Sakiewicz nie wie, o czym pisze ☚

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 4 kwietnia 2013

Nie sądziłem, że doczekam się czasów rusofilstwa w „Gazecie Polskiej”. …

Redaktor Tomasz Sakiewicz napisał tekst o Rosji, jaka to ona słaba i do niczego niezdolna pod względem militarnym. Jak dla mnie bomba. Będąc wciąż pod wrażeniem znawstwa redaktora postanowiłem jednak niektóre jego szkolne błędy poprawić, których popełnił jak na tak krótki tekst całkiem sporo.

Zacznijmy od historycznego. „Poza II wojną światową Rosja w realnym starciu z dużymi państwami przegrywała. Zajęcie zaangażowanej militarnie w wojnę z Hitlerem Polski nie było żadnym sukcesem. Moskwa musiała nawet ulec niewielkiej Finlandii. Również początek wojny ZSRS–Niemcy to potworna kompromitacja Kremla. Dopiero międzynarodowa pomoc udzielona Rosji i szaleństwo Hitlera, który zamiast pozyskiwać podbite narody, mordował je bezwzględniej niż Sowieci, odwróciło kartę na korzyść Stalina.” – pisze redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Skoncentruję się na kampanii fińskiej z 1939 roku. Wbrew temu, co twierdzi Sakiewicz nie zakończyła się ona porażką Kremla. Owszem Rosja podpisała traktat pokojowy w Moskwie w marcu 1940 roku, ale nie wynikał on z jej przegranej militarnej, tylko z obawy Stalina o dojście do skutku interwencji brytyjsko-francuskiej a także odwrócenia przymierzy i dołączenia Niemiec do koalicji antysowieckiej. Finlandia na mocy traktatu straciła 35 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium, a więc więcej niż utraciła w wyniku wojny zimowej.

Ale to dopiero początek ignorancji lub – co najmniej – nierozumienia istoty konfliktów militarnych, które służą osiągnięciu konkretnych korzyści politycznych lub terytorialnych. Zajęcie Polski po 17 września 1939 roku nie było sukcesem Stalina? No to niech naczelny „Gazety Polskiej” spojrzy na mapę powojennej Europy jeśli nie chce mu się sięgać do historii politycznej z okresu II wojny światowej i historii konferencji pokojowych. A poza tym, nie słyszał nic o pakcie Ribbentrop-Mołotow, którego tajny załącznik zawierał porozumienie niemiecko-sowieckie o IV rozbiorze Polski?

Początek wojny ZSRR-Niemcy to „potworna kompromitacja Kremla”? Pierwszy okres po 22 czerwca 1941 był spowodowany nieprzygotowaniem Armii Czerwonej do obrony granic, wynikającym z jej nastawienia ofensywnego. Nie czytał redaktor Sakiewicz „Lodołamacza” Wiktora Suworowa, gdzie autor stawia przekonującą tezę, opartą na analizie m.in. pozycji wyjściowych Armii Czerwonej i jej zaopatrzenia oraz rodzajów wojsk skoncentrowanych na granicy (m.in. powietrzno-desantowych), że Stalin szykował się do uderzenia na Hitlera…

Chyba jednak najbardziej wzruszyła mnie uwaga o „szaleństwie Hitlera”, który „podbite narody mordował (…) bezwzględniej niż Sowieci.” Nie sądziłem, że doczekam się czasów rusofilstwa w „Gazecie Polskiej”. Stalin w swym szaleństwie nie mordował? Nie miała charakteru ludobójczego chociażby przymusowa kolektywizacja rolnictwa w latach 30., czego najbardziej znanym przykładem jest Wielki Głód na Ukrainie? A rzecz dla Polaków najświętsza – Katyń? Może mordowali tam Niemcy? A działalność NKWD i SMIERSZ na „wyzwalanych” terenach Polski. Naprawdę Stalin dla Sakiewicza jest tak dobrym „wujkiem Joe” – jak go określali Amerykanie – że w tekście o Rosji eksponuje eksterminację brunatną, nie widząc czerwonej? Jeśli tak, to polecam „Czarną księgę komunizmu”.

„Dopiero (…) międzynarodowa pomoc udzielona Rosji odwróciła kartę na korzyść Stalina”. Naprawdę? Autor zapomina, że na początku kat 40. Związek Sowiecki był trzecim pod względem uprzemysłowienia – po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – państwem na świecie. A co do Lend-Lease, to co do rozmiarów i skutków pomocy w ramach tej ustawy federalnej do dziś trwają dyskusje. W każdym razie pewne jest, że w jej ramach najwięcej z puli dostała Wielka Brytania (trzy piąte), Rosjanie zaledwie jedną piątą.

Realną pomocą aliantów dla ZSRR był głównie sprzęt transportowy (np. ciężarówki i jeepy), żywność, paliwa i uzbrojenie. Ale z drugiej strony nie można pisać, że bez Lend-Lease z Rosji nic by nie zostało. Owszem, Stalin otrzymał po 1941 roku np. około pięciu tysięcy czołgów alianckich, ale równocześnie w tym samym okresie ZSRR wyprodukował 120 tysięcy własnych, w tym ok. 76 tysięcy najbardziej znanego T-34 w różnych odmianach. Ale może czegoś nie wiem i redaktor Sakiewicz ma dowody na to, że owe T-34, które jeszcze w 1996 roku były używane w ponad 20 krajach świata, nie schodziły z taśm produkcyjnych zakładów za Uralem.

„Po II wojnie światowej Rosjanie byli potęgą, ale korzystali głównie ze słabości Zachodu. Ekonomicznie zostali daleko w tyle i wreszcie w latach 80. przegrali rywalizację w wyścigu zbrojeń. Mimo upływu ponad 20 lat od rozpadu ZSRS nie udało im się odbudować nawet części tamtej potęgi. Nie wiadomo, jakich realnie sił mogą użyć, gdyż nie zawsze to, co jest na papierze, odpowiada prawdzie. Ich siłą, podobnie jak przez ostatnie kilkaset lat, jest słabość przeciwników.” – pisze Sakiewicz.

Jak rozumiem redaktor zatrzymał się tu na etapie komentarzy o słabości armii postsowieckiej, które rozgorzały po tragedii okrętu podwodnego „Kursk”. Czy można jednak uznać za słabe i nie odbudowujące swojego potencjału państwo, które w ostatnich latach wielokrotnie zwiększyło nakłady na uzbrojenie, a dziś jest drugą światową potęgą, po Stanach Zjednoczonych, w sprzedaży uzbrojenia. W kwietniu 2010 roku ówczesny rosyjski minister obrony Władimir Popowkin przedstawił plan rozbudowy sił zbrojnych, w tym podwyższenie nakładów budżetowych na sektor militarny z założonych 426 miliardów dolarów do 656 miliardów. Plan wzmocnienia potencjału militarnego Rosji objął także zamówienie około 1000 helikopterów różnych typów, dziesięciu samolotów myśliwskich piątej generacji T-50 w latach 2013-2015 i kolejnych 60 po tym okresie, jak również 20 największych samolotów transportowych typu An-124 Rusłan. Odsyłam także redaktora Tomasza Sakiewicza do zapoznania się z rosyjską prezentacją na paryskich międzynarodowych targach uzbrojenia w czerwcu ubiegłego roku, myślę konkretnie o czołgu T90S i T90SM, który wtedy został uznany za jeden z najlepszych na świecie oraz o ciężkim wozie wsparcia BMPT „Terminator”. Nie będę się już rozwodził nad np. kolejnymi generacjami mobilnych systemów rakietowych. No, ale jak twierdzi naczelny „GP”, siła rosyjskiej armii jest „mocno zmitologizowana” i jako argument przytacza przebieg wojny w Czeczenii i Gruzji. Czytelnik ma tu pewnie odnieść wrażenie, że w oba te konflikty lokalne Rosja zaangażowała całą swoją armię, choć w rzeczywistości były to wojska ekspedycyjne.

A skoro o „słabości” Rosji już mowa, to wiadomo, że nic tak nie napędza gospodarki, w tym jej segmentu militarnego, jak handel bronią. Tu nasz wschodni sąsiad jest potęgą. 3 kwietnia prezydent Władimir Putin, podczas zebrania Komisji ds. Współpracy Wojskowej i Technicznej z Zagranicą, przedstawił dane, z których wynika że w 2012 roku Rosja zarobiła na eksporcie broni 15,2 miliarda dolarów, co oznacza dwunastoprocentowy wzrost w stosunku do roku 2011. Obecnie sprzęt zza wschodniej granicy można znaleźć na wyposażeniu 66 krajów świata. Z 85 Rosja ma podpisane umowy o współpracy, które mogą się przełożyć lub już przekładają się na dozbrajanie przez rosyjskie zakłady. A że Kreml ma już w tej chwili zakontraktowane dostawy na kwotę 46,3 miliardów dolarów na następne lata, więc prezydent Putin może ze spokojem mówić: „W ubiegłym roku odnotowaliśmy 12-procentowy wzrost w eksporcie broni do krajów partnerskich w tej dziedzinie. To jeden z najlepszych wyznaczników naszego postępu w tej sferze. Oznacza on, że Federacja Rosyjska zajmuje miejsce lidera w dziedzinie zbrojeń i sprzedaży specjalistycznego sprzętu”.

Rzecz jasna można uznać słowa prezydenta Rosji za pustą propagandę, tyle że dane te potwierdza także raport Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), zgodnie z którym udział Federacji Rosyjskiej w światowym eksporcie broni wynosi 26 procent.

Autor więc wystrzelił z mokrego kapiszona, ale czytelnik ma pewnie pomyśleć, że redaktor naczelny, a przy tym „partyzant wolnego słowa”, zna się na wszystkim. Już nie tylko na katastrofach lotniczych, bombach i zamachach, ale także na potencjale militarnym Rosji.

Piotr Jakucki • jakuccy.pl
fot. Mikhail Fomichew © RIA Novosti

Reklama

Możliwość komentowania Sakiewicz nie wie, o czym pisze ☚ została wyłączona

%d blogerów lubi to: