✈ Kto rozkazał zostawić ciało prezydenta Rosjanom? ☚

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 5 Maj 2013

Oficerowie BOR ofiarnie pilnowali ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie godząc się na wydanie go rosyjskim funkcjonariuszom.

Jednak kilkanaście godzin później, w niedzielę między godz. 5.00 a 12.00, pozostawili je bez jakiejkolwiek opieki w smoleńskim prosektorium. Ktoś im wydał rozkaz czy samowolnie opuścili posterunek? Dotychczas nikt nie otrzymał w tej sprawie nawet nagany, a prokuratury ta sprawa nie interesuje.

Kiedy tuż po katastrofie wbiegli na polanę, wiedzieli, że wśród dziesiątek zwłok polskiej delegacji i dymiących szczątków rozbitego Tu-154M muszą jak najszybciej znaleźć przede wszystkim jedną osobę. Przez smoleńskie błoto miał prowadzić ich sygnał GPS wysyłany przez chip – zgodnie z procedurami bezpieczeństwa – wpięty do jego marynarki. Chwilę później w pośpiechu zdejmą eleganckie marynarki, by jak najszybciej okryć nimi odnalezione właśnie zwłoki prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jeszcze nie wiedzą, że przez kolejne godziny będą musieli bronić Lecha Kaczyńskiego także własnymi ciałami.

Trwali przy prezydencie

Jak później zezna jeden z nich, robili to, by uniemożliwić rosyjskim funkcjonariuszom zabranie ciała ze Smoleńska do Moskwy przed przybyciem polskich władz. Wywiązała się awantura. BOR-owcy jednak nie zrezygnowali i trwali przy prezydencie. Na filmie nakręconym wówczas telefonem komórkowym, który szybko trafił do „analiz” Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i ślad po nim zaginął – jak ujawnił w maju 2010 r. „Nasz Dziennik” – słychać odgłosy wystrzałów. Widać osoby w białych koszulach. To oficerowie BOR, którzy chwilę wcześniej zdjęli marynarki. Na amatorskim nagraniu słychać też krzyki „Wsie nazad!” (wszyscy do tyłu! – przyp. red.). Wielokrotnie wykrzyczanym komendom wtóruje wyraźny polski akcent.

Miesiąc po katastrofie oficjalne oświadczenie w tej sprawie wydał szef BOR, gen. Marian Janicki. „Dementuję informacje o użyciu broni na lotnisku w Smoleńsku i o nieporozumieniach między funkcjonariuszami BOR a stroną rosyjską. (…) Współpraca była bardzo dobra, z obustronnym zrozumieniem” – zapewniał.

Kto mówi prawdę, zapewne jeszcze długo się nie dowiemy. Wciąż nie wiadomo też, jak to możliwe, że po kilkunastu godzinach funkcjonariusze Biura ot tak, zostawią ciało Lecha Kaczyńskiego bez jakiejkolwiek asysty. Pozwolą, aby w niedzielę między godz. 5.00 rano a 12.00, co zeznał w sejmie konsul Michał Gryczyło, leżało w rosyjskim prosektorium przez nikogo niepilnowane. Dziś wiadomo już, że nie było przy nim także nikogo ze służb dyplomatycznych czy polskich prokuratorów.

Kolejne urzędnicze okienka

Wiadomo także, że zgodnie z ustawą o BOR ochrona ciała prezydenta RP i jego małżonki, a także prezydenta RP na uchodźstwie, powinna być zakończona po wyraźnej informacji uzyskanej przez funkcjonariuszy drogą dyplomatyczną od MSW.

– W mojej opinii taki nakaz powinien obowiązywać dopiero po pochowaniu ciał w Polsce – mówi płk Tomasz Grudziński, były wiceszef BOR.

Jeżeli ktoś zdjął ochronę już w nocy z soboty na niedzielę, to kto i dlaczego? Próbowaliśmy się tego dowiedzieć w BOR. Bezskutecznie. Do oddania tego numeru do drukarni nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na wiele pytań w tej sprawie. Możliwy jest także inny, choć mało prawdopodobny wobec wcześniejszej ofiarności funkcjonariuszy, scenariusz – samowolnego opuszczenia posterunku. Do dziś jednak nic nie wiadomo na temat pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności w tej sprawie. Na pytanie w tej kwestii BOR również nam nie odpowiedział.

Sprawa zmusza do stawiania kolejnych pytań, ponieważ organy, w których gestii leży jej wyjaśnienie, stosują metodę kafkowskiego odsyłania do kolejnych urzędniczych okienek.

Biuro dotychczas milczało, zasłaniając się wyświechtanym argumentem: „z uwagi na trwające śledztwo”. Ten sam okólnik, sprawdzony w walce z naprzykrzającymi się dziennikarzami, stosuje MSW. „W temacie odpowiedzialności za pozostawienie bez opieki ciała śp. prof. Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku, z upoważnienia prezesa Rady Ministrów uprzejmie informuję, że z uwagi na prowadzone w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga śledztwo szczegółowych informacji w przedmiotowym zakresie może udzielić wspomniana jednostka prokuratury” – poinformował podsekretarz stanu w resorcie Michał Deskur.

Tymczasem, jak się dowiadujemy, „w tutejszej prokuraturze nie jest prowadzone takie postępowanie” – odpowiada prokurator Renata Mazur. Szukamy dalej. Inni śledczy też nie zajmują się sprawą.

Drastyczne zdjęcia

Bulwersujący wątek pozostawienia w obcym państwie ciała prezydenta bez jakiejkolwiek ochrony łączy się ze skandalem dotyczącym publikacji w internecie drastycznych zdjęć ofiar katastrofy. W tym śp. Lecha Kaczyńskiego leżącego na stole sekcyjnym. Stała obecność oficera BOR mogłaby ułatwić bezradnym jak dotąd w tej sprawie śledczym ustalenie, kto fotografował ciało prezydenta i miał dostęp do miejsc, w których się znajdowało.

Funkcjonariusze BOR, wbiegając tuż po katastrofie na miejsce tragedii, wiedzieli, że nawet jeżeli prezydent nie przeżył katastrofy, ich obowiązkiem jest czuwanie przy nim do momentu pochówku. Trwanie na posterunku, aby nikt nie dopuścił się profanacji zwłok czy ich sfotografowania. Chronienie głowy państwa przed naruszeniem godności.

W tej sytuacji nasuwa się ostatnie z wielu pytań. Jeżeli czyjś rozkaz nakazał funkcjonariuszom pozostawienie nagiego ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego na rosyjskiej ziemi, to dlaczego wciąż o tym milczą?

Katarzyna Pawlak • Gazeta Polska
niezalezna.pl, fot. smolenskcrash.com

Reklama

Możliwość komentowania ✈ Kto rozkazał zostawić ciało prezydenta Rosjanom? ☚ została wyłączona

%d blogerów lubi to: