Sedno sporu o WOŚP

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 23 stycznia 2013

Rewolucja zwana młodzieżową oparta była na zakwestionowaniu obowiązku czci wobec własnych rodziców …

Niepokoję się stanem polskiej służby zdrowia, czekając na kryptoeutanazję. Najbliższą wizytę u lekarza specjalisty szpital proponuje mi 15 kwietnia 2013 roku. Skorzystanie z tej propozycji to – według lekarzy – oczekiwanie na niechybną śmierć. Nie chcąc być zatem samobójcą, planującym do 15 kwietnia pożegnać się z tym światem, ruszyłem po prywatną pomoc medyczną.

Co jednak będzie się działo, jeśli dołoży się naszej służbie zdrowia kolejny obowiązek, zaproponowany ostatnio przez lidera Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czyli eutanazję?

Tak długich terminów mogą chętni nie wytrzymać i albo zrezygnują z planu pozostawienia nam swojej emerytury, albo też samodzielnie, czyli nieprofesjonalnie, zaczną masowo strzelać sobie w głowę, wieszać się czy zażywać jakąś truciznę. Wtedy też pogotowie ratunkowe wyczerpałoby wszelakie limity! Może z tych powodów nawet proeutanazyjnie ustosunkowani przedstawiciele polskiej medycyny tym razem nie bronili Naczelnego Mecenasa naszej służby zdrowia, bez którego podobno trzeba by zamknąć szpitale lub przestawić je na podawanie placebo.

Powszechnie zatem pokrzykuje się na tych, którzy ośmielają się zgłaszać wątpliwości co do akcji WOŚP, latem zwanej Przystankiem Woodstock. Czyżby nie dało się spierać z innymi z motywu miłości? Kierując się tym pewnie motywem, niektórzy skrytykowali proeutanazyjne stanowisko Jerzego Owsiaka, co jednak niekiedy wypadło dziwnie. Czyżby nie zauważono, że co roku funduje on naszej młodzieży podczas wakacji prawdziwą duchową masakrę?

Zimą zbiera się w tym celu odpowiednie fundusze i reklamuje się w skali niespotykanej w mediach całej naszej młodzieży. Można by się zastanowić, czy ta szczególna formacja duchowa, prowadzona na Przystanku Woodstock, nie udziela się nawet niektórym klerykom. Widzimy ich na dokumentalnych filmach podskakujących z wyrazem szczęścia na twarzach, chociaż tuż obok leżą w błocie prawdziwe duchowe trupy. Pewnie wszyscy duszpasterze już widzieli film „Woodstock 2012, bez cenzury”, dostępny bez problemów w internecie, a zatem nie ma co przekonywać już zorientowanych.

Bać się zatem należy nie tych, którzy nasze ciało mogą pozbawić życia i opluć w opiniotwórczych mediach, ale tych, którzy mogą wypaczyć rozum i wolną wolę naszej młodzieży. Radził Owsiak jednemu ze swych oponentów, by zapytał mamę, czy może pojechać na Woodstock. Bardzo dobra rada. Któż bardziej niż rodzic powinien pragnąć dobra swojego dziecka? Niektórzy ojcowie mogą zobaczyć na dokumentacji filmowej swoje córki i synów przeżywających prawdziwy odlot rozumu. Tego pewnie nie pragniemy nie tylko dla własnych dzieci, ale także dla całego następnego pokolenia. W tym też celu należy uchwycić samą istotę rozważanej zimowo-letniej akcji, zwanej w okresie wakacyjnym Przystankiem Woodstock.

Ludzkość nawet po tysiącleciach wspomina co roku Betlejem, Mekkę czy bitwę pod Maratonem. Dlaczego mamy do końca świata pielęgnować pamięć o festiwalu Woodstock z 1969 roku? Cóż pozytywnego dla ludzkości się wtedy wydarzyło? Z pewnością nazwa tego festiwalu to niewątpliwy symbol moralnej degrengolady ówczesnej młodzieży, bo jej buntu wobec własnych rodziców.

Cała ta rewolucja zwana młodzieżową oparta była na zakwestionowaniu obowiązku czci wobec własnych rodziców (znanego w tradycji etyki klasycznej jako obowiązek posiadania cnoty pietas) i zastąpieniu go obowiązkiem nienawiści wobec nich. Cóż innego mówią swoim rodzicom ich odchodzący od zmysłów synowie i córki sfilmowani kamerą we wspominanym już dokumencie „Woodstock 2012. Bez cenzury”? Oto sedno sporu o WOŚP. Czy zaś dzięki niej naszej skołatanej państwowej służbie zdrowia – i jej pacjentom – będzie lżej i co sądzi lider na temat eutanazji, to sprawa absolutnie wtórna.

Marek Czachorowski • NASZ DZIENNIK

Reklama

Możliwość komentowania Sedno sporu o WOŚP została wyłączona

%d blogerów lubi to: