Gdyby Tusk nie pozbył się Kamińskiego, spałby spokojnie do dziś ☚◙◙◙◙

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 25 listopada 2013

Jednak bliżej mu było do aferzystów, o wiele bliżej… 

Afera goni aferę, agenci kołatają o świcie do mieszkań aferzystów z tzw. sfer, a Radosław Sikorski dowiaduje się przy okazji, że jego pracownica spędza urocze noce z jednym z siatki przestępczej. 

Dopiero teraz umiłowany Do Tu, przepraszam bardzo, Do Du przekonał się ile stracił wyrzucając z pracy w CBA Mariusza Kamińskiego. Gdyby go pozostawił, nie byłoby żadnej siatki, nie byłoby nocnych spotkań ani na cmentarzach, ani na benzynowych stacjach, ani w kancelarii Do Tu, przepraszam najmocniej, Do Du, ani na Parkowej, ani gdziekolwiek indziej. Do Tu, jeszcze raz przepraszam, Do Du mógłby spać spokojnie, ponieważ przy pierwszej próbie przekrętu cała żulia zgromadzona przy premierze i jego współpracownikach zostałaby rozszyfrowana i popędzona w stronę krat.

Umiłowany przywódca, napiszmy wreszcie bez przepraszania, Do Du wybrał jednak inną drogę. Przegonił Kamińskiego właśnie za to, że dbał o otoczenie umiłowanego i starał się, by miał on wolną głowę od korupcyjnych obaw i rozmyślań, cały czas mógł poświęcić sprawom państwowym i harataniu wiecie w co. Dla dobra państwa kolejność powinna być prawdopodobnie odwrotna, ale to już nie tak bardzo istotne. Tymczasem następca Kamińskiego przez kilka lat czynił rozmaite miny, niektórzy mówili nawet, że mądre, ale korzyść z tego była żadna. Dla Polski oczywiście, bo dla przestępców owszem, owszem. Nawet bardzo owszem. Dopiero gdy powiało fetorem z pobliża budujących się autostrad, z okolic mędrców od komputeryzacji, słuchajcie, słuchajcie – przetargów organizowanych przez Komendę Główną Policji, ludzie nowego szefa CBA raptem się przebudzili i zaczęli pokazywać, że w ogóle istnieją.

Prawdopodobną przyczyną końca tej śpiączki jest zapewne obawa, że umiłowany przywódca może wkrótce zakończyć swą kadencję i to w bardziej dramatycznych okolicznościach niż niejaki Nowak Sławomir. Na dworze umiłowanego mogą przytrafić się sceny przybliżone przez Sofoklesa z Edypem, Kreonem i paroma jeszcze innymi w ważnych rolach. I może pojawić się prawdziwa wyrocznia, a nie jakiś tam Sekuła Mirosław. I wówczas wszystko przerąbane.

Ale chyba nie może być inaczej. W państwie, w którym jednostki wojskowe muszą być strzeżone przez prywatne firmy ochroniarskie, premiera syn wspiera swą wiedzą prywatnych kanciarzy, tak samo jak gdańskie osiłki na stanowiskach ciągną liny zakończone samolotem należącym do kanciarzy, w państwie, w którym marszałkiem Sejmu może być Ewa Kopacz, a wicemarszałkiem Stefan N.. 

Tak musi być? Szef CBA Paweł Wojtunik – zdaje się – zwątpił w ten imperatyw.
Wkrótce przekonamy się jak głębokie są te wątpliwości.

Tomasz Domalewski • wpolityce.pl
Wieloletni redaktor krakowskiego „Dziennika Polskiego”

fot. Leszek Szymański / PAP

CZYTAJ TAKŻE: Mariusz Kamiński: „Skala korupcji w państwie Tuska jest ogromna. W działaniach CBA brakuje jednak pójścia o krok dalej.” NASZ WYWIAD

Możliwość komentowania Gdyby Tusk nie pozbył się Kamińskiego, spałby spokojnie do dziś ☚◙◙◙◙ została wyłączona