■■ Polak-Chorwat, dwaj wspólnicy

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 6 Luty 2016

Niektórzy politycy opozycji wyśmiewają ideę Międzymorza, a niektórzy eksperci – realiści od polityki zagranicznej (nawet ci sprzyjający idei współpracy krajów Europy Środkowej), zalecają, by nie mówić głośno o czymś takim, żeby nie zrazić potencjalnych partnerów (i nie drażnić Zachodu i Wschodu).

Tymczasem prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović przyjechała w zeszłym tygodniu do Polski i bez ceregieli powiedziała w Warszawie po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą: „Myślę, że nadszedł czas na budowanie tej nowej osi Północ–Południe, która będzie łączyła nasze kraje, tak jak to funkcjonuje na linii Zachód-Wschód”.

Sama prezydent Chorwacji przypomniała, że odkąd została prezydentem Chorwacji, czyli mniej więcej rok temu, odwiedza Polskę już trzeci raz. „Panie prezydencie, musi mnie pan dogonić. Zapraszam serdecznie wraz małżonką do złożenia wizyty w Republice Chorwacji” – powiedziała, zwracając się do gospodarza. Jaki z tego wniosek? Zagrzeb wyraźnie zabiega o współpracę z Polską. I zaczęło się to nie w zeszłym tygodniu. I nawet nie po niedawnych wyborach parlamentarnych, ani nawet po dojściu do władzy obecnej prezydent.

Transakcje udane i nieudane

Nieoficjalnie wiadomo, że w 2013 i 2014 r. Chorwaci chcieli, by to PKN Orlen kupił od węgierskiego koncernu państwowego MOL akcje chorwackiego koncernu naftowego INA (akcjonariuszami INA są chorwacki skarb państwa oraz właśnie MOL). PKN Orlen oficjalnie temu zaprzeczał. Ale ówczesny szef Orlenu Jacek Krawiec w rozmowie z ówczesnym ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim mówił o takiej możliwości podczas jednego ze słynnych spotkań w restauracji Sowa i Przyjaciele nagranych przez kelnerów i ujawnionych przez „Wprost”. Ostatecznie problemem była, zdaniem Krawca, zbyt wysoka wycena (równowartość 15 mld zł).

Tak czy inaczej, do dziś do żadnej transakcji nie doszło. Ale nie doszło też do transakcji, o której spekulowały media w Chorwacji i na Węgrzech, że udziały kupi inwestor rosyjski.

Sfinalizowano natomiast inną dużą chorwacko-polską transakcję. Polska spółka OT Logistics kupiła udziały w spółce Luka Rijeka, zarządzającej największym portem Chorwacji za równowartość 61 mln zł. W komunikacie spółki OTL podkreślono, że planowane są dalsze inwestycje w południowej części Europy Środkowej.

Grupa OT Logistics zarządza portami w Świnoujściu i Gdyni. To spółka prywatna, ale kiedyś, pod innymi nazwami, należała do skarbu państwa i łączą ją wciąż interesy ze skarbem państwa. To również jeden z największych w Europie przewoźników zajmujących się żeglugą śródlądową.

Co ciekawe, właśnie z Rijeki pochodzi prezydent Kolinda Grabar-Kitarović: – Bardzo się cieszę, że na Forum Ekonomicznym udało się nam pokazać wiele sukcesów i przykładów współpracy, wśród nich rozwój portu w moim rodzinnym mieście Rijece – mówiła prezydent chorwackiej telewizji państwowej po powrocie z Polski, relacjonując spotkanie z polskimi i chorwackimi przedsiębiorcami. – Mamy ogromny potencjał, aby połączyć Północ z Południem. Potrzebujemy jednak budowy infrastruktury, w tym rozbudowy portów i połączeń kolejowych […]. Kraje regionu są bardzo zainteresowane przesyłem towarów przez nasze porty, a infrastruktura w Rijece jest przystosowana do obsługi największych statków.

Od Bałtyku do Adriatyku

Prezydent mówiła też w tym kontekście o portach w Puli i Zadarze. Wspomniała również o planowanym korytarzu energetycznym między Adriatykiem a Bałtykiem, między Polską a Chorwacją. Przypomnijmy, że na wyspie Krk ma powstać terminal do odbioru gazu skroplonego podobny do tego, który zbudowano niedawno w Świnoujściu. – Budowa terminalu LNG na wyspie Krk i połączeń gazowych z Polską może przyczynić się nie tylko do rozwoju i konkurencyjności naszych gospodarek, ale także do wzrostu poziomu życia dzięki spadkowi cen energii. Energetyczna niezależność przyczyni się do ugruntowania politycznej stabilności i siły naszego regionu – mówiła prezydent Chorwacji.

Jak widać, współpraca między Polską a Chorwacją to nie są jakieś idealistyczne i sentymentalne mrzonki. Jeśli dodamy do tego wszystkiego, co powyżej, także to, że po wejściu Chorwacji do UE chorwacki eksport do Polski wzrósł o 65 proc., a polski eksport do Chorwacji o 40 proc., to widzimy, że to już się dzieje. I stwarza jeszcze większą nadzieję na przyszłość.

Między innymi właśnie dlatego ostatnia wizyta prezydent Chorwacji w Polsce miała wyjątkową rangę i oprawę, trwała dwa dni, a oprócz spotkania ze światem biznesu prezydent została z wszelkimi honorami przyjęta przez prezydenta Dudę. A także – co akurat niekoniecznie miło wspominamy – kibicowała w Krakowie chorwackim piłkarzom ręcznym podczas pamiętnego meczu z Polską na „polskich” Mistrzostwach Europy. Meczu, który chorwackie media nazwały „cudem nad cudami”, a który dla nas był wielką katastrofą sportową. Na pocieszenie przypomnijmy, że obaj rewelacyjni skrzydłowi reprezentacji Chorwacji, która zdobyła w Krakowie brąz Mistrzostw Europy, gra na co dzień w polskim klubie Vive Iskra Kielce.

Wiedzą, o co idzie gra

Chorwackie władze, niezależnie od tego, czy to obecna prawicowa HDZ, czy poprzednio rządzący socjaldemokraci (SDP), już jakiś czas temu zdały sobie sprawę, że mija czas orientowania się tylko na Zachód. Przyszło im to łatwiej niż Polakom, bo sytuacja gospodarcza Chorwacji od kilku lat jest bardzo trudna. I nie zmieniło tego wcale wejście do Unii Europejskiej w 2013 r. Nie robiły też i nie robią na nich większego wrażenie fundusze unijne, skoro wcześniej bez UE sami zbudowali sobie dużo nowoczesnej infrastruktury, z autostradami na czele. I mają z nimi problem, bo nie są w stanie ich utrzymać. Wiedzą więc już, ze modernizacja to nie tylko budowanie autostrad i orientowanie się na Niemcy i Starą Europę. W tej sytuacji naturalne jest poszukiwanie innych dróg i kierunków.

Obecnie, głównie ze względu na spory o historię (tę niedawną i jeszcze dawniejszą) stosunki chorwacko-serbskie są znowu w fazie kryzysowej. Niemniej jednak politycy w Zagrzebiu i Belgradzie utrzymują kontakt i wkładają ogromny wysiłek w to, by mimo wszystko podtrzymywać i rozwijać współpracę gospodarczą. Obie strony zdają sobie sprawę, że są na siebie pod względem gospodarczym skazane – gdzie mają szukać w pierwszym rzędzie rynków zbytu i tanich towarów, jeśli nie u najbliższych sąsiadów, z którymi tworzyli jeszcze ćwierć wieku temu jedno państwo i z którymi nie dzieli ich żadna bariera językowa?

Serbia jednak wciąż liczy przede wszystkim na to (a może raczej – łudzi się), że przyszłość i rozwój zapewni jej umiejętne balansowanie między Wschodem a Zachodem, między Europą a Rosją. Podobnie zresztą jak Węgry. Chorwacja, chyba jako pierwsza w regionie zrozumiała, o co chodzi z tym ABC – Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.

Marcin Herman • Gazeta Polska Codziennie
niezalezna.pl, fot. dpa

Comments Off on ■■ Polak-Chorwat, dwaj wspólnicy