Niezłomny Pasterz z przemyskiej twierdzy

Posted in ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 30 grudnia 2012

Postawa ks. abp. Ignacego Tokarczuka wobec komunizmu 

W wieku XX dokonano wielu zbrodni w imię ideologii nazistowskiej i komunistycznej. Pasterzem, który obnażał ich zbrodniczy i niemoralny charakter, był ks. abp Ignacy Tokarczuk, „niezłomny pasterz z przemyskiej twierdzy”. Dlatego też w 91. rocznicę urodzin ks. abp. Ignacego Tokarczuka warto przypomnieć jego posługę oraz nieugięte stanowisko, jakie zajmował wobec komunizmu. Tym bardziej że w swoim nauczaniu ks. abp Tokarczuk przez lata przekonywał, iż nauka Jezusa Chrystusa, Ewangelia, jest źródłem światła, jak również nadziei. Dlatego też niezwykle prawdziwie brzmią napisane przez niego słowa: „Doświadczenia XX wieku pokazały, że bez tego światła prawdy, solidarności ludzkiej, miłości Boga i człowieka niczego dobrego i trwałego się nie zbuduje”.

Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk urodził się 1 lutego 1918 r. w Łubiankach Wyższych koło Zbaraża w rodzinie zamożnego gospodarza Szymona i Marii z domu Junka. W 1925 r. rozpoczął naukę w trzyklasowej Szkole Powszechnej w Łubiankach Wyższych. Od roku szkolnego 1931/1932 uczył się w Państwowym Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Zbarażu. Egzamin maturalny zdał w maju 1937 roku. W lipcu tego roku został przyjęty do lwowskiego seminarium duchownego. Został też studentem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.

Między Niemcami a UPA

Studia przerwał alumnowi Tokarczukowi wybuch II wojny światowej. 17 września 1939 r. Łubianki Wyższe, gdzie wówczas przebywał, zostały zajęte przez wojska sowieckie. Zagrożony poborem do Armii Czerwonej zaczął się ukrywać. Do Lwowa powrócił we wrześniu 1940 roku. Mając fałszywy paszport, kontynuował studia w konspiracyjnym seminarium duchownym. Dzięki temu dokumentowi uzyskał prawo pobytu we Lwowie. Podrobione zaświadczenie sowieckich władz wojskowych, zwalniające go od służby wojskowej, pozwoliło mu natomiast uniknąć poboru do Armii Czerwonej. Doświadczenia wojenne przyczyniły się do sprecyzowania jego stanowiska wobec komunizmu. Po latach tak o tym mówił: „Znam komunizm i praktycznie, i teoretycznie. Mój dom rodzinny był 30 km od Zbrucza. Wyjeżdżaliśmy na wycieczki: to był okres kołchozów – po drugiej stronie rzeki widziało się inny świat”.
Święcenia kapłańskie otrzymał 21 czerwca 1942 r. we Lwowie z rąk ks. bp. Eugeniusza Baziaka, sufragana archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego. Pierwszą placówką ks. Ignacego Tokarczuka była parafia Złotniki w dekanacie podhajeckim. Zaangażował się tam w komplety tajnego nauczania. 22 lutego 1944 r. uniknął śmierci z rąk członków OUN – UPA. Na drugi dzień wyjechał do Lwowa. Pracował jako wikariusz w parafii pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Lwów opuścił w listopadzie 1945 roku. W październiku 1946 r. rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1951 r. uzyskał tytuł doktora filozofii. Został asystentem na Wydziale Filozofii KUL, prowadził też zajęcia w Seminarium Duchownym w Lublinie. W proteście przeciwko wprowadzeniu na KUL komunistycznej organizacji młodzieżowej – Związku Młodzieży Polskiej w 1952 r. porzucił uczelnię i wyjechał do Olsztyna. Tam do 1962 r. był wykładowcą w seminarium duchownym. Zorganizowanie bez zgody władz pielgrzymki studentów do Częstochowy w 1958 r. sprawiło, iż Wydział ds. Wyznań nie wyraził zgody na objęcie przez ks. Tokarczuka probostwa w Olsztynie.

Z Bogiem nie przegram

W 1962 r. ks. Tokarczuk objął Katedrę Teologii Pastoralnej na KUL. Biskupem przemyskim został 6 lutego 1966 roku. W swoim herbie biskupim wpisał słowa: „Deus Caritas”. Jak wspominał po latach, na wieść o nominacji biskupiej wyjechał na tydzień do sanktuarium Ojców Bernardynów w Leżajsku: „W ciągu całego tygodnia najpierw powiedziałem sobie: jestem rzucony na głęboką wodę, jestem człowiekiem samotnym. Stanęły przede mną ogromne zadania. Nie mam ani takich przyjaciół, ani nikogo, na kim mógłbym się oprzeć. Zresztą w tej sytuacji i najlepsza przyjaźń by nie wystarczyła. Powiedziałem więc sobie: mnie tylko zostaje Bóg, kiedy się na Nim oprę, będę się trzymał konsekwentnie, mogę wiele wycierpieć, ale nie przegram. Dlatego w mojej pieczęci biskupiej jest Dekalog – Dziesięć przykazań z Duchem Świętym i hasło programowe ‚Deus Caritas – Bóg jest miłością’. Sięgnąłem do najgłębszej prawdy chrześcijaństwa i równocześnie do najpewniejszego drogowskazu, jakim jest Dekalog”.
Ksiądz biskup Tokarczuk był przekonany, że prawo komunistyczne jest bezprawiem odzianym w szaty prawa, niszczącym wszystko, co pozytywne i wartościowe. Tym samym za swój obowiązek uznał upominanie się o prawa wierzących – formalnie zagwarantowane w konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Postanowił też, iż nikt nie może go zmusić, aby bezprawie traktował jako „prawo obowiązujące w sumieniu człowieka”. Za swoje drugie zadanie przyjął przełamanie ogarniającego Naród strachu. Uznawał, iż rolą Kościoła jest pozostawanie opozycją moralną. Podkreślał też, iż „pójście na współpracę z państwem wrogim Bogu i Kościołowi powodowane było brakiem sił moralnych, które by pozwoliły sprzeciwić się naciskom władzy i nie ulec szantażowi”.

Przewidział upadek Związku Sowieckiego

Rozpoczęcie pracy duszpasterskiej ks. bp. Tokarczuka w Przemyślu zbiegło się z uroczystościami Tysiąclecia Chrztu Polski. W trakcie obchodów milenijnych ordynariusz wygłosił 61 kazań, które uznane zostały przez Służbę Bezpieczeństwa za zawierające „wrogie akcenty”. W trakcie Mszy Świętej w 60. rocznicę uroczystości milenijnych w Tarnobrzegu we wrześniu 2006 r. w klasztorze Ojców Dominikanów podkreślił znaczenie Milenium, wypowiadając następujące słowa: „Podczas Milenium Kościół przeszedł do ofensywy wobec komunizmu. Ofensywa ta miała charakter duchowy i wymierzona była w ateizm propagowany przez władze. W trakcie Milenium naród się policzył. Okazało się, że tych komunistów jest mniej”.
Komuniści, obawiając się utraty wpływów, zintensyfikowali działania przeciwko Kościołowi. Zapowiadali likwidację niektórych seminariów duchownych, w tym przemyskiego. Za zgodą ks. kard. Stefana Wyszyńskiego rozmowy w tej sprawie poprowadził ks. bp Ignacy Tokarczuk. Jak wspominał: „Pojechałem z dwoma jeszcze księżmi do ministerstwa. Przyjął nas jakiś podrzędny urzędnik, więc mu powiedziałem: proszę przekazać ministrowi nasze stanowisko. Jeśli nie zmieni się rządowe, to będzie totalna wojna. Cofnęli się. Zostali zmuszeni do odejścia od utartego, swojego trybu rozmowy z Kościołem. To było nowe doświadczenie Kościoła, nie tylko moje”.
Widząc zachowanie władz, ks. bp Tokarczuk poszedł krok dalej i zaapelował do księży: „Nie wy bójcie się komunistów, niech oni boją się was!”. W sierpniu 1971 r. funkcjonariusze Wydziału IV Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Rzeszowie zapisali jego słowa wypowiedziane w trakcie spotkania z księżmi podczas kongregacji: „Z władzami nie należy się liczyć, nie należy się ich bać, trzeba ich siłą zmuszać do ustępstw, zaskakiwać przemyślanymi działaniami, trzeba atakować, by w ten sposób pomagać wiernym, którzy są prześladowani, bo wróg ustępuje tylko wtedy, gdy jest słaby fizycznie i psychicznie, dlatego trzeba to obecnie wykorzystywać”.
Istotne dla niniejszych rozważań jest określenie, jak ks. bp Ignacy Tokarczuk pojmował istotę komunizmu. Rozpatrywał go na kilku płaszczyznach: politycznej, ekonomicznej i duchowej. Traktował komunizm jako utopię, która wcześniej czy później musi zbankrutować (za utopie uważał również hitleryzm i skrajnie liberalny kapitalizm). Utopię komunistyczną cechowało odrzucenie prawdziwego Boga i próba zastąpienia Go kolektywnym bóstwem uosabianym przez klasę robotniczą. Trzeźwa analiza, poparta gruntowną wiedzą o mechanizmach społecznych i politycznych, pozwalała biskupowi przemyskiemu głosić tezę o nieodległym upadku ZSRS.

Nie dał się złamać

Obawiając się wpływu ks. bp. Tokarczuka na nastroje społeczne, władze prowadziły od 1968 r. działania zmierzające do poderwania jego autorytetu. O próbach zdezawuowania go tak mówił ks. bp Tokarczuk: „Oni myśleli, że mnie zastraszą, a ja zostanę całkowicie złamany i pójdę na lep komunistów, ale w tym przypadku pomylili się. Walka, którą z nimi toczę, daje dla pracy duszpasterskiej dobre rezultaty, bo ludzie i duchowieństwo mają dobre zasady i dobrze myślą. Przyjdzie czas, że [komuniści] zostaną całkowicie pokonani i odpowiedzą przed Bogiem i historią”.
Już po upadku komunizmu w 1992 r., podczas ingresu biskupa rzeszowskiego Kazimierza Górnego, powiedział: „System, który do niedawna panował, powiedział, że koniec z systemami jakimiś utopijnymi, koniec z religią, koniec z Panem Bogiem, to wszystko niepotrzebne. I wielu ludzi uwierzyło, że tak będzie. Kościół, nie mając żadnej siły fizycznej oprócz Słowa Bożego i obecności Boga w Eucharystii, w sakramentach świętych, nie mający żadnej potęgi finansowej czy militarnej, przetrwał”. Ksiądz biskup Tokarczuk konstatował też, dlaczego upadł komunizm. Po pierwsze, system ten nie miał poczucia realizmu: „Nie potrudził się system, żeby poznać człowieka. Kim jest, jaki człowiek ma cel, jakie aspiracje, jakie są jego dążenia, jaki sens jego bytowania. To wszystko ich nie obchodziło. I kiedy człowiek nie pasował do tego systemu, poprzez terror, gwałt, przymus, niszczenie powstała kultura śmierci”.
Drugą przyczyną był brak prawdy. Komunizm stanowił jej zaprzeczenie. Trzecią przyczyną była walka z Bogiem. W rozumieniu ks. bp. Tokarczuka „zła gospodarka” była skutkiem, a nie przyczyną upadku komunizmu. Kościół katolicki i komunizm cechowała krańcowo odmienna wizja człowieka. Komuniści starali się realizować idee walki klasowej Marksa i Lenina, Kościół zaś odwoływał się do katolickiej nauki społecznej, dostrzegającej w człowieku naturalną skłonność do tworzenia zbiorowości aksjologicznych, dążących do realizacji dobra wspólnego.
Zmierzając do budowy „nowego społeczeństwa”, komuniści usiłowali wychować człowieka o przenicowanej przez ateizm duszy. Tymczasem, jak przekonywał ks. bp Ignacy Tokarczuk: „Tam, gdzie odsunięty jest Bóg, deptany jest człowiek. Antropocentryzm bez Boga jest kłamstwem. Tam z kolei, gdzie Bóg jest na swoim miejscu, tam i człowiek zyskuje, i szanowane są jego prawa”.
Wszelkie działania propagujące ateizm godziły w godność osoby ludzkiej, redukując jej związki z transcendencją. Ksiądz biskup Tokarczuk wyróżniał trzy elementy niezbędne do zachowania godności ludzkiej. Pierwszym była wierność własnym ideałom i przekonaniom, drugim – obrona godności ludzkiej przez gotowość „nachylenia się ku drugiemu człowiekowi z pomocą, życzliwością, sercem”, trzecim – „ażeby po sobie w życiu zostawić ślad, trwały ślad, który by trwał, nawet kiedy my, najmilsi, na tej ziemi przeminiemy”. Dodawał też, iż „nie ma większej tragedii osobistej – kiedy człowiek działa wbrew samemu sobie”.
Przywracanie ludziom ich godności w oparciu o przysługujące im naturalne prawa stanowi nieprzemijającą zasługę ks. bp. Ignacego Tokarczuka.

400 nielegalnych kościołów

Podjęty przez ks. bp. Ignacego Tokarczuka program budownictwa sakralnego w diecezji przemyskiej zakładał „zagęszczenie” sieci parafialnej poprzez budowę nowych świątyń (w procesie tym aktywnie uczestniczyli wierni). Szacuje się, że łącznie w latach 1966-1993 powstało ponad 400 kościołów. Ksiądz biskup Tokarczuk przejmował także na rzecz Kościoła rzymskokatolickiego niszczejące cerkwie greckokatolickie.
Poza programem budownictwa sakralnego biskup przemyski zasłynął z głoszenia bezkompromisowych homilii. We wrześniu 1980 r. podczas kazania w Hyżnem powiedział: „Trzeba oprzeć wszystko na prawdzie, trzeba raz na zawsze skończyćz tym kłamstwem, czy to w postaci stu procent, pięćdziesięciu procent czy choćby dwudziestu pięciu procent”.
Niejeden opozycjonista rozpoczynał swoją nielegalną działalność od uczestnictwa w budowie świątyni czy kaplicy. Takie postępowanie sprawiło, że tradycje oporu społecznego w Polsce Południowo-Wschodniej, pielęgnowane przez ks. bp. Tokarczuka i wielu duchownych diecezji przemyskiej, przetrwały wśród wiernych.
Zasługą ks. bp. Ignacego Tokarczuka były działania podejmowane z myślą o tworzeniu nowych więzi społecznych w ramach Kościoła. Kształtowało je wspólne przezwyciężanie trudności.
Opozycjoniści otrzymywali od ks. bp. Tokarczuka wsparcie moralne i materialne. Opieką i troską otaczał on ludzi tworzących NSZZ „Solidarność” i NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Po wprowadzeniu stanu wojennego Kuria Biskupia w Przemyślu pomagała materialnie rodzinom internowanych. Była też enklawą kultywującą ideały niepodległej Polski oraz broniącą Naród przed komunistycznym bezprawiem. Obrana przez ks. bp. Tokarczuka droga, polegająca na budowaniu niezależności społeczeństwa w oparciu o struktury Kościoła diecezjalnego, z pominięciem i wbrew woli komunistycznego państwa, przyczyniła się do osiągnięcia przez Polskę niepodległości oraz pełnej suwerenności Kościoła przemyskiego.

Kardynał Casaroli przeprosił

Od początku posługi ks. bp Ignacy Tokarczuk traktowany był jako zdecydowany przeciwnik ustroju komunistycznego. Inwigilowano go poprzez sieć tajnych współpracowników, zdobywano informacje z podsłuchu w pałacu biskupim.
Proces ten wspomagany był za pomocą listów protestacyjnych wysyłanych z diecezji przemyskiej. Jeden z takich dokumentów, przygotowany z inicjatywy Wydziału IV SB KW MO w Przemyślu w maju 1976 r., napisał ks. Władysław Czyżewski – TW „Rucz”. Następnie poprzez Departament IV SB MSW wysłano go do Watykanu. Wiele listów protestacyjnych zostało przez funkcjonariuszy SB sfałszowanych.
Komuniści podjęli także próbę wpłynięcia na postawę ks. bp. Tokarczuka poprzez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej. Przedstawiciele rządu PRL w oficjalnych rozmowach z przedstawicielami Watykanu przedstawiali działania i osobę ks. bp. Tokarczuka jako przeszkodę w normalizacji stosunków państwo – Kościół. Podczas pobytu w Watykanie w listopadzie 1977 r. ks. bp Tokarczuk był proszony przez ks. abp. Luigiego Poggiego i ks. kard. Agostina Casarolego o zmianę stosunku do władz PRL. Odmówił, oddając się jednocześnie do dyspozycji Papieża Pawła VI.
Po wyborze Jana Pawła II kard. Casaroli odwiedził biskupa przemyskiego w Polsce, przepraszając za wcześniejsze naciski.
1 czerwca 1996 r. ks. bp Tokarczuk otrzymał Nagrodę im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego za bezkompromisową służbę prawdzie. 3 maja 2006 r., w święto Matki Bożej Królowej Korony Polskiej i święto narodowe upamiętniające uchwalenie Konstytucji 3 Maja, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski odznaczył ks. abp. Ignacego Tokarczuka najwyższym odznaczeniem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej – Orderem Orła Białego.

Mariusz Krzysztofiński • NASZ DZIENNIK • Sobota-Niedziela, 31 stycznia – 1 lutego 2009, Nr 26 (3347)
Autor jest pracownikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie.

fot. R. Sobkowicz

Reklama

Możliwość komentowania Niezłomny Pasterz z przemyskiej twierdzy została wyłączona

%d blogerów lubi to: