Debata w IPN “O rozliczeniach PRL-u na kanwie rozważań o procesach za „Błędy i wypaczenia”☚◙◙◙ relacja wideo

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ relacje by Maciejewski Kazimierz on 27 listopada 2013

Debata odbyła się 21 listopada 2013 roku i towarzyszyła dwudniowej konferencji naukowej „W imię przyszłości partii”. Procesy o łamanie tzw. praworządności socjalistycznej 1956-1957”.

W Polsce jest potępienie zbrodni stalinowskich, tylko że wyłącznie na poziomie werbalnym i to też nie we wszystkich środowiskach. Brakuje spełnienia poczucia sprawiedliwości. Nie ma w sposób jednoznaczny, państwowy, napiętnowania osób, które tych zbrodni się dopuściły. Sędziwego wieku bez jakichkolwiek aktów oskarżenia dożyły osoby typu Henryka Wędrowskiego

– mówił historyk, dr Tomasz Łabuszewski w czasie panelu poświęconego rozliczeniu stalinizmu i PRL-u.

W Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie odbył się panel dyskusyjny “O rozliczeniach PRL-u na kanwie rozważań o procesach za „Błędy i wypaczenia”. Uczestnikami debaty byli: dr hab. Zbigniew Siemiątkowski (politolog, były szef MSW i Agencji Wywiadu), prof. Andrzej Zybertowicz (historyk, socjolog, publicysta, były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego), prof. Wiesław Władyka (historyk, komentator TOK FM, publicysta “Polityki”), dr Tomasz Żukowski(socjolog, politolog, b. doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, komentator polityczny) oraz dr Tomasz Łabuszewski (historyk, badacz dziejów AK i podziemia niepodległościowego oraz aparatu represji, pracownik IPN).
Spotkanie poprowadził: Robert Spałek z Oddziału Warszawskiego IPN.

Dyskutanci próbowali odpowiedzieć na pytania:

• Czy okres umownie zwany „polskim stalinizmem” 1944/48–1956 (wedle innych: „stalinizmem w Polsce”) został kiedykolwiek, jakkolwiek rozliczony, osądzony, podsumowany (politycznie, prawnie, społecznie, naukowo, publicystycznie)? Czy jasno postawiono granicę i nazwano katów i ofiary?

• Jakie niebezpieczeństwa niosą ze sobą próby tłumaczenia zbrodni i dramatów tamtego okresu np. „skomplikowaną powojenną sytuacją polityczno-społeczną”, wskazywaniem na „obcych” (zarówno narodowo: Sowietów, Żydów; jaki i ideowo: komunistów) jako odpowiedzialnych za stalinizm w Polsce Ludowej?

• Czy brak jednoznacznych ocen PRL (brak wspólnej, jednorodnej oceny komunizmu w Polsce) to wartość, czy wada dla aktualnej dyskusji nad PRL i jej skutkami?

• Czy brak sądowych rozliczeń „stalinizmu w Polsce” po 1956 r. ułatwił po 1989 r. (czy miał w ogóle jakikolwiek wpływ) na zaniechanie rozliczeń ludzi stojących na czele PZPR i SB przez poprzednie dekady?


Dr Zbigniew Siemiątkowski stwierdził na wstępie, że problem stalinizmu to kwestia oceny PRL-u jako 45-letniego okresu w historii Polski. Według niego nie można oceniać tylko jednego wycinka historii PRL – Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i uznać tę organizację za przestępczą, lecz zadać pytanie, czy wszyscy, którzy byli zaangażowani w PRL to też ewentualni przestępcy. Funkcjonariusze MBP “byli tylko wykonawcami” – dodał Siemiątkowski. – “A co z członkami partii? Ich też trzeba konsekwentnie by wyjąć spod prawa”. Czyli ok. 5 mln ludzi. “Licząc z rodzinami to znaczna część polskiego społeczeństwa”. Według niego, aparat bezpieczeństwa w 90% składał się z młodych ludzi, wiejskich chłopaków.

IMG_5723m

Problem z rozliczeniem stalinizmu w okresie PRL wynikał jego zdaniem z tego, że to był element tożsamości ówczesnych elit, które były uwikłane w instalowanie w Polsce nowego ustroju. Podkreślił, że w okresie 1949-1954 do więzień trafiali nie tylko WiN-owcy, AK-owcy, Andersowcy, ale także weterani z Hiszpanii, berlingowcy, AL-owcy i PPR-owcy. Dlatego dla elity po 1956 roku byłoby groźne rozliczanie się ze stalinizmu, bo oznaczałoby to rozliczanie się ze znacznej części własnej biografii, z własnej współodpowiedzialności.

Drugi panelista, prof. Wiesław Władyka stwierdził, że reżim nie lubi się rozliczać, bo podważałby fundamenty własnego istnienia, swoją legitymację do rządzenia. Po czym przeszedł do zarysowania sytuacji w Polsce w 1956 roku. Wspomniał o referacie Chruszczowa o kulcie jednostki i jego następstwach, mówił o Władysławie Gomułce i redakcji Po prostu. Podkreślił, że aparat partyjny był wówczas zdezorientowany, gdyż Władysław Gomułka – główny wróg partii, bohater negatywny równy Andersowi, wsadzony wcześniej do więzienia, został nagle przewodniczącym partii. “On stanął na czele partii, nad którą nie miał władzy. Gra na górze spowodowała, że wypłynął, ale aparat był przeciwko niemu”. Gomułka musiał więc przede wszystkim uspokoić tych ludzi. Jasne już wtedy było, że rozliczenia nie będzie.

IMG_5734m

On, największy beneficjent października 56 roku, wyrzuca jakąkolwiek pamięć i edukację na ten temat ze szkół. Październik jest zakazany

– mówił Władyka. Zacytował też słowa Gomułki:

Demokracja to są rządy większości nad mniejszością, a jeżeli my jesteśmy mniejszością, to dlaczego mamy wprowadzać demokrację? Przecież na drugi dzień po 5 minutach nas by nie było. Więc nie będzie żadnej demokracji. Ale bywają takie momenty w historii, kiedy mniejszość rządzi wbrew woli większości, ale w jej najlepiej pojętym interesie

– oceniając mianem: „mistrzowskiej dialektyki”.

Prof. Andrzej Zybertowicz, odnosząc się do opowieści poprzednika, powiedział:

Widać Gomułka dobrze znał technologię władzy i zdawał sobie sprawę, że nie jest w stanie rządzić bez instrumentu tej władzy.

Po chwili nawiązał do Tadeusza Mazowieckiego oraz obecnej sytuacji w Polsce.

Jeśli nie ma w społeczeństwie zdolności do zorganizowanego działania na rzecz pewnych wartości, to te wartości nie będą zrealizowane

– podkreślił socjolog.

Te grupy społeczne, które były zainteresowane w powiedzeniu prawdy o komunizmie i odsunięciu osób odpowiedzialnych za zbrodnie i będących instrumentami Moskwy, były zbyt słabe, zbyt słabo zorganizowane i nie potrafiły ani wygrywać wyborów, ani w przestrzeni symbolicznej przekonać kluczowe grupy społeczne, że to należy zrobić.

Ta sytuacja związana z kwestią umiejętności organizowania się na rzecz interesów i wartości trwa do dzisiaj – dodał. Grupy najbardziej społecznie pokrzywdzone często są tak mentalnie wdeptane w ziemię, że nie potrafią zrozumieć swoich interesów, ani nie mają wiary w to, że byłyby w stanie odmienić swój los – zaznaczył profesor.

IMG_5773m

Jak stwierdził prof. Zybertowicz, pierwszym zagranicznym gościem, którego przyjął premier Mazowiecki był ówczesny szef KGB, Władimir Kriuczkow. Jedna z plotek mówi, że Mazowiecki zobowiązał się wtedy, że nie podejmie żadnych działań przeciwko agenturze i interesom rosyjskim w Polsce.

Z punktu widzenia długofalowych konsekwencji kładzie się to ciężarem do dzisiaj

– zaznaczył socjolog.

Wśród elit rosyjskich, w sektorze bezpieczeństwa są dzieci i wnuki tych, którzy wykonywali operację katyńską 1940 roku. Sytuacja pokoleniowego dziedziczenia pewnych zasobów, kontaktów, informacji, pozycji społecznej występuje także w Polsce. – mówił prof. Zybertowicz. W przestrzeni medialnej wpływowe są osoby, których rodzice i dziadkowie byli częścią elit PRL-u, w tym elit sektora bezpieczeństwa państwa.

Władza zawsze znajduje się w sytuacji pokusy nadużycia

– mówił dalej socjolog.

Legitymizacją był wróg ludu. W demokracjach zachodnich funkcję usprawiedliwienia nadużyć władzy, do poziomu tortur włącznie, pełnią terroryści (..), w Polsce, gdzie nie ma problemu terroryzmu – widmo faszyzmu. Ci domniemani w większości faszyści mają pełnić funkcję wroga ludu, który w razie potrzeby uprawomocni sięgnięcie po humerowskie metody.

I podsumował swoja wypowiedź:

Problem rozliczeń nie jest tylko kwestią wiedzy historycznej, ani oddania sprawiedliwości ofiarom i choćby symbolicznego napiętnowania oprawców, to problem dynamiki władzy, która zawsze może wejść w element pokusy, gdy znajdzie się w sytuacji kryzysowej.

Dr Tomasz Żukowski, który był kolejnym panelistą, odnosząc się do kwestii rozliczenia ze stalinizmem powiedział, że nie można zbudować państwa demokratycznego, praworządnego, sprawiedliwego i suwerennego, jeśli się nie potępi zbrodni i nie rozliczy. Według badań socjologicznych, ci ludzie, którzy przeżyli traumę stanu wojennego i byli przekonywani, że chodziło o elementarne bezpieczeństwo i groźbę jeszcze większego zagrożenia, pozostali w tym przekonaniu do dzisiaj, natomiast młodzi ludzie wychowani w realiach demokracji już tego problemu nie mają, bo jest dla nich oczywiste, że wprowadzenie stanu wojennego jest czymś nieakceptowalnym.

IMG_5781m

Rok 1956 to nie była rewolucja, na czele której stanął Gomułka. Było to oddolne pospolite ruszenie, i próba restauracji starego systemu, co wymagało jego modyfikacji i była ona przeprowadzona przez Gomułkę. On dokonał demobilizacji.

Dr Tomasz Łabuszewski w kontekście rozliczenia stalinizmu, mówił o zbrodniach i ofiarach. Przez polskie więzienia komunistyczne, podległe resortowi bezpieczeństwa, od 1944 do 1956 roku przeszło ponad 1 mln 100 tysięcy ludzi. Trzeba do tej liczby dodać ofiary represji sowieckich z lat 1944-1946. Według szacunków, zamordowanych zostało ok. 50 tys. ludzi. Rodziny tych ofiar oczekiwały, także od Gomułki, rehabilitacji – mówił Łabuszewski – wskazania winnych, jakiejś formy zadość uczynienia.

IMG_5790m

Społeczeństwo z 1945 roku było innym społeczeństwem niż to z 1939 roku

– zaznaczył historyk IPN. – Było to społeczeństwo mniejsze o 11 mln, pozbawione elit, które w większości wymordowali Niemcy, w części Sowieci, a po wojnie komuniści. Ekipa Władysława Gomułki takich rozliczeń przeprowadzić nie chciała. Wrogowie w wypowiedziach Gomułki pozostali ci sami co poprzednio:

Nie wskazujemy ich katów, by byłoby to kompromitujące dla systemu, i nie możemy ich zrehabilitować, bo przyznajemy, że oni mają rację.

Pojawiały się artykuły o AK, ale lansowano tezę, że szeregowi żołnierze AK prezentowali patriotyczną postawę, ale już ich dowódcy – wręcz przeciwnie.

W 1956 z więzień wyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale głównie na zasadzie amnestii, prawa łaski, a nie w wyniku rehabilitacji. Wyjątkiem był m.in. Kazimierz Moczarski.

W drugiej części dyskusji paneliści wdali się w polemikę.

Siemiątkowski zaznaczył, że po 1960 roku resort bezpieczeństwa był już Gomułce potrzebny do rozprawy z częścią opozycji we własnym obozie. 8 lat później stał się normalną policją polityczną. Jak stwierdził były szef Agencji Wywiadu, funkcjonariusze testują każdorazowo przychodzącego z zewnątrz szefa, na ile jest możliwe uwikłanie go i absorpcja i na co on pozwoli. Jego zdaniem, po 1989 roku nie było wielkiego społecznego przekładającego się na polityczne nacisku na rozliczenie PRL-u. Jego zdaniem, wynikało to z tego, że Solidarność była ruchem plebejskim, a represje były doświadczeniem ludzi, którzy są pozostałościami elit II RP. Według niego, ogół społeczeństwa patrzył na to przez pryzmat własnego awansu społecznego.

IMG_5837m

Polemizując z tym stwierdzeniem, dr Łabuszewski powiedział, żepowstanie powojenne w przytłaczającej większości to byli polscy chłopi, w dużej części robotnicy, a w najmniejszej części przedstawiciele klas panujących czyli ziemianie, synowie oficerów, bądź oficerowie zawodowi itp. Ocenił to jako wynik przywiązania chłopskich społeczności lokalnych do tradycji insurekcyjnych. Odnosząc się do braku nacisku na rozliczenia, dr Łabuszewski podkreślił, że to nie było to samo społeczeństwo, podobnie w 1956 roku. Są tereny, gdzie elita została wymordowana prawie w 100 procentach, a na jej miejsce zbudowano społeczeństwo socjalistyczne. – zaznaczył historyk. – Kto miałby tam formułować parcie na rozliczenie?

Prof. Zybertowicz zaznaczył: 

Jeśli dostarczy się chleba i igrzysk, można wtedy względnie spokojnie rządzić. W czasie PRL-u tę funkcję spełniło otwarcie ścieżek konsumpcyjnych. Społeczeństwo dało się uwieść pogoni za rozwojem materialnego poziomu życia, zaniedbało jego jakość. Udało się to z powodu wcześniejszego “wyrżnięcia” elit, które są depozytariuszami wartości.

Socjolog odniósł się następnie do sprawy Zygmunta Baumana, obsadzanego we współczesnej Polsce w roli autorytetu moralnego, “do czego się nie nadaje”. On po ujawnieniu przeszłości – służby w KBW i pracy jako TW, nie wykazuje żadnej skruchy, wręcz przeciwnie porównuje swoją działalność do dzisiejszej walki z terroryzmem, sięga po retorykę nośną dla dzisiejszego zachodniego odbiorcy.

IMG_5818m

Dr Żukowski dodał, że brak nacisku na rozliczenia i brak rozliczeń po 1989 roku wynikał z wyboru wariantu wychodzenia z komunizmu, który polegał na porozumieniu między obozem komunistycznym i solidarnościowym.

Na stwierdzenie prof. Władyki, że nie widzi w Polsce braku potępienia dla stalinizmu i że to potępienie jest powszechne, odpowiedział prof. Zybertowicz“Zygmunt Bauman nie potępia”, a dr Łabuszewski dodał:

W Polsce jest powszechne potępienie zbrodni stalinowskich, tylko że wyłącznie na poziomie werbalnym i to też nie we wszystkich środowiskach. Brakuje spełnienia poczucia sprawiedliwości, do jakiej każdy człowiek dąży. Nie ma w sposób jednoznaczny, państwowy, napiętnowania osób, które tych zbrodni się dopuściły. Sędziwego wieku bez jakichkolwiek aktów oskarżenia dożyły osoby typu Henryk Wędrowski

(pułkownik UB odpowiedzialny za mordowanie żołnierzy Henryka Flame “Bartka”,) czy Mariana Reniaka.
I odnosząc się do pierwszej wypowiedzi dr Siemiątkowskiego, że oskarżenie części elit PRL-u jest jednocześnie oskarżeniem społeczeństwa, dr Łabuszewski dodał:

Społeczeństwo nie miało innego wyjścia. Żyło w tym PRL-u, starało się zachowywać mniej lub bardziej porządnie. To nie to społeczeństwo tworzyło w całości ten aparat, ten aparat był jego częścią i wyizolowanie tej części i jej napiętnowanie tego społeczeństwa nie osądza i nie oskarża.

Paneliści odpowiadali także na pytania uczestników spotkania.

Debata odbyła się 21 listopada 2013 roku i towarzyszyła dwudniowej konferencji naukowej „W imię przyszłości partii”. Procesy o łamanie tzw. praworządności socjalistycznej 1956-1957”.

Margotte • blogpress.pl
fot. Blogpress

Możliwość komentowania Debata w IPN “O rozliczeniach PRL-u na kanwie rozważań o procesach za „Błędy i wypaczenia”☚◙◙◙ relacja wideo została wyłączona

%d blogerów lubi to: