Nie chciał zabić księdza, trafił do więzienia

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 29 grudnia 2012

Kazimierz Sulka w komunistycznej SB służył tylko przez rok. Sprzeciwił się planom zabójstwa opozycyjnego kapłana ks. Adolfa Chojnackiego. Trzy lata przesiedział w więzieniu, a pełnej rehabilitacji doczekał się dopiero po 1989 r. Dzisiaj dysponuje kilkunastoma tomami akt, które dokumentują zbrodniczą działalność władzy w czasach Jaruzelskiego.

To często porażające materiały. Pokazują skalę cynizmu i zepsucia w SB. Wynika z nich np., że istniała lista „jątrzących” kapłanów. Niewykluczone, że planowano więcej zbrodni, jak ta dokonana na ks. Popiełuszce – mówi Sulka w rozmowie z „Codzienną”.

Przypadek Sulki ujrzał światło dzienne, gdy były funkcjonariusz złożył zeznania przed senacką komisją praworządności i praw człowieka. W parlamencie początku lat 90. kierował nią Zbigniew Romaszewski. To przed jego komisją Sulka mówił o przebiegu swojej służby w MO i SB. W latach 70. był zomowcem patrolującym łódzkie ulice. Brał udział w pacyfikacji Radomia w czerwcu 1976 r. Ujawnił, że w ówczesnej milicji panowały patologiczne stosunki. Funkcjonariusze kradli i dopuszczali się pospolitych przestępstw za wiedzą przełożonych. Nierzadkie były wypadki, gdy niżsi stopniem milicjanci ukradzione przedmioty przekazywali swoim zwierzchnikom jako rodzaj służbowego haraczu.

Po ZOMO Sulka służył w milicji kolejowej, prowadząc samodzielne śledztwa. Już w czasach niepodzielnych rządów Jaruzelskiego, w 1985 r. przeszedł do SB w rodzinnej Suchej Beskidzkiej w Małopolsce. Tam zetknął się z planem prześladowań i inwigilacji ks. Adolfa Chojnackiego, jednego z najbardziej znanych kapłanów Solidarności. Przeciwko księdzu rozpuszczano plotki obyczajowe i kolportowano ulotki przedstawiające go jako faszystę. Otruto psy należące do księdza i uszkodzono jego samochód. Po tym, co esbecy nazywali „szczypaniem”, nastąpić miały działania o wiele poważniejsze. Jak ujawnił Sulka, rok po bestialskim zabójstwie ks. Jerzego małopolska SB planowała zgładzenie ks. Chojnackiego. Kapłan przeniesiony został wówczas z Krakowa do niewielkiego Juszczyna. Sprawcą „nieszczęśliwego” wypadku księdza miał być właśnie Sulka. Ujawnił, że jego przełożeni nakazali dobicie kapłana, gdyby ten przeżył wypadek, i upozorowanie napadu rabunkowego. Odmówił wykonania rozkazu i zagroził ujawnieniem sprawy.

Zemsta SB okazała się dotkliwa. Trafił na trzy lata do aresztu śledczego. Siedział w Katowicach, Warszawie i Barczewie. Oskarżony o szkalowanie organów państwowych. – Grożono mi, że na wolność wyjdę w trumnie – opowiada. Ostatecznie wyszedł w 1989 r., a dwa lata później go zrehabilitowano. Na początku 2012 r. dostał kopie dokumentów sprawy z IPN‑u. W sumie 12 tomów akt. – Nie jestem żadnym skruszonym esbekiem. Przeżyłem tam roczny epizod, który uświadomił mi, jak zbrodnicza była ta służba w czasach gen. Jaruzelskiego – deklaruje dzisiaj. Wszystkie podejrzenia dotyczące antykościelnej działalności SB, jak twierdzi, znajdują pełne potwierdzenie w dokumentach. Zależy mu, by teraz dokumentami zainteresowali się niezależni publicyści.

Powrót metod z „szafy Lesiaka”

Rafał Kotomski • Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl
foto: KL/arch. GP

Reklama

Możliwość komentowania Nie chciał zabić księdza, trafił do więzienia została wyłączona

%d blogerów lubi to: