■■ Niemiecki europoseł Hans-Olaf Henkel o dyskusji o Polsce w PE

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 19 stycznia 2016

„To nie debata, ale inkwizycja. Podziwiam premier Beatę Szydło za to, że ma odwagę stawić czoła tym atakom”

Niemcy od dłuższego czasu usiłują być moralnym mocarstwem. Najpierw ratowały klimat i Grecję, potem uchodźców, a teraz przyszła kolej na demokrację w Polsce. To żałosne. Nikt ich o to nie prosił, wtrącają się w nie swoje sprawy — mówi w rozmowie z portalem „wpolityce.pl” niemiecki europoseł Hans-Olaf Henkel, polityk „Sojuszu dla Postępu i Przełomu” (ALFA), partii wchodzącej w skład frakcji EKR, były prezes zarządu Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego (BDI).

wPolityce.pl: Spotkał się pan dziś z premier Polski Beatą Szydło na rozmowę w cztery oczy przed popołudniowa debatą w Parlamencie Europejskim o stanie demokracji w Polsce. Dlaczego?

Hans-Olaf Henkel, grupa EKiR: Po pierwsze to nie debata, tylko rodzaj inkwizycji. Czegoś takiego jeszcze nie było. Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu dla waszej premier, że ma odwagę stawić osobiście czoła tym atakom i przyjechała dziś do jaskini lwa, czyli do Europarlamentu. Powiedziałem jej to z okazji naszej dzisiejszej rozmowy. Zupełnie inaczej niż „tamci” (polska opozycja-red.), którzy atakowali i wciąż atakują swój rząd z ukrycia i za pośrednictwem mediów. Dla mnie to skandal. Ale to nie jedyna rzecz, która mnie oburza. Uruchomiono dopiero co procedurę z artykułu 7 Traktatu Unii Europejskiej (TUE), ale pan Martin Schulz już teraz wie, że to był zamach stanu, a polska demokracja to demokracja w stylu Putina. Podobnie komisarz UE Guenther Oettinger. On też wydał wyrok na nowy rząd w Warszawie zanim się w ogóle zdążył zapoznać z sytuacją w Polsce. Polska ma jednak także przyjaciół w Parlamencie Europejskim, którzy są gotowi stanąć w jej obronie. I ja to dziś uczynię.

Co może wyniknąć z dzisiejszej debaty w PE oraz z procedury wszczętej przez Komisję Europejską? Czy Polska musi się liczyć z sankcjami?

Nie może być żadnych sankcji, ponieważ nie byłyby one niczym uzasadnione. Jako Niemiec jest mi przykro, że to niemieckie media i niemieccy politycy tak ostro atakują Polskę. Tylko w Niemczech, no i może w Holandii, panuje taka nagonka. Mamy tu do czynienia z dwoma zjawiskami, które zachodzą równocześnie: polska opozycja nie radzi sobie z wyborcza porażką. To zrozumiałe, ale w pewnym momencie politycy opozycji w Polsce powinni sobie przypomnieć o tym, że są przede wszystkim Polakami a nie członkami tej lub innej partii. Z drugiej strony mamy Niemcy, które od dłuższego czasu usiłują być moralnym mocarstwem. Najpierw ratowały klimat i Grecję, potem uchodźców, a teraz przyszła kolej na demokrację w Polsce. To żałosne. Nikt ich o to nie prosił, wtrącają się w nie swoje sprawy.

Złośliwcy mówią, że Martin Schulz ma także osobiste powody, by atakować Polskę. Jego druga kadencja jako szef PE niedługo dobiegnie końca, a niemieccy Socjaldemokraci nie czekają z otwartymi ramionami na jego powrót do ojczyzny. Rzekomo chce sobie w ten sposób wywalczyć rządowe stanowisko w Berlinie. To bardzo ambitny polityk…

Jeśli tak rzeczywiście jest to popełnił ogromny błąd. Najbardziej krytyczni wobec Polski są politycy, którzy siedzą w Strasburgu i Brukseli. Ani kanclerz Angela Merkel ani szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier nie wypowiadają się w taki sposób. To co wygaduje Schulz nie ma nic wspólnego z tym jak rząd w Berlinie widzi sytuacje w Polsce, a już tym bardziej z tym co myślą o tym wszystkim przeciętni niemieccy obywatele. Pan Schulz powinien to wziąć pod uwagę. Gdyby kiedykolwiek chciał np. zostać szefem MSZ Niemiec, to po tych ostrych werbalnych atakach, które przypuścił na ważnego partnera europejskiego, którym jest Polska, może o tym zapomnieć.

Aleksandra Rybińska • wpolityce.pl
fot. dpa

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ Niemiecki europoseł Hans-Olaf Henkel o dyskusji o Polsce w PE została wyłączona