☞ Polacy na peryferiach patriotyzmu ☚◙◙◙◙ polecam !

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 8 marca 2014

Do tej pory nikt specjalnie nie przejmował się patriotyzmem, a jak koś chciał być patriotyczny, to był od razu nacjonalistą, albo antysemitą, co na jedno wychodzi w wyrafinowanej filozofii „skrytomarksistów”.

Można było być ewentualnie patriotycznym inaczej, to takie nasze patriotyczne political correctness w wydaniu qualitat a`la Tomasz Lis podczas EURO 2012. Orgazm zachwytu, jaki przelał się wtedy przez główne media, jacy my jesteśmy patriotyczni nie miał końca. Biało – czerwone nakładki na samochodowe lusterka to był właśnie szczyt tego patriotyzmu.

No i pękło wszystko, gdy okazało się, że Polska jest dziś realnie zagrożona, jeśli nawet nie interwencją zbrojną Rosjan, to co najmniej wyraźnym przesunięciem się na Wschód. Doprawdy, mają nas głęboko gdzieś, jak zawsze. Amerykanie chcą chyba zachować twarz po blamażu resetu z Putinem i ślą dwanaście F-16 do Polski, które mają rzecz jasna jedynie wymiar symboliczny.

Trzeba bowiem pamiętać, że Rosjanie w swojej nowej doktrynie wojennej przyjęli, że mogą użyć broni jądrowej nawet wobec państwa, które jej nie posiada, pod warunkiem, że Kreml stwierdzi, że samo to państwo zagraża Federacji Rosyjskiej.

Pękło więc to nasze Lemingowo, ta skorumpowana III RP, choć, przyznaję, nawet z rozbawieniem, że część lemingów, czy jak ich tam zwał, powiedzmy, beneficjentów III RP „z urzędu”, zupełnie nic nie widzi. Sądzą, że Fukuyama miał całkowitą rację z tym końcem historii i, przepraszam za określenie, „wpieprzają” do bólu tę swoją konsumpcyjną egzystencję. Skończą jak czwórka bohaterów z filmu „Wielkie żarcie” Marco Ferreriego. Dla Sowietów – jeśli tu wejdą – mniejszy problem, bo nie będą musieli ich zatłuc, a dla zainteresowanych będzie to kwintesencja życia niemałej części obywateli III RP, zażreć się na śmierć.

To cały czas jeszcze, w gdzieś przed oczami, musi być „zdeponowany” w tylnej części mózgu rok 1946: Wiocha, bida i upragniony awans społeczny dzięki towarzyszom. Tak wykształcił się nowy polski konformizm. Nie ważne od kogo, byle micha była pełna.

A teraz taki durny zamęt z tą Ukrainą. Ale przynajmniej coś wiemy o sobie. Dwie pracownie, jedna po drugiej pytają Polaków o poświęcenie dla Ojczyzny, rzecz o fundamentalnym znaczeniu dla patriotyzmu.

I oto w pierwszym sondażu pracowni HH aż 41% respondentów stwierdza, że dla obecnej Polski nie poświęciło by nic. Zostawmy na boku, że jest to III RP, bo pytamy się o sytuacje ekstremalne, gdy zagrożony jest byt narodu i istnienie państwa. Tylko co piąty Polak gotów byłby poświęcić zdrowie lub życie. A dzielmy to jeszcze przez dwa, bo gotów, to jeszcze nie wszystko.

I wreszcie pracownia Millward Brown SMG/KRC pyta o patriotyzm polską młodzież.
44% młodych Polaków gotowych byłoby oddać życie lub zdrowie za Polskę, ale aż 49% nie.
Gdyby tak rozjechane patriotycznie społeczeństwo miała II RP, to Niemcy pokonaliby nas w tydzień, albo i mniej. A Sowieci od razu mogliby przyłączyć połowę kraju jako swoją kolejną republikę szczęścia i terroru. Bo przecież oglądając film „Świat się śmieje” w ZSRR było fajnie. Sartre był zachwycony Stalinem.

Ale wróćmy do młodych Polaków i ich podejścia do Polski. To nasze patriotyczne rozmemłanie jest przygnębiające. Bo nawet ci młodzi ludzie, którzy deklarują złożenie ofiary życia lub zdrowia, mówią często, że zrobiliby to dla innych ludzi, nie dla Ojczyzny.

Z drugiej strony mamy niezwykły renesans zainteresowania młodzieży czasami II wojny światowej, w ogóle naszą historią. Ktoś powie, że młodzi i tak lepiej czują patriotyzm, niż ogół Polaków, ale czy aby na pewno? Młodzież ma mniej do stracenia i zawsze była bardziej skłonna do poświęceń. Wystarczy przywołać tu Powstanie Warszawskie.

Mamy więc olbrzymie spustoszenie, obojętność na wartości narodowe, a sami Polacy to twór amorficzny, coraz częściej bez tożsamości, z Brukselą i z michą w głowie, a silne jedynie są różne syndykaty i grupy wpływów. Wielkie żarcie trwa w najlepsze, młodzi sądzą, że zdążą uciec, a syci w najgorszym razie podzielą los bohaterów filmu Marco Ferreriego.

Naród musi zawsze nosić przy sobie nabitą broń, nawet wtedy, gdyby Putin mówił, że nas kocha i jutro odda w końcu wrak TU- 154. Ktoś z rządu jeszcze zapyta o Smoleńsk?

GrzechG • blogpublika.com

Reklama

Możliwość komentowania ☞ Polacy na peryferiach patriotyzmu ☚◙◙◙◙ polecam ! została wyłączona

%d blogerów lubi to: