„Gruba kreska” po niemiecku

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 29 grudnia 2012

W Niemczech „rynek medialny, jak żadna inna branża, jest naszpikowany byłymi współpracownikami Stasi. (…)”.

Stasi. Zmowa niepamięci - Grit Hartmann, Uwe Muller„Do więzień trafiło zaledwie 40 osób” spośród funkcjonariuszy reżimu NRD, a „ofiary za doznane krzywdy nigdy nie otrzymały odpowiedniego zadośćuczynienia”. Książka niemieckich dziennikarzy obala mity na temat wzorowego rozliczenia się Niemców z dziedzictwem komunizmu.

„Po upadku NRD Niemcy postanowili skorzystać z doświadczenia, które zdobyli 45 lat wcześniej, i rzetelnie rozliczyć drugą niemiecką dyktaturę. Dziś wiadomo, że projekt ten zakończył się fiaskiem” – napisali w przedmowie książki „Stasi. Zmowa niepamięci” jej autorzy, dziennikarze Grita Hartmann i UweMüller. I najkrócej mówiąc, o tej rozliczeniowej porażce jest ta książka.

Hartmann i Mueller w imponujący sposób, w oparciu o typową niemiecką metodologię polegającą na dbałości o szczegóły, precyzyjnym i żmudnym szkicowaniu szerokiego kontekstu społeczno-politycznego obalili powszechnie przyjęte twierdzenia, że „Niemcy nie mają sobie równych na świecie w rozliczaniu swojej przeszłości”.

Było i nadal jest co rozliczać. W książce czytamy m.in., że  w więzieniach NRD zmarło z przyczyn nienaturalnych około 2500 aresztowanych. W latach 1950-1989 aresztowanych zostało w sumie 700 tys. osób, z czego 200 tys. z tzw. przyczyn politycznych.  Niektórzy chcieli uciekać z tej wielkiej pułapki jaką stało się NRD. „Od początku lat 70. Zainstalowano w NRD około 60 tys. urządzeń samostrzelających typu SM-70, które jak wówczas twierdzono były ‘współcześnie najbardziej skutecznym elementem systemu technicznego zabezpieczenia granicy państwowej'” – napisali w swojej pracy dziennikarze.

Eksperymenty, jakie przeprowadzono na zwierzętach, m.in. na sarnach potwierdziły, że miny odłamkowe śmiertelnie lub ciężko będą raniły śmiałków próbujących sforsować granicę. Gdy w grudniu 1971 r. w Ministerstwie Obrony NRD trwała dyskusja nad wynikami tych eksperymentów, jeden z jej uczestników zaproponował, żeby miny wypełnić kulami z twardej gumy zamiast kawałków stali. Pierwszy sekretarz Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec  (SED) zdecydował się jednak na stal.

Autorzy „Zmowy niepamięci” porażkę w rozliczeniu reżimu komunistycznego rozpisali na cztery płaszczyzny. Po pierwsze osądzenie państwa bezprawia, jakim była NRD. „Do więzień trafiło zaledwie 40 osób. Ofiary, które za doznane krzywdy nigdy nie otrzymały odpowiedniego zadośćuczynienia, uznały to za policzek wymierzony elementarnemu poczuciu sprawiedliwości” – podkreślają autorzy.

Po drugie tendencje rozwojowe partii politycznych. „W starych landach tzw. partie ludowe, czyli Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) i Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), mimo coraz mniejszej liczby członków nadal pozostają silnie zakorzenionymi w społeczeństwie grupami interesów. Tymczasem na terenie dawnej NRD w zastraszającym tempie kurczy się i tak już skromna baza sympatyków tego typu ugrupowań. To, że CDU jest nieatrakcyjna dla wschodnioniemieckich wyborców, wynika choćby tego, w dawnej NRD ugrupowanie to było partią satelicką SED, co niektórzy wpływowi chadecy ukrywają” – wyjaśniają Grita Hartmann i UweMüller.

Po trzecie elity w mediach, służbie publicznej i sporcie. Pozostańmy przy mediach. Jak podają autorzy, na rynku prasy regionalnej aż 60 proc. dziennikarzy, którzy 10 lat po przełomie zatrudnieni byli w redakcjach tytułów regionalnych, w czasach NRD odgrywało rolę medialnych propagandystów SED. Warto jeszcze wiedzieć, że w nowych niemieckich landach prasa regionalna ma pozycję monopolisty. Konstatacja autorów jest jednoznaczna: „Rynek medialny, jak żadna inna branża, jest naszpikowany byłymi współpracownikami Stasi.”

I wreszcie po czwarte, rozrachunek państwa z komunizmem. Trudności zjednoczonych Niemiec z uporaniem się z komunistyczną spuścizną  widać najlepiej po działalności Urzędu ds. Akt Stasi byłej NRD, potocznie zwanym od nazwiska pierwszego prezesa Instytutem Gaucka. Innym przykładem podawanym w „Zmowie niepamięci” jest finansowana ze środków federalnych Fundacja Badań nad Dyktaturą SED. „Bez żenady współpracuje z Fundacją im. Róży Luksemburg, udostępniającą forum dla publicznej dyskusji generałom z dawnego enerdowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa (MfS)” – wskazuje dwójka niemieckich dziennikarzy.

Ich książkę o Stasi i tym, jak Niemcy nie zdały egzaminu rozliczeniowego z komunizmem czytałem z nadzieją, że przeczytam wkrótce podobną książkę poświęconą Polsce. Nie byłem w tym odczuciu oryginalny i odosobniony. Na polską zmowę niepamięci zwraca uwagę historyk Sławomir Cenckiewicz, który znaczą część swoje naukowej pracy poświęca na przebijanie tej kurtyny niepamięci.

„Ileż podobieństw między Niemcami a Polską znalazłem na kartach tej książki. Te same pozory rozliczenia, fikcja lustracyjna, wpływy ludzi dawnych tajnych służb, budowa sieci powiązań i grup interesów, hordy agentów w administracji rządowej i państwowej, wiedza hakowa, niekonsekwencja kolejnych prezesów i kierowanych przez nich instytucji (BStU i IPN) mających zbadać i opisać komunistyczną przeszłość, ta sama wrogość elit politycznych i środowisk opiniotwórczych wobec idei zerwania z komunizmem” – napisał autor m.in.„ Długiego ramienia Moskwy” i „Anny Solidarność”.

Książka „Stasi. Zmowa niepamięci” ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Tłum. Ewa Stefańska

MM • fronda.pl

Stasi. Zmowa niepamięci – Grit Hartmann, Uwe Muller

Stasi. Zmowa niepamięci - Grit Hartmann, Uwe Muller

Grit Hartmann, Uwe Muller – Stasi. Zmowa niepamięci
2012
Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-7506-946-4

Publikacja dwojga znanych niemieckich dziennikarzy jest ciosem wymierzonym we wszystko i wszystkich, którzy współpracowali z byłą NRD i do dziś bardziej lub mniej otwarcie występują w jej obronie. Także pod adresem Instytutu ds. Akt Stasi (Instytut Gaucka), gdzie pracuje wielu tajnych współpracowników Stasi oraz funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego dawnej NRD, padają poważne zarzuty dotyczące niedostatecznie głębokiego zbadania zbrodni dokonywanych przez Stasi i skłonności do cenzury. Autorzy dokonują twardej rozprawy z politykami CDU i SPD, którzy nierzadko przyjmowali w swe szeregi byłych enerdowskich funkcjonariuszy oraz naiwnie stawiali na sojusze z PDS, obnażają nieprawidłowości i cynizm wszechobecne m.in. w dziedzinie sportu zawodowego, ukazują przenikanie byłych elit komunistycznych do instytucji zajmujących się mediami i kulturą oraz urzędów państwowych.
Müller i Hartmann przytaczają przerażające fakty, które dowodzą błędów i zaniedbań, jakich dopuszczono się w minionym dwudziestoleciu. NRD upadła, ale jej ideologia w zastraszający sposób jest nadal obecna w zjednoczonych Niemczech. Jak podkreślają autorzy, państwo niemieckie nie potrafiło dostatecznie surowo osądzić dokonanych zbrodni i odrzuca wszelkie próby zbadania powiązań zachodnioniemieckich deputowanych z tajnymi służbami NRD.

slowianin.de

Reklama

Możliwość komentowania „Gruba kreska” po niemiecku została wyłączona

%d blogerów lubi to: