Duch w narodzie nie zdechł czyli napierdalanka wśród „patriotów” ☚◙

Posted in ■ aktualności, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 20 czerwca 2013

Aż serce rośnie gdy się czyta i ogląda kto tu ważniejszy, kto większy patriota, kto ma większe zasługi i kto tu jest wodzem.


No i rozrzewniłem się niemożebnie, że jednak duch w narodzie nie zaginął, że walą się po szczękach, oczywiście medialnie, aż przyjemnie popatrzeć.

Ostatnie oświadczenie ojca Tadeusza Rydzyka, że on sobie nie życzy, aby ktokolwiek się podpinał pod ” marsze w obronie…”, według mnie jest lekko kuriozalne, a nawet lekko się zdziwiłem, bowiem myślalem, że to nasza wspólna sprawa i marsze są całkowicie otwarte dla wszystkich uczestników, nie tylko tych licencjonowanych.

Myślałem, że jeśli ktoś organizuje wyjazd na taki marsz kilkunastu osób, nie mówiąc już o tysiącach, to zasługuje na miano jednego z organizatorów. A tu okazuje się, że nie. No cóż, człowiek uczy się do końca życia i umiera głupi.

A tak zupełnie „przy okazji” znowu wypłynęła sprawa Abp Wielgusa. A więc pozwolę sobie zabrać głos raz jeszcze. mam nadzieję, że po raz ostatni. A sprawa ma się mniej więcej tak. Nieistotne jest co mówią akta IPN, nie ważne jest co mówi Komisja Historyczna KK, a już nikt nie bierze pod uwagę tego co mówi Kapłan, przez bardzo duże K, Ksiądz Isakowicz-Zaleski. A wszyscy mówią jedno. Abp Wielgus, wbrew stanowisku KK, podjął rozmowy, a nawet współpracę z SB, co doprowadziło go do TW.

Ktoś gdzieś tam stwierdził, że to co podpisywał Abp Wielgus, to tylko jakieś papierki. Jestem pewny, że te papierki niczym nie różniły się od papierków Niesiołowskiego czy wielu, wielu innych. Nie mówiąc już o papierkach Jaruzelskiego. Przecież oni wszyscy nikomu nie zaszkodzili. Oni wszyscy są luźmi honoru. Oni wszyscy są, bo TW zostaje się raz na zawsze, Tajnymi Współpracownikami SB, Informacji Wojskowej czy czegoś tam. Wszystkie ich akta są w Moskwie, Berlinie, Waszyngtonie, Tel Awiwie, Londynie, Paryżu, i cholera wie gdzie jeszcze.

Stwierdzenie, jak to zrobił Abp Wielgus, a i wielu przed nim i po nim, że on przecież nikomu nie zaszkodził, jest poprostu bzdurą. Czy jakiś tam donosik czy raporcik, pisany na jakims tam papierku komuś zaszkodził czy nie, może stwierdzić tylko ten o którym była mowa na tym papierku. Nikt inny.

A tak sobie, co to za szkoda, jeśli jakiś tam ksiądz nie wyjechał na studia do Rzymu, w kraju potrzeba proboszczów. Jaka to znowu szkoda, że zostały opisane jakieś tam animozje czy spięcia między kardynałami czy biskupami. Przecież to nikomu nie zaszkodziło! Czy aby napewno? Skąd wiemy w jakim celu informacje przekazane przez donosiciela zostały wykorzystane? Może do szantażu, a może „tylko” do siania nieufności. Tam gdzie została posiana nieufność, tam kończy się współpraca. Czy to aż takie trudno do zrozumienia?

Taak! Nasi TW są cacy, a ich TW be! Naszych nie dotykaj, nie sprawdzaj, nie rusz, nie wolno! Niestety muszę wszystkich wielbicieli „naszych Kordianów” wyprowadzić z błędu. Wszyscy TW są tacy sami. Wszyscy są godni potępienia i nieważne kim ten TW był? jest, arcybiskupem, księdzem, ministrem, złodziejem czy babcią klozetową.

Następuje tylko pytanie, dlaczego akurat teraz wypływa sprawa Abp Wielgusa? Ja wiem a Ty się domyśl.

Następne pytanie jest równie ważne. Dlaczego akurat teraz następuje usztywnienie stanowiska ojca Dyrektora. Dlaczego akurat teraz tak bardzo się zdenerwował, że ktoś chce podebrać jego zasługi? Czy to wychodzi od niego? A może ktoś doradza?

Przecież o klubach Gazety Polskiej jako współorganizatorach Marszu w obronie Telewizji „Trwam” pisze się od conajmniej póltora roku. Nikomu to dotychczas nie przeszkadzało. Więc dlaczego teraz? Według mnie, mogę się mylić, nie jestem wszystkowiedzący, poprostu wyciągam wnioski.

Otóż, według mnie są conajmniej dwie przyczyny. Pierwsza to TVR. Druga to RN. Dotychczas ojciec Tadeusz Rydzyk był niemal skazany na PiS i KGP i nawzajem. Teraz PiS i KGP znalazły medialne zaplecze w TVR, a szczególnie KGP i GP przestały być potrzebne bo RN obiecał sprowadzić masy na Marsz Telewizji Trwam. No cóż, chciałbym tylko przypomnieć czym skończyła się przygoda z LPR i wodzusiem Giertychem. Obawiam się, że może nastąpić powtórka.

Jurand • niepoprawni.pl

Możliwość komentowania Duch w narodzie nie zdechł czyli napierdalanka wśród „patriotów” ☚◙ została wyłączona

%d blogerów lubi to: