S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

Tak się kończy Lex Wałęsa

Opublikowany w ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ przez Maciejewski Kazimierz w dniu 14 Styczeń 2013

Wznowienie postępowania karnego, nakazane w czwartek prokuraturze przez warszawski sąd, daje nadzieję, że machinacje wokół sprawy akt TW „Bolka” zostaną zestawione z odgrywającym w nich kluczową rolę Lechem Wałęsą.

Weekendowa „Gazeta Polska Codziennie” donosi, że Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa postanowił wznowić postępowanie w sprawie zaginięcia akt b. Służby Bezpieczeństwa dot. Tajnego Współpracownika o pseudonimie „Bolek”. Dokumenty te zaginęły w latach 1992-93, po wypożyczeniu ich przez warszawską delegaturę UOP do Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy.

Piątkowe postanowienie sądu to niewątpliwy przełom w sprawie domniemanej agenturalnej przeszłości b. prezydenta. Śledztwo w tej sprawie prowadzone było już w latach 1996-99, ale zostało wówczas, z nie do końca jasnych powodów, umorzone; jego podjęcie nastąpiło po publikacji książki historyków dr hab. Sławomira Cenckiewicza oraz dr Piotra Gontarczyka „SB, a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Prowadzeniem postępowania zajął się wówczas Pion Śledczy Instytutu Pamięci Narodowej, który po czteroletnim dochodzeniu w styczniu 2012r. ponownie umorzył sprawę. W wyniku zażalenia wniesionego na to orzeczenie przez Prezesa Instytutu, sąd kilka dni temu ponownie nakazał zająć się zagadnieniem, tym razem jednak jednostce prokuratury powszechnej.

Być może komentowana tutaj decyzja sądu jest przełomem w sprawie ustalenia kwestii agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy. Przepisy procedury cywilnej, na podstawie których to Lech Wałęsa pozywa swoich oponentów za wypominanie mu przez nich brzydkich epizodów z przeszłości, umożliwiają bowiem zawieszenie tak toczącego się postępowania, do czasu rozwikłania prowadzonej równolegle sprawy karnej. Dodatkowo, ustalenie w prokuratorskim śledztwie okoliczności zaginięcia, bądź zniszczenia dokumentów państwowych oraz osób za czyn ten odpowiedzialnych, może stanowić asumpt do wznowienia tych wszystkich postępowań cywilnych, które zasądzały powództwa Lecha Wałęsy przeciwko oponentom, nazywających go agentem Służby Bezpieczeństwa o pseud. „Bolek”.

Przypomnijmy w tym miejscu, że sądy cywilne uznają zasadność powództw b. prezydenta w sprawie o ochronę dóbr osobistych, opierając się na swoistej konstrukcji zdarzeniowo – prawnej. W sierpniu 2000r., w trakcie toczącej się kampanii prezydenckiej, w sprawie Lecha Wałęsy prowadzone było postępowanie lustracyjne. Sąd Lustracyjny wydał wówczas wyrok uniewinniający b. prezydenta od zarzutu złożenia fałszywego oświadczenia lustracyjnego. Warto nadmienić, że w ocenie materiału dowodowego skład orzekający kierował się m.in. pierwszeństwem zeznań b. funkcjonariuszy SB dot. faktów, które miały miejsce przed ponad dwudziestoma laty; sędziowie również nie dawali wiary dokumentom wytworzonym w czasie rzeczywistym, a datowanym na lata 1970 – 1978. Ówczesny Rzecznik Interesu Publicznego (nieistniejąca w obecnym systemie prawnym instytucja), nie chcąc narazić się na poważne zarzuty uniemożliwienia „legendzie »Solidarności«” startu w wyborach prezydenckich, nie zdecydował się na wniesienie apelacji od tego wyroku, pozwalając się mu uprawomocnić i tworzyć stan formalnej niewinności.

Kilka lat wcześniej Trybunał Konstytucyjny, orzekający o zgodności z ustawą zasadniczą uchwalonej w 1998r. ustawy lustracyjnej, wprowadził pięć pozaustawowych przesłanek, potrzebnych do uznania danej osoby za tajnego współpracownika b. SB, a w konsekwencji – za kłamcę lustracyjnego. To dość pokraczne zachowanie Trybunału, jawnie wykraczające poza ustawowe funkcje sprawowanej władzy sądowniczej, a wyraźnie wchodzące w sferę władztwa legislatywy, wytworzyło w systemie prawnym regulującym zagadnienie lustracji, na swój sposób sytuację schizofreniczną. Zgodnie bowiem z dodatkowymi pięcioma przesłankami, za tajnego współpracownika nie mógłby być uznany np. nieprzyznający się do przewiny w tej materii Lesław Maleszka – długoletni i bezwzględny konfident b. SB w krakowskim „Studenckim Kole Solidarności”, a już w wolnej Polsce – bardzo ważny redaktor „Gazety Wyborczej”.

Te dwa orzeczenia, jak również połączona z tym okoliczność przyznania przez Instytut Pamięci Narodowej w listopadzie 2005r. Lechowi Wałęsie – nie bez kontrowersji, przyznajmy to uczciwie – statutu pokrzywdzonego przez władze PRL, wytworzyły sytuację prawną, zgodnie z którą to sądy cywilne bezwiednie orzekały o zasadności naruszenia czci Wałęsy poprzez nazywanie go TW „Bolkiem”, nie przeprowadzając w sprawie potrzebnego postępowania dowodowego (inny wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2005r. nakazał honorować zapadłe wcześniej orzeczenia Sądu Lustracyjnego, oczyszczające z zarzutu kłamstwa lustracyjnego). Innymi słowy, cztery nieodpowiadające prawdzie rozstrzygnięcia, przez nikogo nigdy niewzruszone (orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nie podlegają w polskim prawodawstwie zaskarżeniu; instytucja Rzecznika Interesu Publicznego została derogowana z polskiego systemu prawnego w 2006r.), dały Wałęsie glejt na materialne rujnowanie swoich adwersarzy, pozwalając wygrywać mu proces za procesem. Innymi słowy, zapadłe w tamtym czasie orzeczenia sądowe legalizowały błąd sądu z sierpnia 2000r.

Wznowienie postępowania karnego, nakazane w czwartek prokuraturze przez warszawski sąd, daje nadzieję, że machinacje wokół sprawy akt TW „Bolka” zostaną zestawione z odgrywającym w nich kluczową rolę Lechem Wałęsą. W sprawie domniemanej agenturalnej przeszłości b. prezydenta bowiem jak powietrza potrzeba chociażby jednego sądowego orzeczenia, które utrąciłoby wytworzoną na przełomie ostatnich lat tzw. prawdę sądową i zrobiło miejsca dla prawdy obiektywnej. Tak, by publiczne przyznawanie pewnych historycznych faktów nie musiało wiązać się jednocześnie z realną obawą przeprowadzenia w majestacie prawa konfiskaty mienia, dokonywanej w rewanżu za tzw. obrazę czci b. prezydenta.


Podrzucam link do opublikowanej dzisiaj na salonie24 we fragmentach notki, zamieszczonej jeszcze 2009r. na starym blogu („Młot na Safjana”), w którym to wpisie wyraziłem krytykę stanowiska b. prezesa Trybunału Konstytucyjnego – prof. Marka Safjana – jakie zajął on wobec stanowiska IPN-u, gdy organ ten w marcu 2009r. odmówił Lechowi Wałęsie udostępnienia dokumentów b. SB, dotyczących jego działalności, a datowanych na lata 1970 – 76.

Sed3ak • salon24.pl
fot. Dokumenty “Bolka”


 rys. Michał Korsun

JAK BOLEK BEZPIEKĘ OGRYWAŁ

About these ads

Komentowanie nie jest możliwe

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 345 other followers