Pucz związkowy Wałęsy ☚◙◙◙◙◙

Posted in ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 12 lutego 2014

W ćwierćwiecze zmowy elit Okrągłego Stołu

(fragmenty przygotowywanej do druku nowej książki autora
„Siedem dni ze Stanem Tymińskim. Codzienność z szokową transformacją w tle”)

I tak jak polscy komuniści zaczęli od 1988 roku szukać sobie w systemie międzynarodowym nowego pana, po zapowiedzi porzucenia ich przez Kreml, tak w kraju zaczęli sobie szukać sił, które ich osłonią przed wybuchem społecznym. Mieli pełną świadomość swojej coraz bardziej katastrofalnej sytuacji.

Część IV Pucz związkowy Wałęsy i kradzież polityczna znaku „Solidarności”

Ale najważniejszy polityczny zabieg manipulacyjny pozostał, i dla Tymińskiego, i dla większości społeczeństwa, dość długo nieczytelny. A dla części Polaków pozostaje nieczytelnym nawet do dziś. Tym zabiegiem był pucz związkowy Wałęsy i jego współpracowników. Wałęsa i jego grupa dokonali przy tym swoistej kradzieży politycznej znaku i znaczenia „Solidarności” z lat 1980-1981 i stającego za nim zaufania polskiego społeczeństwa.

Nieczytelność tej politycznej kradzieży była możliwa dzięki ścisłej cenzurze na ten temat komunistycznych mediów oraz wznowionego „Tygodnika Solidarność” i nowej gazety strony postsolidarnościowej pod nazwą „Gazeta Wyborcza”.i

Specyficzne złodziejstwo polityczne Wałęsy i jego grupy polegało na utworzeniu w 1989 roku nowego i całkowicie różnego ideowo, programowo i personalnie związku zawodowego i zarejestrowanie go pod starą nazwą NSZZ „Solidarność”. Następnie zaś grupa ta starała się uniemożliwić innym grupom działaczy i przywódców „Solidarności” wykorzystanie tej nazwy. Tak sprzeciwiano się i blokowano przez jakiś czas zarejestrowanie przez grupę jej byłego wiceprzewodniczącego „Solidarności” Mariana Jurczyka, nowego związku „Solidarność ’80”.ii

Równocześnie Wałęsa i jego grupa związkowa uczyniła nieważnym zarówno dorobek „Solidarności” lat 1980-1981, jak i unieważniła jego władze wybrane na I Zjeździe w 1981 roku. Nie dopuściła do wznowienia działalności zarówno Komisji Krajowej, jak i jej Prezydium wybranego na I Zjeździe w 1981 roku.

Ten zabieg pozwolił grupie Wałęsy całkowicie wyeliminować z nowej już „Solidarności” swych związkowych przeciwników oraz przeciwników porozumień „Okrągłego Stołu”. Po prostu nie dopuszczono ich do nowego związku. Wałęsa eliminował ich zarówno na poziomie krajowym, jak również na poziomie regionów.

„Wałęsa (…) od początku systematycznie eliminował z wpływu na „Solidarność” wszystkich niewygodnych, a obdarzonych związkowym autorytetem, przywódców – pisał w 1991 roku Jerzy Przystawa – Nigdy przecież nie zgodził się na spotkanie z Komisją Krajową, a nawet z jej Prezydium. Wszystkie kolejne „władze krajowe”, a więc TKK, TR „S”, KKW – to były przykłady mniej lub bardziej arbitralnych mianowań, których wynikiem było nieodmienne spychanie na margines ludzi niewygodnych. Analogiczne działania miały miejsce w regionach, szczególnie od amnestii 1986 roku. (…) Objeżdżając kraj, w okresie przygotowań do ponownej rejestracji związku, Lech Wałęsa publicznie dezawuował tych, którzy domagali się respektowania mandatów związkowych.”iii

Wałęsa i jego grupa dokonali więc kradzieży politycznej, przewłaszczając dla sobie nazwę związku i podszywając się pod wyobrażenie o nim, funkcjonujące w świadomości społecznej. Pozwoliło to grupie Wałęsy przejąć znaczące zaufanie społeczne, jakim większość polskiego społeczeństwa darzyła „Solidarność” z lat 1980 – 1981. O działaniach jego i jego grupy eliminujących działaczy „Solidarności” przeciwnych porozumieniom „Okrągłego Stołu”, wiedziała tylko dość wąska grupa liderów i działaczy szczebla centralnego i regionalnego.

Sytuację dezorientacji wśród członków i działaczy „Solidarności” na poziomie przedsiębiorstw i instytucji ułatwiał fakt, iż część członków starych władz krajowych i regionalnych rozproszyła się po kraju, część wyemigrowała za granicę, a część nie wykazywała żadnej aktywności związkowej.

„Jak można było przeciwstawić się tym destrukcyjnym procesom? – pisał w 1991 roku J. Przystawa – Z pozycji „solidarnościowych” podjęte zostały w zasadzie trzy takie próby. Były to: „Solidarność Walcząca”, Grupa Robocza Komisji Krajowej oraz Porozumienie na Rzecz przeprowadzenia Demokratycznych Wyborów w NSZZ „Solidarność”, czyli „Porozumienie Szczecińskie”.

Z tych trzech „SW” była najbardziej konsekwentną, gdyż stojąc na gruncie niewdawania się w żadne kompromisy z komunistami, domagała się bezwarunkowego przywrócenia legalnej działalności „Solidarności”. Jednakże jako organizacja polityczna, odrębna od „Solidarności”, w dodatku niejawna, została gładko zepchnięta na margines. „Grupa Robocza” była natomiast działaniem elitarnym, skupiała w sumie kilkadziesiąt osób i chociaż były to osoby o sporym autorytecie związkowym, stanowiły właściwie ciało o ambicjach negocjacyjnych i opiniodawczych.

Największe nadzieje rokowało „Porozumienie Szczecińskie”, które zresztą przyciągnęło i praktycznie inkorporowało zarówno działaczy „SW” jak i „Grupy Roboczej”. Przyjęło ono formułę otwartą, a odbywając spotkania na terenie całego kraju miało szansę przyciągnąć sporą część członków „Solidarności” zaniepokojonych obrotem spraw.

Kolejne spotkania „Porozumienia …”, odbyte poza Szczecinem, kolejno w Będzinie – Grodźcu, Piotrkowie Trybunalskim, Bydgoszczy i Wrocławiu budziły świadomość zdezorientowanych członków „Solidarności” i stanowiły realne zagrożenie dla okrągłostołowego establishmentu. Niestety, spotkanie wrocławskie, może najliczniejsze i najbardziej udane, okazało się zarazem ostatnim i po nim „Porozumienie …” przestało istnieć.”iv

Nowy związek zawodowy grupy Wałęsy, pod tą samą nazwą Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, zarejestrowano w kwietniu 1989 roku. Dokonano wszakże kluczowej zmiany w statucie i usankcjonowano utworzone przez Wałęsę i jego grupę nowe władze związku, czyli Krajową Komisję Wykonawczą i Regionalne Komisje Wykonawcze, co oznaczało unieważnienie wyborów władz „Solidarności” z lat 1980-1981.

(…)Dość skrupulatnie przy tym przemilczano, a wręcz ukrywano, iż jest to nowy w sensie prawnym, organizacyjnym i personalnym związek zawodowy. Dobitnym dowodem na manipulowanie opinią publiczną było nazwanie pierwszego zjazdu tego nowego związku, który odbył się w kwietniu 1990 roku, II Zjazdem „Solidarności”, co miało za zadanie ukryć nawet fakt nowej prawnie jego rejestracji. Oczywiście na ten „II Zjazd” nie zaproszono władz „Solidarności” wybranych na I Zjeździe. Dobrym komentarzem do tej sytuacji jest treść listu Andrzeja Gwiazdy do delegatów tego Zjazdu.

„Jeśli twierdzicie – pisał w nim Gwiazda – że tworzycie II Zjazd NSZZ Solidarność – nie mogę być Waszym gościem. Mógłbym być gościem Zjazdu, gdybyście się określili jako organizacja odrębna od NSZZ Solidarność. W 1981 roku zostałem wybrany członkiem Komisji Krajowej, czyli jedynych władz Związku, podlegających wyłącznie Zjazdowi Krajowemu. Jeśli Wasz Zjazd byłby naprawdę Zjazdem NSZZ Solidarność to jako członek ustępujących władz składałbym przed Wami sprawozdanie z działalności i ubiegał się o absolutorium. Uznaliście za słuszne manipulacje, za pomocą których udało się nie dopuścić do zebrania Komisji Krajowej.

Doskonale wiecie, że powody przytaczane przez Was są kłamliwe i nikczemne. W Waszych rękach spoczywała decyzja, czy ten Zjazd stanie się Zjazdem Solidarności. Czekało na to 8 milionów naszych członków, którzy do tej pory nie zapisali sie do Waszej organizacji, którzy nie mają związku zawodowego do którego mogliby mieć zaufanie i który broniłby ich interesów. Nie zamierzam Wam mówić, dlaczego Wasza organizacja tylko z nazwy przypomina Solidarność. Jestem przekonany, że sami znacie przyczyny. Jestem przekonany, że sami wiecie jakie należało podjąć uchwały, by Wasz Zjazd stał się naprawdę II Zjazdem NSZZ Solidarność. Lecz zabrakło Wam odwagi.”v

Do nowego związku wstąpiło ostatecznie zaledwie kilkaset tysięcy członków, spośród blisko 10 milionów członków „Solidarności” z lat 1980 – 1981. Z końcem 1989 roku NSZZ „Solidarność” praktycznie przestał istnieć jako wielki społeczny ruch pracowniczy i zawodowy. Jak twierdzi J. Przystawa, który był działaczem „Solidarności”, „Solidarności Walczącej” i „Porozumienia Szczecińskiego”, rozpad związku nastąpił w latach 1986 -1990.

„Ten rozproszony, zdecentralizowany opór społeczny – pisał Przystawa o sytuacji w podziemnej „Solidarności” połowy lat 80. – aczkolwiek coraz słabszy, był jednak niezniszczalny. Słabł, ponieważ społeczeństwo było zniechęcone przede wszystkim jego jałowością i widoczną nieskutecznością (albo niewidoczną skutecznością). Był niezniszczalny, ponieważ w tym rozproszeniu działali ludzie głęboko ideowi, tacy których „i kafarem nie dobijesz”, natomiast działali oni pod osłoną społeczeństwa, gdyż jak to zauważył jeden z moich przyjaciół – „nawet ubecy nie donosili”. Tymczasem kompletna jałowość programowa i koncepcyjna „central związkowych” i narastająca frustracja przywódców stworzyły możliwość zupełnie innego rozegrania „karty solidarnościowej”.vi

I tym „innym rozegraniem” był „Okrągły Stół” i Magdalenka, z dokonanym przez Wałęsę i jego grupę puczem związkowym, przy równoczesnym eliminowaniem ze sceny związkowej liderów i działaczy „Solidarności” temu przeciwnych.

„Cały ten proces – podsumowywał Przystawa jeszcze w 1991 roku – budowania związku i władzy „od góry”, dokonywany pod przykrywką demokratycznej fasady i frazeologii, przyciągał, rzecz jasna cały szereg ludzi, którzy zwietrzyli tu nowe możliwości kariery, ale skutecznie zniechęcał i odsuwał ludzi, którzy ideały „Solidarności” traktowali serio.”vii

Koniec

– – –

I „Na początku czerwca wznowiono wydawanie „Tygodnika Solidarność”, a jego redaktorem naczelnym został – podobnie jak w roku 1981 – Tadeusz Mazowiecki. Jednak największe znaczenie dla prasowej akcji propagandowej „Solidarności” miało ukazanie się 8 maja, w nakładzie 150 tys. egzemplarzy, pierwszego numeru „Gazety Wyborczej”. Trzon redakcji pierwszego legalnego dziennika opozycji tworzył zespół podziemnego „Tygodnika Mazowsze”, a jego redaktorem naczelnym Wałęsa mianował Adama Michnika.” – A. Dudek, 2013, s. 36 – 37.

II „Pismo Wiceprzewodniczącego KKW NSZZ „Solidarność” – Lecha Kaczyńskiego skierowane do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie – VIII Wydziału Cywilnego rejestrującego związki zawodowe. (…) Zarejestrowanie NSZZ „Solidarność ’80” spowodowałaby w rezultacie, iż w polskim życiu związkowym zaistniałyby jednocześnie dwa związki posługujące się nazwą „Solidarność”. Jeden z nich z zapisem w statucie z niczym nieograniczonym prawem do strajku i drugi z wpisanym samoograniczeniem w tym tak istotnym zakresie. (…)”, Pęknięty dzban. Wybór dokumentów związku „Solidarność” 1988 – 1990, wyboru dokonał Marek Zagajewski, Uniwersytet Szczeciński, Katedra Filozofii, Szczecin 1991, s. 239 -240.

III J. Przystawa, 1991, s. 350.

IV J. Przystawa, 1991, s. 352 – 353.

V Pęknięty dzban, 1991, s. 83.

VI J. Przystawa, 1991, s. 347-348.

VII J. Przystawa, 1991, s. 351 -352.

Wojciech Błasiak • prawica.net
Ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, był posłem KPN, niezależny wydawca tygodnika „Puls Zagłębia”, działacz Ruchu JOW. Prowadzi własny Instytut Studiów i Projektów Rozwoju zajmujący się projektami unijnymi i edukacyjnymi.

fot. facebook

CZYTAJ CAŁOŚĆ

</div

Możliwość komentowania Pucz związkowy Wałęsy ☚◙◙◙◙◙ została wyłączona

%d blogerów lubi to: