Wymarzony prezent wigilijny? W 1956 r. nasi rodacy otrzymali od władzy typową dla tamtych czasów niespodziankę – ZOMO

Posted in ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 24 grudnia 2012

Komuniści zawsze wiedzieli, jak zrobić społeczeństwu niespodziankę. Na przykład „pod choinkę” 1956 roku Polacy dostali… ZOMO. 

Na mocy uchwały Rady Ministrów PRL 24 grudnia 1956 roku utworzono Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej. Stało się to po ostrych starciach czerwcowych w Poznaniu, gdzie zginęło kilkadziesiąt osób w wyniku użycia wojska do rozpędzania demonstracji.

To „bijące serce partii” – jak dość szybko te paramilitarne oddziały nazwali Polacy – służyło do „likwidacji zbiorowych naruszeń porządku publicznego” aż do września 1989 r, gdy ZOMO zostały przemianowane na Odziały Prewencji Milicji Obywatelskiej, a po zmianie nazwy milicja na policja – na Oddziały Prewencji Policji i tak jest do dzisiaj.

Po raz pierwszy ZOMO użyto do demonstracji siły już w styczniu 1957 r. w dniu wyborów do sejmu. Pierwszą demonstrację jaką rozbili ZOMOwcy była ta w marcu 57’ w podrzeszowskiej wsi, gdzie protestowało kilkaset osób w obronie kościelnego majątku ziemskiego.

Od chwili powołania do życia ZOMO formacja stała się znienawidzonym przez Polaków narzędziem represji, zaś służący w nich mężczyźni, którzy przyszli do ZOMO jako ochotnicy z poboru wojskowego, długo po zakończeniu służby byli traktowani w swoich środowiskach jak renegaci.

Służba w ZOMO w latach 70. była dość atrakcyjna. Odbywała się w dużych miastach, nie było wyjazdów na poligony, a w koszarach nie było „fali”.

Dość szybko ZOMO przekształciło się w sprawną organizację paramilitarną. Jej ćwiczenia przyjeżdżali towarzysze z „zaprzyjaźnionych krajów”. Prawdziwy „chrzest bojowy” formacja miała w czasie stanu wojennego. ZOMOwcy z plutonu specjalnego nie zawahali się użyć broni w kopalni Wujek, gdzie zabili dziewięciu górników.

Polacy oprócz tego, że bali się ZOMO, to oczywiście śmiali się nich, podobnie jak z groźnego Gestapo podczas okupacji niemieckiej. Powstawały wierszowane dowcipy: „Ani Ixi ani Omo nie wypierze tak jak ZOMO”, albo: „Wstąp do ZOMO, zanim ZOMO wstąpi do ciebie!”

Nic jednak nie przesłoni faktu, że wiele osób, nawet przypadkowych, bo akurat przechodzących przez rejon zamieszek, zostało mocno poturbowanych przez najpierw bijących, a potem myślących ZOMOwców. Ciężkie uszczerbki na zdrowiu nie były czymś wyjątkowym.

Wirtualna Polska, wpolityce.pl
fot. muzeum-wujek.pl

Reklama

Możliwość komentowania Wymarzony prezent wigilijny? W 1956 r. nasi rodacy otrzymali od władzy typową dla tamtych czasów niespodziankę – ZOMO została wyłączona

%d blogerów lubi to: