■■ Wiatr z Polski. Po Rosji niemieckie koncerny medialne obawiają się wygnania z krajów Europy środkowo-wschodniej

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 19 stycznia 2016

Miło było ale się skończyło.

62 mln, na tyle szacuje się w Rosji odbiorców gazet i periodyków wydawanych przez zagraniczne koncerny medialne. Zdecydowana większość, bo ponad dwieście tytułów należy do Niemców, od zeszytów z krzyżówkami, przez poradniki, po Playboya czy renomowany magazyn Forbes. Wkrótce to się skończy. 1 stycznia weszła w życie ustawa zobowiązująca zagranicznych wydawców do sprzedaży udziałów w rosyjskich mediach, które z końcem roku nie mogą wynosić więcej niż 20 proc. W Niemczech zawrzało.

„Rosyjski prezydent Władimir Putin nacjonalizuje media i wywłaszcza zagraniczne koncerny medialne. Model, który staje się szkołą w całej wschodniej Europie” — huknął dziennik „Handelsblatt”. Trudno się dziwić i to z dwóch powodów: po pierwsze, zmaleją wpływy niemieckich wydawców na rosyjską opinię publiczną, a po drugie, pada lukratywny geszeft. W 2008r. ich wpływy z reklam i ogłoszeń wynosiły ponad miliard euro. Ponieważ jednak wróble ćwierkały na kremlowskich dachach już od dawna o zamiarach „wywłaszczeniu” przez Putina zagranicznych koncernów, wpływy te z roku na rok spadały, do obecnie około pół miliarda euro. Wielkie domy wydawnicze, jak Axel Springer, Hubert Burda Media Group czy Bauer pakują w Rosji manatki.

Axel Springer Russia, należący w 100 proc. do spółki Axel Springer SE już sprzedał (za nieznaną sumę) gazety i magazyny, z „krytycznym wobec Kremla” periodykiem „Forbes” włącznie, a także swe portale rosyjskiemu wydawcy Aleksandrowi Fiedotowowi. Jak stwierdził „Handelsblatt”, interesy Springera w kraju Putina „były deficytowe”, dlatego „pożegnanie z Rosją jest trudne publicystycznie, ale łatwe pod względem gospodarczym”. Co miało oznaczać to zdanie? Tego niemiecki komentator nie wyjaśnił… W każdym razie nadzorczyni Springera w Moskwie Regina von Flemming straciła kierownicza posadę i obecnie pełni rolę doradczyni nowego właściciela „Forbesa”. W ubiegłym roku z Rosją pożegnali się także m.in. fiński koncern Sanoma Independent Media, główny udziałowiec gospodarczych „Wiedomosti“ i m.in. „Cosmopolitan”, oraz szwajcarski Edipresse Groupe, właściciel ok. trzydziestu magazynów dla kobiet.

Ustawa medialna ogranicza także możliwości tworzenia gazet, stacji radiowych i telewizyjnych przez Rosjan z zagranicy, posiadających podwójne obywatelstwa. Jak uzasadnili rosyjscy politycy, celem jest „zwiększenie bezpieczeństwa państwa”. Stefan Meister, ekspert do spraw środkowej i wschodniej Europy, Rosji i centralnej Azji w Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej (DGAP), interpretuje to inaczej, jako chęć uzyskania większej kontroli państwa nad mediami. Niektóre koncerny zastanawiają się nad odprzedażą z prawem do wydawania ich gazet i periodyków przez rosyjskich właścicieli, którzy nie gwarantują zachowania w nich „odpowiedniego poziomu”.

Niemieccy wydawcy czują się „wypędzeni” z Rosji i obawiają się wygnania z całej środkowo-wschodniej Europy. Jak szepce się po korytarzach Springera, koncern nie jest tam mile widziany. Spółka z o.o. Ringier Axel Springer Polska wydaje w naszym kraju ponad 30 tytułów, m.in. najbardziej popularny tabloid „Fakt”, tygodnik „Newsweek”, magazyn „Forbes”, oraz gazety i periodyki branżowe, ma także 75 proc. udziałów w portalu onet.pl.

Podczas gdy w naszym kraju prasa pondaregionalna i regionalna pozostaje niemal w całości w niemieckich rękach, Czechy prawie niezauważenie „zakończyły nacjonalizację mediów”, ubolewa „Handelsblatt”.

Z powodu „niekorzystnej atmosfery”, jak to ogólnikowo określił Bodo Hombach, były członek zarządu WAZ-Mediengruppe, wcześniej koordynator UE ds. Paktu Stabilności dla Europy Południowo-Wschodniej i szef kancelarii Gerharda Schrödera, już kilka lat temu postanowił sprzedać swe udziały w należących do niego gazetach w Serbii i Rumunii. Ten trzeci w RFN wydawca pod względem wielkości (ponad 500 tytułów), jest także właścicielem gazet w Bułgarii, na Węgrzech, w Chorwacji i w Macedonii. Ale dziś uwagę niemieckich koncernów przyciąga przede wszystkim Polska. Szwajcarski dziennik „Neue Zürcher Zeitung” w komentarzu pt. „Przeciwny wiatr z wschodniej Europy” omówił zapowiedź „ministra kultury nowego rządu, Piotra Glińskiego, który planuje „przebudowę systemu medialnego” i „odkupienie udziałów zagranicznych wydawców”, mających „silną pozycję na (dopisek mój: polskim) rynku wydawniczym”.

Na zapytanie o zamiary Polski, Ringer Axel Springer odpowiedział, że ma zaufanie, iż Polska, jako członek UE nadal będzie przestrzegać pryncypia demokracji i wolnego rynku. Należą do nich również wolność poglądów i prasy — komentuje rzecznik Ringer AG Edi Estermann. Brzmi to jak ostrzeżenie, że bez walki niemieckie koncerny medialne pola w Polsce nie oddadzą. Kto ma media, ten ma władzę, mówi ponadnarodowe porzekadło, co w tym kontekście ma symptomatyczny wydźwięk…

Piotr Cywiński • wpolityce.pl
Dziennikarz, publicysta, reporter i autor książek. Specjalizuje się w problematyce międzynarodowej. Wieloletni komentator parlamentarny, akredytowany w Bonn, Brukseli i Berlinie, autor licznych wywiadów z szefami rządów państw UE, Komisji Europejskiej i NATO, a także reportaży z krajów Europy, Azji i Afryki, w tym z terenów objętych wojną, m.in. z Bałkanów i Ruandy. W latach 1989-2011 pracował w tygodniku „Wprost”, następnie był komentatorem „Uważam Rze”. Opublikował książki „Sezon na Europę” i „Koniec Europy” (napisane wspólnie z Rogerem Boyesem z „The Times”). Publikuje także w opiniotwórczej prasie zagranicznej. Obecnie jest stałym publicystą-komentatorem tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl.

fot. Freeimages.com

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Wiatr z Polski. Po Rosji niemieckie koncerny medialne obawiają się wygnania z krajów Europy środkowo-wschodniej została wyłączona