Ostatnia nadzieja czerwonych

Posted in ■ aktualności, ■ różne, ■ satyra by Maciejewski Kazimierz on 11 lutego 2013

O tym jak WARTA chciał zadziwić stado owiec przebiegając przez tory kolejowe tuż przed nadjeżdżającym pociągiem

Jednak, po ponownej analizie… wydaje mi się, że chyba to Simon jest bardziej inteligentny od WARTY… Było nie było Simon zrozumiał… że bezpieczniej będzie w porę wycofać się, niż ośmieszyć całkowicie… Natomiast WARTA, doradca Simona a nawet Adamka, jeszcze o tym nie wie…

Dlatego WARTA przypomina mi pewnego barana… który koniecznie chciał zadziwić stado owieczek pasących się przy torach… Kombinując, jak by tu zyskać ich uznanie… nasz WARTA postanowił zaszokować owieczki swą nadludzką inteligencją i odwagą…

Czyli, przebiec w poprzek torów… tuż przed nadjeżdżającym pociągiem towarowym… Do zrealizowania chytrego planu pozostało mu teraz tylko czujne wypatrywanie nadjeżdżającego pociągu… Gdy w końcu los okazał się dla niego łaskawy… wystartował ostro z kopyta aż poszły skry…

I mknie jak szczała… Ale… czy to słonce świeciło mu za bardzo w oczy… czy też nie wziął poprawki na wiatr… w każdym bądź razie wpierdolił się wręcz pod koła pociągu i… uderzony żelastwem, padł bez czucia między torami… A pociąg zapierdala dalej turkocząc kołami…

Gdy ocknął się z pomroczności… dostrzegł kątem oka… że całe stado owiec, zwykle go lekceważące, nagle z wielkim zainteresowaniem mu się przygląda… Czując presję ich wzroku… postanowił nie poddawać się i zmieniając strategię, znów ruszyć do boju… Czyli, pokazać zszokowanej gawiedzi kto tu rządzi…

Stwarzając jednocześnie wrażenie, że niby wcześniej, leżąc, zawiązywał jedynie sznurówki trzewików… A baran jak to baran… nie zdając sobie sprawy w jak beznadziejnej znajduje się sytuacji… dopracowywał nową strategię… Następnie przystąpił do jej realizacji…

Unosząc w górę swój mocno już sfatygowany łeb… A tu kolejna oś… trach… barana w uśmiech. Aż huknęło echem… Na domiar złego wszystkie kozy stoją niczym wmurowane… gapiąc się z wybałuszonymi tak mocno na wierzch ślepiami… że nawet brwi nie było im widać…

Zrozumiał wtedy, że jest ostatnią nadzieją czerwonych… Przemógł więc piekielny ból… i unosząc dumnie niezniszczalny klejnot po raz kolejny zaatakował, głośno wyjąć… Oczywiście dla dodania sobie animuszu… i by owieczki nie myślały, że wykitował już na amen…

Niestety, gdy tylko uniósł twardy jak brzoza łeb… jakaś oś ponownie… TRACH!… barana w michę… W każdym bądź razie by nie zanudzać nadmienię tylko… że był to skład towarowy liczący 100 wagonów… A każdy wagon miał dwie osie…

Ale nie to jest istotne… Najważniejsze, że pomimo ostrego napierdalania zakutego łba przez kolejne osie… nasz baran nie zaprzestawał walki ze stalową bestią… i po każdym, wręcz śmiertelnym uderzeniu… ponownie unosił swój niezniszczalny skarb… Tę ostatnią nadzieję czerwonych…

I tak oto – w tym pięknym i godnym naśladowania stylu – wytrwał do końca…
Na szczęście, pociąg dość szybko przejechał nad biednym baranem znikając za horyzontem…

A obserwujące z oddali całe wydarzenie owieczki… z wrażenia aż się poszczały…
Tak ich baran zaszokował… Swoją inteligencją…

Blizna • blogpress.pl

Reklamy

Możliwość komentowania Ostatnia nadzieja czerwonych została wyłączona