Wyrok ws. grudnia ’70: To tak jakby Hitlerowi powiedzieć, że nikogo sam nie zabił ☚

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 21 kwietnia 2013

Skandal, rozczarowanie i oburzenie – to słowa, które najlepiej opisują reakcje na wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie ws. masakry robotniczej na wybrzeżu w grudniu 1970 r. Wydaje się, że jedynym zadowolonym jest… Wojciech Jaruzelski.

Wyrok zapadł dopiero po 18 latach od wniesienia aktu oskarżenia. Prokuratura zarzuciła „sprawstwo kierownicze” zabójstwa robotników 79-letniemu Stanisławowi Kociołkowi (premierowi PRL) oraz Mirosławowi W., b. dowódcy batalionu blokującego bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej i Bolesławowi F., zastępcy ds. politycznych dowódcy 32. Pułku Zmechanizowanego blokującego stocznię w Gdyni. Początkowo było dwunastu oskarżonych.

Prokurator domagał się dla oskarżonych kar po osiem lat więzienia i po dziesięć lat pozbawienia praw publicznych. Obrońcy i oskarżeni wnosili o uniewinnienie.

Sąd Okręgowy w Warszawie jednak oczyścił Stanisława Kociołka z zarzutu ws. masakry robotników w grudniu 1970 r. Na dwa lata w zawieszeniu skazano dwóch byłych wojskowych. Decyzja o użyciu broni była bezprawna i przestępcza – uznał sąd. Jednak spośród pięcioosobowego składu dwoje sędziów zgłosiło zdania odrębne, uznając winę premiera PRL Stanisława Kociołka.

Prokuratura zapowiedziała już złożenie apelacji, oceniając wyrok jako „wewnętrznie sprzeczny”.

Wyraźną ulgę odczuł zapewne jeden z oskarżonych ws. masakry, ówczesny szef MON Wojciech Jaruzelski. „Mogę jedno powiedzieć, że gdyby był wyższy wyrok, to byłbym tym bardzo zniesmaczony” – powiedział, cytowany przez media Wojciech Jaruzelski. Wygląda więc na to, wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie jest swoistym ukłonem w kierunku generała.

Niemniej jednak wyrok ten należy odczytać dosłownie: wydarzyła się tragedia, ale nie ma winnych. Tak należy interpretować ostatni wyrok. Tak samo zresztą, jak skomentował go główny oskarżony – Stanisław Kociołek, który właśnie został uniewinniony.

To dokładnie tak samo, jakby ktoś próbował udowodnić Adolfowi Hitlerowi, że nigdy sam nikogo nie zastrzelił. Być może to fakt. Ale Hitler był „mózgiem” operacji eksterminacji narodów i to na jego rękach jest krew milionów niewinnych osób. Podobnie rzecz się ma w przypadku masakry na wybrzeżu w 1970 roku – nikt z rządzących nie strzelał do robotników. Ale nikt nich także nie zrobił niczego, aby uniknąć śmierci niewinnych osób.

Zdaniem pełnomocnika rodzin ofiar mec. Macieja Bednarkiewicza uniewinniony Stanisław Kociołek miał on wtedy „nieograniczoną władzę” i mógł np. wygłosić przemówienie wstrzymujące apel o powrót stoczniowców do pracy lub nawet „zatrzymać wszystkie pociągi przed stacją w Gdyni”. Adwokat zaznaczył także, że dwaj wojskowi powinni byli być skazani za zabójstwo, a nie za udział w śmiertelnym pobiciu. Będzie apelacja – zapowiada.

Bezpośrednią przyczyną strajków i demonstracji była wprowadzona 12 grudnia podwyżka cen detalicznych mięsa, przetworów mięsnych oraz innych artykułów spożywczych. Decyzję w tej sprawie podjęto już 30 listopada 1970 na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR. Od 8 grudnia w Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych rozpoczęto przygotowania w ramach „ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego” a 11 grudnia jednostki MSW zostały postawione w stan pełnej gotowości. 12 grudnia wieczorem za pośrednictwem radia poinformowano społeczeństwo o podwyżkach cen żywności głównych artykułów, średnio o 23% (mąka o 17%, ryby o 16%, dżemy i powidła o 36%). Następnego dnia komunikaty o podwyżkach cen podała prasa.

Społeczeństwo zareagowało protestem – zbliżały się święta, rozpoczynała się sroga zima. Zbierano się na wiecach domagając się od władz cofnięcia podwyżki, uregulowania systemu płac (w szczególności zasad naliczania premii) i wreszcie odsunięcia od władzy odpowiedzialnych za podwyżkę (m.in. Władysława Gomułki, Józefa Cyrankiewicza i Stanisława Kociołka).

W poniedziałek 14 grudnia robotnicy ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina odmówili podjęcia pracy i wielotysięczny tłum przed południem udał się pod siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Zażądali spotkania z pierwszym sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR, a od dyrektora stoczni Stanisława Zaczka podjęcia negocjacji w sprawie cofnięcia podwyżek, ich postulaty nie zostały jednak spełnione. Tego dnia doszło też do pierwszych starć ulicznych z Milicją Obywatelską (MO).

Michał Polak • prawy.pl
fot. wikimediacommons (Demonstracje Grudnia 1970 w Gdyni: Ciało Zbyszka Godlewskiego niesione przez demonstrantów)

TVP Historia “Towarzysz Generał”
przeczytaj / obejrzyj

Reklama

Możliwość komentowania Wyrok ws. grudnia ’70: To tak jakby Hitlerowi powiedzieć, że nikogo sam nie zabił ☚ została wyłączona

%d blogerów lubi to: