✈■ Technika pierwszego komunikatu – tego się musi nauczyć PiS

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 8 Luty 2016

Technologia przerabiania normalnych na wariatów i robienia z wariatów autorytetów nie zmienia się od lat.

Najważniejszy pierwszy krok! Ludzie radzieccy opanowali tę metodologię do perfekcji. Gdy Anodina prezentowała wyniki radzieckiego „śledztwa” wykorzystała wszystkie chwyty propagandowe. Generał Błasik miał być pijany, załoga wczoraj zaczęła latać i nie znała żadnych języków, łącznie z polskim, a w podsumowaniu puszczono przeraźliwe krzyki pasażerów.
Ten pakiet poszedł w świat, gdy niemiecki podnóżek z podwiniętym ogonkiem szusował w Dolomitach. Parę tygodni po bolszewickiej akcji nawet ekipa Tuska zrozumiała, że takie numery przejść nie mogą. Wtedy na szybko zrobiono konferencję Millera, która skorygowała tylko dwa elementy z wielkiego łgarstwa. Pożal się Boże fachowcy próbowali przekazać, że generał Błasik nie był pijany i do tego dorzucili bałagan w budzie ruskiej, zwanej wieżą. Wszystko poszło bokiem i w tej chwili na świecie, o ile ktokolwiek się tym interesuje, obowiązuje przekaz MAK. Durni, pijani, niedouczeni Polacy z ułańską fantazją zabili samolot. Jakakolwiek inna próba RACJONALEGO wyjaśnienia tragedii natychmiast spotykała się z szyderstwem. Największe kpiny dotyczyły zamachu, wybuch i spisku, bo przecież wszyscy wiemy, że komsomolcy nie kłamią. Rzetelne ustalenie stanu faktycznego – tym nas karmiono przez prawie 6 lat i z drugiej strony mieszano z błotem wszystkich, którzy mieli odwagę nie nazywać cukierkiem „g” zawiniętego w papierek. Wszystko jest do zrobienia i każdego można zrobić, ważne jest tylko to, aby przekazać pierwszy komunikat i mieć narzędzia, które pozwolą go rozpowszechnić.

Wyobraźmy sobie teraz, że współpracownicy Antoniego Macierewicza byli na miejscu katastrofy i mierzyli świętą brzozę na działce radzieckiego lekarza, o ile dobrze pamiętam. W wyniku pomiarów wyszło im, że raz jest 6, raz 5, raz 9, raz 11metrów i w konkluzji podają, że to w ogóle nie ma znaczenia. Idźmy dalej. Głównym ekspertem Macierewicza jest astrolog, który przedstawia się jako pilot wyczynowy, chociaż nigdy nie latał niczym większym niż amatorski samolocik do własnoręcznego poskładania. Inni spece od Macierewicza badali wypadki nie promów kosmicznych, ale balonów i w porywach Wilg, w dodatku jeden z nich wyrżnął jakąś motolotnią z tektury w latarnię i ściął ją w połowie. Czy to wszystko nie jest bezkreśnie zabawne? Mnie to bawi jak cholera, ale w RPIII nadal uchodzi za liturgię „normalnych ludzi”. Dlatego też, gdy usłyszałem, że miało miejsce niszczenie dokumentów zarządzone przez umyślnych Tuska, najpierw pomyślałem sobie, że to oczywiste, później czekałem na stwierdzanie: „to normalna procedura”. I długo czekać nie musiałem. Przemielenie tajnych dokumentów z największej katastrofy po II Wojnie Światowej, zaledwie rok od tej katastrofy, to nic nadzwyczajnego. Taka pieśń niesie się od chwili powiadomienia opinii publicznej o faktach. Pani kierowniczko, jak jest zima, to musi być zimno i tyle. Bardzo przytomnie zachował się rzecznik Prezydenta Marek Magierowski, który odpowiedział komuniście Borowskiemu: „Przy całym szacunku: jak zareagowałby Pan na info o zniszczeniu dokumentów ABW, wytworzonych w dniu śmierci Barbary Blidy?”.

Prawda, że genialne w swej prostocie? Ba! Można jeszcze bardziej skomplikować. Co by się stało, gdyby Mariusz Kamiński przeprowadził „standardową procedurę” i zostawił po sobie kupkę popiołu zamiast dokumentów w sprawie: Sawickiej, Leppera, a nie daj Boże Lipca? Wczoraj napisałem, że zacznie się histeria i już dziś się zaczęło, ale nie ma tu nic dziwnego. Wielu walczy o życie i to dosłownie o życie. Są to ludzie nienawykli do osamotnienia i beznadziejnej walki, oni zawsze byli pierwsi, jak Anodina i zawsze szydzili przez megafon. Skończyło się i w sposób naturalny histeria urasta do granic tragifarsy. Tym razem jest jednak zupełnie inaczej, nastąpiła gwałtowna zamiana miejsc. PiS powinien się nauczyć techniki pierwszego komunikatu wspartego kpiną z oponentów, takie działania są niezbędne dla uspokojenia atmosfery i przejęcia inicjatywy. Tajemnica Smoleńska rozwiąże się w dniu, w którym Polacy będą się pukali w czoło nie przy słowie „zamach”, a przy twierdzeniu „wszystko zostało wyjaśnione przez MAK i Millera”.

MatkaKurka • pressmania.pl

Advertisements

Comments Off on ✈■ Technika pierwszego komunikatu – tego się musi nauczyć PiS