☭ Przemilczana rocznica bohaterskiego generała… ☚◙

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 22 sierpnia 2013

Trochę byłem zawiedziony, że nawet tow. Miller nie wspomniał ani słowem o rocznicy wielkiej wiktorii polskiego oręża pod dowództwem człowieka chonoru (przez ceha), czyli gen. Jaruzelskiego.

A przecież 45 lat temu, w nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 r. wojska Związku Sowieckiego, Polski, Węgier, Bułgarii i NRD wkroczyły na terytorium Czechosłowacji.

M.in. dzięki generałowi przez ceha, socjalizm został uratowany w bratniej Czechosłowacji, co dostrzegli towarzysze radzieccy, dając wolną rękę sprawdzonemu w trudach obrony socjalizmu generałowi, gdy zaszła potrzeba bronić socjalizmu – tym razem w bratniej Polsce, gdzie generał do ostatnich swych dni jest wiernym synem matki Rosji.

Jaruzelski spisał się zatem w swym życiu sowieckiego namiestnika na medal, a nawet dwa medale. I faktycznie: Jaruzelski dostał jeden order Lenina za udział w zdławieniu „Praskiej Wiosny” w 1968 roku, oraz drugi – w 1983 roku, za zdławienie polskiej „Solidarności”, czyli po zakończonym zwycięskim stanie wojennym, trwającym od 13 grudnia 1981 roku aż do jego zniesienia w dniu 22 lipca 1983 roku. Zapewne, gdyby ZSRR nadal istniał – generał otrzymał by i trzeci order Lenina – tym razem za uratowanie PZPR i pro-sowieckiej dominacji na terenie Polski, po odzyskaniu tzw. niepodległości przez Polskę, w wyniku „okrągłego stołu”. Ale Putin do dziś nie zapomina zasług swojego wiernego generała, który podobnie do gen. Rokossowskiego zsowietyzował polską armię.

Przypomijmy więc tę wielką wiktorię generał, który zbrojnie interweniował wraz z siłami Układu Warszawskiego, w reakcji na „Praską Wiosnę”, która niosła ze sobą m.in. reformy ekonomiczne. Proces reform społecznych, ekonomicznych i politycznych rozpoczętych w Czechosłowacji, po objęciu w styczniu 1968 r. przez Alexandra Dubceka stanowiska I sekretarza KC KPCz, budził coraz większe obawy władz sowieckich przed utratą sojusznika. „Praska Wiosna” stała się tematem serii spotkań przywódców partyjnych państw Układu Warszawskiego, zaniepokojonych rozwojem wydarzeń w Czechosłowacji. W tych spotkaniach uczestniczył i dzielny sowiecki generał, który epolety zdobył w okupowanej Polsce.

23 marca w Dreźnie I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew w przemówieniu skierowanym do przywódców „bratnich” partii z Polski, Węgier, Bułgarii, NRD i CSRS, odnosząc się do sytuacji w Czechosłowacji, użył określenia „kontrrewolucja”. W ocenie tej poparli go pozostali uczestnicy rozmów, z wyjątkiem przedstawicieli KPCz. W ciągu następnych tygodni krytyka władz czechosłowackich ze strony Kremla stawała się coraz ostrzejsza. Na początku kwietnia 1968 r. rozpoczęto przygotowania do ewentualnej interwencji zbrojnej w Czechosłowacji, nadając jej kryptonim „Dunaj”.

8 maja w Moskwie na spotkaniu pierwszych sekretarzy, tym razem już bez udziału delegacji czechosłowackiej, Leonid Breżniew mówiąc o tym, że sytuacja w Czechosłowacji zmierza w złym kierunku, stwierdził: „Zdaniem naszego Biura Politycznego, nie można rozpatrywać problemu czechosłowackiego w oderwaniu od walki naszych wrogów, trzeba widzieć skalę tej walki, jej charakter, metody walki ideologicznej Zachodu, metody wrogów, którzy działają w Czechosłowacji, którzy usiłują działać przeciwko naszemu obozowi”.

Tow. Władysław Gomułka wyraził wtedy opinię, że na terenie CSRS odbywa się „pokojowy proces przekształcania państwa socjalistycznego w republikę typu burżuazyjnego”. Z kolei Leonid Breżniew stwierdził: „Jeżeli realna stała się groźba przekształcenia partii komunistycznej Czechosłowacji w jakąś inną organizację – w partię socjaldemokratyczną czy drobnoburżuazyjną – co godzi w interesy nie tylko komunistów czechosłowackich, nie tylko narodu czechosłowackiego, ale godzi w interesy całego systemu socjalistycznego, całego ruchu komunistycznego. Taki bieg wydarzeń mamy prawo rozpatrywać jako bezpośrednie niebezpieczeństwo dla światowych pozycji socjalizmu, niebezpieczeństwo dla wszystkich naszych krajów i próby przeciwstawienia się temu nie mogą być rozpatrywane jako ingerencja w sprawy wewnętrzne Czechosłowacji”.

Teza sformułowana przez I sekretarza KC KPZR, nazywana później „doktryną Breżniewa”, stała się obowiązująca w sowieckiej polityce zagranicznej. Zakładała ona ograniczoną suwerenność „państw wspólnoty socjalistycznej” i dopuszczała zbrojną ingerencję pozostałych krajów demokracji ludowej w wewnętrzne sprawy tego państwa, w którym zdaniem Moskwy zagrożone zostały „podstawy socjalizmu”.

Od 20 czerwca do połowy lipca 1968 r., zgodnie z decyzją Moskwy, na terenie Czechosłowacji przeprowadzona została operacja „Szumawa”, w której obok wojsk sowieckich uczestniczyły również jednostki WP. Zaś już w nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 r. wojska Związku Sowieckiego, Polski, Węgier, Bułgarii i NRD wkroczyły na terytorium Czechosłowacji. W pierwszym rzucie inwazji wzięło udział od 200 do 250 tys. żołnierzy i ok. 4200 czołgów. Wśród nich znalazły się jednostki 2 Armii WP, które liczyły 26 tys. żołnierzy, 600 czołgów, 450 dział i 3 tys. samochodów. Okupowany obszar obejmował 20 tys. km kw.

W zwycięskiej batalii generała nie ponieśliśmy żadnych strat, co powinno być dzisiaj uzasadnioną przyczyną do radosnego świętowania – w porównaniu do rocznic innych batalii, gdzie ponieśliśmy klęski – jak choćby w Powstaniu Warszawskim. Zupełnie nie rozumiem dlaczego prezydent Komorowski – podejmujący na swych salonach bohaterskiego generała, z którym konsultował swój wyjazd do Rosji – nie nakazał wyrzeźbienia w czerwonej czekoladzie kolejnego możeła, stając na czele radosnego pochodu warszawskiego salonu, trzymającego w rękach różowe baloniki?

Ten wyraźny dysonans wynikający z traktowania sowieckiego namiestnika w III RP, przy równoczesnym przemilczaniu jego zasług na polach bitewnych socjalizmu, aż kłuje w oczy. Dlaczego dziś, w 45. rocznicę inwazji na Czechosłowację nie składa wizyty generałowi jego wierny kapral, któremu Polska zawdzięcza, że żadnemu z członków WRONY nie spadł przysłowiowy włos z głowy? Czyżby zwycięstwo bohaterskiego generała było jakimś wstydem, który należy przemilczeć?

Dlatego dziś przypominam, że w czasach komuny żyli w Polsce ludzie, którzy dokładnie już wtedy wiedzieli kim jest generał. Na pytanie: dlaczego gen. Jaruzelski chodzi w Polsce w mundurze, podczas gdy w czasie spotkań z tow. Breżniewem zdejmuje mundur i zakłada garnitur? – prawidłowa odpowiedź brzmiała: Ponieważ w Polsce Jaruzelski jest na służbie a w ZSRR, czyli w domu – chodzi po cywilnemu…

Nie zapomnijmy zatem, gdzie jest prawdziwy dom generała, którego III RP uznała za człowieka chonoru przez ceha ….

Kapitan Nemo • niepoprawni.pl

Możliwość komentowania ☭ Przemilczana rocznica bohaterskiego generała… ☚◙ została wyłączona