■■ Krzysztof Wyszkowski o debacie nt. TW Bolka

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Wyszkowski Krzysztof by Maciejewski Kazimierz on 26 Styczeń 2016

Dziwię się, że IPN zgadza się na debatę w sprawie faktów. IPN jest nie po to, by robić psychodramę.

Przypuszczam, że informacje o agenturalności spowodowały, że firmy, dzięki którym on zarabia na Zachodzie, zażądały od niego, by rozliczył się z przeszłością — mówi o Lechu Wałęsie Krzysztof Wyszkowski, komentując sprawę debaty o TW Bolku.

wPolityce.pl: IPN zdecydował, że odpowie na inicjatywę Lecha Wałęsy i zorganizuje debatę na temat TW Bolka. Zaskoczył Pana były prezydent swoim pomysłem rozmowy o przeszłości?

Krzysztof Wyszkowski: Lech Wałęsa mnie nie zaskoczył, zaskoczył mnie co najwyżej IPN. Wałęsa od dawna mówi i publikuje dokumenty, pisze, że ma jakieś dowody, że on może udowodnić, że jacyś funkcjonariusze mu coś tam dali. On robi dym. Dymi, dymi. To nic dziwnego, to w jego stylu, ale dziwię się, że IPN zgadza się na debatę w sprawie faktów historycznych, które sam opracował? To jest zaskakujące.

Dlaczego to Pana tak dziwi? Wciąż trwa spór między Wałęsą a jego biografami…

IPN zajmuje się archiwami, z których bezsprzecznie wynika, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem i pobierał pieniądze. On donosił na kolegów w stoczni gdańskiej. Jeśli instytucja naukowa, poważna instytucja, zgadza się na udział w takim dymieniu Wałęsy, na udział w jakiejś manipulacji, to tym można się dziwić. To stawia nauki historyczne na nowym poziomie. Takie rzeczy się robi, ale w telewizji.

Może w ramach działalności edukacyjnej IPN powinien takie debaty organizować?

W ramach działalności edukacyjnej może tak. IPN może w szkołach robić takie szkolenia. Niech gromadzi dziadków z opozycji antykomunistycznej i historyków, a z drugiej strony agentów i esbeków. Można różne spotkania robić. Jednak IPN został głównie powołany nie po to, by robić psychodramę, jakieś przedstawienia.

Debata się cieszy zainteresowaniem.

To na pewno jest atrakcyjne dla widza, ale IPN jest powołany, by opracowywać naukowo, merytorycznie, zgodnie z zasadami sztuki archiwa. Tymczasem my nie mamy do czynienia z żadną debatą. Debatowanie jest sprzeczne z możliwościami Wałęsy. On do debaty nie jest w stanie stanąć, nie jest w stanie uczestniczyć w niej.

Dlaczego nie?

To jest człowiek, który nie ma warunków intelektualnych, by debacie podołać, ponieważ on nie jest w stanie wypowiedzieć logicznego i spójnego zdania. Znamy ten słynny „talent” oratorski, to słynne „jestem za, a nawet przeciw”. On zawsze kręci. Jego wypowiedzi są niespójne i sprzeczne. To może być zabawne dla widza, to może być materiał na program satyryczny, ale nie na poważną debatę historyczną.

Może jednak ta debata będzie pozytywnym wydarzeniem? Może się okazać, że argumenty związane z przeszłością TW Bolka sprawią, że Lech Wałęsa się przyzna?

To oznacza, że nie powinno dojść do żadnej debaty, ale do przesłuchania Wałęsy. Były prezydent był zresztą przesłuchiwany przez prokuraturę. Śledczy przesłuchiwali go jako świadka w sprawie kapitana Graczyka. Jednak wtedy panują rygory formalne, prokurator zadaje pytania, istnieje odpowiedzialność karna za fałszywe zeznania itd. To jednak nie jest żadna debata. Tu natomiast słyszymy o jakiejś debacie, która nota bene ma dziwny skład.

Kto Pana dziwi?

Do Sławomira Cenckiewicza, czy Piotra Gontarczyka, którzy obiektywnie zbadali przeszłość Wałęsy, dokooptowano ludzi, którzy nie budzą zaufania, którzy są znani z konformizmu. Rodzajem debaty miał być podobno film Wajdy o Wałęsie. W nim pokazano scenę, w której widać, że w podziemiach esbecji, gdzie torturowano ludzi szantażowano Wałęsę, grożono mu i on coś podpisał. Nie wiedząc, co… I dalej walczy z komunizmem, poświęcając siebie i życie. Można rozmawiać na tym poziomie, robić takie przedstawienia. Jednak to jest dopuszczalne w filmach, ale IPN nie powinien przykładać do tego swojej pieczęci.

Wiele osób jest zaskoczonych inicjatywą Wałęsy. Zastanawiają się oni, co stoi za tą inicjatywą. Wałęsa jednak wiele lat unikał debaty, jaką obecnie proponuje.

Przypuszczam, że informacje o agenturalności spowodowały, że firmy, dzięki którym on zarabia na Zachodzie, zażądały od niego, by rozliczył się z przeszłością. Te firmy wynajmują celebrytów i sprzedają potem na różne spotkania. Sądzę, że one zażądały od niego jakiegoś zaświadczenia, że to nie jest prawda. Wobec tego on organizuje taką debatę, by narobić dymu.

Wątpię, by ta debata była dla niego korzystna.

Ależ wystarczy, by Wałęsa ględził coś po swojemu pół godziny po każdym wystąpieniu historyka, a podsumuje to przy pomocy kogoś pokroju Jana Skórzyńskiego. I wyjdzie na to, że właściwie to nic nie wiadomo, że Wałęsa nie wiedział co podpisuje, czy mowa była o sznurowadłach czy współpracy z SB itd. A na wszystkim będzie pieczęć IPN-u, ważnej instytucji naukowej.

I Wałęsa miałby na tym korzystać?

On mógłby jeździć po świecie i pokazywać, że nie ma już żadnych wątpliwości na temat jego przeszłości, że odbyła się debata, która skończyła się na jego korzyść. Sądzę, że on potrzebuje zaświadczenia, które umożliwi mu dalsze zarobkowanie na świecie. Będzie się posługiwał pieczęcią IPN-u. Tym bardziej IPN nie powinien czegoś takiego urządzać. Nie do tego jest ta instytucja powołana.

Stanisław Żaryn • wpolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Advertisements

Comments Off on ■■ Krzysztof Wyszkowski o debacie nt. TW Bolka