Jak to było z Powstaniem Styczniowym

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 17 stycznia 2013

… zryw do czynu zbrojnego w 1863 r. miał charakter samoobrony przed definitywnym zniszczeniem życia najcenniejszego odłamu pokolenia młodzieży polskiej.

Gdy tylko establishment III RP zadecydował, że w 150 rocznicę należy Powstanie Styczniowe zdeprecjonować, a jego legendę zwalczać i ośmieszać, ruszyły do tego dzieła całe rzesze „inteligentów”. Starają się przy tym potwierdzić przynależność do „ludzi rozumnych” z zapałem nie mniejszym, niż to czynił sędzia Tuleya.

Na początek warto dociec, co w latach 60. XIX w. oznaczała branka „w ruskie sołdaty”. W istocie był to dożywotni wyrok. Okres służby 21-letnich poborowych carskich wynosił wówczas 20 lat, przy średniej długości życia ok. 40 lat. Zaś do roku 1874 w armii rosyjskiej nieznane były koszary i „sołdatstwo” koczowało w polu pod namiotami, a w najlepszym razie w ziemiankach. Takie warunki bytowe skutkowały 40% śmiertelnością, nie uwzględniając poległych w boju.

Przeto ucieczka polskiej młodzieży przed branką na partyzancką wojnę nie była w 1863 r. takim szaleństwem, jak to dziś przedstawiają ci, dla których 18-miesięczna służba w wojsku niepodległej Polski stanowiła zbyt uciążliwą niedogodność. Zesłanie na Sybir było w czasie Powstania Styczniowego znacznie łagodniejszą represją od służby w armii rosyjskiej.

Natomiast idol dzisiejszych „narodowców” – a więc i Rafała Ziemkiewicza – niejaki Aleksander Wielopolski, szef rządu Królestwa Polskiego sprowokował ten bunt. Ów z nadania carskiego margrabia, czyli zarządca prowincji kresowej, zarządził wyjątkową brankę w celu sparaliżowania organizacji patriotycznych. Wyjątkowość owego poboru polegała na tym, że na podstawie list proskrypcyjnych z premedytacją skierowany był – z pominięciem niższych warstw wiejskich i miejskich – przeciwko szlachcie i mieszczaństwu.

Tak więc zryw do czynu zbrojnego w 1863 r. miał charakter samoobrony przed definitywnym zniszczeniem życia najcenniejszego odłamu pokolenia młodzieży polskiej. Pytanie zaś o to, czy działalność patriotyczna miała wówczas sens, jest w istocie pytaniem o to, czy Polacy mieli prawo do tego aby być Polakami. Tak jak dzisiaj, tak i wówczas indywidua podszywające się pod elitę głosiły, że patriotyzm jest niepotrzebny, a nawet szkodliwy.

Manifest Rządu Narodowego z 22 stycznia 1863 r. dekretował równouprawnienie „bez różnicy wiary i rodu, pochodzenia i stanu” ale był za komuny ocenzurowany z powodu jednoznacznie patriotycznej i antyrosyjskiej wymowy. Dzisiejsze „elity” – przeciwne pamięci tego zrywu narodowego – chyba też chętnie utajniłyby manifest. Jego tekst można przeczytać kliknąwszy TU. Warto zauważyć, że uwłaszczenie chłopów też ogłoszono w tym manifeście, a car w 1864 r. powtórzył tylko ten akt.

Niewątpliwym sukcesem Powstania Styczniowego była konspiracja i sformowanie, pod okupacją pierwszy raz w historii, podziemnego rządu wraz z administracją terenową, która między innymi zbierała podatki i wymierzała sprawiedliwość kapusiom oraz zdrajcom. Może ta ostatnia funkcja tak niepokoi walczących dziś z legendą Powstania Styczniowego.

Na tej legendzie konspiracji niepodległościowej wzorował się Józef Piłsudski, co potępiali „pragmatyczni” i ugodowi narodowcy twierdząc, że „tumani młodzież”. Gdy powstała koniunktura, to jednak kadra przez niego wychowana i wyszkolona w Organizacji Bojowej PPS, Związku Walki Czynnej, Związku Strzeleckim i Legionach Polskich odbudowała Polskę czynem zbrojnym metodą faktów dokonanych.

Jan Kalemba • salon24.pl
fot. internet

Reklama

Możliwość komentowania Jak to było z Powstaniem Styczniowym została wyłączona

%d blogerów lubi to: