Jeden płacze nad Polską, a drugi jest filarem systemu III RP ☚◙◙◙◙ przeczytaj

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 16 września 2013

Rówieśnicy Witold Kieżun i Władysław Bartoszewski mają podobnie piękną przeszłość, ale dziś jeden płacze nad Polską, a drugi jest filarem systemu III RP.

Prof. Witold Kieżun rozpłakał się przed kamerą, gdy w programie „Bliżej” Jana Pospieszalskiego mówił o tym, co stało się z Polską. Ten twardy człowiek, bohaterski powstaniec warszawski, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari wprost na polu walki, więzień NKWD zesłany do łagru, nie wytrzymał, gdy mówił o Polsce pozbawionej własnego kapitału, własnego przemysłu, sprowadzonej do roli kolonii. Łzy sędziwego profesora, polskiego bohatera były niebywałym aktem oskarżenia wobec tych wszystkich, którzy z odzyskanej w 1989 r. suwerenności prawie natychmiast zrobili wydmuszkę. Którzy ochoczo pozwolili własny kraj skolonizować, uczynić rezerwuarem taniej siły roboczej, a politycznie podporządkować możnym.

Gorzkich i strasznych zarazem słów o Polsce nie wypowiada żaden niespełniony frustrat, tylko osoba, która zrobiła międzynarodową karierę, odnosiła sukcesy akademickie, spełniła się na zagranicznych misjach, wciąż jest czynna naukowo i znajduje się w świetnej kondycji intelektualnej. Wszystko to mówi ktoś, kto jest uosobieniem spektakularnego sukcesu, mimo przetrąconej młodości, mimo tego, że był ofiarą niemieckiego i sowieckiego totalitaryzmu, które zabrały mu kawał życia. Prof. Kieżun boleje nad tym, że po 1989 r. zmarginalizowano prawdziwe, wolnościowe i solidarnościowe elity, a ich postkomunistyczne zastępniki zachowały się jak narzuceni przez nowych kolonialistów ekonomowie.

Prof. Witold Kieżun jest rówieśnikiem Władysława Bartoszewskiego – obaj urodzili się w lutym 1922 r. (Kieżun jest o 13 dni starszy). Obie te postacie mają podobne, bardzo chwalebne życiorysy: byli powstańcami, żołnierzami AK, więźniami Niemców i Sowietów (Bartoszewski w Auschwitz i komunistycznym więzieniu, Kieżun w łagrze), po wojnie przeciwnikami komunistycznego systemu. Ale dopiero w ostatnich latach widać, jak bardzo się różnią, jak bardzo się od siebie oddalili.

Władysław Bartoszewski stał się filarem systemu III RP, bywalcem salonów w Niemczech i Austrii, apologetą „europejskości”, w której polskość jest tylko lokalnym kolorytem. Jest tarczą dla zwolenników europejskiej federacji, którzy mogą się zasłaniać jego pięknym życiorysem, jego zaangażowaniem w ratowanie Żydów. To on postponuje politycznych oponentów, nazywając ich bydłem, motłochem czy matołkami. To on daje się wykorzystywać i sam chętnie się podejmuje roli maczugi do walenia przeciwników. To dzięki zaangażowaniu takich postaci jak Bartoszewski legitymizuje się system III RP. To tacy jak on uzasadniają postkolonialny model funkcjonowania państwa polskiego jako wielkie osiągnięcie i sukces. Bartoszewski stał się klasycznym klerkiem, który poszedł na służbę władzy i stał się bardzo ważną częścią establishmentu.

Prof. Witold Kieżun jest tym, kim byli intelektualiści wychowani i wykształceni w II RP. Bardzo bystrym obserwatorem formułującym trafne diagnozy, strażnikiem i ucieleśnieniem wartości, a przede wszystkim sumieniem polskiego narodu – jak górnolotnie by to nie brzmiało. Pozostał intelektualistą krytycznie analizującym rzeczywistość i przestrzegającym przed pułapkami tzw. transformacji, a potem przed jej skutkami dla ogromnej większości społeczeństwa. Kieżun jest wierny temu, o co walczył z Niemcami podczas wojny i za co cierpiał w więzieniu NKWD i w sowieckim łagrze. Pozostał wierny polskości, która nie powinna się rozmywać w żadnej europejskości czy pięknoduchowskim, banalnym humanizmie. Witold Kieżun się nie sprzedał. I nie sprzedał też swoich marzeń o wolnej, suwerennej, silnej, bogatej Polsce, gdzie Polacy są suwerenami, pracującymi dla siebie i własnego kraju, a nie dla nowych „okupantów”, dominujących nie siłą militarną, lecz głównie kapitałem.

Kiedy się słucha i obserwuje 91-letnich Kieżuna i Bartoszewskiego widać, jak bardzo różni się ich myślenie o Polsce i podstawowych wartościach, jak reprezentują zupełnie inne drogi. I widać, że najwartościowsi, kochający Polskę ludzie wciąż mogą tylko gorzko zapłakać nad jej losem, nad losem młodszych pokoleń, które zostały schwytane w pułapkę złej teraźniejszości i jeszcze gorszej przyszłości.

Takich jak prof. Kieżun się nie słucha, nie czerpie z ich doświadczeń i wiedzy, z wielkich pokładów ich patriotyzmu. Słucha się i hołubi tych, którzy obecną władzę chwalą, jej służą, którzy własnymi życiorysami wymachują jak maczugą, by łoić nią inaczej myślących. I choć tacy jak prof. Witold Kieżun wydają się bezsilni, w istocie są bardzo silni, bo komunikat, jaki wysyła płaczący nad losem Polski jej sędziwy bohater jest stokroć silniejszy niż te, które słyszymy od radosnego i zadowolonego z siebie oraz z władzy Władysława Bartoszewskiego.

Stanisław Janecki • wpolityce.pl
Od 20 lat dziennikarz i publicysta. Z wykształcenia fizyk, filozof i historyk sztuki. Zajmujący się na różnych etapach życia mechaniką i kosmologią kwantową, matematyką chaosu, logiką i filozofią języka, piętnasto- i siedemnastowiecznym malarstwem holenderskim oraz polską sztuką współczesną. Przez 17 lat związany z tygodnikiem „Wprost” – jako dziennikarz śledczy, publicysta, zastępca redaktora naczelnego i redaktor naczelny (2007-2010). Był także wicedyrektorem TVP1, felietonistą dziennika „Fakt”, komentatorem radiowym i telewizyjnym, autorem programu w radiowej Trójce.


fot. You Tube

Możliwość komentowania Jeden płacze nad Polską, a drugi jest filarem systemu III RP ☚◙◙◙◙ przeczytaj została wyłączona