Na krótkiej smyczy Putina ☚◙◙◙

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 26 listopada 2013

Tuska można przyrównać do namiestnika współczesnego „priwislanskiego kraju”. Jeśli byłoby inaczej, to prokremlowska gazeta.ru, jeden z największych rosyjskich serwisów internetowych nie określiłaby polskiego premiera, przy okazji jego wizyty w Moskwie w 2008 roku, „nasz człowiek w Warszawie”.

„Tusk wybrał linię pełnego uniżenia przed Moskwą i nie może już zawrócić. Powiem panu więcej – że w uświadomionych rosyjskich kręgach panuje przekonanie, że jeżeli Tusk zachowałby się w sposób, który nie spodoba się Moskwie, to mogą go skompromitować. Chociażby upubliczniając jakieś protokoły rozmów po katastrofie smoleńskiej, które byłyby zabójcze dla jego pozycji w Polsce”.

Te słowa nie pochodzą bynajmniej od któregoś z posłów opozycji prawicowej w sejmie, gdyż wówczas usłyszelibyśmy już pewnie parę razy premiera, czy posła Stefana Niesiołowskiego wyrażających oburzenie nagonką. W tym wypadku jednak zapadło po stronie Platformy Obywatelskiej głuche milczenie, no bo co można innego zrobić jeśli takie obrazoburcze dla wizerunku premiera jako polityka kierującego się polskim interesem, narodowym, głosi w radiu RMF FM Andriej Piontkowski, rosyjski politolog a do tego szef Centrum Studiów Strategicznych w Moskwie. Tu już nie można mówić o „wojnie polsko-polskiej”, „wyginięciu jak dinozaury” i innych takich, tylko schować głowę jak struś i czekać aż sprawa przyschnie.

A o to będzie raczej ciężko, zważywszy, że Piontkowski o wiele ostrzej stawia kwestię w rozmowie z „Superexpressem”, mówiąc już wprost o szantażowaniu Donalda Tuska przez Władimira Putina: „Takie opinie słyszałem w Moskwie z bardzo wielu naprawdę różnych źródeł. Od osób, które trzeźwo patrzą na rzeczywistość i nie popadają w skrajności. I mówią one o dokumentach dotyczących premiera Tuska i prezydenta Putina, których publikacja miałaby poważnie zaszkodzić bądź wręcz zniszczyć reputację Tuska w polskiej polityce. Nie widziałem ich, ale z rozmów wynika, że to dokumenty służb, które dotyczą głównie zachowania Donalda Tuska wobec Putina tuż po katastrofie smoleńskiej, a być może także tuż przed. (…)

Tusk zna Putina na tyle, by wiedzieć, że może on użyć takich dokumentów. Czym innym tłumaczyłby pan tę miękkość, delikatność w stosunkach Polski z Rosją w ostatnich latach? Przecież wy ulegacie Putinowi, kiedy tylko jest mu to na rękę. Moim zdaniem Donald Tusk wpadł w pewną pułapkę. Na potrzeby polityki wewnętrznej starał się pokazać, że jego poprzednik, premier Kaczyński, był kimś w rodzaju rusofoba. Że niepotrzebnie prowokował Kreml. I że on będzie inny, spokojny, odpowiedzialny, gdyż to służy polskiemu interesowi. Niech pan mi jednak pokaże jeden taki przykład, kiedy to waszemu interesowi służyło? To była iluzja, a nie realna polityka. Kreml szybko zaczął zachowywać się arogancko i premier Tusk zdał sobie sprawę ze swojego błędu. Nie mógł się jednak do niego przyznać, a teraz przyjmuje z pokorą upokorzenie za upokorzeniem.”

Możnaby te opinie uznać za prowokację i grę rosyjskich służb mającą sponiewierać wizerunek szefa rządu w oczach Polaków. Ale Piontkowski jest przecież związany z antykremlowską opozycją, a ponadto czy służby „paliłyby” najlepszego politycznego agenta wpływu jakiego obce państwo może sobie wymarzyć? I rzecz kolejna, oceny Piontkowskiego stoją w całkowitej zgodności ze zmianą przez Platformę i prezydenta Komorowskiego polityki zewnętrznej i wewnętrznej wobec tej z czasów rządów PiS i Lecha Kaczyńskiego. Zbliżenie militarne z Rosją, powrót na stanowiska ludzi o poglądach prorosyjskich, zmiana polityki zagranicznej z suwerennej na „podnóżkową”, uzależnienie energetyczne od naszego wschodniego sąsiada, czy prawdopodobne szantażowanie byłych polskich opozycjonistów, dziś na stanowiskach, o czym pisałam w tekście „Haki stare, ale jare”, to tylko nieliczne z przykładów. A słynna rozmowa Tusk-Putin na molo w Sopocie, czy okoliczności jakie doprowadziły do rozdzielenia wizyt w Katyniu, w tym akcja przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu prowadzona wspólnie przez rząd Tuska i Ambasadę Rosyjską w Warszawie, czy tzw. śledztwo smoleńskie, gdy Platforma atakowała tych, którzy wykazywali, że Tusk idzie na sznurku Kremla, to pies? I może Piontkowski myli się, gdy mówi, iż w dokumentach służb rosyjskich „chodzi raczej o dowody na to, że polski premier zgadzał się na zbyt wiele, by nie powiedzieć, że na wszystko, co narzucała mu strona rosyjska. To doprowadziło do raportu Anodiny o 100-procentowej winie Polaków za tę tragedię. Może także chodzić o uzgadnianie wizyt prezydenta i premiera”?

Winston Churchill w swoich pamiętnikach wspomina jak to Józef Stalin, przedstawiając mu komunistów z PKWN, którzy przyszli prosić o oddanie Wilna i Lwowa ZSRR, rzekł: „To są moje pionki”. I to jest najwłaściwsza odpowiedź na pytanie jakie stawia Piontkowski, kim dla Putina jet Tusk. W kontekście tego, co dzieje się w Polsce w ostatnich sześciu latach, a zwłaszcza po 10 kwietnia, na pewno nie jest liczącym się równoprawnym partnerem, gdyż Rosjanie szanują wyłącznie polityków, którzy potrafią się im postawić, a takim był Lech Kaczyński. Tuska można natomiast spokojnie przyrównać do namiestnika współczesnego „priwislanskiego kraju”. Jeśli byłoby inaczej, to prokremlowska gazeta.ru, jeden z największych rosyjskich serwisów internetowych nie określiłaby polskiego premiera, przy okazji jego wizyty w Moskwie w 2008 roku, „nasz człowiek w Warszawie”.

Julia M. Jaskólska • jakuccy.pl
tekst opublikowany na portalu stefczyk.info

fot. PAP

Możliwość komentowania Na krótkiej smyczy Putina ☚◙◙◙ została wyłączona

%d blogerów lubi to: