Przegięcie w drugą stronę

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 12 stycznia 2013

Krwawy reżim z lat 2005-2007 wciąż pozostaje nieosądzony.

Szósty rok trwa pościg za zbrodniami IV Rzeczypospolitej i nic, żadna prokuratura, żadne komisje śledcze ani naciskowe żadnych zbrodni nie znalazły.

Aż wreszcie pan sędzia Tuleya, szamotając się zabawnie z opadającym łańcuchem i uciekającym w bok Orłem, jednak nabrał powietrza do płuc i nazwał te zbrodnie po imieniu.

Metody przesłuchań były przerażające… starsi ludzie dręczeni wielogodzinnymi przesłuchaniami…konwejer, skojarzenia z czasami najgorszego stalinizmu… – i to mówił sędzia znad leżącej przed nim harmonii akt. Wiarygodny autorytet!

Doktor G., został w końcu po latach skazany, za łapownictwo, czyli, jak Pan Bóg przykazał. To było główne zadanie Pańskiego Sądu i wszystko w właściwie jest na swoim miejscu. Brał wielokrotnie łapówki i dostał za to wyrok. Nie raz brał, nie dwa razy, ale wielokrotnie i to niemałe. W takim razie, po co te dodatki i didaskalia? Poczuł Wysoki Sąd nieprzepartą potrzebę uczynienia z tej sprawy czegoś więcej, sprawy przeciwko CBA, przeciwko Zbigniewowi Ziobrze, przeciwko tak zwanej dusznej atmosferze IV Rzeczpospolitej, jak się domyślam.

Parę spraw rzeczywiście budzi wątpliwości, a nawet mimowolne uniesienie brwi w zdziwieniu, jak te dokrętki filmowe z kajdankami innej osoby, po co to było komu potrzebne, nie sposób zgadnąć, ani wytłumaczyć. Albo te nocne przesłuchania, też nie wiadomo, po co i na co komu. No, ale to już, jakby dodatki do głównej sprawy o łapownictwo, która to sprawa została rozstrzygnięta. Powtarzam, duperele nieważne wzmianki.

Z ustaleń sądu, którego jednoosobowy skład stanowił sędzia Tuleya, nie wynika, żeby funkcjonariusze CBA, prowadzący postępowanie, torturowali podejrzanego Mirosława G. Nie wynika, by go bili, polewali wodą, zrywali mu paznokcie, miażdżyli jadra, trzymali o głodzie i pragnieniu. Nie wynika, by dręczyli w jego obecności najbliższe mu osoby, by straszyli go pozorowanymi egzekucjami, by kazali mu siadać na odwróconym nogami do góry taborecie, by trzymali go godzinami z rękami wzniesionymi w górze, by kazali mu wykonywać setki pompek, podskoków i przysiadów, by wybijali mu zęby, łamali palce i odbijali nerki.

Z ustaleń procesu nie wynika, by w stosunku do doktora G. stosowane były jakiekolwiek metody, w najmniejszym stopniu przypominające te praktyki, które w czasach najgorszego stalinizmu stosowali okrutni oprawcy Urzędu Bezpieczeństwa. Najlepszym dowodem, że tego rodzaju metody nie były w postępowaniu stosowane, jest fakt skazania doktora G. na podstawie dowodów zgromadzonych w tym śledztwie, które pan sędzia Tuleya przyrównał do metod z najgorszych czasów stalinowskich.

Gdyby te dowody rzeczywiście zostały uzyskane w wyniku metod z najgorszego stalinizmu, pan sędzia Tuleya musiałby te dowody, jako bezprawne, odrzucić i oskarżonego doktora G. uniewinnić. Tymczasem pan sędzia go skazał. A dowodów stalinowskich nie miałby prawa uznać. Zwyczajnie, z definicji. Tych, co metody stalinowskie stosowali powinien zapudłować od razu i na dzień dobry. Skoro nie zapudłowali, znaczy, i metody nie takie stalinowskie.

Popatrzmy na działanie policji z innej strony, Sanok, Mężczyzna przetrzymuje dziewczynę ( wszyscy piszą kobietę, lub młodą kobietę, ale 17 lat, to chyba jednak dziewczyna). Przywołuję w pamięci innego policjanta, Karola C, tego, co został bezczelnie zaatakowany przez przechodnia.

Konkretnie twarzą. No, a jeszcze bardziej konkretnie, to skopał przechodnia po twarzy. Mam tu na myśli Karola C. z Komendy Policji w Mińsku Mazowieckim, który dysponując  tylko pojemnikiem z gazem obezwładniającym, ocieplaną kurtką z kapturem, spodniami typu jeans i obuwiem sportowym 11.11.2011 roku w Warszawie w 5 sekund wyeliminował niebezpiecznego przechodnia Daniela Kloca. Ten dzielny i jak widać na filmie świetnie wyszkolony funkcjonariusz na pewno błyskawicznie rozwiązałby problem powstały w Sanoku przy ulicy Ceglanej.

W sytuacji zakładnik- terrorysta, albo dwoje terrorystów praktyka policji musi być inna. Twarda. Cel takiej akcji policji na świecie, to wyeliminować ludzi z bronią. A w Polsce celem jest, żeby sobie krzywdy nie zrobili. Bo policja nie jest od tego by dbać o bezpieczeństwo ludzi, tylko o własne. Tak jest w prawie niestety i to się nie zmieni dopóki nie zmieni się nastawienie- raz do spożytkowania publicznych pieniędzy, dwa do działań organów ścigania.

Policja to też są ludzie i maja dbać o własne bezpieczeństwo tak samo jak o bezpieczeństwo ludzi. Parę lat temu nie zadbali w szturmie na willę w Magdalence i ich kilku zginelo. Jak się będziemy tak bawić z pospolitymi przestępcami, a jeszcze takimi, którzy doskonale są znani policji ze wcześniejszych swoich poczynań, a ten był. Gdy pozwolimy na rozpatrywanie takich przykładów przez pryzmat dobra czy poprawności, to nic tylko zostać przestępcą. :) Ten gość oddał CZTERY STRZAŁY z broni palnej w stronę policjantów! Za coś takiego w normalnym, cywilizowanym kraju z gościem nikt się nie patyczkuje.

Czym jest cywilizacja, w której pospolitego bandytę i mordercę traktuje się na równo z obywatelami prawymi ? Gdzie Policjant, który przed chwilą został przez bandziora ostrzelany winien się martwić o tego bandziora życie w imię jakieś poprawności. Kwestia winy morderstwa nie ma tu znaczenia. Samo oddanie strzałów do Policji dyskwalifikuje tego cżłowieka wystarczająco. Dziewczyna decydując się na zostanie w mieszkaniu stała się przestępcą, pomagała nie Policji, a przestępcy. Nawet jeśliby przeżyła należałby się jej wyrok.

Łatwo wywlec kogoś z pracy, wpaść do p.Kluski o 6 rano i zakuć go w kajdanki, skopać demonstranta na marszu niepodległości, wpaść do mieszkania niewinnych ludzi i wybić im zęby przez pomyłkę, przesłuchiwać do 2 w nocy…

Ale jeśli ktoś się ukrywa to „nie można ustalić jego adresu”, jeśli ucieka to „nie można go złapać’ (dopiero jak ktoś doniesie, to może się uda, a i to nie zawsze), jeśli sie broni to nie bardzo wiemy co robić, jeśli trzeba sprawdzić samolot to nie wykrywa się w nim niczego (potem okazuje się, że w obu rządowych Tu154 były ślady trotylu!). Za to wyjechać armatkami wodnymi, strzelić granatami łzawiącymi komuś w okno – w tym to „służby” są sprawne!

Jest w dobrym tonie krytykować wszystko. Zapewne gdy policja rządzona byłaby przez PiS to chłopaki po 15 min weszliby przez okno, zakuli w kajdanki draba a dziewczynę oddaliby rodzicom. I słusznie.

Akcja miała miejsce na osiedlu i psim prawem policji było w pierwszej kolejności zabezpieczenie terenu na okoliczność poszkodowania osób postronnych. A to, że w między czasie obydwoje popełnili samobójstwo (lub zabójstwo i samobójstwo) to inna sprawa. Po to są procedury, żeby ich przestrzegać. No, ale zaraz nadchodzi Jerzy Owsiak i jego orkiestra, sprawa przycichnie.

P.S. Zachęcam do czytania felietonów w „Gazecie Polskiej Codziennie”, „Warszawskiej Gazecie” i w Freepl.info. Jest już moja nowa książka, „Alfabet Seawolfa”! Na razie się pokazała w księgarni MDM na ulicy Pięknej 31, oraz w wydawnictwie http://www.slowaimysli.pl/ osiągalna dla dystrybutorów, a potem w sprzedaży ogólnopolskiej i sklepach internetowych. Proszę zakupić bez ociągania, choć na razie łatwo nie będzie, choć po Nowym Roku ruszy dystrybucja na pełną skalę. Właściwie, to powinna już być w coraz większej ilości księgarń, a jak będę coś wiedział o internetowej dystrybucji, co w mojej blogerskiej sytuacji powinno nastąpić szybko, zaraz dam znać.

Seawolf • naszeblogi.pl

Reklama

Możliwość komentowania Przegięcie w drugą stronę została wyłączona

%d blogerów lubi to: