Operacja Sejf – tajne akta SB ☚ przeczytaj

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 4 Maj 2013

Większość nas pamięta scenę palenia akt SB z Psów Pasikowskiego. Jaki ma wymiar i znaczenie ? Na pewno nie radosne … 

… Twoim celem musi być zdobycie wszystkiego bez zniszczenia czegokolwiek…
– Sun Zi

I tak zdobyto Polskę i Nas.

Większość nas pamięta scenę palenia akt SB z Psów Pasikowskiego. Jaki ma wymiar i znaczenie ? Na pewno nie radosne, bo nie palono nic zdobytego, a pozornie niszczono własny dorobek, lata pracy służb. Nie ma bardziej fałszywego obrazu. Tam palono tylko papier, nawet jak były to teczki, to nie niszczono zasobów archiwów. Wypalano w naszych umysłach obraz, który na dziesiątki lat miał przesądzać o dalszych dziejach Polski i losie służb specjalnych. Ich pracowników etatowych, wierchuszki i TW. A co za tym ich dalszej działalności, sile, bezpieczeństwu i możliwościach działania, również agentury wpływu.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że tak się chcieli ochronić, likwidując akta. Nie można, bowiem ani być bezpiecznym, ani też władać krajem i ludźmi bez doskonałego narzędzia, jakim zawsze są nie tylko haki, ale i cała sieć powiązań. SB-ecy i inne służby nie wybierali się na Bezludną Wyspę i nie było ich stać na skasowanie pamięci służbowego „telefonu”. Nazwa, być może fikcyjna, znaczy nie tylko miejsce bezpieczne dla akt, czyli sejf, ale i od angielskiego – zachowany i bezpieczny dla obiektów oraz służb.

Trzeba być wyjątkowym imbecylem, by sądzić, że Oni myśleli, iż w tej formule będą rządzić wiecznie. Tak jak przygotowywano Stan Wojenny, tak samo od wielu lat, a w zasadzie od zawsze (w pojęciu istnienia odwiecznego tego typu służb) przygotowywano się na różne sytuacje. A pamiętajmy, że to nie jest tak, jak się nam wmawia, że robili tylko kopie na kliszach. Nowoczesne technologie zawsze pierwej były wykorzystywane przez wojsko i służby.

Zatem już w latach 80-ych archiwizowano dane na nośnikach pamięci komputerów. By potem je przenosić na nowsze. Oraz obrabiać i łączy w strukturę zarządzania nimi, jakiej nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Interaktywnej, aż do bólu naszych najmniejszych potknięć i pozornie nieważnych spotkań, powiązań i niespłaconych, a zaciągniętych długów i zobowiązań. Weksle są gotowe nie tylko do wydruku, ale mogą wpaść do nas z każdej strony z realizacją klauzuli wymagalności. Większej niż kapitał i procenty.

Primo – chodziło o to, by stworzyć wrażenie i przekonanie, że pewne sprawy są zamknięte i nawet najlepszy pies nie znajdzie tropu i zwierzyny oraz tymczasowe poczucie bezpieczeństwa bohaterów akt.

Sekundo – poprze w/w doprowadzenie do sytuacji, gdy w każdej chwili można odzyskać (i tak nieutracony) wpływ na władzę. A także sprawdzonych już agentów, który niczym w filmie, po jednym telefonie z hasłem podprogowym powstaną, jak Zombi.

Tertio – co być może kluczowe, nie rozsupłać misternie plecionej sieci, gdyż powtórne jej stworzenie byłoby prawie niemożliwe, a naczynia połączone służ obozu Demoludów utraciłyby zbyt dużo krążących w nich płynów, dla Moskwy życiodajnych bardziej niż własny naród.

Coraz częściej, szczególnie po Smoleńsku w wielu domach odzywa się telefon i płynie z niego jasny komunikat – Już czas. Gdyż wielu zapomniało, kim był ich sąsiad, znana i publiczna persona, a także ich służbę wcześniejszą przykryły profesjonalnie i zgrabnie wyprodukowane zasługi w Solidarności, noce na styropianie, czy też błyskotliwa kariera w III RP, dla dobrej Wolnej Ojczyzny.

I dotyczy to każdego obszaru naszego życia, od ludzi najzwyklejszych, poprzez naukowców, nauczycieli, artystów, literatów, dziennikarzy, aż po polityków. A co najlepsze, wszyscy oni w okresie ochronnym dorobili się znaczącej trzódki swoich wyznawców oraz wychowanków. Przeświadczonych o ich nieskazitelnej drodze życiowej, nowoczesnym patriotyzmie i bezinteresowności. Mamy, zatem, gdzie by nie popatrzeć na kopy i mendle przebudzonych i ich zindoktrynowanych następców oraz wyznawców.

Po co to piszę ?, otóż dalej blask płomieni palących się Akt SB z Psów i ich narracji o dobrych i złych SB-ekach przysłania nam rzeczywistość. A ta coraz bardziej skrzeczy, Prezydentem jest osoba, której życiorys i „dokonania” oraz progenitura, zarówno rodzinna, jak i zawodowa (czyli polityczna) stawia coraz więcej pytań, a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Mamy i Radka, którego teraz sprytnie rozgrywa Rosja, a tak po prawdzie on i ich jest. Taka poczwórna Mata Hari, multiszpion, który realizuje plany bynajmniej niepolityczne, bo polityka jest tylko metodą – narzędziem do władzy i zarządzania społeczeństwem oraz gospodarką.

Tak po prawdzie wszyscy byli uwikłani, tyle, że co poniektórzy mieli za małe płuca i po podtopieniu oddychają już niezbyt polskim powietrzem. Ponadto małość ludzi, brak odporności na strach i ból, na trudy codziennego życia prowadzi do sytuacji, gdy dają sobie zatruć krew miedziakami, które potem brzęczą radośnie w głowach i kieszeniach zagłuszając prawdziwy sens naszego tu, dając poczucie bezpieczeństwa, sytości, a nawet mocy prawie boskiej ciału, przy równoczesnym zgłuszeniu głosu płynącego z serca i wyparciu z życia duchowości. Która nie jest tak wymierna i na co dzień smaczna, jak owoce wymiany srebrników na produkty zastępcze. W niczym niedorównujące temu, co daje pełne znoju i czasem szare, jak poranek człowieczeństwo. A jednak wielu łasi się na cuksy w kolorowych papierkach, pomimo, iż prędzej, czy później niestrawność ich dopadnie w Karczmie, co Rzym się nazywa.

Jeżeli ktoś mi powie, że służby specjalne nie otaczały Moniki Jaruzelskiej, czy też innych Dzieci Komuny troskliwą opieka nie miały wpływu na ich rozwój mentalny, karierą, na to co myśleli, mówili, myślą i mówią oraz co będą czynić, czytaj – jak działać, w przyszłości, to mogę tylko życzyć powrotu do zdrowia, a i w to nie wierzę. Gdy kto inny lub ten sam powie, że „romans” Bogusia Lindy z Moniką Jaruzelską, czy też Anna de domo Dziadzia, to przypadek. Iż rok Bogusia z Moniką, bez wiedzy Generała………

Wybaczcie, w duchy wierzę, ale w takie bzdety nie. Że niby przypadkowo, na Mazurach Pasikowski i takie tam inne, a Boguś się nadał na Franca. A kariera nabiera rozpędu z dużym wsadem SB-eckiej narracji w wielu innych arcydziełach reżysera, co się jawi polskim Tarantino. To ja już nawet zdrowia nie życzę. Tylko tego co powiedział ponoć Wojtek Mietkowi – Jak wejdą, to palnę sobie w łeb i ty też powinieneś (cytat niedokładny ). Zatem komu Ruskie weszły do głowy służbowymi drzwiami winien sobie palnąć w łeb. Dla własnego i otoczenia zdrowia. Honoru jednak nie wymagam, gdy na tych drzwiach przybito lep w postaci nie tylko Wajdelotów i Lindowników (od czynowników) ale i wielu oswojonych dla nas, jako swoi od lat, a nawet wieków herbarzami z szaleju.

Reasumując, zatem coraz więcej ich wypłynie na wierzch i coraz to odważniej, bez krępacji będą nam zmieniać patriotyzm na radosne pikniki. Za kilka lat, może dziesiąt nikt nie będzie wiedział i pamiętał po co wyszedł na ulice, na plac jakiś pomnikiem. Liźnie sobie Orła, dziecko zbierze makulaturę i dostanie kolejny gadżet, zegarek z Bronkiem na cyferblacie, a Ojciec „polskiej rodziny” krawat czerwony z białym orłem ze stłuczonej również bańki na choinkę, bo tą zastąpi Wielka Palma Poprawności Politycznej.

A matka, przepraszam, jedno z rodziców, bynajmniej niekoniecznie ma to związek ze spłodzeniem i rodzeniem, ten rodzic płci obojętnej radośnie podąży w przyszłość widząc świat zza „Różowych Bronokli” (najnowszy model okularów), podniesiony na duchy, że pomimo wszystko jest dobrze, a nawet lepiej i tak radośnie, sympatycznie, podniesiony Balonikiem. Niestety nie widząc, że to wszystko nadmuchane odgórnie i zza granic naszych, a on sam wydmuchany na wszystkie możliwe sposoby.

Życie nie jest tak kolorowe, jak nam się wmawia. Owszem, jest jak tęcza. Tyle, że po dokładnym przyjrzeniu się barwność jej na niebie nie oznacza li tylko radości. A tym bardziej komedianctwa. By słońce prawdziwie dla nas świeciło i ogrzewało, trzeba nam poprzedni dzień zamknąć poczuciem sensu tego, co czyniliśmy, czym wypełniliśmy serce, duszę i ciało. Bez rachunku sumienia nie będzie spokojnej i bezpiecznej wieczerzy, ni snu, a nawet poranka. Zaświeci nam bez tego na zawsze Cielec.

Doskonale rozumiem, że wszyscy usiłujemy jakoś pływać. Tylko czasem styl jest ważniejszy niż fałszywe koło ratunkowe, a nade wszystko najtrudniejszą sztuką jest się nie umoczyć.

Mój tekst dedykuję pamięci Wilka Morskiego. Świetnego i ważnego blogera, dobrego człowiek i patrioty, który otwierał nam w sposób dowcipny, choć nierzadko bardzo poważny szeroko zamknięte oczy. Jego okulary, z właściwą perspektywą, bez fałszywych dioptrii, nazywały się Polska. Wierzmy, że nawet, gdy już zamknął oczy patrzy na Nią i na Nas. Wie, bowiem, że na zawsze pozostanie w naszych sercach i myślach, oby też czynach, nawet tych najzwyklejszych. Płyńmy, zatem pod żaglami, które On i jemu podobni, choć zgoła inni, dla Polski rozwinęli. Gdy szczury dawno uciekły, my z Kapitanem na mostku, czy to na pokładzie, czy też w maszynowni, wszędzie tam, gdzie statek trzeba prowadzić, płyńmy do Jego i Naszej wymarzone przystani. Co Polska się zowie. Zaszczytem było i będzie dalej dla mnie pływać pod Twoją Banderą.

Taki byłeś Wilku –

„…Użyj skromności, by wzbudzić we wrogach pychę.
Zmęcz ich wymykaniem się. Wywołaj wśród nich rozłam.
Gdy będą nieprzygotowani, zaatakuj i bądź tam, gdzie cię nie oczekują…”

– Sun Zi.

Cześć Jego Pamięci !

jwp • niepoprawni.pl

Reklama

Możliwość komentowania Operacja Sejf – tajne akta SB ☚ przeczytaj została wyłączona

%d blogerów lubi to: