Sine plecy Zbigniewa Romaszewskiego

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 19 stycznia 2013

Uważam, że w sprawie odszkodowania za odsiadkę w PRL-owskim pierdlu dla Zbigniewa Romaszewskiego, wielu prawicowych publicystów dało się zwyczajnie sprowokować. 

Ukazali oni w ten sposób ogromny brak poczucia własnej wartości, przekonania o słuszności własnych poglądów i zanik kręgosłupa moralnego. Ukazali też zwykły brak godności.

Pieniądze należą się Romaszewskiemu jak psu buda. Czy za więzienie, czy za radio „Solidarność”, czy za wiele innych bohaterskich czynów, jakich dokonał. Jeśli istnieje możliwość uzyskania tych dwóch i pół bańki, to kto jak kto, ale Zbigniew Romaszewski powinien otrzymać ten przelew jako jeden z pierwszych.

Bądźmy też szczerzy: czy ktokolwiek z czytających ten tekst zrezygnowałby z możliwości uzyskania równowartości mieszkania, tym bardziej, gdyby nie była to kasa wygrana w totka, ale wycierpiana milionem poświęceń, ryzyk i wyrzeczeń?

Żenujące ujadania złośliwych krytyków decyzji Romaszewskiego powinny zostać miłosiernie przemilczane. Z litości dla marnych ujadających. Że Wałęsa coś tam powiedział? Kto się w ogóle przejmuje Wałęsą? Kto w ogóle traktuje Wałęsę poważnie? Mam wrażenie, że w większym stopniu prawicowi politycy i publicyści, niż Adam Michnik, dla którego były prezydent jest poręczną marionetką wykorzystywaną do realizacji własnej polityki.

Tymczasem na prawicowych forach trwa nie kończący się potok kolejnych tekstów uzasadniających słuszność odszkodowania dla twórcy Radio Solidarność. Jakby rzeczywiście było trzeba cokolwiek uzasadniać… Inni z prawicy wykorzystują tę okazję do ataku na środowiska „gazetowyborcze”, co jest równie krzywdzące i instrumentalizujące dla Romaszewskiego, co idiotyczne wypowiedzi Wałęsy i innych.

A dla mnie Romaszewski, a właściwie Romaszewscy (dołączając do Zbigniewa jego żonę i córkę) to przede wszystkim symbol bohaterskiej walki o wolne media w Polsce.

Zawsze będą dla mnie tymi ludźmi z piosenki Kelusa o podróżach do robotnikach z Radomia, z „Ballady o szosie E7”. I nie widzę powodów, aby komukolwiek  przypominać, że żadne pieniądze nie są w stanie wynagrodzić ryzyka, jakie podejmowali, że nie trzeba przypominać sinych pleców zbitych pałką, ścieżek zdrowia, listów z więzienia.
Szum zagłuszaczki – to o Radomiu
Jak o procesach mówią już Brzeskich
Znowu jesteśmy z dala od miasta
Co też tam słychać u Romaszewskich 
(JKK)


Radek Oryszczyszyn • salon24.pl

– – – – – – – –

Moje trzy grosze w sprawie Romaszewskiego

Nigdy nie występowałem o odszkodowanie za odsiadkę w stanie wojennym. Początkowo powodem było to, że uznałem,iż robiłem to dla siebie, rodziny, przyjaciół i znajomych, więc kwestia mnie nie interesowała.

Potem zdanie zacząłem pod wpływem ewolucji systemu zmieniać, ale z roszczeniami nie wystapiłem po prostu z lenistwa i niechęci do procedur sądowych.

Teraz jednak zdecydowanie uważam, że wystąpić powinienem, z tego względu, że niepisana umowa między mną a politykami została zerwana w wyniku dokonanego oszustwa. Bo odsiadkę zaliczyłem na poczet niezależnej i demokratycznej III RP, tymczasem okazało się po pewnym czasie, że III RP była tylko fasadą, za ktorą ukrywał się postpeerel. A wobec postpeerelu nie mam żadnych zobowiązań, co więcej, naraził mnie on na poważne straty zarówno materialne jak i duchowe.

Więc – tu zwracam się do filistrów, buractwa i lemingów – proszę bulić za oszustwo oraz za zaniechanie obrony przed postpeerelem.

zetjot • niepoprawni.pl

Reklama

Możliwość komentowania Sine plecy Zbigniewa Romaszewskiego została wyłączona

%d blogerów lubi to: