też by się Pan zdecydował wtedy stawać do wyborów, ten pierwszy raz, niejako rzucając się na głęboką wodę?

– Nie jestem pewien, czybym się zdecydował drugi raz tak silnie zawalczyć, jak walczyłem o Polskę w tych wyborach w 90 roku, ponieważ po latach refleksji, niestety jestem przygnębiony z tego powodu, że Polacy jako naród okazali się narodem tchórzy.
Kiedy w 90 r. mieliśmy naszego śmiertelnego wroga w pogoni, już niektórzy z nich pakowali walizki, żeby wyjechać z kraju, ze strachu, że my wygramy wybory, to wtedy niestety, w II turze, ludzie stchórzyli.

Widząc ten okropny atak na mnie – co było dla mnie wielkim komplementem, że wrogowie tak się poniżyli, że rzucili we mnie stek kłamstw, bo to było przecież z ich strony poniżenie; wielcy intelektualiści bluzgający kłamstwem na prawo i lewo – to znaczyło, że myśmy mieli siłę.
I niestety, Polacy nie byli w stanie obronić swoich głosów, a wtedy wystarczyło podnieść kij i nie trzeba byłoby nawet bić, oni sami by uciekli z kraju.
– Nie sądzi Pan, że jednak doprowadziliby do jakiegoś siłowego rozwiązania, może zamachu na Pana?

– Przede wszystkim ich było za mało, to jest cały czas garstka ludzi, trzydzieści osób czy nawet mniej, które są liderami tej całej okupacji w Polsce.
Prawda, oni mają poparcie Zachodu, ale sytuacja geopolityczna w 90 roku była taka, że cały świat się patrzył, co się dzieje w Polsce, i cały świat był ciekawy, co się tam rozegra. Tak naprawdę to nawet nie chodziło wtedy o Polskę, tylko o to, żeby Ameryka pokazała, że po zmianie ustroju w Polsce komunistom będzie jeszcze lepiej; po to, żeby zdobyć przychylność Rosji, żeby zrobili to samo. I tylko o to chodziło.

– Czy nie sądzi Pan, że ten świat nie tylko się patrzył, ale ten świat sterował i ingerował w cały ten proces, tzn. że było to w pewien sposób inspirowane przez chociażby Amerykanów właśnie?

– Jak najbardziej. Nie tylko Amerykanów zresztą, Anglicy, Niemcy, Francuzi, Włosi, wszyscy mieli chrapkę na Polskę, widząc, jakie mamy bogactwa. Przecież te bogactwa, które myśmy mieli, już ich nie ma, już przez wielu ludzi zostały wyliczone.
– Nie tylko bogactwa naturalne, ale przemysł, mówi Pan o infrastrukturze kraju…
– Przede wszystkim, co zawsze powtarzam, wartość ludzi.
– Wykształcenie?
– Tak, wtedy ludzie jeszcze mieli ogromną wartość, co dzisiaj jest wątpliwe.
– Mieli zapał?
– Oczywiście, energię, a przede wszystkim nadzieję.
Nad tym zawsze ubolewam, że po tej klęsce wyborczej – nie dla mnie, bo dla mnie to była wspaniała przygoda. Ja każdego dnia dziękowałem Bogu, że brałem w tym udział, ponieważ to było wzniosłe, uroczyste i po prostu wspaniałe. Ale to wszystko się załamało w II turze, ponieważ ludzie się przestraszyli. Ja to czułem. Wiedziałem, że nic z tego nie będzie, ale trzeba było wytrwać do końca.
– Przez jakiś czas jeszcze próbował Pan coś w Polsce robić…
– Jeszcze dokończę tutaj. Ostatniego dnia wyborów przejeżdżałem obok gmachu Telewizji Polskiej na Woronicza i powiedziałem żonie i moim ludziom, że wstąpimy tam, zobaczymy, co się dzieje. To już było po wyborach, po ostatnim odcinku wyborczym, kiedy była cisza wyborcza.

Zaprosiła mnie dyrekcja na górze i tam podali mi kawę. Żona kawy nie chciała pić, bo nie lubiła tych osobników i nie miała do nich zaufania. Byłem w trudnej sytuacji, bo miałem przed sobą całą dyrekcję TVP, już nie będę wyliczał nazwisk, bo oni jeszcze dzisiaj tam są na wysokich stanowiskach, sami Żydzi.
I jak się zapytałem, dlaczego żeście mnie obrzucili tyloma kłamstwami, żeście się poniżyli do poziomu rynsztoka, odpowiedzieli, „bo myśmy się bali, że pan nas wymieni na Peruwiańczyków”…
– Taki żart?
– Nie przeszło im przez gardło, że „pan nas wymieni na Polaków”, to użyli takiego synonimu, że „pan nas wymieni na Peruwiańczyków”. Dla mnie to był zły żart.

– Popieram młodzież patriotyczną do tego stopnia, że kiedy widzę, że są w kraju jakieś demonstracje, to czasem wyślę nawet jakieś pieniądze poparcia; podziękować za demonstrację nie wystarczy, trzeba to przypieczętować pieniądzem, w nadziei, że coś z tego będzie.

Nasi wrogowie tak umocnili swoje struktury przez ostatnie dwadzieścia kilka lat – mówię o strukturach formalnych, nie tylko wojsku i policji, a przede wszystkim w finansach, w bankowości, instytucjach prawnych – było ich za mało, więc ściągnęli swoich ziomków, którzy są w międzynarodowych organizacjach pomocy prawnej czy finansowej.
Ci ludzie mają struktury. I teraz puści pan na nich młodzież, bez lidera, bez struktury, bez finansowania, to jest rzeź, to jest motłoch i motłoch nigdy w tej sytuacji nie wygra.
Niestety, nie widzę mozolnego budowania polskich organizacji, które by miały formalne struktury i strategię, czy też ludzi, którzy myślą strategicznie, czegoś, czego do tej pory u Polaków nie widziałem – myśli strategicznej. Widzę to u naszych wrogów, ale nigdy u Polaków nie widziałem. Bo każdy jest szlachcic, każdy tokuje, każdy wie lepiej i nie ma wspólnej pracy nad…
– …nad programem?
– Nie ma zgody między ludźmi, między Polakami, na odzyskanie kraju. Przez lata starałem się zapytać moich rodaków, czy tutaj w Kanadzie, czy też w Polsce, jaką mają wizję Polski, powiedzmy za pięć, za dziesięć lat. Tej wizji nie ma. W mojej opinii, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Niestety, Polacy zostali tak zabiedzeni, że większość ludzi nie ma środków do życia, żeby przetrwać przez dwa – trzy miesiące. Zresztą podobna sytuacja jest w Ameryce. Statystyki pokazują, że większość ludzi w ciągu 30 dni nie może nawet zebrać dwóch tysięcy dolarów, gdyby mieli jakiś wypadek. Społeczeństwo zostało tak zabiedzone, że jest łatwe do kontroli. To jest metoda kontroli nad społeczeństwem.
– Czy to jest element procesu globalnego?
– Absolutnie, a szczególnie w Polsce. Bo w Polsce wiadomo było od samego początku, szczególnie ja, który żyłem przez kilka lat w Peru i widziałem, że kierunek Polski był latynoski, gdzie jest bardzo mała grupa ludzi, którzy są bardzo bogaci, a reszta zabiedzona i posłuszna.
Więc jak ja mogę prowadzić do boju ludzi i robić zamieszanie, kiedy ci ludzie nie mają środków do życia, żeby przetrwać nawet tydzień czy miesiąc? Jak czek z renty czy czek z zakładu nie przyjdzie na czas, to rodzina umrze z głodu.
W tej sytuacji trudno oczekiwać, że młodzież, która oczywiście chciałaby zmiany i od czasu do czasu bierze udział w pochodach, żeby w Polsce zrobiła rewolucję. A innej drogi nie ma, bo jedynie rewolucja może tych ludzi, którzy już mają tak silne struktury, zmieść, wymieść z naszego kraju.
– Ale rewolucja musi mieć przywódcę i rewolucja musi mieć program.
– Tak, inaczej stanie się opresorem i okupantem. Summa summmarum, żeby zakończyć moją myśl, Polska jest w stanie nowoczesnej okupacji.
– Może Pan powiedzieć dokładniej, na czym ta okupacja polega?
– W starych czasach okupacja była wojskowa; za okupacji niemieckiej wróg chodził w mundurach.
Za okupacji rosyjskiej już to nie było takie jasne, bo były masy tajniaków, ubeków, esbeków i czego tam jeszcze.
Możni tego świata doszli do wniosku, że okupacja wojskowa nie daje maksymalnych korzyści i okupacja dzisiaj jest okupacją finansową, pod płaszczykiem globalizacji. Ludzie są eksploatowani do maksimum, po to żeby mocarstwa mogły utrzymać wysoki poziom życia.
– Inni muszą na to pracować?
– Absolutnie.
– Mówił Pan, nie ma wizji Polski, a jaka jest Pana wizja Polski? Jak Pan by sobie wyobrażał tę Polskę marzeń, Polskę, która jest krajem wolnym, niepodległym, w którym ludzie sami się rządzą?
– Przede wszystkim bym chciał zobaczyć – mam nadzieję, że jeszcze tego dożyję – uczciwych Polaków w rządzie, którzy wspólnie razem pracują dla dobra Polski, bez korupcji, bez przekrętów, którzy pracują patriotycznie i uczciwie dla dobra kraju.
Jeśli zobaczę taką grupę ludzi pracującą dla dobra kraju, to będę bardzo szczęśliwy. Tu dużo nie potrzeba, powiedzmy trzydziestu – czterdziestu ludzi, żeby wymienić tę małą garstkę naszych wrogów, którzy zajmują te stanowiska.
– Ale oni są poobrastani tym całym aparatem…
– Jak powiedziałem, jest nikła nadzieja na rewolucję, a jedynie rewolucja może tych ludzi wymieść z kraju!
Nic innego, żadne wybory demokratyczne do tego nie doprowadzą. Oni mają już wybory opanowane w jednym palcu, z ordynacją proporcjonalną, z progami wyborczymi, które wymagają setek tysięcy podpisów, a to ma swoje koszty, z finansowaniem kampanii wyborczych, które są dotowane przez budżet państwa, co jest absolutnie niemoralne. Kto może to przeskoczyć?!
– Kto dokładnie jest w Polsce okupantem? Kto to jest?
– No niestety, to jest mała grupa ludzi, która do tej pory zajmuje te stanowiska. I niestety są to ludzie, którzy dziedzicznie mają władzę w Polsce, i niestety są to ludzie pochodzenia żydowskiego. Często pod przybranym polskim nazwiskiem.

– Absolutnie się z panem zgadzam, że Polska jest używana jako taran. Nie tylko taran, ale mamy jeszcze takie psy łańcuchowe, jak Radek Sikorski, który stale ujada na Białoruś i Polska ma z tego bardzo mało pożytku, a wręcz przeciwnie, same szkody.
Zawsze ubolewam nad tym, że po zmianie ustroju w 89 r. myśmy się brutalnie politycznie odcięli od Rosji, od rynku wschodniego, czyli cała Białoruś, wszystkie byłe republiki i cała Rosja. Myśmy na tym strasznie dużo stracili. Aby się podlizać Zachodowi, na ich zawołanie staliśmy się wrogiem tego całego obozu. Straciliśmy właściwie ćwierć dekady do tej pory, żeby w ten rynek wejść. A mieliśmy im dużo do zaoferowania.
– Czy Pan uważa, że Polska może być dla Rosji partnerem?
– Pozwoli pan, że dokończę pana pytanie o Białoruś.

Dla mnie Białoruś i Rosja to jest jedno, więc kiedy Radek Sikorski ujada na Białoruś, on ujada na Rosję. Byłem na Białorusi kilka razy i zauważyłem, że we wszystkich ministerstwach, w rządzie Białorusi pracują Rosjanie. Tak że rząd już został przez Rosjan przejęty.
Poza tym są tak silne sojusze wojskowe między Rosją i Białorusią, że właściwie oni mają jeden system dowództwa w Moskwie.
Poza tym jest tak silna unia gospodarcza, to jest tylko kwestia czasu, dogodnego momentu, kiedy to będzie jedna Rosja. Nie widzę, jak Zachód się może temu przeciwstawić. Tak że atakując Białoruś, Polska atakuje Rosję.
– To wracamy do Pana koncepcji tej Polski, która mogłaby coś ugrać w całym układzie politycznym. Czy Rosjanie są w stanie traktować Polskę jako partnera?
– Absolutnie. Miałem czasami rozmowy z radcą gospodarczym ambasady rosyjskiej. On uważał Polaków za głupich szaleńców.
– Dlaczego?
– Metody polityczne. Te stałe ataki, podjazdy, to nie jest dobre dla interesów. Ten człowiek nie mógł tego zrozumieć. Ogólnie, Rosjanie patrzą na nas z pogardą. Uważają te podskoki za podskoki ludzi niedojrzałych, niezrównoważonych.
Nikt po drugiej stronie nie ma wątpliwości, że my to robimy na zamówienie Zachodu, więc traktują nas jak głupie marionetki. A w międzyczasie ponad naszym krajem mają doskonałe interesy Niemcy, Francja, Włochy, gdy Polska jest tylko krajem przejazdowym i „pasażerem” nowoczesnych technologii.

– Dziękuję bardzo.
Rozmawiał: Andrzej Kumor

http://www.goniec.net/teksty …

someone • niepoprawni.pl

Reklama

Możliwość komentowania POLACY TO TCHÓRZE została wyłączona

%d blogerów lubi to: