■■ Będzie lepiej, bo gorzej już było

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 26 grudnia 2015

Nie straszny nam rok 2016

U progu Nowego Roku roi się od prognoz na rok następny. Co się wydarzy w roku 2016? Diabli wiedzą, może w lipcu spadnie śnieg i będzie siarczysty mróz, a wcześniej, na wiosnę zakwitną w Norwegii drzewa pomarańczowe. W polityce też możemy się liczyć z niespodziankami, a także z wydarzeniami, które zmienią porządek rzeczy i w Republice Federalnej Niemiec zapanuje kalifat, a Angela Merkel przejdzie na islam i ogłosi się muftim Berlina i przyległości. Zaś na siedzibie Komisji Europejskiej w Brukseli wyrosną minarety, a w Parlamencie Europejskim deputowani będą sześć razy dziennie bić pokłony do Allacha, każdy klęcząc na swoim dywaniku. Kobiety odziane w burki, czadory i inne czarczafy, mężczyźni wyposażeni w obowiązkowe brody. Nie będzie tak źle? No może nie w 2016, ale w 2017? Pożyjemy, zobaczymy. Oczywiście, jeśli pożyjemy.

Jednak najgorsze co się może zdarzyć, to zmasowane represje zagranicy, w tym całego świata z Gwineą i Madagaskarem włącznie nałożone na Polskę w odwecie za uchwalenie przez Sejm nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Podniecone do niemożliwości media głównego ścieku straszą obywateli sankcjami, jeśli do władzy nie powróci Platforma Obywatelska, specjalizująca się w niszczeniu gospodarki, kultury i nauki pod dyktando elit europejskich, czyli politycznego „głównego ścieku”. Oto szef MSZ – tu Luksemburga, kraiku małego, znanego na świecie jako raj podatkowy, niejaki Jean Asselborn ostrzega: gdyby rząd polski nie skorygował decyzji ( w sprawie TK, przyp. aut.), trzeba nałożyć sankcje, jako,że” rozwój wydarzeń przypomina drogę, którą poszły także dyktatorskie reżimy”. I grozi sankcjami finansowym ze strony UE. Powiedział to z pozycji prezydencji Luksemburga w UE, która kończy się z Nowym Rokiem. Czyli Asselborn załapał się na ostatnią chwilę. Jest też ostra reakcja komisarza UE i pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Holendra Fransa Timmermansa, który wystosował list do ministrów Ziobry i Waszczykowskiego z żądaniem wyjaśnienia „sytuacji konstytucyjnej” w Polsce. No i czeka nas jeszcze debata w Parlamencie Europejskim, zapowiedziana przez przewodniczącego tej izby, lewaka Martina Schulza. Poza tym oburzenie na decyzje polskiego parlamentu wyraził szef tzw. Eurogrupy, Jeroen Dijsselbloem. Też Holender.

Ale to nie koniec. Echa nowelizacji ustawy o TK sięgają Nowego Jorku i Waszyngtonu. Bliżej nieznane Europejskie Biuro ONZ ds. praw człowieka zaniepokojone jest sytuacją w Polsce, a gazeta „The Washington Post” znana z tego, że publikuje w niej małżonka byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, Anne Applebaum, zaapelowała do prezydenta Obamy o wyciągnięcie wobec Polski konsekwencji w związku z łamaniem konstytucji w naszym kraju przez rząd PiS-u.

I co nas czeka w 2016 roku? Same represje. Już ja to widzę, te obcięte fundusze przez Brukselę, która nie może zdzierżyć, że w dużym państwie w środku Europy do władzy doszła partia konserwatywno-patriotyczna, na dodatek wyznająca wartości katolickie. Gdyby wyznawała protestanckie, nie było by problemu. Wartości protestanckie są wszak poprawne politycznie i akceptowane przez ideologów gender.

Co nam grozi? Eurogrupa nie przyjmie nas do strefy euro. A czy my się tam pchamy? Holendrzy wprowadzą sankcje handlowe, nie będą nam sprzedawać sera gouda, pomidorów i tulipanów i kupować u nas ziemi rolnej, która jeszcze została w polskich rękach. Wyrzucą nas z Rady Europy (nie mylić z Radą Europejską Tuska), a prezydent Obama nakaże koncernowi McDonald zamknięcie wszystkich lokali z hamburgerami, zabierze nam też samoloty F16, które i tak nadają się na złom, no jeszcze może kazać wycofać się koncernowi Coca Cola z supermarketów. Co to będzie? Gdzie Polacy młodzi i starzy będą delektować się mieloną chemią zapijaną colą? Straszne, będą musieli cofnąć się w cywilizacyjnym rozwoju, przejść na staromodne schabowe i klopsiki w sosie koperkowym oraz kompot z rabarbaru.

Nie tylko politycy europejscy ale również media, głownie niemieckie, nie szczędzą krytyki nowym władzom w Polsce, naiwnie wierząc, że Polacy to żałośni wyrobnicy harujący w zachodnich koncernach, pozbawieni rozumu i wolnej woli, których można zmanipulować, jak to się udawało postkomunie przez 25 lat. Lecz naród dojrzał do prawdziwej demokracji i w imię tej demokracji wybrał partię, której celem jest podniesienie poziomu życia obywateli, obrona dumy narodowej, przywiązania do tradycji i wartości, jakie przyświecały naszemu narodowi od wieków. Na nic zdadzą się pogróżki różnych drugorzędnych i trzeciorzędnych polityków zachodnich oraz ich mediów. Ani nas nie wyrzucą ani nam nie zabiorą funduszy, najwyżej – czego wszak nie chcą – wywołają jeszcze większą w polskim narodzie – zwłaszcza w jego młodym pokoleniu – nieufność do instytucji europejskich, co już ma miejsce. I nie straszny nam rok 2016, będzie lepiej, bo gorzej już było.

Krystyna Grzybowska • wpolityce.pl
Publikuje w tygodniku „wSieci”. Urodzona w Wilnie. Dziennikarka, publicystka. Po 13 grudnia 1981 nie przeszła tak zwanej weryfikacji i wyemigrowała do Niemiec. W latach 90. była korespondentką „Rzeczpospolitej” w Bonn. Teraz mieszka w Polsce, zajmuje się polityką zagraniczną Polski, stosunkami polsko-niemieckimi i Unią Europejską. Inicjatorka nagród „Złotej Ryby” im. śp. Macieja Rybińskiego dla młodych felietonistów.

fot. Rafał Guz / PAP

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Będzie lepiej, bo gorzej już było została wyłączona