Zakapował matkę “Inki”. W III RP został patronem szkoły… ☚

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 24 kwietnia 2013

Człowiek, który donosił gestapo na Polaków, a później wysługiwał się Sowietom, jest dzisiaj patronem szkoły. MEN twierdzi, że to nie jego kompetencje… 

Mowa o Aleksandrze Wołkowyckim, na którego historię natrafiono w IPN. Sprawę “zlustrowali” też internauci ze Stowarzyszenia Blogmedia24.pl. Okazuje się, że Wołkowycki współpracował z najbardziej zbrodniczymi służbami w historii XX wieku – gestapo i NKWD. 17 maja 1945 r. zginął w Narewce od kuli oddziału “Łupaszki” na podstawie wyroku wydanego przez miejscową komórkę AK i zatwierdzonego przez Okręg na polecenie przełożonych. Po wojnie został patronem szkoły w Narewce. Jej organizację powierzyli mu czerwoni, a on sam wpisał się w krzewienie edukacji białoruskiej na Podlasiu. “Nasza Polska” postarała się ustalić, co na temat kontrowersyjnego patrona myśli Ministerstwo Edukacji Narodowej, Kuratorium Oświaty w Białymstoku i dyrekcja Szkoły Podstawowej w Narewce.

MEN nie widzi problemu

Dyrekcja szkoły do dnia zamknięcia numeru nie odpowiedziała na nasze pytania, a MEN umył od sprawy ręce. Podobnie uczyniło Kuratorium Oświaty. “Wybór patrona szkoły to decyzja społeczności szkolnej: uczniów, nauczycieli oraz rodziców. Ostateczna decyzja o nadaniu szkole imienia należy do rady gminy/miasta. To radni podejmują uchwałę w tej sprawie, odpowiednio ją uzasadniając. Dlatego pytanie dotyczące nadania szkole imienia właśnie Aleksandra Wołkowyckiego powinien Pan skierować zarówno do społeczności szkolnej, jak i radnych” – czytamy w odpowiedzi dla “NP” wystosowanej przez biuro prasowe resortu edukacji. Od sprawy dystansuje się także Kuratorium Oświaty w Białymstoku, tłumacząc, że “szkole nadaje imię organ prowadzący na wniosek rady szkoły lub wspólny wniosek rady pedagogicznej, rady rodziców i samorządu uczniowskiego”. – Kurator oświaty nie ingeruje i nie wpływa na autonomiczne decyzje, które w tym zakresie podejmowane są w szkole – powiedziała “Naszej Polsce” Małgorzata Palanis, rzecznik podlaskiego kuratora oświaty. Pytana przez nas o możliwe działania kuratorium w tej sprawie, rzecznik dopowiedziała, że “ze względu na to, iż patron Szkoły Podstawowej w Narewce wzbudza skrajne emocje, podlaski kurator oświaty zamierza zwrócić się do dyrektora szkoły oraz organu prowadzącego z prośbą o odniesienie się do tej sytuacji i poszukanie jej jak najlepszego rozwiązania”. Innymi słowy, po trzech latach kurator będzie się w przyszłości zwracał do dyrektora szkoły z prośbą. Lepsze to niż nic…

Jednak MEN i Kuratorium słusznie przyznają, że najprostszą drogą do zmiany patrona szkoły byłoby podjęcie działań w samorządzie gminy i dyrekcji szkoły w samej Narewce. Problem w tym, że “społeczność szkolna” nie kwapi się ze zmianą patrona, a na stronie internetowej Zespołu Szkół w Narewce w dalszym ciągu można przeczytać, że Aleksander Wołkowycki, patron szkoły podstawowej, to “postać (…) mocno związana ze szkołą i środowiskiem, świadczy o tym działalność w szerzeniu i propagowaniu oświaty i kultury w trudnych latach wojennych. Wpajał dzieciom i młodzieży wiarę w siłę i przyszłość nauki, oświaty i kultury”. W Narewkach znajduje się też ulica jego imienia. W tej samej miejscowości odnaleźć można również pomnik konfidenta. Najbardziej uderzające jest jednak to, że Narewka to także rodzinna miejscowość Danuty Siedzikówny “Inki”, legendarnej łączniczki majora Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki”, dowódcy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. To tu Inka spędziła swoje dzieciństwo. To w Narewce porwano i stąd deportowano na Syberię jej ojca, Wacława Siedzika. To tu w 1943 r. “Inka” przeżyła osobistą tragedię: jej matkę zamordowało gestapo, a wydał ją… Aleksander Wołkowycki. Ten sam, którego stawia się dzisiaj dzieciom w Narewce za wzór do naśladowania!

Białorusinom kapuś pasuje

Na szczęście nie wszystkich zachwycają biografie konfidentów (chociaż ich dzieci okupujące Polskę w PRL i płynnie przejmujące stery władzy w III RP wciąż dbają o splendor swoich rodziców i dziadków). W 2011 r. pod hasłem “Żołnierze Wyklęci – Pamiętamy” odbył się I Rajd Motocyklowy zorganizowany przez Stowarzyszenie Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Uczestnicy rajdu odwiedzili m.in. Narewkę jako miejsce, w którym Danuta Siedzikówna, późniejsza łączniczka majora “Łupaszki”, spędziła swoje dzieciństwo. Uczestnicy rajdu nie kryli zdziwienia, kiedy odkryli, kogo honoruje się dzisiaj w tej miejscowości. – Są tutaj rzeczy skandaliczne, mianowicie patronem zespołu szkół w Narewce jest Aleksander Wołkowycki, agent, donosiciel, który wydał jej matkę, Eugenię z Tymińskich, zamordowaną przez gestapo w 1943 r. – mówił Wiktor Węgrzyn, prezes Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Dwa lata temu słowa oburzenia padły też z ust Bogusława Łabędzkiego, ówczesnego katechety ze szkoły, której patronuje donosiciel. – Patronem jest konfident wszelkich możliwych służb okupacyjnych. Współpracował bowiem z NKWD i gestapo. To, że był nauczycielem, wcale nie predestynuje go do tego, żeby był patronem, jeżeli dodatkowo uprawiał taką działalność. Stworzono z niego wizerunek bohatera w PRL. Był on potrzebny ówczesnym władzom. Z jednej strony ze znanej w Narewce “Inki” uczyniono zbrodniarkę, a z drugiej z faktycznego kolaboranta uczyniono bohatera. Problem w tym, że ten stan podtrzymywany jest do dziś – mówił Łabędzki, z zamiłowania historyk i regionalista. Łabędzki utrzymywał, że nie widać szans na zmiany tej koszmarnej sytuacji. Przypomniał, że licząca około 75-85 proc. mieszkańców ludność białoruska nadal pozostaje pod wpływem uprawianej w PRL propagandy.

Temat niejednoznaczny?

Po dwóch latach od nagłośnienia sprawy donosicielskiej i antypolskiej działalności Wołkowyckiego wątpliwości co do oskarżeń nadal mają niektórzy mieszkańcy (zwłaszcza Białorusini) i dyrekcja szkoły. Zwolennicy patrona szkoły twierdzą, że był dobrym nauczycielem, organizował szkołę, uczył dzieci. Był także współtwórcą kultury białoruskiej w PRL. Figuruje wśród utalentowanych instruktorów białoruskiego zespołu “Orlanie”. Osobą najbardziej zaangażowaną od początku działalności tego zespołu była Wiera Wołkowycka… Jeszcze dwa lata temu na stronie szkoły można było przeczytać, że “Wzmocnienie i rozwój białoruskiego szkolnictwa na białostocczyźnie w latach władzy radzieckiej (1939-1941) otwiera przed Aleksandrem Wołkowyckim możliwość powrotu do ulubionego zawodu nauczycielskiego”. Nikt nie wspominał o jego kolaboracji z sowieckim okupantem. Dzisiaj wpis ten został usunięty. Nie usunięto tylko patrona… Za to dyrektor szkoły podstawowej, Maria Lewsza, odpisując w 2011 r. na pismo Stowarzyszenia Blogmedia24.pl, stwierdziła, że “dotychczasowa opinia o tej osobie w naszym środowisku jest pozytywna (nie posiadamy wiarygodnych informacji o niegodnej działalności naszego patrona)”.

W Narewce bez zmian

Po dwóch latach nic się w Narewce nie zmieniło. W marcu br. TVP Gdańsk, wracając do sprawy Wołkowyckiego, ponownie zapytała o opinię dyrektor szkoły. – Nie wpłynęły do mnie żadne informacje dotyczące zmiany patrona szkoły, czy to, dlaczego szkoła nosi imię Wołkowyckiego, a myślę, że znaczącą rolę odgrywa tutaj i społeczeństwo lokalne, i rodzice uczniów. Tego samego zdania co do przyszłości patrona szkoły w Narewce jest wójt gminy, który dyplomatycznie stwierdził, że sprawie przyjrzy się na nowo. – Myślę, że ten podniesiony po raz kolejny problem trzeba będzie na sesji rady gminy przeanalizować, zobaczymy, jakie będą wnioski – stwierdził Mikołaj Pawilcz, wójt Narewki. Innego zdania jest jednostka naukowa, powołana właśnie do tego, aby tego typu historyczne spory wyjaśniać. Mowa o Instytucie Pamięci Narodowej (widocznie niepoważanym w bardziej białoruskiej niż polskiej Narewce). – Z zachowanych źródeł wynika, że Aleksander Wołkowycki został rozstrzelany po wkroczeniu do Narewki 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Powód? – W dokumentach organizacyjnych podziemia określony jest jako “organizator komunistyczny” – powiedział Piotr Łapiński z Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. – Chciałbym wskazać na bardzo ciekawy przekaz, który uzyskał autor jednej z prac magisterskich, Bernard Wiaderny, który dotarł do Narewki w latach 80. i rozmawiał z rodziną Wołkowyckiego, która stwierdziła, że Wołkowycki został stracony, bo wolał żyć w państwie białoruskim, a nie polskim – dodał historyk z IPN

“Walter”, Rzymowski i inni

W III RP Narewki nie są odosobnionym przypadkiem. Można długo wyliczać miasta, w których ulice noszą imiona komunistycznych zbrodniarzy, np. Karola Świerczewskiego ps. “Walter”, sowieckiego generała, uczestnika rewolucji bolszewickiej i wojny z Polską w 1920 r. “Nasza Polska” wielokrotnie pisała o rozsianych po całym kraju, pielęgnowanych przez państwo i samorządy pomnikach Armii Czerwonej. Informowaliśmy o stawianiu bolszewikom nowych postumentów, jak ten w Ossowie. Wyjątkiem nie są tu także szkoły – żeby przypomnieć choćby Zespół Szkół Zawodowych nr 3 w Skierniewicach im. Wincentego Rzymowskiego. Kim był Rzymowski? “Przed wojną pisarz, publicysta, wydawca, po 1944 roku prokomunistyczny działacz polityczny, wysoki funkcjonariusz państwowy i jeden z propagandowych filarów systemu stalinowskiego w Polsce” – czytamy na stronie IPN. Jednak w tym przypadku w styczniu br. postanowiono, że do 2014 r. patron się zmieni. Padły dwie kandydatury: Wisława Szymborska i Stefan Kardynał Wyszyński. Zdaniem dyrektora szkoły w Skierniewicach, Henryka Kobyłeckiego, większe szanse ma Szymborska… Ta sama, która pisała propagandowe wiersze na część Lenina, Stalina i partii komunistycznej… Tak więc w III RP wciąż mamy PRL-bis, a gestapowski i sowiecki konfident jako patron szkoły jest tylko egzemplifikacją większego procesu, nazywanego przez jednych “grubą kreską”, a przez innych – “gładkim przejściem ustrojowym”.

Robert Wit Wyrostkiewicz • naszapolska.pl
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr  17 (912) z 23 kwietnia 2013 r.

Możliwość komentowania Zakapował matkę “Inki”. W III RP został patronem szkoły… ☚ została wyłączona