Piotr Walentynowicz wspomina babcię, śp. Annę Walentynowicz

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ wywiady, Walentynowicz Anna by Maciejewski Kazimierz on 22 stycznia 2013

„Kłamstwo zawsze podnosiło jej ciśnienie i adrenalinę” 

wPolityce.pl: 21 stycznia obchodzony jest Dzień Babci. Pana babcia – śp. Anna Walentynowicz – była bohaterką, od niej zaczęło się wszystko, dzięki niej powstał ruch, który doprowadził do zmian ustrojowych w Polsce. Jak pan wspomina babcię?

Piotr Walentynowicz: Dla większości ludzi w Polsce babcia była postrzegana jako działaczka. Odbierano ją jako osobę, której działalność zapisała się złotymi zgłoskami w polskiej historii. Dla mnie osobiście była przede wszystkim babcią. Taką, do której się przychodziło, która zawsze miała coś dobrego do jedzenia, coś słodkiego dla wnucząt. Była naszą babcią.

Była dla pana ważna?

Oczywiście. Dla każdego człowieka babcia jest osobą wyjątkową. Otacza wnuczki szczególną, specyficzną miłością. Często nawet rodzice zaganiani i zapracowani nie zawsze są w stanie okazać taką czułość dzieciom, jak babcia wnuczętom. Babcie to potrafią. Dla każdego wnuczka babcia to osoba wyjątkowa. Zawsze można do niej przyjść, pożalić się, babcia zawsze pomoże.

Miałem przyjemność rozmawiać z pana babcią. Widać było w niej niezgodę na życie w kłamstwie, walczyła o prawdę i jej broniła. Czuło się, że to jest dla niej ważne…

Tak. Babcia bardzo mocno przeżywała powszechne, otaczające nas zakłamanie. Kilkakrotnie byłem świadkiem wywiadów telefonicznych czy przeprowadzanych osobiście z babcią. Zawsze bardzo emocjonalnie podchodziła do kwestii prawdy i kłamstwa. Tłumacząc, udzielając odpowiedzi była bardzo poruszona. Czuć było, że nie może zrozumieć, jak ludzie mogą żyć w kłamstwie, jak mogą przyjmować je za prawdę i w nie wierzyć. Kłamstwo było czymś, co zawsze podnosiło jej ciśnienie i adrenalinę. Reagowała na nie emocjonalnie.

Czuła się bohaterką?

Nie, zupełnie. Jej dążeniem zawsze było pomaganie innym. Nigdy nie chciała być ikoną „Solidarności”. To historycy, ludzie zrobili z niej bohaterkę. Babcia chciała po prostu służyć swoją pomocą. To, co umiała najlepiej, chciała dać innym od siebie. Nigdy nie patrzyła na to, czy zostanie odznaczona, czy nie. Uważała, że tak należy. Wiara chrześcijańska i jej zasady nakazywały jej robić tak, a nie inaczej. Nie oczekiwała nigdy zadośćuczynienia za swoją działalność.

Stanisław Żaryn • wpolityce.pl
fot. Gosiak / Wikipedia.pl

Reklama

Możliwość komentowania Piotr Walentynowicz wspomina babcię, śp. Annę Walentynowicz została wyłączona

%d blogerów lubi to: