Ballada o seryjnym samobójcy ☚

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 16 czerwca 2013

W prawdziwych historiach opisanych przez Kanię wszystko dzieje się na opak – policja bywa niekompetentna i w ciągu pierwszych godzin śledztwa głównie zaciera ślady.

Dorota Kania, Cień tajnych służb, M 2013Z całą pewnością nie jest to książka dla lemingów. Nie jest to rzecz dla ludzi pogrążonych w iluzjach i pragnących jednego – nie budzić się. Na czym polega ta iluzja? Na tym, że żyjemy w normalnym państwie, zapewniającym nie tylko ciepłą wodę w kranie, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, ładu, sprawiedliwości. Porażającym elementem pracy znakomitej dziennikarki śledczej Doroty Kani „Cień tajnych służb” jest nagromadzenie zdarzeń.

O większości z nich coś z grubsza wiedzieliśmy – bywały tematem nagłówków gazet, głośnych, niekończących się śledztw, zaskakujących procesów. Ze wszystkich wyziera obraz naszego państwa – nieskutecznego, bezradnego, skorumpowanego, przestraszonego – państwa po wielekroć niezdającego egzaminu.

Opisywane zdarzenia mogłyby stanowić kanwę niejednego pasjonującego kryminału, ale tylko pozornie – regułą kryminału jest mniej lub bardziej błyskotliwe docieranie do prawdy i ulga, jaką przynosi tryumf sprawiedliwości. W prawdziwych historiach opisanych przez Kanię wszystko dzieje się na opak – policja bywa niekompetentna i w ciągu pierwszych godzin śledztwa głównie zaciera ślady. Później, jeśli nawet zostaną znalezione jakieś dowody, te giną, prokuratura działa zadziwiająco ospale – normą są opóźnione sekcje, które niczego nie mogą wykazać – szczególnym trafem do zdarzeń dochodzi z początkiem weekendu, a o choćby jednym dyżurnym patologu w kraju nikt jakoś nie pomyślał. Tropy mnożą się, idą na manowce, sprawa przysycha.

Media wracają do nich coraz rzadziej. A przecież ofiarami nie są osoby przypadkowe – były wieloletni premier PRL-u (Piotr Jaroszewicz), wicepremier IV RP (Andrzej Lepper), minister sportu w rządzie AWS (Jacek Dębski), komendant główny policji (Marek Papała), minister i hierarcha lewicy (Ireneusz Sekuła), twórca jednostki antyterrorystycznej (Sławomir Petelicki), dyrektor kancelarii premiera (Grzegorz Michniewicz)… – ludzie wpływowi, często potężni, których cechą wspólną była posiadana wiedza, jak się okazuje – zabójcza. Bywa, jak w wypadku afery Olewnika, że na jednej ofierze się nie kończy, w więzieniu „popełniają samobójstwo” kolejni skazani za porwanie i zabójstwo. Śmierć za kratami w austriackim więzieniu dosięga Jeremiasza Barańskiego „Baraninę”, a hekatomba prezydenckiego samolotu nie kończy się na lotnisku smoleńskim. Trwa taniec śmierci z kolejnymi podejrzanymi zgonami, oczywiście uznanymi za przypadkowe. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem ani porucznikiem Borewiczem, aby dostrzegać podobieństwa, często wspólnego, modus operandi.

Teza Doroty Kani wyłożona jest w tytule książki – „Cień tajnych służb” – i sugeruje, że dramatyczne wydarzenia są jedynie fragmentami dowodzącymi istnienia potężnej ośmiornicy, której nie zaszkodziła ani powierzchowna weryfikacja służb, ani rozwiązanie WSI. Przeciwnie, w większości opisanych tragedii widać zadziwiający splot władzy, biznesu i kryminalnego podziemia. W dodatku istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że głowa głowonoga znajduje się za granicą.

Chwała Dorocie, że odważyła się zajrzeć do głębin!

Marcin Wolski • autorzygazetypolskiej.salon24.pl
fot. Dorota Kania, Cień tajnych służb, M 2013

Zamów książkę ♦ WydawnictwoM

Możliwość komentowania Ballada o seryjnym samobójcy ☚ została wyłączona

%d blogerów lubi to: