Andrzej Kołodziej – zapomniany bohater Sierpnia

Posted in ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 27 czerwca 2012

Andrzej Kołodziej należy do tych dziś zapomnianych bohaterów Sierpnia 1980 roku, bez którego ten historyczny zryw być może nie doszedłby do skutku. Został liderem strajku w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, w wieku zaledwie 21 lat.

Urodził się 18 listopada 1959 r. w Zagórzu koło Sanoka. W 1977 r. przyjechał do Gdańska jak inni, skuszony perspektywą lepszych zarobków i znalazł zatrudnienie w Stoczni Gdańskiej im. Lenina jako monter. Rozpoczął naukę w Technikum Budowy Okrętów, którego nie ukończył, wyrzucony za „działalność antypaństwową”.

W rok po przyjeździe na wybrzeże, w 1978, rozpoczął współpracę z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, kierowanym w Gdańsku przez Tadeusza Szczudłowskiego. Wtedy zetknął się z przywódcami Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, między innymi z Bogdanem Borusewiczem i Andrzejem Gwiazdą. Wkrótce wstąpił do WZZ. Zajmował się drukiem niezależnego pisma „Robotnik Wybrzeża”, odpowiadał za kolportaż prasy i niezależnych wydawnictw Stoczni Gdańskiej. Pod koniec stycznia 1980 r. wraz z Anną Walentynowicz został wyrzucony z pracy w stoczni za to, iż próbował zorganizować strajk w obronie Lecha Wałęsy i innych pracowników zwolnionych z „Elektromontażu”. Gdy 14 sierpnia przyjęto go ponownie do pracy, już następnego dnia został inicjatorem strajku i przewodniczącym Komitetu Strajkowego. Mimo młodego wieku, doświadczenie jakie nabył w działalności podziemnej, pozwoliło mu pokierować strajkiem z odwagą i w sposób zapewniający spełnienie założonych postulatów. Został jednym z sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych 31 sierpnia 1980 r. oraz wiceprzewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Gdańsku. Budował struktury regionalne związku, organizował przerzuty materiałów propagandowych do Czechosłowacji. Dwa miesiące przed wprowadzeniem stanu wojennego próbował przekroczyć granicę polsko-czechosłowacką idąc na spotkanie z opozycjonistami z Karty 77. Parę dni później został aresztowany przez czechosłowackie Bezpieczeństwo Państwowe i skazany w kwietniu 1982 r. na dwadzieścia jeden miesięcy więzienia. Po odsiedzeniu całego wyroku został przekazany polskiej Służbie Bezpieczeństwa, która 20 lipca 1983 r. wypuściła go na wolność.

Uważał, że związek prowadzi politykę zbyt „pasywną” dlatego podjął najpierw współpracę ze środowiskiem Joanny i Andrzeja Gwiazdów, wydając z nimi pismo „Poza układem”, a potem związał się z „Solidarnością Walczącą”, która w latach osiemdziesiątych była poważną, liczną organizacją konspiracyjną, działającą na rzecz obalenia systemu PRL.

W 1984 r. utworzył Oddział Trójmiasto „Solidarności Walczącej”. W tym samym czasie protestował przeciwko aresztowaniu i pobiciu Andrzeja Gwiazdy przez ZOMO, biorąc udział w głodówce w kościele św. Anny w Gdańsku Oliwie. W 1987 r., po aresztowaniu Kornela Morawieckiego, przywódcy „Solidarności Walczącej” staje się jej przewodniczącym. W 1988 r., po zatrzymaniu przez SB był oskarżony o działalność terrorystyczną. W wyniku mediacji episkopatu Polski, władze pozwoliły na jego i Morawieckiego wyjazd do Włoch, jako powód podając potrzebę ich leczenia, informując, iż Kołodziej jest chory na raka. W 1990 r. powrócił do kraju. W latach 1998-2002 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Osiedla w rodzinnym Wielopolu, potem wrócił na Wybrzeże. Obecnie mieszka w Gdyni.

W 2000 r. Rada Miasta Gdańska nadała Kołodziejowi tytuł Honorowego Obywatela Miasta Gdańska. Jest także Honorowym Obywatelem Miasta Zagórz, a w 2006 r. został przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2008 r. została wydana jego książka „Gdyńscy komunardzi. Sierpień 1980 w Stoczni Gdynia”.

Ponownie było o nim głośniej gdy po incydencie wywołanym na jubileuszowym zjeździe „Solidarności” 30 sierpnia 2010 roku w Gdyni przez Henrykę Krzywonos, zabrał głos i oświadczył: „30 lat temu w sali BHP Stoczni Gdańskiej byłem w gronie tych którzy podpisywali porozumienie z komisją rządową w imieniu milionów strajkujących Polaków, którzy nam zaufali i powierzyli swój los w nasze ręce. Porozumienie sierpniowe było naszym zwycięstwem, ale stało się wówczas coś ważniejszego – uwierzyliśmy w siebie, poczuliśmy siłę w jedności działania.

Tamte sierpniowe dni uwolniły drzemiące w nas uczucie jedności I wyzwoliły potrzebę współdziałania w samoobronie przed totalitarnym systemem. Tak podświadomie rodziła się w nas solidarność. I to było piękne. Ta bezprecedensowa przemiana w nas pozwoliła nam zaledwie w kilka tygodni utworzyć wielomilionowy ruch społeczny w którym było miejsce dla każdego kto pragnął wolności i sprawiedliwości. Powstała potężna siła polityczna, związek zawodowy Solidarność. Siła która była w stanie przeciwstawić się reżimowi. Ten masowy ruch został zdelegalizowany i rozbity brutalną przemocą ale nie unicestwiony. Przetrwała w nas idea solidarności i pragnienie wolności.

I znowu musieliśmy stanąć do walki jak w pamiętnym sierpniu, walki innej I trudniejszej. Już nie stałem na czele strajku w stoczni Gdynia ale tworzyłem organizację polityczną Solidarność Walcząca stawiająca sobie za cel pełne odzyskanie niepodległości. Ale podstawą naszego działania była solidarność i jej wartości. Wspieraliśmy wszystkich którzy walczyli z komuną wyznając zasadę jedności i solidarności w swych działaniach. Bo tylko razem mogliśmy pokonać tamten zbrodniczy system. Wspólnie walczyliśmy o sprawiedliwość i prawdę, prawdę której tak bardzo zabrakło polityce po 1989 roku.

Częściowo ale jednak zwyciężyła wówczas solidarność. Tragiczne jest to że od tego momentu podobno politycy wyniesieni na szczyty władzy dzięki zaufaniu milionów ludzi którzy ślepo im zaufali postanowili wykorzystać solidarność jako klucz do kariery osobistej, zawodowej czy politycznej.

-To Michnik pierwszy wykorzystał symbol „S“ do uwiarygodnienia swojej prywatnej gazety a potem go odrzucił,

-To rząd Mazowieckiego posłużył się „S“ dla przeprowadzenia drakońskich reform skierowanych przeciw tym co faktycznie wywalczyli wolność.

-To Wałęsa manipulował „S“ gdy wzmacniał lewą nogę i prowadził wojnę na górze we własnym interesie.

I zabrakło nam prawdy o zawłaszczaniu symbolu i idei „Solidarności“ dla doraźnych potrzeb politycznych. Niestety większość polityków woli nie pamiętać dziś, że to solidarność wyniosła ich na szczyty. Nie chcą pamiętać, że bez solidarności nie byłoby niepodległej Polski. A bez Niepodległej Polski nie byliby tam gdzie się znaleźli. Dla nich „Solidarność to coś co dało im głosy wyborcze.

Nie tak należy pojmować Solidarność. Niezaprzeczalnie związek zawodowy „Solidarność” jest kontynuatorem tamtego ruchu, który powstał w wyniku zwycięstwa sierpnia 80 Ale “Solidarność” To coś więcej, Solidarność to Wartość sama w sobie a ściślej System Wartości takich jak: – jedność, – godność, – wolność, czy współodpowiedzialność za nas samych. To wyznawanie tych wartości determinowało naszą wspólną walkę i pozwoliło nam pokonać największy system totalitarny – jakim był komunizm.

To kierując się tymi wartościami wspólnie wywalczyliśmy niepodległość dla Naszego Kraju, dla nas samych a także pomogliśmy wyzwolić się innym ciemiężonym narodom. Dlatego „Solidarność” jest fundamentem, solidarność to historyczna i polityczna podstawa bytu współczesnej Niepodległości Naszego Państwa Polskiego.

To dlatego solidarność należy przede wszystkim szanować bo dzięki tej idei jesteśmy dzisiaj wolni. I nikt nie ma moralnego prawa by zawłaszczać sobie tą wspaniałą ideę! Ani Wałęsa, ani Gwiazda, ani żadna partia polityczna, bo solidarność jest naszym wspólnym dobrem bo solidarność potrzebna jest nam wszystkim, dziś może jest bardziej nam potrzebna niż wówczas gdy jak zauroczonych poniosła nas ku Wolności i niepodległości.” Link Link Link

Kazia • pomniksmolensk.pl

Wywiad z Andrzejem Kołodziejem

Reklamy

Możliwość komentowania Andrzej Kołodziej – zapomniany bohater Sierpnia została wyłączona