Robert Winnicki: My walczymy o to, żeby państwo i rząd dusz im odebrać☚◙◙ przeczytaj wywiad

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 10 listopada 2013

Nie tylko o „Marszu Niepodległości”, ale też nacjonaliźmie XXI wieku, obawach prawicy przed Rosją i katastrofą smoleńską rozmowa z Robertem Winnickim liderem Ruchu Narodowego.

Adam Zawadzki: Dlaczego warto w tym roku wybrać się na „Marsz Niepodległości”?

Robert Winnicki: Ponieważ jest to największa doroczna manifestacja narodowa. Manifestacja patriotycznej Polski, przede wszystkim – młodej generacji Polaków, myślących kategoriami narodowymi. Mówi o tym tegoroczne hasło Marszu: „Idzie nowe pokolenie!”

11 i 12 listopada 2013 roku w Warszawie ma się odbyć szczyt klimatyczny i Marsz Niepodległości. Może dojść do eskalacji agresji? Jak pan ocenia tę zbieżność dat?

Szczyt klimatyczny rozpoczyna się 11 listopada i potrwa przez kolejnych kilkanaście dni. Zaplanowanie tej imprezy w dzień naszego święta narodowego, podczas którego w Warszawie od kilku lat odbywa się szereg manifestacji, z Marszem Niepodległości na czele, uważam za głęboki błąd.

Jak w takim razie organizatorzy są przygotowani do ewentualnych prowokacji?

Od 2012 roku organizowana i szkolona jest Straż Marszu Niepodległości. To ona opanowała sytuację w ubiegłym roku, kiedy siły policyjne stanęły na drodze Marszu i doprowadziły do niewielkich zamieszek. W tym roku będzie znacznie liczniejsza, lepiej wyszkolona i bardziej sprawna. O ile tylko służby państwowe nie będą się mieszać, sądzę, że Straż ze wszystkim sobie poradzi.

Czuje się pan ideowym spadkobiercą Romana Dmowskiego? A co w takim razie z Józefem Piłsudskim, Wincentym Witosem, Ignacym Paderewskim i Ignacym Daszyńskim, bez których nie byłoby niepodległej Polski?

Są to znaczące postacie polskiej historii pierwszej połowy XX wieku. Oczywiście Dmowski, jako współtwórca obozu narodowego i jego główny myśliciel jest mi najbliższy, ale przecież pewne wspólne poglądy i działania możemy znaleźć również u Paderewskiego czy Witosa. Nie wiem czy niepodległa Polska byłaby, czy też by jej nie było bez jakiś konkretnych ludzi, nie chcę się bawić w spekulacje na ten temat. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że głównym powodem, dla którego Polska mogła się odrodzić w 1918 r. i obronić swoją niepodległość poprzez czyn zbrojny oraz działania na polu dyplomatycznym, był fakt, że na przełomie XIX i XX wieku naród polski stał się narodem masowym, czyli – nowoczesnym. Największe podwaliny pod polską państwowość dali ci, którzy na przełomie stuleci, przez kila dekad, prowadzili ogromną pracę narodową, pracę u podstaw nad obudzeniem świadomości narodowej w szerokich masach. Oczywiście nie byli to socjaliści. Bez pracy jaką wykonał obóz narodowy polski chłop czy robotnik nie chwyciłby za broń w 1920 r. by bronić świeżo odzyskanej niepodległości przeciwko bolszewikom, tak, jak nie chwytał za nią choćby podczas Powstania Styczniowego.

Żyjemy w świecie, który staje się globalną wioską. Co w XXI wieku oznacza być polskim nacjonalistą? Nadal aktualne są słowa „jestem Polakiem i mam obowiązki polskie” ?

To co zawsze – służbę narodowi. Globalna wioska, o której pan wspomina, to raczej miejska dżungla, w której wspólnoty narodowe muszą walczyć o swoje przetrwanie, bezpieczeństwo i rozwój nie mniej bezwzględnie niż kiedyś, choć często w zmienionych warunkach i w inny sposób. Być polskim narodowcem, nacjonalistą oznacza zawsze to samo: wyznawać poglądy zakorzenione w idei narodowej, być aktywnym na polu publicznym, prowadzić działalność w sposób zorganizowany, ciągły i systematyczny, wyznawać realistyczną oraz organiczną wizję polityki, wizję wspólnoty narodowej jako podstawowego podmiotu tej polityki.

Jak w takim razie powinno wyglądać wychowanie patriotyczne młodego pokolenia?

Bardziej zasadne byłoby raczej pytanie – jak w ogóle powinno wyglądać wychowanie młodego pokolenia? Ciężko jest zrobić dobrego patriotę z człowieka wychowanego w kulcie konsumpcjonizmu, nihilizmu czy wybujałego indywidualizmu. Dobre wychowanie to wychowanie w duchu dyscypliny, konsekwencji, poszanowania najwyższych wartości. To wszystko idzie niejako w pakiecie. To szacunek dla sztandarów, symboli narodowych, obchodzenie ważnych rocznic, budzenie dumy z własnej historii, nauka ojczystych dziejów. Zazwyczaj w dobrej szkole, w której kładziony jest akcent na wychowanie, wychowuje się również do patriotyzmu. Nawet pomimo tego, że podręczniki szkolne są pod tym względem coraz gorsze, że cały system temu nie sprzyja.

Wiele osób kojarzy pana środowisko z ostrymi wypowiedziami wobec homoseksualistów, Żydów oraz muzułmanów. Czy taki radykalizm jest jedynym sposobem pozyskania zwolenników?

Większość Polaków, jak zawsze i wszędzie w każdym społeczeństwie pod każdą szerokością geograficzną i historyczną, nie ma nadmiernie sprecyzowanych poglądów politycznych. Większość ludzi ma dosyć powierzchowne emocje dotyczące sfery politycznej, które formowane są na podstawie informacji, jakie do nich docierają. Emocje te budowane są oczywiście w logice danego systemu, stąd wychodzenie poza nią lub przeciwko niej (co czynimy) odbierane jest przez ową większość jako „zgrzyt”.

Kluczowe jest to, kto kontroluje media (a przynajmniej ich większość, najbardziej wpływowych), instytucje, pisze podręczniki szkolne itd. itp. Oczywiście obecnie – nie my, narodowcy, a ludzie stojący w radykalnej opozycji wobec naszej wizji człowieka, wizji Polski, wizji świata. Bój o państwo i społeczeństwo zawsze rozgrywa się pomiędzy dobrze zorganizowanymi mniejszościami, które wiedzą czego chcą i potrafią narzucić swoją wolę oraz wizję większości. Które organizują przestrzeń publiczną według właściwych sobie pojęć i hierarchii wartości. Na przełomie l.80 i 90-tych, dzięki układowi z komuną, organizatorami państwa, a w jeszcze większym stopniu, organizatorami wyobraźni ideowo-politycznej polskiego społeczeństwa stała się michnikowszczyzna z Geremkami, Mazowieckimi, Kuroniami, Balcerowiczami itd.

My walczymy o to, żeby państwo i rząd dusz im odebrać. Dopóki tego nie zrobimy, pozostaniemy w, ciągle rosnącej, ale jednak, mniejszości, która będzie robiła i mówiła rzeczy „nieprzyjemne” albo „gorszące” albo wręcz „straszne” z punktu widzenia głównego nurtu.

„Widmo krąży nad Europą, widmo eurokomunizmu? Jakimi metodami można je powstrzymać?

Ono nie krąży, a jest realizowane. Na czele Komisji Europejskiej stoi Barosso, niegdyś działacz partii maoistycznej, na czele dyplomacji – pani Ashton, w l. 80-tych działaczka komunistyczna. Długo by wyliczać. Metodą walki jest tworzenie alternatywnych wizji rozwoju Europy i budowanie wokół nich silnych biegunów społecznych oraz politycznych, które będą kształtowały opinię publiczną pod tym kątem. Pod tym względem Ruch Narodowy jest w Polsce niezwykle potrzebny, bo żadna z dominujących sił politycznych, ani w rządzie, ani w opozycji, nie przeciwstawia się eurofederalizmowi.

Środowisko narodowe skupia często się na zagrożeniu dla Polski płynącym z Zachodu, zapominając o Rosji. Dlaczego?

To nie jest prawda. W wielu wypowiedziach podkreślamy różnorakie niebezpieczeństwa, np. związane z bezpieczeństwem energetycznym Polski. Jest raczej odwrotnie – to znaczna część polskiej prawicy dostaje histerii na dźwięk słowa Rosja, jednocześnie bez zająknięcia oddając strategiczne dziedziny polskiego życia gospodarczego (telekomunikacja, handel, banki, media) i politycznego (Traktat Lizboński, armia unijna, euro, wojny kolonialne USA) w ręce Niemców, Francuzów czy Amerykanów. My uważamy, że naszym największym zagrożeniem jest słabość naszego państwa, demoralizacja, również polityczna, społeczeństwa, brak armii, słabość a jednoczesne rozdęcie aparatu biurokratycznego, słabość służb, słabość ekonomii. Na tej słabości żerują silni gracze – Niemcy, Rosjanie, Amerykanie i inni. To, kto na nas żeruje jest już wtórne wobec tego, że tym silnym graczom sami to umożliwiamy. My na politykę zagraniczną patrzymy przez pryzmat gry interesów, a nie sympatii czy antypatii wobec jakiegoś państwa czy narodu.

„Katastrofa smoleńska” była zamachem czy wypadkiem?

Nie wiem. Nie mam danych żeby to stwierdzić. Jedynym organem, który dysponowałby odpowiednimi instrumentami, żeby wszystkie okoliczności katastrofy wyjaśnić, jest suwerenne państwo polskie. A tego nie mamy i jeszcze przez jakiś czas mieć nie będziemy. Nie ufam ani raportowi rosyjskiemu, ani przygotowanemu przez rząd Tuska. Dobrze, że pracuje komisja Macierewicza, choć wiarygodność zasiadających w niej ekspertów, zwłaszcza po wypowiedziach prof. Rońdy, została mocno podważona. Ale wobec kompromitacji, jaką jest fakt, że po ponad trzech latach od katastrofy wrak i inne kluczowe dowody wciąż pozostają w Rosji, dobrze, że jest jakaś presja na stronę rządową w tej sprawie. Uważam, że bardzo potrzebna jest debata między ekspertami komisji Macierewicza i rządowymi.

Powtarza pan, że trzeba obalić republikę Okrągłego Stołu. Od 20 lat nikomu to się nie udało. Dlaczego ma się to udać Ruchowi Narodowemu?

Przez ostatnie 20 lat spośród istotnych sił politycznych działających w parlamencie bodaj tylko Liga Polskich Rodzin głosiła otwarcie hasło obalenia okrągłego stołu. Więc jeśli prawie nikt do tego nie dążył, to nic dziwnego, że nikomu się to nie udało. Przecież nie mieliśmy po roku 89 ani jednego prezydenta czy premiera, który w sposób zdecydowany i otwarty sprzeciwiłby się temu porozumieniu. Na przykład Lech Kaczyński mówił tak: „- Niektórzy twierdzą, że był jakiś spisek w Magdalence, że tam po cichu między sobą pewne sprawy uzgodniono. Byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno: nie”. I dodawał:„interpretacja Okrągłego Stołu jako takiej umowy między równouprawnionymi dwoma elitami – społeczeństwo się nie liczy, jedna elita zagwarantowała drugiej, że z czasem ona straci władzę, ale nic, włos jej z głowy nie spadnie, jeszcze do tego będzie miała przywileje ekonomiczne, w nowym ustroju będzie mogła zająć miejsce w tych górnych warstwach społecznych. Otóż nie było takiej umowy przy Okrągłym Stole i tego rodzaju interpretacja jest fatalna […]”

Ruchowi Narodowemu uda się to z kilku względów. Po pierwsze – bo rzeczywiście tego chcemy i otwarcie to głosimy. Po drugie – bo nie jesteśmy w żaden sposób powiązani z politycznym pokoleniem, które ukształtowało się na przełomie l.70-tych i 80-tych, a które odpowiada za okrągły stół i jego skutki. Po trzecie – bo jesteśmy ruchem młodym, dynamicznym oraz bardzo silnie rozwijającym się, który już teraz zaczyna skupiać większość tych młodych Polaków, którzy myślą kategoriami narodowymi, patriotycznymi, niepodległościowymi.

Czy w takim razie uda się się wbić klina między monopol PO i PiS, skoro inni już próbowali z mizernym skutkiem?

Uda. Dotychczasowe próby polityczne w ostatnich latach to były tak naprawdę budowanie takich platform i pisów, tyle, że „z inną twarzą”. Taki charakter miał odprysk pisowski – PJN czy obecny odprysk platformerski – Gowin. My żadnym „odpryskiem” nie jesteśmy. Jesteśmy ruchem odwołującym się do ponad stuletniej tradycji, jesteśmy niezależni od innych sił, a wszystko co mamy wypracowaliśmy własnym, żmudnym wysiłkiem. Jesteśmy autentyczni, bezkompromisowi, a nasze szeregi są pełne dynamicznych działaczy skłonnych do aktywności z poświęceniem, a nie w imię zdobywania stołków. Dlatego to właśnie Ruch Narodowy złamie monopol, jaki na polskiej scenie politycznej ustanowiły przez ostatnie ćwierćwiecze formacje wywodzące się z okrągłego stołu.

Adam Zawadzki • blogpublika.com
fot. Adam Guz/Reporter

Możliwość komentowania Robert Winnicki: My walczymy o to, żeby państwo i rząd dusz im odebrać☚◙◙ przeczytaj wywiad została wyłączona

%d blogerów lubi to: