☭ Rumuni chcą sądzić katów komunizmu ☚◙◙◙ przeczytaj

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 9 września 2013

Na liście oprawców, którym mogą zostać wytoczone procesy, jest obecnie 35 nazwisk.

Jako pierwszy oskarżony o zbrodnie może stanąć przed sądem były dyrektor więzienia Aleksandru Visinescu.

Nazwisko Visinescu do dziś budzi koszmary dawnych więźniów osławionego więzienia w Ramnicu Sarat. Jako dyrektor tej komunistycznej katowni w latach 1956–1964 wsławił się wyjątkowym okrucieństwem. To własnnie jego chce postawić przed sądem odpowiednik polskiego IPN Instytut Badania Zbrodni Rumuńskiego Komunizmu i Pamięci o Emigracji – IICCMER.

Po trwającej kilka miesięcy batalii prokurator generalny zdecydował się wreszcie na wniesienie przeciwko 88-letniemu obecnie Visinescu oskarżenia o zbrodnie przeciwko ludzkości. Poprzednio podobne próby kończyły się odrzuceniem wniosków przez sądy z uwagi na przedawnienie przestępstwa. W 2009 r. nie udało się postawić przed sądem oskarżonego o morderstwa byłego oficera bezpieki (Securitate) Misu Dulgheru. Niewiele dawały świadectwa członków związku byłych więźniów politycznych (AFDP).

Tym razem może być inaczej. Visinescu był wyjątkowo gorliwym katem (służbę rozpoczął w 1945 r. jako członek plutonu egzekucyjnego). Wskutek licznych skarg i podejrzeń o przekraczanie kompetencji w jego sprawie wewnętrzne dochodzenie prowadziła specjalna komisja partyjna już w 1968 r. Dzięki ochronie szefów bezpieki uniknął konsekwencji, a jego sprawa została wówczas formalnie zawieszona. To jednak dziś okazało się pułapką, bo zgodnie z rumuńskim prawem zawieszenie śledztwa wyklucza przedawnienie oskarżeń.

– Visinescu dla dawnej opozycji stał się postacią wręcz symboliczną. To właśnie w czasie, gdy był dyrektorem więzienia w Ramnicu Sarat, zamordowano tam najwybitniejszych działaczy przedwojennych partii politycznych, w tym sześciu członków kierownictwa Partii Chłopskiej – tłumaczy w rozmowie z „Rz” politolog Cristian Pirvulescu.

Proces, którego domaga się prokurator, miałby wyjaśnić, czy Visinescu osobiście brał udział w morderstwach, byli skazani bowiem pamiętają, że był obecny na przesłuchaniach i bił więźniów. Niezależnie od tego nie ma wątpliwości, że do śmierci i okaleczeń więźniów przyczynił się wprowadzony przez niego reżim: ciągłe bicie, głodzenie i psychiczne znęcanie się nad więźniami.

Na dodatek latem Alexandru Visinescu stał się obiektem zainteresowania prasy, gdy niektórzy byli więźniowie dowiedzieli się, że ich dawny prześladowca żyje spokojnie w centrum Bukaresztu z emeryturą w wysokości 6 tys. lejów (ok. 5800 zł). Visinescu, który we wtorek stawił się w prokuraturze, zaprotestował przeciwko temu „oszczerstwu” i pokazał kopię odcinka przekazu renty z widoczną sumą „zaledwie” ponad 3 tys. lejów. Nie uspokoiło to bynajmniej jego ofiar. Jak się bowiem okazało, oni sami otrzymują świadczenia w wysokości zaledwie 1300–1500 lejów.

Rumuński system opresji komunistycznych był jednym z najokrutniejszych nawet na tle pozostałych państw środkowej i wschodniej Europy. Początkowo prześladowano dawne elity polityczne i niepoddającą się komunistycznej indoktrynacji inteligencję (ta kategoria więźniów trafiała właśnie do Ramnicu Sarat). Później tajne służby polowały na wszystkich niezadowolonych i opornych.

O ile w większości krajów „obozu socjalistycznego” prześladowania zelżały po roku 1956 lub najdalej na początku lat 60., o tyle w Rumunii trwały właściwie do końca epoki Nicolae Ceausescu. Były przy tym wyjątkowo barbarzyńskie, a więzienia dla prawdziwych i domniemanych wrogów ustroju przypominały bardziej karcery niż cywilizowane zakłady karne.

Pod koniec władzy ogarniętego paranoicznymi wizjami dyktatora liczba uwięzionych nawet wzrosła. W sumie przez rumuńskie więzienia i ciężkie obozy pracy przeszło około 620 tys. osób, z czego nawet 20 proc. nie przeżyło.

W Rumunii oskarżanie dawnych oprawców komunistycznych od dawna napotykało przeszkody. Najpierw chronili ich byli mocodawcy, a wielu prominentnym politykom nie zależało na „rozdrapywaniu ran”. – Przełom nastąpił w 2006 r., kiedy z inicjatywy ówczesnego prawicowego rządu i prezydenta Basescu powstał IICCMER – mówi prof. Cristian Pirvulescu. – Przez kilka lat jego pracownicy zbierali materiały dowodowe, a ostatnio instytut podjął także działania prawne w celu postawienia przed sądem najbardziej znanych przestępców ery komunizmu.

IICCMER nie zamierza poprzestać na postawieniu przed sądem Visinescu. Na liście instytutu są już także nazwiska kolejnych 34 funkcjonariuszy oskarżanych o zabójstwa i znęcanie się nad więźniami. Wśród nich postaci takie jak Ion Ficioru, znany jako wyjątkowy sadysta komendant obozu pracy w delcie Dunaju, albo kilku szefów cieszącego się najgorszą sławą zakładu karnego dla więźniów politycznych w Ploesti.

Jarosław Giziński • rp.pl
fot. AFP (Więzienie w Sigetu Marmatiei jest dziś miejscem pamięci ofiar komunizmu)

Możliwość komentowania ☭ Rumuni chcą sądzić katów komunizmu ☚◙◙◙ przeczytaj została wyłączona

%d blogerów lubi to: