■■ LUSTRACJA: Jadwiga Staniszkis

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 22 Styczeń 2016

Jadwiga Staniszkis dobrowolnie potwornie sypała kolegów podczas śledztwa

staniszkis-jadwiga
PRL-owska Służba Bezpieczeństwa miała parokrotnie więcej dobrowolnych informatorów i donosicieli niż etatowych Tajnych Współpracowników, których trzeba było kontrolować i finansować.

Jadwiga Staniszkis dobrowolnie potwornie sypała kolegów podczas śledztwa. U niej, tak jak i u wielu jej podobnych z takimi postawami, śledztwa kończyły się aktami oskarżenia i wyrokami sądowymi.
Sypanie, informowanie, czyli de facto donoszenie, było normą.

Plan czynności śledczych w sprawie

Warszawa, dnia 10.VIII.1968 r.

Jadwigi Staniszkis – Lewickiej, c. Witolda i Marii zd. Rzętkowska, ur. 26.IV.1942 r. w Warszawie, narodowości polskiej, poch. społ. – inteligenckie, rozwódka (1 dziecko w wieku 5 l.), zatrudniona w Katedrze Socjologii UW jako st. asystentka, zam. w Warszawie, podejrz. o przestępstwo z art. 36 m k.k.

J. Staniszkis – Lewicka została zatrzymana w dniu 8.III.1968 r. i po przesłuchaniu w charakterze świadka – zwolniona.

Z zeznań przez nią złożonych wynika między innymi, że w dniu 8.III.68 r. biorąc udział w wiecu na UW udała się w składzie delegacji studenckiej do prorektora Rybickiego i tam brała u-dział w prowadzonych z prorektorem rozmowach. Po ukończonym wiecu około godz. 18.30 udała się do mieszkania A. Michnika by poinformować go o tematyce rozmów z prorektorem oraz o zapadłych tam postanowieniach. W tym czasie w mieszkaniu A. Michnika była również obecna B. Toruńczyk i K. Modzelewski. J. Lewicka z mieszkania Michnika wyszła wspólnie z Modzelewskim i w czasie kiedy przebywali już na ulicy zostali następnie oboje zatrzymani.

W dniu 18 czerwca 1968 r. J. Lewicka została ponownie zatrzymana i prokurator przedstawił jej zarzut o przestępstwo z art. 170 k.k.

Przesłuchana w charakterze podejrzanej J. Lewicka do przedstawionego zarzutu nie przyznała się.

W dniu 20 czerwca 1968 r. prokurator zmienił jej zarzut – zarzucając tym razem popełnienie przestępstwa z art. 36 m k.k. oraz zastosował wobec niej areszt tymczasowy z terminem do 20.IX.1968 r.

(…)

Za podstawę do ponownego zatrzymania Lewickiej i następnie jej aresztowania posłużyły przede wszystkim obciążające ją wyjaśnienia podejrzanych: H. Szlajfera, B. Toruńczyk, I. Lasoty, I. Grudzińskiej, z których jednoznacznie wynikało, że brała aktywny udział w antypaństwowej i antypartyjnej działalności osób skonsolidowanych w tzw. grupie „Komandosów”.

Z wyjaśnień dotychczas złożonych przez podejrz. J. Lewicką. wynika między innymi, że z pojęciem „Komandosów” jako określonej grupy studentów spotkała się na UW w kontekście problematyki wychowawczej przy okazji prowadzonych przestępstw dyscyplinarnych w stosunku do Michnika i Szlajfera. Jednocześnie stwierdziła, że osobiście zna oraz utrzymywała kontakty mniej lub bardziej bliskie z K. Modzelewskim, J. Kuroniem, H. Szlajferem, A. Michnikiem, A. Smolarem, I. Grudzińską, B. Toruńczyk, M. Królem, J. Karpińskim, J. Lityńskim i E. Zarzycką. W wyjaśnieniach swoich podała nadto, że:

– w październiku 1967 r. w swoim mieszkaniu urządziła przyjęcie imieninowe, w którym między innymi wzięli udział: Modzelewski, Grudzińska, Kuroń, Gross, Michnik, Toruńczyk, Lipski i niezależnie od tematów towarzyskich poruszano tam również sprawy natury politycznej (…):

– w listopadzie 1967 r. brała udział w przyjęciu urodzinowym u K. Modzelewskiego gdzie między innymi prowadzono dyskusje o metodzie rozumowania i wnioskach przyjętych w „Liście otwartym” Modzelewskiego i Kuronia;

– w dniu 4.III.1968 r. brała udział w spotkaniu odbytym w mieszkaniu Jakuba Karpińskiego, w czasie którego dyskutowano nad obraniem trybu odwołań w przypadku ewentualnej relegacji z UW – H. Szlajfera;

– w dniu 8.III.1968 r. była obecna na wiecu zwołanym na UW i podczas tego wiecu w składzie delegacji studenckiej prowadziła rozmowy z prorektorem Rybickim;

– w dniu j.w. udała się do mieszkania Michnika i poinformowała go o przebiegu rozmów prowadzonych z prorektorem w czasie wiecu.

W toku dotychczas przeprowadzonego śledztwa przeciwko inspiratorom i organizatorom wydarzeń marcowych w środowisku studenckim, ustalono między innymi, iż J. Lewicka brała aktywny udział w przestępczej działalności grupy osób zwanej „Komandosami” i co więcej zaangażowanie jej w tę działalność było znaczne. Wykorzystywała do tego swoje kwalifikacje zawodowe z zakresu socjologii oraz szczególne zainteresowania problemami ideologicznymi. Już między innymi spotkania, o których J. Lewicka sama wyjaśniała – jakkolwiek uczyniła to w sposób niewyczerpujący – były przejawem przestępczej politycznej działalności „Komandosów”, którą konsekwentnie realizowali. Przyjęty natomiast sposób odbywania tych spotkań – pod różnymi pretekstami natury towarzyskiej – stanowił jedynie formę ich zakonspirowania.

I tak:

– na spotkaniu imieninowym w październiku 1967 r. w mieszkaniu u J. Lewickiej omawiano temat dot. kwestii narodowej oraz J. Lewicka wygłosiła referat pt. „Metodologia marksistowska w zastosowaniu do badań struktur społecznych” (obecni: K. Modzelewski, Kuroń, Michnik, Toruńczyk, Grudzińska, Dajczgewand, Gross, Blumsztajn, Lityński, Smolar, Sawicki, Perski, Szlajfer, Lasota, Lipski J.);

– na spotkaniu urodzinowym u K. Modzelewskiego w dniu 24.XI.1967 r. omawiano tezy „Listu Otwartego” ze szczególnym uwzględnieniem takich zagadnień jak: klasowy cel produkcji, centralne biuro polityczne, problem własności ekonomicznej.

Na spotkaniu tym oprócz Modzelewskiego i Kuronia aktywną rolę przejawiała J. Lewicka i A. Smolar. Lewicka do niektórych ujęć „Listu otwartego” ustosunkowała się krytycznie, wysuwając tezę, iż typ analizy funkcjonalnej pozwala podważyć niektóre aspekty rozumowania K. Modzelewskiego i J. Kuronia wyrażane we wspomnianym „liście” (obecni: Modzelewski, Kuroń, J. Lewicka, A. Smolar, Zambrowski, Michnik, Toruńczyk, Dajczgewand, Poleska, Kuczyński, Grudzińska, Gross, Blumsztajn, Lityński, Sawicki, Perski, Żyto K., Grażyna Kuroń, Bogna Modzelewska, Szlajfer, Petrusewicz, Lasota, Górecki, Holsztyński, Bogucka):

– w dniu 4.III.1968 r. na spotkaniu u J. Karpińskiego poza sprawami, o których wyjaśniła J. Lewicka omawiano problematykę związaną ze zwołaniem wiecu studentów na UW oraz ustalono termin tego wiecu na dzień 8.III.68 r., godz. 12.30. Lewicka w sposób zdecydowany opowiadała się za zwołaniem wiecu (obecni: Modzelewski, Kuroń, Lewicka, Karpiński, Jan Lityński, Blumsztajn, Sawicki, Lasota, Kuczyński, Smolar, Grudzińska, Blumsztajn, Bogucka, Borowicz, Szlajfer, Holsztyński, Lipski, Gomułka);

– w dniu 8.III.1968 r. w czasie wiecu J. Lewicka w składzie delegacji studenckiej udała się na rozmowy do prorektora Rybickiego. Tam popierała postulaty zawarte w rezolucji oraz występowała o zwołanie ogólnouniwersyteckiego zebrania na dzień 11.III.1968 r. Osoba J. Lewickiej w składzie delegacji miała szczególne znacznie bowiem J. Lewicka jako prac. naukowy UW była jakoby wyrazicielem solidaryzmu prac. naukowych z postulatami studentów.

Ustalono nadto, że J. Lewicka brała udział w szeregu innych spotkań „Komandosów”, a mianowicie:

– w listopadzie 1966 r. uczestniczyła w spotkaniu komandosów w mieszkaniu u A. Mencwela, w trakcie którego Mencwel chciał bliżej zapoznać się z młodzieżą określoną jako „Komandosi” (obecni: Mencwel, Grudzińska, Lewicka, Michnik, Perski, Bielska);

– w grudniu 1966 r. odwiedziła grupę „Komandosów” przebywającą w tym czasie w Zakopanem (obecni: Szlajfer, Lityński, Blumsztajn, Sawicki, Zarzycka, Petrusewicz);

– w lipcu 1966 prowadząc badania naukowe na rzecz Instytutu Ekonomiki Rolnej przebywała we wsi Skorzęcin, pow. Gniewno, wspólnie z Lityńskim, Grossem, Toruńczyk i Zarzycką – pełniących tam funkcje tzw. ankieterów.

– w lutym 1967 r. brała udział w spotkaniu odbytym w mieszkaniu Michnika, podczas którego omawiano kwestie związane z akcją zbierania podpisów pod petycjami w sprawie obrony Michnika, przeciwko któremu w owym czasie prowadzono postępowanie dyscyplinarne; (obecni: Michnik, Mencwel, Gross, Lewicka, Blumsztajn);

– w styczniu 1968r. brała udział w uroczystościach urodzinowych A. Smolara, w czasie której prowadzono dyskusje na tematy: „problem liberałów wśród marksistów” i „rzeczywista treść hasła – demokracja socjalistyczna”.(obecni: Kuroń, Modzelewski, Lewicka, Michnik, Toruńczyk, Grudzińska, Dajczgewand, Blumsztajn, Lityński, Eug. Smolar, A. Smolar, Nina Smolar, I. Żyto, Perski, Lasota, Górecki, K. Żyto, Bugaj, Szlajfer);

– 17.X.1967 r. była obecna na urodzinach u A. Michnika, podczas których opracowano tzw. ulotkę wietnamską (obecni: Toruńczyk, Michnik, Mencwel, Gross, Grudzińska, Blumsztajn, Lityński, Kuroń, Modzelewski, Dajczgewand, Sawicki, Kofman, Perski);

– w listopadzie 1966 r. w kawiarni „Herenda” brała udział w spotkaniu Szlajfera z korespondentem amerykańskim – Kramerem wg zeznań Szlajfera miała ona wówczas tłumaczyć przebieg rozmowy pomiędzy nim a Kramerem.

Niezależnie od tego z całości materiału dowodowego zebranego w sprawie niniejszej wynika, iż J. Lewicka w okresie studiów i pracy naukowej na UW przejawiała ożywiona działalność polityczną oscylującą w kierunku poglądów reprezentowanych przez „Komandosów”.

W celu udokumentowania całokształtu działalności przestępczej J. Lewickiej planuje się dokonać następujących czynności śledczych:

I. Przesłuchanie J. Lewickiej w charakterze podejrzanej i wyjaśnić następujące okoliczności:

1. Jakie czynniki zadecydowały o ukształtowaniu się jej postawy społeczno – politycznej

– jakie warunki miały wpływ na kształtowanie się jej poglądów politycznych w szkole średniej, w czasie studiów oraz pracy naukowej na UW,

– do jakich należała klubów dyskusyjnych na uczelni i poza uczelnią (klub „Raczkujących Rewizjonistów”, klub „Poszukiwaczy Sprzeczności”, „Klub Michnika”, SOD-y, klub „Krzywego Koła” itp.)

– które pozycje książkowe, bądź publikacje wywarły wpływ na kształtowanie się u niej poglądów opozycyjnych, bądź rewizjonistycznych (czytała w „Kulturze” publikacje Jedlickiego pt. „Chamy i Żydy” oraz książkę Trockiego „Zdradzona rewolucja”),

– jaki wpływ na jej postawę polityczną wywarli jej rodzice.

Źródło: IPN BU 0332/11 t. cz. 1 s. 1, 13-21


SAMI ŻYDZI

Zmontowali słynny wiec 8 marca 1968 r., który dał początek ulicznym wielodniowym zamieszkom. Grupa tzw. „Komandosów” to także w całości osoby pochodzenia żydowskiego. Staniszkis-Lewicka, jako jedyna o czysto polskim pochodzeniu, była w/w potrzebna jak kwiatek do kożucha, młoda, atrakcyjna, wykształcona i do tego Polka z zasłużonej rodziny polskich narodowców. „Marcowi” żydzi to byli już dojrzali ludzie, pomimo młodego wieku. Za ich plecami stali ich rodzice, którzy w przytłaczającej większości to stalinowska, zbrodnicza żydokomuna, żądna odwetu za Październik ’56 i prąca do władzy. Ich hasło „ZAMBROWSKI do biura” było tego najlepszym dowodem.

Leszek Bubel


KOMPROMITUJĄCA SAMOKRYTYKA STANISZKIS

Oświadczenie

Usprawiedliwianie się dobrymi intencjami i nieświadomością niektórych okoliczności działania jest banalne. Jest to jednak prawdziwe w moim przypadku. Nie starałam się wybielać w toku śledztwa, unikałam jednak oceniania innych osób objętych dochodzeniem – ponieważ nie potrafię przyznać sobie prawa do osądzania ich zachowań i postaw, jeżeli sama nie mogę mieć zaufania do własnego rozsądku i odpowiedzialności politycznej i intelektualnej. Tym bardziej, że wielu z nich to ludzie młodsi ode mnie, ja osobiście nie popychałam ich do działań, które stały się przedmiotem śledztwa – ale też w tym wąskim zakresie w jakim byłam o tych działaniach poinformowana, nie zrobiłam nic, żeby im zapobiec, (chodzi mi tutaj szczególnie o spotkanie u Karpińskiego w dniu 4 marca 1968 r.). Odcinanie się tutaj – robienie dla obrony własnej osoby, kiedy na wolności nie zrobiło się tego w dostatecznym zakresie – uważam za niewłaściwe. Nie oznacza to, iż nie zdaję sobie obecnie sprawy z niewłaściwości i szkodliwości wielu zjawisk. O wielu aspektach sprawy dowiedziałam się dopiero w śledztwie.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że intencje nie są czynnikami łagodzącymi – bo ważne są przede wszystkim obiektywne skutki społeczne działań, a nie motywy, które do nich skłoniły. Obrona spraw, które wydają się mieć wartość autonomiczną – może być wykorzystana instrumentalnie dla celów obcych działającemu. Jeżeli tak było w moim wypadku – a przesłanki do takiego stwierdzenia są podobno w materiach śledztwa, lub zostały ujawnione po wydarzeniach marcowych, świadczyłoby to o mojej krótkowzroczności w dostrzeganiu łańcucha przyczyn i skutków.

Przesłanki i informacje, jakimi ja dysponowałam w momencie działania – nie pozwoliły mi w pełni dostrzec, iż to co robię może być wysoce szkodliwe społecznie i sprzeczne z wartościami, którym hołduje. Do tych wartości należy socjalizm – jako ustrój sprawiedliwości i równości społecznej, pozwalający na racjonalne i efektywne funkcjonowanie systemu i pełnym rozwój jednostki ludzkiej.

Mój kontakt z osobami objętymi dochodzeniem i udział w wydarzeniach, które stały się przedmiotem śledztwa – można rozpatrywać w kilku aspektach, a mianowicie (chronologicznie):

1) udział w spotkaniach o charakterze dyskusyjnym w gronie kolegów – asystentów,

2) podpisanie petycji do Rektora UW w sprawie zawieszenia w prawach studenta A. Michnika i regulaminu komisji dyscyplinarnej (styczeń 1967 r.)

3) udział w trzech spotkaniach dyskusyjnych w szerszym gronie (październik, listopad, grudzień 1968 r.)

4) udział w wiecu i delegacji do Rektora (8.III.68)

5) udział w przygotowaniu „Deklaracji ruchu studenckiego” (27.III.1968 r.)

Każdy z tych aspektów mojej działalności podyktowany jest innymi motywami – stąd konieczność rozdzielenia.

Ad. 1. Udział w dyskusjach w gronie asystentów z innych specjalności wydawał mi się kształcący ze względu na możliwość zastosowania do interesującej mnie problematyki społecznej – odmiennych perspektyw poznawczych. Nie wiedziałam, że spotkania takie można określić jako nielegalne.

Ad. 2. Petycja wskazywała na niekorzystne konsekwencje pedagogiczne zawieszenia studenta za udział w dyskusji. Nie chodziło tu tylko o Michnika, ile o generalną zasadę. Michnika wtedy jeszcze nie znałam bliżej – spotkałam się z nim przedtem tylko dwa lub trzy razy. Zwróciłam uwagę na pewne nieprzyjemne aspekty w trakcie zbierania podpisów, rozmawiałam o tym także z Michnikiem. Prawo do robienia takich uwag dawał mi fakt podpisania petycji. Tak więc nawet próby oddziaływania wychowawczego – a wydawało mi się, że wart i trzeba je podejmować – musiały mieć legitymację w postaci pewnego ryzyka jakie wzięłam na siebie podpisując petycję.

Ad. 3. Udział w spotkaniu w październiku 1967, w moim domu. W dniu spotkania poznałam dopiero Kuronia i Modzelewskiego. Godząc się na spotkanie u siebie nie wiedziałam, jaki obrót ono przybiera. Nie spotkałam się wcześniej z taką formą dyskusji w szerszym kręgu.

Udział w urodzinach K. Modzelewskiego (listopad 1967). Moje wystąpienie sprowadzało się do krytyki wybranych aspektów „Listu otwartego”. Wydawało mi się to potrzebne – także ze względu na osoby słuchaczy. Niektóre osoby znałam z prowadzonych przez siebie zajęć dydaktycznych na UW. Czułam się w pewnym sensie odpowiedzialna za tą młodzież. Kiedy próbuje się wykluczyć nieoczywistość tego, co w pewnym środowisku przyjmowane jest za oczywiste i chce się być wysłuchanym – nie można stać całkiem na zewnątrz. Zrezygnowanie z tej próby na pewno byłoby z dzisiejszej perspektywy bardziej korzystne dla mnie osobiście, ale wydawało mi się, że jeżeli mam coś na ten temat do powiedzenia i chociaż kilka osób przekonam – to warto. To, że w krytyce ograniczyłam się do pewnych teoretycznych aspektów „Listu” nie oznacza, iż zgadzam się z wytoczonymi przez autorów kierunkiem działalności politycznej. O tych zagadnieniach nie było mowy w trakcie dyskusji.

Ad. 4. Mój udział w przygotowaniu wiecu w dn. 8 marca br. było marginesowy z punktu widzenia wiecu. Jednak nie zrobiłam nic, żeby przekonać o niewłaściwości tego posunięcia – kiedy się o nim dowiedziałam.

Osobiście nie znałam wtedy przyczyn relegacji Michnika i Szlajfera. Przypuszczałam, że była ona wynikiem ich działalności w Studenckim Ośrodku Dyskusyjnym na UW i udziału w demonstracji w zw. ze zdjęciem ze sceny „Dziadów” Mickiewicza. Nie wiedziałam o ich kontaktach z dziennikarzami zagranicznymi. Prorektor Rybicki na pytanie o przyczyny relegacji udzielił w dniu 6.III. Odpowiedzi, iż w stosunku do Michnika i Szlajfera wyczerpano wszystkie środki wychowawcze. Stwierdzenie takie mówi mi tylko o winie, ale i o zakresie środków wychowawczych jakimi dysponuje uczelnia. Szlajfer na moje pytanie o przyczyny relegacji zadane mu w dniu 4.III- odpowiedział, że ich nie zna. Powinnam była jednak sprawdzić te rzeczy dokładniej – zanim się zaangażowałam w obronie relegowanych.

Równocześnie na UW działy się sprawy, które głęboko niepokoiły mnie ze względu na możliwe reperkusje w świadomość młodzieży. Należy tutaj przede wszystkim wymienić ulotki antysemickie. Uważam, że (nieczytelne) antysemityzmu jako zjawiska społecznego.

Faktem jest jednak, że w lutym 1968 r. na UW ukazały się ulotki o obelżywej, antysemickiej treści. Nie wiem kto jest ich autorem. Pogłoski na ten temat są różne – mówi się między innymi, że to studenci – Żydzi dla wyolbrzymienia zjawiska.

Trudno jest mi w to uwierzyć. Gdyby jednak okazało się, że robił to nawet mój najlepszy przyjaciel – nie podałabym mu więcej ręki. Obserwowałam w tym okresie redakcji niektórych studentów – Żydów na tle ulotki. Widziałam jak starali się nie dopuścić do siebie poczucia obcości lub wygłosić wobec nas, świadomie lub nieświadomie obawiając się kosztów psychicznych jakie ponieśliby poddając się temu uczuciu. Musieliby wtedy odrzucić tak dużo z własnej pamięci i tradycji, którą uważali za swoją, że zbyt wiele z ich własnej i rodzinnej biografii straciłoby sens. Nawet wyrazy sympatii przyjmowali z czujnością – czy nie są podyktowane przez mój wstyd, że coś takiego mogło się zdarzyć, sprzeciw wobec treści ulotek, chęć zachowania prawa do spokoju sumienia – a więc przez wyniki, także w rezultacie podkreślając ich obcość. Trzeba pamiętać, że jest to młodzież wychowana już w PRL, mająca po 20-22 lata. Sprawa ulotek nie została przez władze uczelni postawiona jasno i jednoznacznie potępiona. Ja w każdym razie nie spotkałam się z tym. Poruszenie tej sprawy w czasie rozmowy z Prorektorem Rybickim w dniu 8.III uważałam za swój obowiązek.

Ponadto uważałam, że formy pracy organizacji młodzieżowych na UW nie były w stanie w pełni skandalizować zainteresowań i niepokojów ideologicznych młodzieży. Być może moje spojrzenie na tę sprawę było jednostronne. Właściwą reakcją byłoby samej zaangażować się w pracę tych organizacji i spróbować pomóc, jeżeli mi nie podobało się coś w ich działalności. Okres przed wiecem 8 marca na UW charakteryzowało duże napięcie emocji. Być może było to częściowe sterowane rozpowszechnianiem pogłosek, które nie były w pełni prawdziwe. Nie miałem możliwości ich sprawdzenia, ale też nie czyniłam w tym kierunku specjalnych wysiłków. Żałuję tego obecnie. Wszystkie omówione wyżej sprawy skłoniły mnie do udziału w wiecu w dniu 8 marca i do dołączenia się do delegacji studentów do Rektora. Z nikim swojego udziału w delegacji nie uzgadniałam. Nie wiedziałam nic o tym, że ulotki o wiecu zostały rozpowszechnione także poza terenem Uniwersytetu; traktowałam sprawę wiecu jako wewnętrzny problem uczelni. Nie znałam przed wiecem treści rezolucji – nie wiedziałam, że solidaryzuje się ona z Walnym Zebraniem Literatów. Niektóre głosy na tym zebraniu oburzyły mnie swoją formą i skrajnością argumentacji. Uważam, że sprawy polityki kulturalnej i oświatowej w naszym kraju na pewno nie są najbardziej dolegliwymi społecznie problemami. W tym zakresie bowiem, biorąc generalnie – osiągnięcia są zupełnie bezsporne.

Ad.5

Sprawą, która obciąża mnie bezpośrednio, jest udział w przygotowaniu „Deklaracji ruchu studenckiego”. Nie mogę tutaj zasłaniać się nieświadomością bądź kredytem zaufania jaki okazałem osobom objętym dochodzeniem. Motywy, które mną kierowały i ocenę swojego udziału w tym przedsięwzięciu omówiłam w oświadczeniu z dnia 20.IX br.

Pragnę w tym miejscu dodać, że ocena wydarzeń marcowych przedstawiana w tym dokumencie wydaje mi się dziś niewłaściwa.

Kończąc swoje oświadczenie chcę stwierdzić, że nie wykorzystałam w pełni oddziaływania jakie dawało mi posiadanie pewnego autorytetu w tym środowisku. Wynikało to częściowo z mojej nieumiejętności dostrzeżenia możliwych skutków niektórych poczynań i brak informacji o innych – co wypływało ze sporadycznych kontaktów.

Wiem, że jakkolwiek skończy się moja sprawa zostanę prawdopodobnie na zawsze pozbawiana możliwości pracy z młodzieżą. Straciłam też zaufanie do własnego rozsądku i poczucia odpowiedzialności. Jest mi bardzo z tym ciężko.

Jadwiga Staniszkis – Lewicka

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz. 1 s. 54-61


 

To zdumiewające, że Staniszkis przez ostatnie lata jest gwiazdą mediów, ich pupilkiem. Socjolożka o lewackich poglądach z zafajdaną przeszłością. No ale nie ona jedna. Czytelnicy tej gazety mogą ze zdziwieniem stwierdzić, że większość ówczesnych donosicieli, i to w żaden sposób nie zmuszanych do składania obciążających zeznań, można zobaczyć w mediach. Okupują wręcz je. Także i z powyższych powodów obecna Polska to PRL-bis.

Leszek Bubel


 


 

 

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego

 

por. Mieczysław Leoniuk inspektor Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie przesłuchał

w charakterze podejrzanej:

Jadwigę Staniszkis – Lewicką, c. Witolda, ur. 26.IV.1942 r.

Warszawa, dnia 17.VII.1968 r.

Przesłuchanie rozpoczęto o godz. 13.20. Kontynuując swoje wyjaśnienia złożone do protokołu w dniu 6.VIII.1968 r. odnośnie spotkania, które odbyło się u Jakuba Karpińskiego w dniu 4 marca 1968 r., oświadczam co następuje:

Osoby biorące udział w spotkaniu przebywały w mieszkaniu Karpińskiego sukcesywnie od godziny około 20.15 do około godziny 21.00. Jako ostatni przybyli Karol Modzelewski i Jacek Kuroń.

Pamiętam, że Kuroń i Modzelewski przyszli do mieszkania osobno. Nie pamiętam natomiast, który z nich przyszedł wcześniej. W czasie do około godziny 21.00 zanim jeszcze wszyscy nie zeszli się, prowadziliśmy rozmowy natury towarzyskiej np. oglądaliśmy mieszkanie Karpińskiego jako, że było ono nowe i mieściło się na 21 piętrze, Kuczyński wspomniał o swoich kłopotach w miejscu pracy – twierdził on, że ze swojego miejsca pracy otrzymał wymówienie, oraz o innych sprawach prywatnych. Następnie ktoś z uczestników spotkania przetłumaczył z „Le Monde” notakę omawiającą sprawę zdjęcia ze sceny Teatru Narodowego sztuki „Dziady”, opartą na wypowiedzi redaktora „Interspressu”.

Nie pamiętam w tej chwili kto notatkę tę tłumaczył. Z notatki tej zrozumiałam, że redaktor „Interpressu” udzielając wywiadu sugerował się przyczyną zdjęcia ze sceny „Dziadów” były dekoracje – scenografia Stopki, nadająca niewłaściwy wydźwięk sztuce.

Nie pamiętam czy notatka wywołała jakieś komentarze wśród zebranych. Według mnie interpretacja redaktora „Interspressu” była niepoważna.

Następnie ktoś z uczestników spotkania – w tej chwili nie pamiętam kto to był – zwrócił się do wszystkich obecnych z pytaniem, czy ktoś nie wie jak skończyło się zebranie ZMS, na którym zamierzano usunąć z ZMS Teresę Bogucką i Barbarę Toruńczyk, bowiem zebranie to miało właśnie odbyć się w dniu dzisiejszym tj. 4.III.1968 roku na Wydziale Filozoficznym UW. Z kolei ktoś z uczestników a może nawet sama Bogucka – czego w tej chwili nie jestem pewna powiedziała, że obie z Barbarą Toruńczyk zostały z organizacji ZMS wykluczone.

Nie pamiętam czy przy tym wspomniano o przyczynach, które stanowiły podstawę wykluczenia z ZMS.

Ja znając Teresę Bogucką przypuszczałam, że fakt usunięcia jej z organizacji ZMS mógł być przejawem mechanicznego stosowania metod administracyjnych zamiast dyskusji, która według mnie w organizacji o charakterze ideologicznym jest formą najwłaściwszą. Nie pamiętam jednak czy swój pogląd na temat usunięcia z ZMS Boguckiej wypowiedziałam głośno na tymże spotkaniu.

Nie pamiętam czy inni uczestnicy spotkania zabrali jakiś głos na ten temat, lecz odniosłem wrażenie, że to nie było dla nich zaskoczeniem, bowiem kilkoro z tychże uczestników w podobny sposób opuściło organizację ZMS.

W dalszym ciągu trwania omawianego tu spotkania Henryk Szlajfer poruszył sprawę jego ewentualnej relegacji ze studiów na UW. Powiedział on przy tym, że był już u dziekana Bobrowskiego w tej sprawie i chciał uzyskać bliższe informacje na ten temat, a przede wszystkim poznać motywy i tryb podjęcia decyzji o relegacji.

Jak oświadczył on, informacji takich nie otrzymał. Wspomniał on dalej, że informacje takie potrzebne mu są do ustalenia jaki obrać tryb przy odwoływaniu się od decyzji o relegacji. W tym miejscu wtrącił się Borowicz twierdząc, że kontynuuje rozmowę zaczętą ze Szlajferem w mieszkaniu Szlajfera i podkreślił, że wszystkie gwałtowniejsze formy reakcji na decyzję o relegacji typu wiecu mogłyby tylko zaszkodzić obu relegowanym to jest Szlajferowi i Michnikowi. Radził on Szlajferowi, ażeby w tym względzie wykorzystać drogi urzędowe. Nie pamiętam czy Borowicz w tym miejscu sugerował jakieś konkretne formy odwoławcze. Ja wówczas zabrałem głos i powiedziałem, że przed jakimkolwiek odwołaniem trzeba poznać motywy decyzji. Szlajfer odpowiedział na to, że zamierza w dniu 6 marca br. na otwartym zebraniu partyjnym na Uniwersytecie Warszawskim zapytać prorektora prof. Rybickiego o motywy relegacji.

Ja w dalszym ciągu ustosunkowując się do wypowiedzi Borowicza zapytałam Szlajfera czy przedstawione stanowisko Borowicza odpowiada także jego opinii.

Szlajfer w odpowiedzi powiedział mi przecząco – coś w rodzaju „nie” lub „skądże – nie”.

Ja dodałam wówczas, że według mnie forma wiecu, o której wspomniał Borowicz nie pociągnęłaby za sobą rezultatów w formie przyjęcia na uczelnię, można by go to jest wiec potraktować jedynie jako wyraz opinii publicznej studentów na stosowane na Uniwersytecie Warszawskim metody wychowawcze.

Nie przypominam sobie by ktoś z zebranych w jakikolwiek sposób ustosunkował się do mojego poglądu na kwestię wiecu. Być może, że ktoś z obecnych odnośnie mojej wypowiedzi na temat wiecu czynił jakieś uwagi, lecz ja mogłam tego nie słyszeć, ponieważ rozmawialiśmy jednocześnie w małych grupach. Ja na przykład rozmawiałam głównie z Borowiczem i Szlajferem.

Z tych samych względów – formy w jakie prowadziliśmy rozmowy nie wykluczam, że podczas tego spotkania mogła być mowa o sprawie relegacji Szlajfera i ewentualności wiecu, lecz ja nic takiego nie słyszałam, prostując – nie pamiętam bym rozmowy takie słyszała.

Nie pamiętam czy na spotkaniu w mieszkaniu Karpińskiego w dniu 4 marca 1968 roku zabierali głos Modzelewski i Kuroń. Ja z Modzelewskim i Kuroniem poza przywitaniem się z nimi nic więcej nie rozmawiałam, a w każdym razie nie przypominam sobie tego.

Nie zwróciłam uwagi z kim podczas spotkania, o którym mowa rozmawiał Kuroń, bądź Modzelewski.

Nie pamiętam żeby w trakcie spotkania u Jakuba Karpińskiego z czyichkolwiek ust padło sformułowanie, iż postanawia się zwołać wiec studentów na Uniwersytecie Warszawskim.

Nie pamiętam również by na spotkaniu u Karpińskiego dyskutowano nad kwestią przyjęcia konkretnego terminu kiedy miałby być zwołany wiec.

Jak już poprzednio stwierdziłam z uwagi na fakt, że rozmowy były prowadzone w małych grupach mogłam czegoś nie dosłyszeć i dlatego też nie mogę kategorycznie wykluczyć, że o tych sprawach mogła być wówczas mowa.

Ja osobiście o terminie i miejscu wiecu, który odbył się na Uniwersytecie Warszawskim w dniu 8 marca 1968 r. dowiedziałam się z ulotki odczytanej przez docenta Dorosielskiego na zebraniu ze studentami Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Warszawskiego w dniu 7 marca 1968 r. w Sali Kolumnowej tegoż Wydziału.

Z terści tej ulotki wynikało, że w piątek 8 marca 1968 roku o godzinie 12.00 na dziedzińcu UW odbędzie się wiec. Po odczytaniu opisanej ulotki prodziekan Dobrosielski odczytał następnie rozporządzenie rektora UW, z którego wynikało, że władze uczelni nie wyrażają zgody na zwołanie tego wiecu. Po odczytaniu ulotki o wiecu ja nie zorientowałam się kto może być organizatorem tego wiecu, ani też nie wiedziałam jakie sprawy mają być na tym wiecu poruszane.

Z własnej obserwacji w toku pracy na Uniwersytecie Warszawskim orientowałam się jednak, że wśród studentów jest szereg problemów, które mogły doprowadzić do takiej formy działania jak wiec.

Mówiąc o tych problemach, które mogły doprowadzić do zwołania wiecu mam również na myśli fakt relegacji Michnika i Szlajfera z UW, oraz pojawiające się na Uniwersytecie ulotki o treści antysemickiej.

Nie nasunęło mi się jednak skojarzenie by organizatorami wiecu była grupa osób, która uczestniczyła dnia 4 marca 1968 r. u Jakuba Karpińskiego.

Wracając jeszcze do mawianego w niniejszym protokole spotkania u Jakuba Karpińkiego w dniu 4 marca 1968 r. chciałam dodać, że mieszkanie Jakuba Karpińskiego opuściłam około godziny 22.00 wspólnie z Ireną Grudzińską i Kuczyńskim.

Przed domem Karpińskiego spotkaliśmy Borowicza, który mieszkanie Karpińskiego opuścił chwilę wcześniej wraz ze Szlajferem.

Wszyscy inni uczestnicy spotkania po moim wyjściu pozostali jeszcze w mieszkaniu Karpińskiego.

Ja po opuszczeniu mieszkania Karpińskiego udałam się bezpośrednio do mojego domu.

Nie wiem o czym rozmawiano w mieszkaniu Karpińskiego po moim wyjściu.

Dodając, że w czasie kiedy przebywałam na spotkaniu w mieszkaniu Karpińskiego nie było mowy o terminie jakiegoś nowego spotkania w tym samym lub innym składzie osobowym.

Omówienie poprawek: na karcie nr 1 odwr. napisano wyraz „powiedziała”.

Na tym przesłuchanie zakończono o godz. 17.50.

Przesłuchała M. Leoniuk

Wyjaśniła:

Protokół osobiście odczytałam

J. Lewicka

Źródło: IPN BU 0332/11 t. 1 cz.1 s. 22-26


 

Z NOTATNIKA DONOSICIELKI

Warszawa, dnia 19.VIII.1968 r.

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego

Warszawa, dnia 19.VIII.1968 r.

Por. Mieczysław Leoniuk inspektor Biura Śledczego MSW przesłuchał w charakterze podejrzanej:

Jadwigę STANISZKIS

– LEWICKĄ, c. Witolda,

ur. 26.IV.1942 r. w Warszawie.

Przesłuchanie rozpoczęto o godz. 9.30.

W dalszym ciągu wyjaśniam treść i znaczenie zapisków sporządzonych przeze mnie w okazanym mi notatniku, który został zakwestionowany podczas rewizji przeprowadzonej u mnie w dniu 18.VI.1968 r.

1. „Mamusia FSO…” jest to zapisek dotyczący numeru telefonu w miejscu pracy mojej matki. Matka moja Maria Staniszkis pracuje w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu w charakterze kierownika biura prawnego. Niezależnie od tego matka moja bierze udział w pracach kodyfikacyjnych Komisji Planowania przy Radzie Ministrów w związku z problematyką kooperacji i eksportu w przemyśle. Poprzednim miejscem pracy mojej matki było Zjednoczenie Przemysłu Okrętowego w Warszawie gdzie również pełniła funkcję radcy prawnego. Do czasu ustawowego rozdzielania praktyki adwokackiej od funkcji radcy prawnego matka moja prowadziła praktykę adwokacką w Poznaniu a następnie w Warszawie.

2. „Otta Spas tel. … /u p. Tosowska/…” jest zapiskiem dotyczącym mojego znajomego Otta Spasa obywatela czechosłowackiego. Otto Spasa poznałam około 24 kwietnia 1968 r. w czasie kiedy przebywałam w Augustowie. Właśnie Otto Spas w dniach od 24 kwietnia 1968 r. do 28 kwietnia 1968 r. przebywał w tym samym domu wypoczynkowym FSO na naradzie zorganizowanej przez „Metaleksport”. Jakich spraw dotyczyła ta narada tego nie wiem. Ze względu na to, iż narada odbywała się w domu wypoczynkowym FSO a ponadto Otto Spas tam też zamieszkiwał, w sposób przypadkowy poznałam się z nim i przez około cztery dni utrzymywałam z nim kontakty towarzyskie. Otto Spas z Augustowa wyjechał 28 kwietnia br. Przebywał on późnej jeszcze w Warszawie dwa lub trzy dni. Po powrocie do Czechosłowacji Otto Spas napisał do mnie do Warszawy list, w którym między innymi zapraszał do odwiedzenia go w Pradze. Z rozmów prowadzonych z Otto Spas wiem, że zamieszkuje on w Pradze pod adresem który miałam właśnie odnotowany w opisanym notatniku. Był to człowiek w wieku 26 lat, z wykształcenia inżynier, lub ekonomista. Pracował on w jakieś fabryce traktorów albo może w jakieś centrali związanej z tym przemysłem.

W trakcie moich spotkań z Otto Spas w Augustowie prowadziliśmy między innymi rozmowy na temat aktualnych zmian ekonomiczno-społecznych w Czechosłowacji a w szczególności pytałam go na czym polega kampania w środkach masowego przekazu określona w Polsce jako antypolska. Otto Spas opowiadał mi, że w czasopismach literackich „Literalne Listy” i „Kultury Żiwot” ukazywały się komentarze dotyczące wydarzeń marcowych w Polsce a w szczególności dymisji profesorów Uniwersytetu Warszawskiego. Jeżeli chodzi o aktualne zmiany w Czechosłowacji to Otto Spas przedstawił je przede wszystkim pod kątem zmian w systemie rynkowym i w handlu zagranicznym jako, że zagadnienie to znał najlepiej z tytułu wykonywania swojej pracy. Wskazywał przy tym, że przy przechodzeniu na system cen obowiązujących na rynkach zachodnich występuje szereg trudności natury zarówno organizacyjnej jak i strukturalnej, na przykład charakter powiązań w ramach RWPG. Jeżeli natomiast chodzi o przebieg wydarzeń politycznych w Polsce to zauważyłem, że Otto Spas w zagadnieniu tym by zorientowany w zakresie, który mógł uzyskać z doniesień prasy czechosłowackiej. Wydaje mi się jednak, że sprawami tymi Otto Spas nie bardzo się interesował. Ja również nie informowałam go o przebiegu wydarzeń marcowych w Polsce. Dodatkową trudnością w prowadzeniu dyskusji z Otto Spas było to, że mogliśmy porozumieć się jedynie w języku angielskim i rosyjskim a Otto Spas język angielski znał średnio. Zresztą w ogóle swoich spotkań nie traktowaliśmy jako okazji do prowadzenia gruntowniejszych dyskusji politycznych.

Po wyjeździe Otto Spasa z Augustowa do chwili obecnej więcej z nim nie widziałam się. Dodaję, że grupa Czechów, w której składzie był Otto Spas liczyła ok. 5-6 osób.

3. „Grażyna i Krzysztof Pomianowie…” są to moi znajomi z terenu Uniwersytetu Warszawskiego. Grażyna i Krzysztof Pomianowie są małżeństwem. Grażyna Pomian jest doktorantką przy Zakładzie Socjologii Organizacji, w którym i ja pracuję. Natomiast Krzysztof Pomian jest adiuktem w Katedrze Historii Filozofii Nowożytnej, której kierownikiem był prof. Leszek Kołakowski. Krzysztof Pomian mniej więcej w tym samym okresie co i Kołakowski został usunięty z PZPR. Z małżeństwem Pomianów utrzymywałam bardzo luźne kontakty natury towarzyskiej. Pamiętam, że w sierpniu 1966 r. przebywając na wypoczynku w Sobieszewie koło Gdańska spotkałam tam przypadkowo Grażynę i Krzysztofa Pomianów. Oni również tam przebywali na wypoczynku. W dalszym ciągu mojego pobytu w Sobieszewie spotkałam się kilka razy z Pomianami jednak podczas tych spotkań nie zajmowaliśmy się rozmowami na tematy społeczno-polityczne. Nie wiem nic o jakichkolwiek formach udziału Krzysztofa Pomiana w wydarzeniach marcowych br. Dotyczy to także Grażyny Pomian.

4/ „Michał Pohoski…” jest to nazwisko i numer telefonu mojego kolegi z Katedry Socjologii Szczegółowej UW. Michał Pohoski jest adiunktem w tej katedrze. Kontakty moje z Michałem Poholskim ograniczają się do płaszczyzny służbowej i rzadkich przypadkowych spotkań komisji rzymskiej. Wiem, że Michał Pohoski był członkiem komisji weryfikacyjnej na wydziale Filozoficznym UW działającej w kwietniu 1968 r.

5/ „Przedszkole Asi”…” jest to zapisek dotyczący przedszkola, do którego uczęszcza moja córka Joanna.

6/ „Poliklinika…” jest to numer telefonu przychodni dziecięcej w Poliklinice na ulicy Wiejskiej w Warszawie. Jako następny numer uwzględniony w tym zapisku oznacza karty zdrowia dziecka, telefon ten mam zapisany dlatego, bowiem w przychodni tej leczę moją córkę.

7/ „PWE centr,… dział umów, baza,…” jest to zapisek dotyczący Państwowego Wydawnictwa Ekonomicznego. Telefon tego wydawnictwa zanotowałam w związku z zawartą przeze mnie umową z tym wydawnictwem w sprawie napisania artykułu do zbioru pod tytułem „Socjologia kierownictwa”. Artykuł ten już napisałam i zimą bieżącego roku przekazałam go wydawnictwu. Praca o której mowa dotychczas jeszcze nie ukazał się. Redaktorem książki „Socjologia kierownictwa” był doc. Aleksander Matejko, który jest moim kolegą z Katedry Socjologii Szczegółowej UW.

8/ „Przychodnia centr. UW…” jest to zapisek dotyczący telefonu przychodni, w której się leczę.

9/ „Michał Strzeszewski…” jest to mój znajomy z okresu studiów, obecnie pracuje on wspólnie ze mną w Zakładzie Socjologii Organizacji UW. Strzeszewski mieszka w Warszawie… Przypominam sobie, iż w towarzystwie M. Streszewskiego oraz naszego wspólnego kolegi Andrzeja Koźmińskiego spędzałam ferie świąteczne a w tym też i noc sylwestrową na przełomie roku 1966/67.

10/ „Syscy…” jest to adres Marii Syskiej mojej koleżanki ze studiów obecnie doktorantki studium filozoficznego UW. Z Marią Syską utrzymuję stałe stosunki koleżeńskie.

O godzinie 12.00 przesłuchanie przerwano.

O godzinie 13.30 przesłuchanie wznowiono.

11. „Alik Smolar…” jest to zapisek adresu Aleksandra Smolara oraz numeru jego telefonu i telefonu do jego rodziców. Aleksandra Smolara poznałam w roku 1965 lub na początku 1966 r. Smolar w tym czasie studiował socjologię na UW jako kierunek poboczny, bowiem już w tym czasie ukończył on Wydział Ekonomii Politycznej na UW i jeżeli się nie mylę już wtedy był asystentem w katedrze prof. Brusa. Od tego czasu z Aleksandrem Smolarem spotykaliśmy się bardzo często z uwagi na to, iż uczęszczaliśmy na te same seminaria prowadzone przez doc. Hirszowicz, dra Marojka oraz na seminarium doktoranckie międzykatedralne. Bliższe kontakty towarzyskie nawiązaliśmy ze Smolarem gdzieś na początku 1967 r. od tego czasu byłam u niego kilkakrotnie w domu, on natomiast odwiedził mnie w domu kilkanaście razy. Ponad to Smolara spotkałam na urodzinach u Karola Modzelewskiego w listopadzie 1967 r. na spotkaniu w dniu 4.III.68 r. u Jakuba Karpińskiego oraz może jeszcze gdzie indziej lecz w tej chwili nie przypominam sobie. Jeżeli chodzi o całokształt poglądów społeczno-politycznych reprezentowanych przez Aleksandra Smolara to trudno byłoby mi je scharakteryzować w postaci jakiegoś wspólnego systemu – znam natomiast jego pogląd na przebieg reform gospodarczych w krajach socjalistycznych. O problematyce tej kilkakrotnie prowadziłam ze Smolarem dyskusje, rozmawiałam z nim również na temat przygotowywanej przez niego pracy doktorskiej dotyczącej społecznych aspektów reform ekonomicznych a ponadto uczęszczaliśmy wspólnie na seminarium socjologii życia gospodarczego w systemie planowania, które prowadził dr Marojek w katedrze Socjologii Ogólnej. Jaką rolę Aleksander Smolar odegrał w okresie wydarzeń marcowych br. tego ja nie wiem. Na wiecu w dniu 8.III.1967 r. widziałam go na dziedzińcu UW. Nie miałam jednak okazji tam z nim rozmawiać. Nadmieniam, że jakkolwiek mam odnotowany numer telefonu do jego rodziców to jednak nie znam ich osobiście. Znam natomiast jego żonę Ninę Smolar, oraz brata Eugeniusza Smolara. Z Niną Smolar spotykałam się przy okazjach odwiedzin A. Smolara w jego mieszkaniu. W okresie po aresztowaniu Aleksandra Smolara w marcu 1968 r. kilkakrotnie kontaktowałam się z Niną i Eugeniuszem Smolarami w celu zorientowania się jak wygląd sprawa z Aleksandrem Smolarem i czy Nina Smolar potrzebuje jakieś pomocy. Chciałam na przykład zabrać ze sobą na wczasy córkę Aleksandra Smolara i właśnie w związku z tą sprawą Nina i Eugeniusz Smolar w dniu 6 czerwca br. odwiedzili mnie w domu. Uzgodniliśmy wówczas, że w zasadzie będę mogła zabrać ich córkę na wczasy, na które ja wybierałam się w okresie wakacji bieżącego roku. Jeżeli natomiast chodzi o Eugeniusza Smolara to ja z nim w żadnym okresie nie byłam w bliższym kontakcie i z tych też względów nawet w czasie kiedy był on u mnie z Niną Smolar, nie wdawałam się z nim w rozmowę na temat wydarzeń marcowych. Wiem tylko, że był on wówczas bardzo poruszony aresztowaniem brata, własną trudną sytuacją w związku ze skreśleniem go z listy studentów ekonomii politycznej oraz sugerował, że w ostatnim okresie spotyka się on z postawami, które można by zaklasyfikować jako przejawy nacjonalizmu.

12/ „Skolimów – Konstancin…, Franciszka Michalska…” jest to adres pensjonatów dziecięcych. Tak samo zapisek następny „Rabka Krystyna Zadarnowska Rabka Zdrój…” dotyczy także adresu pensjonatu dla dzieci.

13/ „Jacek Syski…” jest byłem mężem mojej koleżanki Marii Syskiej, o której wyjaśniałam w protokole. Jacek Syski pracuje jako asystent w katedrze Historii Filozofii Nowożytnej UW. Z Jackiem Syskim nie utrzymuję kontaktów poza terenem Uniwersytetu. Na Uniwersytecie również moje kontakty z Syskim są raczej przypadkowe.

14/ „Wojtuś Siewierski…”, jest to nazwisko kolegi mojej córki z przedszkola w Warszawie.

15. „Teresa Wojtowicz…” jest moją koleżanką ze studiów, przez jakiś okres pracowała w Ministerstwie Kultury, a od lutego 1968 r. została doktorantką przy Zakładzie Socjologii Organizacji UW. Teresa Wojtowicz w czerwcu bieżącego roku zamierzała wyjechać wraz z mężem Andrzej Wojtowicz do Stanów Zjednoczonych, gdzie Andrzej Wojtowicz miał pełnić funkcję II sekretarza w Ambasadzie PRL. Z Teresą Wojtowicz i jej mężem utrzymywałam od kilku lat 2-ch lub 3-ch, kontakty towarzyskie.

16/ „Żwirki i Wigury…” jest to adres i telefon domowy moich rodziców.

17/ „Marchel – Systems et structures economigues” jest zapiskiem dotyczącym autora i tytułu książki ekonomicznej, który wynotowałam z katalogu w bibliotece ekonomicznej Wydz. Ekon. Polit. UW.

18/ Zapiski „Szkoły, Taylor /Adamiecki/, Majo /Argyris/ Saimon/ zagadnienia podejmowania decyzji /Weber, Merton, Crosier” sporządziłam ustalając plan zajęć dydaktycznych na UW, na okres maja i czerwca br. dla III roku socjologii.

Podobnie zapisek następny: „cele, funkcje, struktura”, dotyczy problematyki tych zajęć dydaktycznych.

Na tym przesłuchanie zakończono o godz. 16.00.

Protokół przeczytałam osobiście, jako zgodny z moimi wyjaśnieniami – podpisuję.

Przesłuchał

M. Leoniuk

Zeznała

/podpis nieczytelny/

Źródło: IPN BU 01545/6

 


 

SOCJOLOŻKA W SŁUŻBIE SZATANA

Warszawa, dnia 24.VII.1968 r.

Por. Mieczysław Leoniuk inspektor Biura Śledczego MSW w Warszawie, przesłuchał w charakterze podejrzanej: Jadwigę Staniszkis-Lewicką. (…)

Przesłuchanie rozpoczęto o godz. 8.40

Na zadane mi pytanie wyjaśniam co następuje: Moje poglądy i zainteresowania społeczno – polityczne krystalizowały się wokół czterech grup problemowych:

– Poglądy dotyczące sytuacji społeczno – ekonomicznej w Polsce i w innych krajach demokracji ludowej, /interesowały mnie przede wszystkim alternatywy organizacyjne w ramach ustroju socjalistycznego, relacji między polityką ekonomiczną a polityką społeczną i w związku z tym problemy egalitaryzmu i rozwarstwienia społecznego/. Ta grupa poglądów jest u mnie najmniej artykułowana i konkretna, ponieważ brak odpowiedniego przygotowania i informacji utrudniał wyrobienie sobie opinii na tę problematykę.

– Poglądy na obowiązki wynikające z funkcji kierownika nauki, a także dotyczące modelu pracy wychowawczej na Uniwersytecie.

– Poglądy dotyczące stylu myślenia w sprawach polityki tak zwanej liberalnej inteligencji.

– Poglądy będące wyrazem reakcji na określone konkretne wydarzenia społeczno – polityczne nie stanowią zintegrowanego zwartego systemu, zawierają elementy często nawzajem sprzeczne, niektóre postawy posiadają też silne zabarwienie emocjonalne. Na kształtowanie moich poglądów miało wpływ szereg czynników – najsilniejszy z nich to charakter dyscypliny naukowej, którą się zajmowałam i środowisko uniwersyteckie, w którym w związku z tym tkwiłam. Szkołę podstawową i liceum ogólnokształcące ukończyłam w Poznaniu gdzie w tym okresie zamieszkiwałam wraz ze swoją matką. W szkole podstawowej należałam do organizacji harcerskiej, w średniej do Związku Młodzieży Polskiej, którego członkiem byłam od momentu rozwiązania organizacji. W okresie lat szkolnych wychowaniem moim zajmowała się matka, ponieważ ojciec, jeżeli dobrze pamiętam, w latach 1948-1954 przebywał w więzieniu. Jakkolwiek matka nie wtajemniczała mnie w charakter sprawy karnej mojego ojca, to jednak przypuszczam, że miała ona związek z jego pracą w charakterze kierownika odbudowy portu w Gdańsku i Gdyni. Również nie orientuję się jakie zarzuty stawiano ojcu, ani jaki był wyrok sądowy w tej sprawie. Po powrocie ojca z więzienia nie prowadziłam z nim rozmów na tematy dotyczące jego sprawy, robiąc to zresztą celowo ze względu na zły stan zdrowia. Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu ukończyłam w roku 1959. W wakacje 1958 r. na zaproszenie kuzynki mojej matki Anny Polańskiej przebywającej w Wielkiej Brytanii od 1939 r. wyjechałam do Londynu. Anna Polańska wraz ze swoim mężem Henrykiem Polańskim posiadała w tym czasie obywatelstwo brytyjskie i zamieszkiwała w Londynie (usunięte przez redakcję). Ja natomiast przebywając w Anglii pracowałam w Cambridge w domu Anglików w charakterze opiekunki do dziecka. Podczas tego pobytu chodziło mi głównie o naukę języka angielskiego, w Anglii przybywałam wówczas przez okres trzech miesięcy.(…)

W roku 1959 rozpoczęłam studia na wydziale Filozoficznym, Sekcji Socjologii UW, które ukończyłam w listopadzie 1946 r. Po ukończeniu studiów pracowałam do września 1965 r. jako stażystka w Zakładzie Socjologii Organizacji, po czym otrzymałam etat asystentki w tymże samym zakładzie. W okresie studiów jak też do chwili obecnej, nie należałam do żadnych organizacji ani partii politycznych. Podczas studiów pracowałam w kole naukowym studentów socjologii i brałam udział w badaniach organizowanych przez to koło, a mianowicie w roku 1960 w Nowym Sączu, w związku z tak zwanym eksperymentem sądeckim dot. pobudzenia inicjatyw społecznych w małym miasteczku oraz w roku 1962 w Płocku, na temat zmiany w elicie władzy Płocku, w związku z podjęciem budowy kombinatu petrochemicznego. W badaniach tych brali udział wszyscy studenci odpowiednich lat studiów jako, że badania te zaliczano do obowiązkowych praktyk wakacyjnych. Opiekunami kola naukowego byli w kolejności, prof. Ossowski, prof. Hochfeld, doc. Nowak i ostatnio doc. Hirszowicz. Po ukończeniu studiów z kołem naukowym utrzymywałam luźny kontakt na przykład: zwracano się do mnie niekiedy z prośbą o pomoc w przygotowaniu jakiejś imprezy jak np. sesji naukowej w rocznicę wydania „Kapitału” Marksa. W okresie studiów największy wpływ na kształtowanie się moich zainteresowań i poglądów społeczno – politycznych miał profesor Julian Hochfeld. W latach 1960-61 byłam słuchaczem wykładów Hochfelda z socjologii stosunków politycznych oraz materializmem dialektycznego, a ponadto uczestniczyłam w prowadzonych przez niego seminariach magisterskich i doktoranckich. (…)

W latach 1960-61 kilkanaście razy byłam na otwartych zebraniach klubu „Krzywego Koła”, które odbywały się w staromiejskim Domu Kultury w Warszawie na Rynku Starego Miasta. Osobiście nigdy nie byłam stowarzyszonym członkiem klubu „Krzywego Koła”, a na zebrania uczęszczałam w celu posłuchania prowadzonych tam dyskusji. W tej chwili nie jestem w stanie przytoczyć problematyki poruszanej w dyskusjach klubu „Krzywego Koła” lecz wyniosłam stamtąd wrażenie, że dyskusje te miały na celu upowszechnienie określonej postawy społeczno – politycznej o charakterze bardziej moralizatorskim, niż politycznym. W dyskusjach wysuwało się tam na pierwszy plan takie cechy jak liberalizm, tolerancja, a nie jakieś konkretne poglądy dotyczące mechanizmów ustrojowych czy proponowanych rozwiązań instytucjonalnych.

(…)

W zebraniach w klubie „Krzywego Koła” w których ja brałam udział uczestniczyło po mniej więcej 100-200 osób. Przypominam sobie, że na tych zebraniach widywałam pracowników i studentów z Wydziału Filozoficznego UW jak np. prof. Ossowskiego dr Witolda Jedlickiego. Kilka razy spotkałam tam również Jakuba Karpińskiego. Nadmieniam, że ja będąc na zebraniach klubu „Krzywego Koła” nigdy nie zabierałam tam głosu. Niezależnie od tego na terenie Uniwersytetu byłam obecna na kilku prelekcjach organizowanych w ramach tak zwanych studenckich Ośrodków Dyskusyjnych, a mianowicie, zimą 1966/67, prostuję zimą 1967/68 byłam na następujących prelekcjach, doc. Dobrosielskiego na temat „Liberałowie wśród marksistów”. Namiotkiewicza na temat „50 lat polityki zagranicznej ZSRR”. Doc. Daneckiego na temat „czy skończył się czas przemian”.

(…)

Na tym przesłuchanie zakończono o godz. 17.40. Podejrzana w czasie przesłuchania korzystała z przerw w godz. od 12.00-13.00 i w godz. od 16.00-17.30.

Przesłuchał M. Leoniuk

Protokół osobiście przeczytałam

Lewicka

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz.1 s. 34-38


 

BRUSBrus Włodzimierz – ur. 1921 r. – zm. 2007 r., ekonomista, profesor UW, SGPiS, Uniwersytetu Oksford. Od 1968 roku na emigracji. W wieku dwudziestu paru lat został majorem WP do spraw politycznych. Zostaje oddelegowany na uczelnię, gdzie w wieku 28 lat!!! (1949 r.) zostaje profesorem Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Tytuł profesora otrzymał bez jakiegokolwiek dorobku naukowego. Profesor Adam Strzembosz w „Rzeczpospolitej” z 18 marca 1996 roku stwierdza m.in., że Brus powinien zostać pozbawiony tytułów i stopni naukowych za udział w budowaniu reżimu totalitarnego. Brus był propagatorem stalinizmu w Polsce. W wieku 28 lat zostaje oddelegowany na uczelnię, gdzie robi zawrotną karierę, nawet jak na innych półanalfabetów żydowskich, którzy znaleźli się w Polsce. Pisać umiał i owszem, ale jego wiedza władania piórem ograniczała się do obsmarowywania Polski niepodległej z lat 1918-1939. Pisał w niej jako: „(…) bezwzględnej, faszystowskiej dyktaturze sanacji (…) straszliwej zgniliźnie ówczesnej Polski (…)”. W 1945 roku ukazała się jego broszura wydana w Wydawnictwie Oddziału Propagandy Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego Wojska Polskiego „Urojenia i rzeczywistość. Prawda o ZSRR”. Sławił w niej radziecką demokrację, gospodarkę i kulturę. Pisał w niej m.in.: „(…) Obywatel ZSRR posiada ogromne prawa polityczne”. Potwierdzał kłamstwa sowieckie, iż zbrodni w Katyniu dokonali Niemcy. Kolejne „dzieło” Brusa to „ZSRR a wojna polsko-niemiecka 1939 r.”. Za ww. „twórczość naukową” został uhonorowany tytułem profesora. Po uzyskaniu tytułu naukowego, zapragnął sprawdzić w praktyce swoje urojenia rodem z Bolszewii. W 1951 roku na I Kongresie Nauki Polskiej, wystąpił jako ekspert w dziedzinie nauk ekonomicznych mówiąc, że są one „z istoty swej partyjne”. Wzorem dla niego byli tacy wybitni intelektualiści jak Bierut i Minc. W 1968 roku wyjechał z Polski. Mąż ppłk Heleny Wolińskiej-Brus-Ochsmann – zbrodniarki, ludobójczyni, prokuratora i mordercy sądowego. Na stałe obydwoje od lat 60. mieszkają w Anglii i otrzymują wysokie emerytury z Polski za zbrodnie popełnione na Polakach. Na emigracji przedstawiał się jako ofiara systemu i osoba, która walczyła o demokrację. Krakowskie „Arcana” opisały, jak Brus został zwerbowany przez bezpiekę z NRD. Został on przyłapany z kochanką, bojąc się swojej mściwej żony, zgodził się na współpracę.

Po wyemigrowaniu z Polski po marcu 1968 r. wraz z żoną, byłą stalinowską prokurator Heleną Wolińską, odpowiedzialną za różne mordy sądowe (m.in. na generale Fieldorfie), Brus prezentował się jako ofiara walki o demokrację w Polsce, skrupulatnie milcząc o swej dawnej roli w jej niszczeniu. Wykładał jako profesor na uniwersytetach w Rzymie, Louvain, Glasgow i Oxfordzie.


 

SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA WIE WSZYSTKO

Dzięki takim opowieściom SB miała zawsze pełne rozeznanie. Wiedziała kto? Z kim? O czym rozmawiali? Nawet na imieninowo-urodzinowych uroczystościach. Były one pretekstem do politycznych spotkań, z których wyłaniali się liderzy.

Leszek Bubel


BU 0 332 11 1cz1-39

 

Nawiązując do moich zeznań złożonych do protokołu w dniu 1 sierpnia br., w dalszym ciągu zeznaję co następuje: Jak już wspomniałam do poprzedniego protokołu, Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia poznałam osobiście na spotkaniu, które odbyło się w moim domu w dniu 12 lub 13 października 1967 r. (…) istotnie do mojego mieszkania przybyło około 20-30 osób, z czego większości ja nie znałam. Z moich znajomych zauważyłam wówczas Jana Lityńskiego, Aleksandra Smolara, Irenę Grudzińską, Jana Grossa, Barbarę Toruńczyk, Adama Michnika oraz znanego mi z widzenia Karola Modzelewskiego. W trakcie spotkania zorientowałam się również, że był tam i Jacek Kuroń oraz znany mi z widzenia Jan Józef Lipski.

(…)

Jeżeli natomiast chodzi o Antoniego Zambrowskiego, to jakkolwiek ja go w tym okresie nie znałam, jednakże jestem skłonna twierdzić, że go u mnie w domu nie było, gdyż bym na niego zwróciła uwagę. Po przybyciu tych wszystkich osób do mojego domu, byłam zaskoczona ich ilością. Nie wiem kto i w jaki sposób powiadomił, te osoby o mającym się odbyć w moim domu spotkaniu. W trakcie spotkania, które trwało od około godziny 19.00 lub 21.30 Karol Modzelewski jako pierwszy zabrał głos, w którym poruszył problematykę narodu.

(…)

W tej kwestii zwrócił uwagę, że integracji na szczeblu narody sprzyjają szczególnie sytuacja zagrożenia zewnętrznego. Integracja taka odwraca niekiedy uwagę od antagonizmów wewnętrznych między grupami społecznymi, czy klasami. Podkreślił przy tym, że propaganda utrzymująca poczucie zagrożenia zewnętrznego w świadomości społeczeństwa sprzyjają integracji narodowej, może niekiedy pełnić funkcję manipulatorskie. Jako bardziej odpowiedni sposób integrowania narodowego widział on pobudzenie świadomości historycznej w społeczeństwie przez odwoływanie się do tych tradycji i dorobku kulturalnego przeszłości. Zwrócił on również uwagę, że w „Liście Otwartym” brak jest rozwinięcia tej problematyki narodowej co jest niewątpliwie luką. Z kolei zabrał głos Jacek Kuroń.

(…)

Jacek Kuroń zwrócił uwagę na potrzebę dostrzegania w ramach narodu powiązań funkcjonalnych. Podkreślił przy tym analogię między społeczeństwem a organizmem biologicznym.

(…)

Michnik podkreślił wówczas, że podobną problematykę poruszano na spotkaniu w Domu Studenckim przy ulicy Kickiego z pułkownikiem Zbigniewem Załuskim.

(…)

Modzelewski zapraszając mnie na swoje urodziny, zwrócił się jednocześnie do mnie z prośbą, czy nie mogłabym w trakcie tych urodzin powiedzieć coś na temat teorii strukturalno – funkcjonalnej, a w szczególności pokazać w jakim zakresie ona uzupełnia analizę marksistowską. Ja na propozycję Modzelewskiego zgodziłam się, ponieważ na podobny temat pisałam pracę magisterską. W przewidzianym dniu miesiąca listopada 1967 r. udałam się do mieszkania Karola Modzelewskiego wspólnie z Aleksandrem Smolarem. Mogła być wówczas godzina około 18.00. W mieszkaniu K. Modzelewskiego zastaliśmy jego żonę Bognę Modzelewską, Adama Michnika i Grudzińską Irenę. Po upływie kilkunastu minut wszyscy zeszliśmy o jedno piętro niżej – oczywiście w tym samym domu i tam już pozostaliśmy do końca uroczystości urodzinowej. Po pewnym czasie do mieszkania tego zaczęli schodzić się goście. W rezultacie tego zebrało się tam około 30 osób. Widziałam tam między innymi Jacka Kuronia z jego żoną Grażyną Kuroń, Henryka Szlajfera, Barbarę Toruńczyk oraz w trakcie urodzin poznałam Antoniego Zambrowskiego. Nie przypominam sobie czy wśród zebranych był również Wiktor Górecki.

(…)

Z moich znajomych obecnych tam, przypominam sobie Jana Lityńskiego, Jana Grossa i Jakuba Karpińskiego. W trakcie spotkania urodzinowego u K. Modzelewskiego na samym początku zebrani prowadzili ze sobą rozmowy w małych grupkach i ja jako, że nie mogłam słyszeć o czym oni rozmawiali w tej chwili nie wiem co było przedmiotem tych rozmów.

(…)

Na tym przesłuchanie zakończono o godz. 16.20

Przesłuchał:

Leoniuk

Zeznała:

Protokół osobiście przeczytałam i jako zgodny z moimi zeznaniami podpisuję

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz. 1, s. 39-43


 

PROTOKÓŁ przesłuchania świadka

Warszawa, dnia 3.VIII.1968 r. godz. 8.50

Por. Mieczysław Leoniuk z Biura Śledczego MSW w Warszawie, przesłuchał w charakterze świadka: Staniszkis-Lewicka Jadwiga

Świadek została pouczona o prawie nieodpowiadania na pytania co do okoliczności określonych w art. 96 k.p.k. oraz uprzedzona o odpowiedzialności karnej za nieprawdziwe zeznania lub zatajanie prawdy z art. 140 § 1 k.k., oświadczyła, że pouczenie zrozumiała, po czym na stosowne pytania zeznała jak niżej:

Daty dokładnie nie pamiętam w miesiącu grudniu 1967 r. lub na początku stycznia 1968 r. Aleksander Smolar zaprosił mnie bym przyszła do niego do domu w określonym dniu, którego datę mi wówczas podał. (…)

Po moim przyjściu do Smolara zauważyłam, że wśród zebranych tam osób jest również Karol Modzelewski, Jacek Kuroń, Adam Michnik oraz kilka innych osób znanych mi jak Zofia Lewicka, Józef Dajczgewand, Grudzińska Irena. (…) Już w mojej obecności Karol Modzelewski powiedział, że chciałby przedstawić w kilku słowach zagadnienie „pracy produkcyjnej i nieprodukcyjnej”, gdyż jest to jedno z najistotniejszych zagadnień w pracach K. Marksa. Następnie ktoś z zebranych powiedział, że taki teoretyczny temat może poczekać a w związku z tym, że w najbliższym czasie na terenie Uniwersytetu Warszawskiego ma się odbyć spotkanie z doc. Marianem Dobrosielskim na temat „Liberałowie wśród marksistów” więc warto byłoby się zastanowić co Dobrosielski na ten temat może powiedzieć. Następnie w formie dyskusji uczestnicy spotkania wypowiadali się w przedmiocie wyboru jednego z tych tematów. Pamiętam, że Jacek Kuroń i Karol Modzelewski opowiadali się za omówieniem tematu „praca produkcyjna i nieprodukcyjna” większość natomiast zebranych była za tematem „Liberałowie wśród Marksistów”. W tej sytuacji Adam Michnik powiedział kilka słów odnośnie samej osoby doc. M. Dobrosielskiego i zreferował kwestię w jaki sposób Dobrosielski może ująć tę problematykę. (…)

Podczas spotkania u Aleksandra Smolara innych tematów poza tym co wyżej powiedziałam już nie poruszano. Spotkanie zakończyło się około godziny 22.00. Pamiętam, że po zakończeniu spotkania jako jeden z pierwszych opuścił mieszkanie Karol Modzelewski. Na spotkaniu u Smolara nie ustalono terminu ewentualnego następnego spotkania, ani też nie zastanawiano się nad problematyką, którą w przyszłości należałoby omówić. Po upływie jednego lub dwóch dni spotkania w mieszkaniu Smolara odbyło się właśnie w gmachu Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego spotkanie z doc. Dobrosielskim. Ja na spotkaniu tym byłam obecna. Widziałam tam również między innymi Adama Michnika, Henryka Szlajfera i Barbarę Toruńczyk. Na spotkaniu z Dobrosielskim nie zauważyłam Wiktora Góreckiego, Antoniego Zambrowskiego, Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia. Jeżeli chodzi o tych dwóch ostatnich to wiem na pewno, że nie byli na tym spotkaniu. Przypominam sobie, że w trakcie dyskusji nad problematyką omówioną przez Dobrosielskiego zabierał między innymi głos A. Michnik. Sens wypowiedzi Michnika sprowadził się do tego, iż krytykował on prowadzenie polemiki z poglądami osób określanych jako liberałowie wśród marksistów poprzez wypominanie im przeszłości z tak zwanego okresu stalinizmu. Dodał przy tym, że trudno jest przyjąć, że dzisiejsi liberałowie wśród marksistów rzeczywiście mają poglądy zbliżone do dziewiętnastowiecznej szkoły liberalizmu ekonomicznego jak sugerował to Dobrosielski. Od czasy spotkania w mieszkaniu Aleksandra Smolara o którym zeznałam do niniejszego protokołu następny raz z Karolem Modzelewskim i Jackiem Kuroniem w szerszym gronie spotkałam się 4 marca 1968 r. w mieszkaniu Jakuba Karpińskiego w Warszawie przy ulicy (usunięte przez redakcję) numeru nie pamiętam. (…)

Na tym przesłuchanie zakończono o godz. 11.50

Przesłuchał Leoniuk

Protokół osobiście przeczytałam i jako zgodny z moimi wyjaśnieniami podpisuję: Lewicka

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz.1, s. 44-46


 

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego

Warszawa, dnia 27.VIII.68 r.

por. Mieczysław Leoniuk Biuro Śledcze MSW w Warszawie

przesłuchał osobiście w charakterze podejrzanego

Staniszkis – Lewicką Jadwigę

(…)

Na stosowne pytanie podejrzana wyjaśnia: Znam Karola Modzelewskiego, Adama Michnika, Jakuba Karpińskiego, Ryszarda Bugaja, Jana Grossa, Jan Lityńskiego, Aleksandra Smolara, Eugeniusza Smolara, Ninę Smolar, Jacka Syskiego. Odnośnie czasu i okoliczności w jakiej poznałam wyżej wymienione osoby już składałam wyjaśnienia do protokołów w okresie wcześniejszym. Jeżeli chodzi o inne osoby, które mi obecnie wymieniono, to wyjaśniam co następuje. Jacka Kuronia poznałam w dniu 12 lub 13 października 1967 r. u mnie w mieszkaniu. W tym dniu właśnie w moim domu odbyło się spotkanie 20-30 osób i między innymi przybył na nie Jacek Kuroń. Kto go do mojego domu zaprosił nie wiem. Od tego czasu Jacka Kuronia spotkałam jeszcze cztery razy, a mianowicie na spotkaniu w domu Modzelewskiego, Aleksandra Smolara, Jakuba Karpińskiego i jeden raz byłam osobiście w jego domu w grudniu 1967 r.

Wspólnie ze mną u Kuronia był wówczas Jan Lityński.

Henryka Szlajfera pierwszy raz zobaczyłam w październiku 1966 r. na spotkaniu z prof. Kołakowskim, które odbyło się na Uniwersytecie Warszawskim. Następnie H. Szlajfera spotkałam go kilkakrotnie z tytułu tego, że na jego roku akademickim UW prowadziłam zajęcia z socjologii, a także widziałam go na spotkaniu u Modzelewskiego w listopadzie 1967 r. Ze Szlajferem nie utrzymywałam żadnych kontaktów towarzyskich.

Barbarę Toruńczyk poznałam w lipcu 1966 r. w Skorzęcinie pow. Gniezno, gdzie Toruńczyk przebywała w związku z pracą tak zwanego ankietera w kierowanych przeze mnie badaniach dla Instytutu Ekonomiki Rolnej. Z B. Toruńczyk nie utrzymywałam żadnych kontaktów towarzyskich, z tym, że kilkakrotnie spotkałam ją w okresie późniejszym. Rok 1967, 1968 w okolicznościach, o których już wyjaśniałam.

Wiktora Góreckiego znam jedynie z tytułu tego, że w roku akademickim 1966/67 prowadziłam zajęcia z socjologii na UW, w grupie studenckiej, w której między innymi był W. Górecki. Nie przypominam sobie, bym poza tymi zajęciami uniwersyteckimi, jeszcze gdziekolwiek spotkała W. Góreckiego.

Antoniego Zambrowskiego osobiście nigdy nie znałam. Spotkałam go natomiast na urodzinach u Karola Modzelewskiego w listopadzie 1967 r.

Józefa Dajczgewanda nie znam osobiście, a widywałam go kilkakrotnie na zebraniach studenckiego Ośrodka Dyskusyjnego UW w r. 1967.

Dajczgewanda widziałam też na urodzinach u Karola Modzelewskiego w listopadzie 1967 r.

Ireny Lasoty również nie znałam osobiście, spotkałam ją kilkakrotnie przypadkowo w r. 1967 i 1968. Pamiętam, że Irena Lasota była wśród osób uczestniczących w spotkaniu u Jakuba Karpińskiego w dniu 4.III.68 r.

Irenę Grudzińską poznałam w grudniu 1966 r. w mieszkaniu Adama Michnika. W późniejszym okresie z Grudzińską spotkałam się kilkakrotnie przy okazji różnych spotkań w gronie naszych wspólnych znajomych.

Teresę Bogucką poznałam w roku akademickim 1966/67 z tego względu, iż prowadziłam zajęcia akademickie w jej grupie studenckiej.

Teresa Bogucka przyjaźniła się z moim znajomym Janem Lityńskim. Przypominam sobie, że w roku 1968 – bliższej daty nie pamiętam T. Bogucka była u mnie w domu w jakiejś prywatnej sprawie. Jeżeli dobrze pamiętam, to T. Bogucka była na spotkaniu u J. Karpińskiego w dniu 4.III.68 r. Z Teresą Bogucką nie utrzymywałam kontaktów towarzyskich.

Seweryna Blumsztajna poznałam w roku akademickim 1965/66 lub 1966/67 z tego tytułu, iż wówczas prowadziłam zajęcia z grupą studentów UW, w której między innymi był S. Blumsztajn. Od tego czasu rozmawiałam z nim kilkakrotnie przy okazji przypadkowych spotkań.

Waldemara Kuczyńskiego poznałam na uroczystości urodzinowej u Karola Modzelewskiego w listopadzie 1967 r. W późniejszym okresie spotkałam go kilka razy przypadkowo. Pamiętam, że był on również obecny na spotkaniu u J. Karpińskiego w dniu 4.III.68 r.

Mirosława Sawickiego znam jedynie z widzenia, nie pamiętam jednak w jakich okolicznościach i kiedy jego spotkałam. Wiem, że jest on studentem V r. Wydz. Fizyki lub Matematyki UW.

Aleksandra Perskiego poznałam w roku 1967. Z Perskim nie utrzymywałam żadnych kontaktów towarzyskich. W okresie naszej znajomości spotkałam go przypadkowo chyba tylko dwa razy.

Julię Juryś poznałam za pośrednictwem Jana Grossa w grudniu1966 r. w Zakopanem. Ja w tym czasie przebywałam w Murzasichlu koło Zakopanego i wiedząc, że w tym samym okresie w Zakopanem przebywa mój kolega GROSS, spotkałam się z nim tam, a on z kolei przedstawił mi Julię Juryś, którą spotkaliśmy przypadkowo. W późniejszym okresie widziałam Julię Juryś kilka razy na UW, lecz nie rozmawiałam z nią. Wiktora Holsztyńskiego poznałam przy końcu 1966 r. lub na początku 1967 r. za pośrednictwem Jana Lityńskiego. Z Holsztyńskim nie utrzymywałam kontaktów koleżeńskich, a jedynie spotkałam go kilkakrotnie przypadkowo.

Marcina Króla poznałam w roku 1965 jako, że studiowaliśmy oboje na tym samym Wydziale, a od dwóch lat pracujemy wspólnie na Wydziale Filozoficznym UW. Z Królem nie utrzymuję kontaktów towarzyskich. Pamiętam, że w dniu 8.III.1968 r. w czasie wiecu na UW był on razem ze mną na rozmowach u prorektora Rybickiego.

Andrzeja Duracza znam jedynie z widzenia, bowiem będąc na otwartym zebraniu partyjnym na UW w dniu 6 maja 1968 r. widziałam, że między innymi zabierał tam głos Andrzej Duracz, o czym zresztą poinformował mnie ktoś z obecnych tam osób siedzących obok mnie. Z Andrzejem Duraczem ja nigdy nie spotykałam się.

Ewę Zarzycką poznałam w lipcu 1966 r. w Skonęcinie, powiat Gniezno w związku z badaniami którymi ja kierowałam, a Zarzycka na rzecz tych badań przeprowadziła wywiady do kwestionariuszy. W roku akademickim 1966/67 prowadziłam zajęcia akademickie na UW w grupie, w której była między innymi Ewa Zarzycka. Z Zarzycką nie utrzymywałam żadnych kontaktów towarzyskich.

Andrzeja Mencwela poznałam w grudniu 1966 r. kiedy to wspólnie z Janem Grossem, A. Michnikiem i Ireną Grudzińską przyjechaliśmy do jego domu. Od tego czasu u Andrzeja Mencwela byłam w domu dwa lub trzy razy. Mencwel u mnie w domu był też jeden raz. Po poznaniu się z Mencwelem utrzymywałam z nim luźne kontakty towarzyskie.

Jana Józefa Lipskiego znałam z widzenia z okresu, kiedy chodziłam na dyskusje do Klubu „Krzywego Koła”. W późniejszym okresie z Janem Lipskim nie spotykałam się. Pamiętam jednak, że był on w moim domu na spotkaniu większego grona osób w październiku 1967 roku. Nie wiem kto go do mojego domu zaprosił.

Znam również żonę Karola Modzelewskiego – Bognę Modzelewską oraz żonę Jacka Kuronia – Grażynę Kuroń. Bognę Modzelewską poznałam na spotkaniu w moim domu w październiku 1967 r., a Grażynę Kuroń poznałam na urodzinach u K. Modzelewskiego w listopadzie 1967 r.

Nie znam osób o nazwiskach Stanisław Gomułka, Elżbieta Bielska, Karol Żyto, Włodzimierz Kofman, Sylwia Poleska, Kretkowski, Czechowski.

Na tym przesłuchanie zakończono o godz. 11.40

Przesłuchał

M. Leoniuk

Wyjaśniła

J. Lewicka

Źródło: IPN BU 01545/6 s. 1-22

 


 

Jak wynika ze wstępu, Staniszkis była uprzedzana o prawie nieodpowiadania na pytania. Ponadto jej matka była adwokatem, więc i o podstawowe informacje proceduralne nie było jej trudno. Sypała jednak bez opamiętania. To właśnie pozwalało sporządzać akty oskarżenia.

 


 

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego

Warszawa, dnia 19.09.1968 r. godz. 13.15

Ja, Świerczyńki Henryk z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, przesłuchałem jako podejrzanego: Staniszkis – Lewicka Jadwiga

Będąc studentką I lub II roku na Wydziale Filozofii UW – Sekcja Socjologii w 1960 bądź 1961 r. zetknęłam się z Klubem „Krzywego Koła”, mieszczącym się na Rynku Starego Miasta. O istnieniu tego Klubu wiedziałam od kolegów studentów z Wydziału Filozofii, którzy byli członkami, bądź uczestniczyli w dyskusjach. Nadto, na ternie Wydziału Filozofii były wywieszane zawiadomienia o temacie dyskusji, osobie prelegenta i dacie odbycia dyskusji w ramach Klubu „Krzywego Koła”. W Klubie „Krzywego Koła” dyskutowano na dość szeroki zakres, takie zagadnienia jak: polityka kulturalna, polityka oświatowa, polityka gospodarcza, ruch spółdzielczy, ruch związkowy, mniejszość narodowa i inne, których dokładnie nie pamiętam. Tymi dyskusjami zainteresowałam się, gdyż wielu znajomych brało w nich udział, a m.in. mój były mąż, wówczas jeszcze narzeczony – Lewicki Marek. Ja na prelekcje i dyskusje chodziłam sporadycznie do 1962 r. Wiem, że w tym że roku Klub „Krzywego Koła” został rozwiązany, lecz nie wiem, czy decyzją władz, czy zarządu klubu. Raczej decyzją władz. Nie jestem dokładnie zorientowana, kto był w Zarządzie Klubu „Krzywego Koła” i kto był członkiem. Niemniej jednak wiem, że do Zarządu „Krzywego Koła” wchodził prof. Stanisław Ossowski, Kierownik Katedry Wydziału Socjologii /obecnie nie żyje/, Witold Jedlicki, był wówczas asystentem na Wydziale Filozofii. Kto z innych osób był w Zarządzie Klubu „Krzywego Koła” nie wiem. Sekretarką była Anna Rudzińska, która w tym czasie pisała pracę magisterską ma Wydziale Filozofii. Członkami Klubu „Krzywego Koła” byli: Stanisław Manturzewski – socjolog, Aleksander Małachowski – publicysta, Jan Józef Lipski – literat, Stefan Nowak – docent na Wydziale Filozofii, były mąż mój – Marek Lewicki – student socjologii. Wśród osób, które spotykałam da dyskusjach Klubu „Krzywego Koła” byli: prof. Maria Ossowska, żona prof. Stanisława Ossowskiego, prof. Adam Schaff, prof. Tadeusz Kotarbiński, prof. Marian Palski, prof. Wolski, imion nie pamiętam, Paweł Jasienica – literat, Czesław Czapow – adiunkt na Wydziale Pedagogiki UW oraz byłych studentów: Janinia Frenzel z mężem z pierwszego Szpotańska z drugiego Zagórska, Elżbieta Neuman – asystentka Wydziału Filozofii, Edmund Mokrzycki – obecnie asystent na Wydziale Filozofii, Jakub Karpiński – do maja 1968 r. asystent na Wydziale Filozofii. Innych osób nie przypominam sobie. W dyskusjach tych uczestniczyłam w prowadzonych przez Klub „Krzywego Koła” dyskusjach, w których prelekcje wygłaszali: prof. Marian Falski mówił o problemach polityki oświatowej w Polsce, prof. Wolski, imienia nie pamiętam, mówił o historii ruchu spółdzielczego w Polsce, prof. Stefan Manczarski z Politechniki Warszawskiej mówił o telepatii, prof. Czesław Bobrowski mówił o zagadnieniach polityki gospodarczej i planowania, Stanisław Manturzewski mówił o socjologicznej problematyce sekty religijnej zw. „Stolica boża i barankowa Alfa – Omega”. Jedną z prelekcji miał także prof. Adam Schaff, lecz jego prelekcji nie słyszałam, gdyż nie mogłam dostać się do wnętrzna sali z uwagi na przepełnienie. Z moich znajomych studentów nikt nie zabierał głosu w dyskusji. Ja również nie zabierałam głosu. Członkiem Klubu „Krzywego Koła” nie byłam. Istniała zasada, że aby zostać członkiem tego Klubu, wymagane było wprowadzenie przez dwie osoby. Wiem, że byłego mojego męża Marka Lewickiego wprowadzał do Klubu „Krzywego Koła” Stanisław Manturzewski. Kto był drugim wprowadzającym, nie wiem. Janinę Frenzel – Zagórską wymieniałam jako uczestnika dyskusji w Klubie „Krzywego Koła”, lecz czy była ona członkiem, nie wiem. Z tego co ja pamiętam, to Janina Frenzel – Zagórska nie zabierała głosu w dyskusji po wygłoszonych prelekcjach.

Janinę Frenkel – Zagórską poznałam w 1959 – 60 r. na Wydziale Socjologii UW. Była ona studentką wówczas IV roku socjologii. Spotykałam się z nią na gruncie towarzyskim oraz wspólnie z Janiną Frenzel – Zagórską w 1960 r. brałam udział w obozie naukowym w Nowym Sączu. Obóz ten miał ze zdanie oswoić studentów z techniką ankietową w badaniach społecznych i zaznajomić ich z tzw. eksperymentem sądeckim, podjętym w ramach polityki aktywizowania małych miasteczek. Janina Frenzel – Zagórska skończyła studio socjologicznie i ostatnio była asystentką na Wydziale Filozofii UW. Bardzo rzadko, ale spotkałyśmy się w swoich domach, to jest ja bywałam u niej w domu, kiedy mieszkała z rodzicami na (usunięte przez redakcję). Wówczas mieszkała już z mężem Zagórskim Krzysztofem. Był to 1966 r. Zagórski jest socjologiem i pracował jako asystent na Wydziale Filozofii.

Wiem, że od wiosny 1968 r. pracuje w Głównym Urzędzie Statystycznym, gdzie prowadził pracownię socjologiczną. Janina Frenzel – Zagórska przyjaźniła się z doc. Stefanem Nowickim. Dało mi się to zauważyć, kiedy była jeszcze ona studentką. Raz nawet widziałem Nowaka Stefana na imieninach Janiny Frenzel – Zagórskiej w jej mieszkaniu na ul. Świerczewskiego w 1962 r. Wiem, że mówią do siebie przez „per ty”. Obecnie Janina Frenzel – Zagórska jest podległa doc. Stefanowi Nowakowi, gdyż pracuje w Zakładzie Psychologii Społecznej w Katedrze Metodologii Wydziału Filozofii UW, kierowanym przez doc. Stefana Nowaka. Na czym przyjaźń ich jest oparta, bliżej nie znam. Wiem, że znajomość ta trwa już kilka lat. Janina Frenzel – Zagórska przyjaźniła się z asystentem Jakubem Karpińskim, Edmundem Mokrzyckim – asystentem Zakładu Psychologii Społecznej, Andrzej Szarkowskim – asystentem w Katedrze Metodologii. Osoby te spotykałam w mieszkaniu u Janiny Frenzel-Zagórskiej. Było to jednak w latach 1961-1962. W roku 1967 Janina Frenzel – Zagórska była w Belgii i uczestniczyła w seminarium Psychologii Społecznej w ramach kursu wakacyjnego. Kandydaturę jej wystawił UW. Janina Frenzel – Zagórska nie mówiła mi o swoim pobycie w Belgii. W jakiś czas po przyjeździe Janiny Zagórskiej do kraju z Belgii, mąż jej Krzysztof Zagórski opowiadał mi, że jego żona Janina miała jakieś nieprzyjemności ze strony polskiej kontroli celnej na granicy. Co to były za nieprzyjemności, nie mówił. Ja zrozumiałem, że Janina Zagórska nie wpisała czegoś do deklaracji celnej, przekraczając granicę do Polski. Mówił nawet, że była ona zatrzymana przez 48 godzin. Nie mówił, czy było w związku z tym prowadzone jakieś dochodzenie i jak ono skończyło się. Wyrażał przy tym obawę, czy zatrzymanie jej na 48 godzin nie wpłynie na otrzymanie etatu asystenckiego na UW, o który ona się starała. Czy Janina Zagórska będąc na wspomnianym seminarium w Belgii, była jeszcze w jakimś innym państwie zachodnim, nie wiem. Nikt o tym nic nie mówił. Nie słyszałam, aby Janina Frenzel – Zagórska uczęszczała do Klubu Inteligencji Katolickiej. O klubie takim słyszałam. Wiem, że Janina Frenzel – Zagórska jest Żydówką.

Znam osobę o nazwisku Hozer – Potocka Anna. Znam również jej męża Jana Hozera. Mieszkali oni w Komorowie pow. Pruszków, lecz czy tam nadal mieszkają, nie wiem. Hozera Jana poznałam w okresie studiów na Wydziale Filozofii. Był to rok 1960. Skończył on studnia w 1963 r. Po skończeniu studiów pracował on w Akademii Nauk w Zakładzie Socjologii Pracy jako asystent. Kiedyś przypadkowo, bliżej nie pamiętam, Hozer Jana spotkałam wraz z jego żoną Anną. Wówczas przedstawił mi ją jako jego żonę. Przed tym jej nie znałam. Anna Hozer – Potocka studiowała psychologię na Wydziale Pedagogiki UW. Pracuje ona w PAN, lecz nie wiem w jakim zakładzie.(…)

Przesłuchanie zakończono o godz. 16.35

Na tym protokół zakończono, który po odczytaniu jako sporządzony zgodnie z moimi wyjaśnieniami podpisuję.

Przesłuchał: H. Świerczyński

Wyjaśnił: Staniszkis-Lewicka J.

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz.1, s. 47-50


 

AKT OSKARŻENIA

przeciwko:

1. Aleksandrowi Smolarowi

2. Jadwidze Lewickiej – oskarżonej z art. 164 § 2 k.k.

Oskarżam:

1. Aleksandra Smolara s. Grzegorza i Walentyny z d. Najdus, ur. dnia 10 grudnia 1940 r. w Białymstoku, zam. w Warszawie (usunięte przez redakcję), pochodzenia i przynależności społecznej inteligenckiej, z zawodu ekonomistę, o wykształceniu wyższym ekonomicznym, żonatego, mającego 1 dziecko wieku 2 lat, bez majątku, nie karnego /tymczasowo aresztowany od dnia 11 marca 1968 r./

2. Jadwigę Lewicką z d. Staniszkis, c. Witolda i Marii z d. Rzętkowskiej, ur. dnia 26 kwietnia 1942 r. w Warszawie (usunięte przez redakcję), pochodzenia i przynależności społecznej inteligenckiej, z zawodu socjologa, o wykształceniu wyższym, rozwódka, mająca 1 dziecko w wieku 5 lat, bez majątku, nie karaną /tymczasowo aresztowaną od dnia 20 czerwca 1968 r./.

o to, że:

w marcu 1968 r. w Warszawie wzięli udział w zorganizowaniu publicznych wystąpień studenckich mających na celu zmuszenie władz administracyjnych resortu szkolnictwa wyższego do rezygnacji z ich uprawnień statutowych, tj. o czyn z art. 164 § 2 k.k.

Na zasadzie art. 17 § 3 i w związku z art. 20 k.p.k. wnoszę o rozpoznanie sprawy przez Sąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy.

Uzasadnienie

W dniu marcu 1968 r. wrogie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej grupy polityczne wywołały na terenie warszawskich uczelni naruszające porządek publiczny zajścia.

W wyniku przeprowadzonego w tej sprawie postępowania przygotowawczego zebrano materiał dowodowy ujawniający inspiratorów, organizatorów i aktywnych uczestników tychże zajść.

Odpowiednie do stopnia „aktywności” poszczególnych osób, objętych zakresem śledztwa w sprawie tzw. wydarzeń marcowych, włączono do odrębnego prowadzenia kilka grup podejrzanych.

W szczególności w dniu 27 sierpnia 1968 r. wniesiono do Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy akt oskarżenia pko K. Modzelewskiemu, J. Kuroniowi A. Michnikowi, H. Szlajferowi, B. Toruńczyk, W. Góreckiemu i K. Zambrowskiemu – oskarżonym art. 36 k.k. i innych przepisów tegoż dekretu /sygn. akt IV K 98/68.

Postanowieniem z dnia 6 września 1968 r. wyłączono do odrębnego prowadzenia materiały dowodowe przedmiotowej sprawy w części dotyczące Aleksandra Smolara i Jadwigi Lewickiej. W oparciu o te materiały ustalano następujący stan faktyczny.

Wydarzenia marcowe na uczelniach stołecznych zostały wywołane przez tzw. „Komandosów”, tj. działająca w zorganizowanej formie grupę młodzieży studenckiej, zintegrowanej na bazie wrogich Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej poglądów o charakterze rewizjonistycznym.

Kształtowanie się określonego środowiska wichrzycielskiego na Uniwersytecie Warszawskim trwało kilka lat. Sprzyjała temu postawa niektórych profesorów, takich jak Kołakowski, Fauman czy Brus, którzy – wraz z innymi – wspierali działalność różnych klubów i ośrodków młodzieżowych, działających formalnie przy ZMS lub Wydziałach UW.

Faktycznie tego rodzaju kółka młodzieżowe wyrabiały wśród młodzieży postawy negatoryjne wobec rzeczywistości polityczno-społecznej i ekonomicznej w Polsce Ludowej. Taką rolę w szczególności odegrał „Klub Poszukiwaczy Sprzeczności”, mający – wg założeń „badać prawdy o zjawiskach społeczno – politycznych”, zwany następnie „Klubem Raczkujących Rewizjonistów”.

Określony charakter w kształtowaniu poglądów środowiska studenckiego spełniał również Klub „Babel”, utworzony przy Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Żydów w Polsce.

Na postawy młodzieży wpływały dalej kontakty utrzymywane z niektórymi literatami, jak A. Słomiński czy J. Lipski, a nadto i w szczególności ze St. Staszewskim. Miejscem spotkań była w tym względzie kawiarnia PIW-u przy ul. Foksal, zwana – w środowisku inteligencji twórczej – „salonem opozycyjnym w Polsce”.

Upowszechnianiu wszelkich wrogich Polsce Ludowej i Partii materiałów propagandowych służył kolportaż wydawnictw zagranicznych, a w szczególności paryskiej „Kultury”.

Z uwagi na fakt, że pewna część młodzieży uniwersyteckiej pozostawała w bliskich kontaktach towarzyskich, określanych jej pozycją socjalną i narodowościową, integrowanie się tzw. elementów nonkonformistycznych opóźniały tylko ambicje poszczególnych osób w zakresie przewodzenia wyodrębniającemu się środowisku.

Nasilenie prób konsolidacji wyżej scharakteryzowanego środowiska przypada w okresie procesu karnego Karolu Modzelewskiego i Jacka Kuronia, którzy wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 19 lipca 1965 r. zostali skazani na kary więzienia za rozpowszechnianie wrogiego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej programu politycznego.

Już wówczas aktywiści wspomnianego klubu „Raczkujących Rewizjonistów”, jak A. Michnik, S. Blumsztajn, Czechowski, B. Toruńczyk, I. Grudzińska, oskarżony w niniejszej sprawie Aleksander Smolar i inni, urządzają manifestację pod salą rozpraw.

Polityczna demoralizacja niepełnoletniej częstokroć młodzieży, jak nastąpiła w wyniku działalności wspomnianych wyżej klubów, stanowiła naturalne warunki, w których K. Modzelewski i J. Kuroń mogli forsować swój „program” jako bazę konsolidacji różnych antypaństwowych i antypartyjnych elementów wichrzycielskich na terenie Uniwersytetu Warszawskiego.

Program ten – wyłożony przez nich w tzw. „Liście otwartym” – sprowadzał się do twierdzenia, iż w Polsce, podobnie jak i w innych krajach socjalistycznych, klasa robotnicza jest przedmiotem władzy sprawowanej przez swoistą klasę „centralnej biurokracji”, że tożsamość interesów tejże klasy i klasy kapitalistów warunkuje pokój we współistnieniu państw o różnych ustrojach politycznych. J. Kuroń i K. Modzelewski utrzymywali dalej, że wyzwolenie klasy robotniczej można zastąpić tylko w warunkach „wolnej gry” różnych kierunków politycznych, wobec czego należy pozbawić Partię jej kierowniczej w roli we wszystkich dziedzinach życia społecznego, gospodarczych i politycznego.

Na spotkaniu w mieszkaniu B. Toruńczyk w roku 1965, bezpośrednio po zakończeniu procesu autorów tego programu, późniejszy czołowi „komandosi”, a mianowicie A. Michnik, I. Grudzińska, J. Lityńska i inni, omówili – w związku z przedmiotowym procesem – postawy ideologiczne środowiska studenckiego, uznając za konieczne rozbudzanie wśród tejże młodzieży zainteresowania problemami politycznymi.

Okoliczności towarzyszące temu spotkaniu określały jednoznacznie charakter kierunku politycznego, o który chodziło dyskutantom.

Począwszy od połowy 1966 r. poszczególne grupy studentów urządzają częste spotkania w mieszkaniach prywatnych. Na spotkaniach tych przeprowadzone są dyskusje nad różnymi zagadnieniami politycznymi, w tym przede wszystkim nad tezami „Listu Otwartego”. Celem organizowania takich dyskusji było – wg określenia uczestników zebrań – „konfrontowanie” teorii marksistowskich – w ujęciu różnych teoretyków – z rzeczywistością społeczną w Polsce Ludowej.

Niezależnie od tego rodzaju kameralnych spotkań „grup zainteresowań” ich uczestnicy brali aktywny udział w dyskusjach podczas wszelkiego rodzaju zebrań w środowisku młodzieżowym, w szczególności w związku z prelekcjami w Studenckich Ośrodkach Dyskusyjnych, prezentując kierunek negacyjny wobec dorobku ekonomiczno – społecznego kraju. O demagogicznym charakterze tego rodzaju aktywności określonych polemistów świadczy m.in. przebieg zebrania w związku z odczytem wygłoszonym w październiku 1966 r. przez prof. Leszka Kołakowskiego na temat „Ostatnie 10 lat kultury polskiej”.

Zebranie to przerodziło się – wg określenia jednego z dyskutantów – w protest przeciwko więzieniu Modzelewskiego i Kuronia oraz przeciwko polityce kulturalnej, społecznej i ekonomicznej władz”.

Autorytet i pozycja wspomnianych na wstępie pracowników nauki skłaniały również młodszych pracowników naukowych do wspierania działalności K. Modzelewskiego, J. Kuronia i ich sympatyków politycznych. Niektórzy spośród asystentów, bądź osób kończących studia, postanawiają mianowicie jesienią 1966 r. „wspólnie zajmować się problematyką polityczną w celu doprowadzenia w następstwie do krystalizacji ich postaw”. Na inauguracyjnych zebraniu w grudniu 1966 r. w mieszkaniu A. Mencwela, członka Związku Literatów Polskich, spotykają się: oskarżeni w sprawie niniejszej A. Smolar i J. Lewicka oraz J. Syski, J. Gross, R. Mroziewicz, J. Kofman a także A. Michnik. Tenże Michnik reprezentujący studenckie elementy (nieczytelne) i będący inspiratorem zebrania, proponuje, by jego uczestniczyli utworzyli swoisty „trust mózgów” mający za zadanie – na bazie programu K. Modzelewskiego i J. Kuronia – wypracowanie płaszczyzny ideologicznej, która stałaby się punktem wyjściowym dla integracji polskiej „lewicy intelektualnej” i nadto bazą programową dla praktycznej działalności już istniejących grup studenckich, opozycyjnych wobec ZMS – u.

Na omawianym spotkaniu nie został określony bliżej charakter więzi, mającej łączyć na przyszłość uczestników tego spotkania. Przyjęto, że czasowo będzie tu kółko samokształceniowe.

W ramach tego „kółka”, a mianowicie na spotkaniu odbytym również w mieszkaniu A. Mencwela w styczniu 1967 r. Jadwiga Lewicka wygłosiła referat wprowadzający do dyskusji na temat zagadnienia samorządu robotniczego w Jugosławii i problematyce biurokracji.

W tymże okresie czasu oskarżeni J. Lewicka i A. Smolar angażując się w akcję przeciwko władzom uczelni, podpisując petycję domagającą się umorzenia postępowania dyscyplinarnego, wytoczonego m.in. A. Michnikowi za jego nieodpowiedzialne wystąpienia w czasie dyskusji w tzw. SOD-ach.

Między innymi temu problemowi poświęconą są dwa dalsze spotkania, mające miejsca u J. Lewickiej i w mieszkaniu A. Michnika.

Z uwagi na fakt, że organizujący akcję w swojej obronie Michnik firmował tę akcję nazwiskami członków grupy, zaistniałe w efekcie rozdźwięki wstrzymały „działalność powstającego trustu”.

Dochodzi natomiast do konsolidacji różnych grup studenckich, działających dotąd – jak to wyżej wspomniano – również zasadniczo w formie kółek studiujących opracowania o treści szkodliwej dla interesów PRL. Dokonuje się to właśnie w trakcie organizowania przez te grupy protestu przeciwko decyzjom Rektoratu UW o zawieszeniu w prawach studenckich m.in. A. Michnika i H. Szlajfera.

Zebrano w tej akcji ponad 1000 podpisów studentów i ok. 250 podpisów personelu dydaktycznego. Listy z tymi podpisami złożyli w rektoracie m.in. I. Grudzińska i W. Holsztyński. W związku z tą akcją Uczelniana Organizacja ZMS usuwam szereg osób ze swego składu z uwagi na powtarzające się naruszenie dyscypliny organizacyjnej i działalność sprzeczną ze statutom.

W tej sytuacji ogólnej Adam Michnik – reprezentujący grupę młodzieży akceptującą bez zastrzeżeń programu Kuronia i Modzelewskiego – wchodzi w porozumienie z Henrykiem Szlajferem, reprezentującym grupę tzw. „wietnamczyków” /od faktu urządzenia w dniu 1 maja 1966 r. manifestacji przed Ambasadą USA/, postulujących „dokonanie zanim w jaskrawych dysproporcjach w społeczeństwie”.

Z inicjatywy tych grup zostaje wystosowany do ZMS list żądający zmiany platformy politycznej tej organizacji.

Dalsza grupa środowiskowa, w skład której wchodzą m.in. W. Górecki, I. Lasota i J. Dajczgewand, również postanawia nawiązać bliższe kontakty z grupą Michnika. Decyzja taka zostaje podjęta w lutym 1967 r. podczas spotkań tej grupy w Kampinosie. Już tu rozważana jest kwestia, czy w związku z prowadzonym postępowaniem dyscyplinarnym pko Michnikowi i Szlajferowi – nie zorganizować wiecu. I ta grupa uważa, że „należy dokonać zmian w aparacie władzy państwowej, ponieważ faktycznie i w świadomości każdego Polaka rządzi krajem zamknięta elita pozbawiona szacunku społecznego”.

Rozpoczęta przeto w szerszych kręgach młodzieży teoretyczna krytyka rzeczywistości polskiej doprowadza czasem do wyodrębnienia się ścisłego grona zdecydowanie wrogich elementów opozycyjnych.

Powstaje – wg określenia używanego w środowisku studenckim i akceptowanego przez zainteresowanych – grupa „komandosów”.

Faktyczne kierownictwo tej grupy obejmują – po powrocie z więzienia – Jacek Kuroń /od 3 maja 1967 r./ i Karol Modzelewski /od 5 sierpnia 1967 r./.

Już w czasie „powitalnego” spotkania u J. Kuronia w maju 1967 r. w którym uczestniczą m.in. A. Michnik, W. Górecki, J. Lityński, J. Dajczgewand, J. Gross, T. Bogucka, Lasota, I. Grudzińska i inni, także Kuroń postulował, by dalsze spotkania dyskusyjne organizować pod pretekstem przyjęć urodzinowych itp. okazji, to dla uniknięcia „represji władz”.

W sierpniu 1967 r. K. Modzelewski – za pośrednictwem A. Michnika – wchodzi w porozumienie w celu podjęcia działań zmierzających do programowo określonej integracji elementów opozycyjnych. Tym zamiarom służyły starania o wydanie przez paryski „Les Temps Modernes” specjalnego numeru tego pisma, zawierającego publikacje różnych autorów polskich, w szczególności K. Modzelewskiego, J. Kuronia, Wł. Brusa, L. Kołakowskiego, J. Olszewskiego i innych. Organizatorem kontaktu ze wskazanym wydawnictwem francuskim chodzi o stworzenie takiej sytuacji, w której tak zwana przez nich „lewica intelektualna” będzie zmuszona do działania. Przez tę „lewicę” rozumiano osoby o poglądach opozycyjnych, w szczególności osoby zgrupowane w swoim czasie wokół tygodnia „Po prostu” oraz w „Klubie Krzywego Koła”.

Na wspólnej płaszczyźnie „aktywnej opozycji” grupa komandosów – za pośrednictwem Michnika, Grudzińskiej, Boguckiej a nadto Mencwela – utrzymuje określone kontakty również ze środowiskiem literackim.

Wznowieniu ulega również kontakt z młodszymi pracownikowi naukowymi Uniwersytetu, a to na płaszczyźnie tzw. salonów politycznych. Wg koncepcji K. Modzelewskiego, J. Kuronia i A. Michnika „salony” tego rodzaju miały być jedną z form działalności „komandosów”, polegającą na prowadzeniu dyskusji ideologicznych w określonym kierunku i w wybranym środowisku.

Drugą formą działalności, już praktyczną – miało być organizowaniu konspiracyjne planowanych i realizowanych akcji, zmierzających do podburzenia całego środowiska uniwersyteckiego przeciwko polityce w Partii i władz państwowych.

W celu podjęcia prac w „salonie politycznym” K. Modzelewski – za pośrednictwem J. Lityńskiego – organizuje w połowie października 1967 r. w mieszkaniu oskarżonej J. Lewickiej zebranie „komandosów”.

Są obecni m.in. J. Kuroń, A. Michnik, B. Toruńczyk, I. Grudzińska, J. Karpiński, J. Lityński, współoskarżony A. Smolar i inni. Na zebraniu tym K. Modzelewski wygłosił referatu na temat kwestii narodowej, w szczególności co do korelacji pojęć: grupa, klasa i naród.

Komentując w kilka dni potem wobec I. Grudzińskiej i H. Szlajfera fakt rozpoczęcia prac „salonu politycznego”, J. Kuroń stwierdził, że nie spodziewa się w związku z tego rodzaju nauczeniem „rewolucyjnych wyników”, ale obecnie jest to jedna forma działań szkoleniowych.

Na następnym zebraniu w „salonie”, zorganizowanym w listopadzie 1967 r. pod pretekstem urodzin Karola Modzelewskiego, referaty wprowadzające do dyskusji (…).

Źródło: IPN BU 0332/11 t. 2 s. 82-90

 


Jadwiga Staniszkis (ur. 26 kwietnia 1942 w Warszawie) – polska socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu, publicystka.

Jest córką Witolda Staniszkisa i wnuczką Witolda Teofila Staniszkisa. W latach 70. jej partnerem życiowym był Ireneusz Iredyński. Jej drugim mężem był politolog Michał Korzec.

W 1965 ukończyła studia w Sekcji Socjologicznej Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Warszawskiego. W 1971 obroniła doktorat (książka „Patologia struktur organizacyjnych” napisana na podstawie pracy doktorskiej dostała nagrodę im. Ossowskiego w 1976), zaś w 1978 uzyskała stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych w dziedzinie socjologii. Od 20 października 1992 jest profesorem.

Po ukończeniu studiów pracowała w Instytucie Socjologii UW. Należała do grona młodych asystentów (obok m.in. Waldemara Kuczyńskiego, Marcina Króla, Andrzeja Mencwela czy Aleksandra Smolara), którzy wspólnie z profesorami (m.in. Zygmuntem Baumanem, Włodzimierzem Brusem, Leszkiem Kołakowskim, Tadeuszem Kotarbińskim czy Marią Ossowską) oraz aktywnymi politycznie studentami (tzw. „komandosami”, m.in. Sewerynem Blumsztajnem, Teresą Bogucką, Janem Lityńskim, Adamem Michnikiem i Henrykiem Szlajferem) organizowali intelektualne życie polityczne na Uniwersytecie Warszawskim w postaci odbywających się często w warunkach konspiracyjnych spotkań dyskusyjnych i seminariów. W ramach tak zorganizowanego środowiska uczestniczyła w wydarzeniach marcowych w 1968. Za udział w protestach studenckich spotkały ją represje w postaci zwolnienia z pracy na Uniwersytecie oraz siedmiomiesięcznego aresztu.

Po zwolnieniu z pracy kontynuowała działalność naukową. Pracę doktorską zaczęła pisać jeszcze w czasie aresztowania, a obroniła ją pracując jako nauczycielka w szkole pielęgniarskiej. Do pracy w Instytucie Socjologii przywrócono ją dopiero w 1981. Wcześniej, w sierpniu 1980 została zaproszona przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Gdańsku do udziału w negocjacjach ze stroną rządową. Weszła w skład Komisji Ekspertów MKS. Po zawarciu porozumień sierpniowych i utworzeniu NSZZ „Solidarność” doradzała związkowcom. Po wprowadzeniu stanu wojennego wykładała we Wszechnicy Solidarności i publikowała w prasie podziemnej. Pokłosiem jej doświadczenia w „Solidarności” stała się wydana po angielsku książka o samoograniczającej się rewolucji, która dopiero w roku 2011 zostanie wydana w języku polskim.

Obecnie wykłada na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego (gdzie pracuje w Zakładzie Socjologii Pracy i Organizacji Instytutu Socjologii) oraz w Wyższej Szkole Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu (jest pracownikiem Zakładu Studiów Politycznych na Wydziale Studiów Politycznych tej uczelni). Pracuje w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, zasiada w Komitecie Socjologii PAN. Wykładała też w wielu uniwersytetach zagranicznych, m.in. w UCLA, na Uniwersytecie Harvarda, Uniwersytecie Michigan, a także w Chinach, Japonii i Tajwanie. Była też stypendystką w Wilson Center w Waszyngtonie.

Dnia 31 sierpnia 2006 r. została odznaczona przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.


PLAMA NA HONORZE RODZINY

Z zasłużonej rodziny narodowców, najbardziej patriotycznej opcji politycznej Polsce, „wyszła” Jadwiga Staniszkis. Zapewne w grobach się oni przewracają. To właśnie narodowcy ponieśli największe ofiary życia z rąk stalinowskiej żydokomuny.


Leszek Bubel
Prezes Zarządu Głównego
Stronnictwa Narodowego

Witold Teofil StaniszkisWitold Teofil Staniszkis

Witold Teofil Staniszkis (ur. 20 grudnia 1880 w Mariampolu, zm. 21 listopada 1941 w KL Auschwitz) – agrotechnik, polski działacz społeczny i polityczny, polityk endecji.

Syn Litwina, nauczyciela greki, Wincentego oraz Polki, Weroniki ze Szmitów. Matka zmarła wcześnie i ojciec ożenił się powtórnie z jej siostrą Anną.

Ukończył biologię na Uniwersytecie Warszawskim, później studiował nauki rolnicze w Krakowie. Od wczesnej młodości angażował się w działalność niepodległościową, będąc członkiem „Zet”. Działał w kole akademickim Towarzystwa Oświaty Narodowej, przewodniczył Sekcji Koronnej Centralizacji Gimnazjalnych Kół Samokształceniowych w Królestwie Polskim, w Centralnym Komitecie Organizacji uczniowskich reprezentował Łomżę, działał w komitecie na rzecz pomocy unitom. Członek Ligi Narodowej od 1905 i Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego.

Po studiach został asystentem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracował z pismami o tematyce agrarnej: „Tygodnikiem Rolniczym” i „Gazetą Rolniczą”.

W czasie I wojny światowej był wiceburmistrzem Kutna. Poseł na Sejm nieprzerwanie przez 16 lat od 1919 z ramienia Związku Ludowo-Narodowego. Kierownik Rolniczej Stacji Doświadczalnej w Kutnie, wykładowca na Kursach Przemysłowo-Rolniczych w Warszawie, profesor SGGW; specjalizacja – uprawa roślin i chemia rolna (od 1915). Od 1927 sprawował mandat radnego Warszawy z listy narodowej demokracji. Poseł na Sejm Ustawodawczy i Sejm I, II i III kadencji (1922–1935) z ramienia endecji.

Pełnił funkcję skarbnika Stronnictwa Narodowego (1937–1939), wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego (1939–1941) oraz przewodniczącego Zarządu w okręgu łomżyńskim. W czasie II wojny światowej członek konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego.

Aresztowany 17 maja 1941 i zamordowany w 1941 w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz. Symboliczny grób znajduje się na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Ojciec Witolda Staniszkisa, dziadek Jadwigi Staniszkis.

 

Witold Staniszkis

Witold Staniszkis (ur. 4 października 1908 w Krakowie, zm. 28 lutego 2008) – inżynier hydrotechnik, pracownik naukowy, polityk endecki. Syn Witolda Teofila Staniszkisa, ojciec Jadwigi Staniszkis.

Ukończył Liceum Stefana Batorego w Warszawie i Politechnikę Warszawską. Przed wojną członek Młodzieży Wszechpolskiej, Oddziału Akademickiego OWP, następnie (od 1937 r.) Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga” jako zastępca Bolesława Piaseckiego. Brał udział w kampanii wrześniowej, podczas wojny członek Konfederacji Narodu, pracował jako robotnik leśny.

W 1945 podjął pracę w Biurze Odbudowy Portów, zostając naczelnikiem Kierownictwa Robót w Gdańsku. Pod koniec lat 40. aresztowany i więziony przez dwa lata za przedwojenną przynależność do ONR. Po wyjściu na wolność powrócił do Warszawy, gdzie uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Był m.in. docentem w Instytucie Organizacji, Zarządzania i Ekonomiki Przemysłu Budowlanego „Orgmasz” i wykładowcą na Politechnice Białostockiej.

Od 1992 członek Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Po zjednoczeniu SN-D ze Stronnictwem Narodowym w 1999 wycofał się z życia politycznego.


lustracja.net

Comments Off on ■■ LUSTRACJA: Jadwiga Staniszkis