■■ WIELKIE KŁAMSTWO ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 12 lutego 2016

W PRL przez lata tworzono czarną legendę Narodowych Sił Zbrojnych. Ich członków nazywano „polskimi faszystami”, zarzucano im mordowanie Żydów i kolaborację z Niemcami.
Ta propaganda, niestety, jest wciąż skuteczna.

Grudzień 1944. Podpułkownik Leonard Szczęsny Zub-Zdanowicz przeprowadza przegląd oddziałów Brygady Świętokrzyskiej

Mieczysław Moczar – były partyzant komunistycznej Gwardii Ludowej, a później dygnitarz PRL – w swoich pamiętnikach napisał, że NSZ „to kilka najpotworniejszych kreatur reprezentujących czarną reakcję współpracującą z Niemcami, banda krzyżaków, płatnych sługusów pozostających na żołdzie pruskim”. W całej „czarnej legendzie” NSZ tylko zarzut, że walczył on, nie przebierając zresztą w środkach, z komunistycznymi oddziałami i bandami jest bez wątpienia prawdziwy.

Esesmanki w szlafrokach

Czechy, 5 maja 1945 roku. Pod obóz koncentracyjny w Holeszowie por. Stanisław Jaworski, ps. „Korwin”, wraz ze swoją kompanią podszedł lasem. „Moment ataku na obóz był dobrze wybrany, bo w czasie kiedy większość załogi niemieckiej jadła obiad w jadalni. Biegiem przekroczyliśmy most i bez strzału znaleźliśmy się na terenie obozu. Inna kompania, nie pamiętam która, wkroczyła do jadalni i rozbroiła Niemców” – pisze Jaworski w prowadzonym przez siebie dzienniku. Do baraku, w którym do posiłku zasiadał komendant obozu wraz z innymi strażnikami, wpadł starszy strzelec Robert Ćwikło. „Przy stole siedziały również dozorczynie SS-manki – są jeszcze w szlafrokach! Na nasz widok wszyscy osłupieli z przerażenia. Rozbrajamy wszystkich i wyprowadzamy przed barak, na główną ulicę obozu. Stoją pokorni w dwuszeregu, z rękami w górze… – wspomina Ćwikło. – Z sąsiedniego baraku wybiega ze szmajserem wachman, ale seria z pepeszy łamie go w pół. Obstawiamy pozostałe baraki. Są zadrutowane. Idą w ruch kolby karabinów. Po chwili drzwi baraków zostają wyrwane z zawiasów. Z wnętrza bije w nozdrza okropny smród – mieszanina ludzkiego kału i moczu. Wewnątrz ciasno stłoczone kobiece szkielety, okryte łachmanami, z wyrazem obłąkania w oczach. Były to Żydówki. Kobiety polskie, słysząc mowę ojczystą, widząc polskie mundury i orzełki na czapkach, pierwsze rzuciły się do drzwi z okrzykiem: Wojsko polskie!”. Skąd w czeskim Holeszowie, gdzie znajdowała się jedna z filii obozu koncentracyjnego Flossenbürg, wzięli się polscy żołnierze, którzy uwolnili prawie tysiąc więźniarek, przede wszystkim Francuzek, Żydówek i Polek? Żołnierze, którzy wyzwolili więźniarki, należeli do Brygady Świętokrzyskiej, jednej z największych formacji partyzanckich działających na ziemiach polskich. Była to ostatnia akcja zbrojna Brygady. Brygada Świętokrzyska była jednostką Narodowych Sił Zbrojnych, konspiracyjnej organizacji wojskowej obozu narodowego.

Proces formowania NSZ rozpoczął się w 1942 r. w wyniku rozłamu w podziemnej Narodowej Organizacji Wojskowej i Stronnictwa Narodowego. Tylko część członków tych formacji podporządkowała się późniejszym decyzjom o scaleniu z Armią Krajową. Reszta obawiała się zdominowania armii podziemnej przez czynniki sanacyjne. Uznała, że chcą walczyć o Polskę samodzielnie, uznawała rząd w Londynie, ale znajdowała się w opozycji wobec polityki premiera Sikorskiego.

Podziemie nie było monolitem

Działający samodzielnie NSZ nie mógł oczekiwać wsparcia, także finansowego, ze strony rządu i aliantów takiego jak AK. Komenda Główna NSZ i władze polityczne organizacji sprzeciwiały się wywołaniu powstania w Warszawie, uważając, że nie ma ono szans powodzenia. Jednak po jego wybuchu sformowane oddziały wzięły w nim udział. NSZ zajmował inne niż AK stanowisko w sprawach politycznych. Walczył z Niemcami i komunistycznymi bandami, ale kiedy było jasne, że Niemcy przegrywają wojnę, za głównego wroga uznał Sowietów. Sprzeciwiał się też lansowanej przez rząd w Londynie koncepcji ujawniania się przed Sowietami. Ta formacja nigdy nie uwierzyła, że Stalin jest „sojusznikiem naszych sojuszników”. Jednak obie podziemne organizacje współpracowały w sprawach akcji zbrojnych. „NSZ było zdania, że nie jest głównym zadaniem organizacji oporu pomóc naszym aliantom zachodnim przez walkę z okupantem. Zadanie to przypadło naszym oddziałom na Zachodzie… Naszym zadaniem w Polsce była przede wszystkim obrona społeczeństwa polskiego przed barbarzyństwem zarówno okupanta, jak i band komunistycznych i nieraz po prostu band rabunkowych” – charakteryzuje postawione sobie przez NSZ cele Władysław Marcinkowski ps. „Jaxa”, zastępca dowódcy Brygady Świętokrzyskiej. „Ataki przeciw okupantowi kosztowałyby drogo naród polski. Dalszym celem było, w momencie militarnego załamania się Niemiec, zabezpieczenie Polski przed objęciem w niej władzy przez wrogie narodowi polskiemu elementy komunistyczne”. Oddziałom NSZ nie wolno było likwidować okupantów na terenach zamieszkanych, by nie ściągać represji na miejscową ludność. Nie przejmowali się tym członkowie komunistycznej GL i AL, świadomie narażając lokalną społeczność na brutalny odwet. Do dzisiaj pokutuje mit o szczególnych „zasługach” NSZ w mordowaniu Żydów. Rzeczywiście NSZ, podobnie jak inne formacje zbrojne podziemia, zabijał Żydów, ale także Polaków. Zabijał bowiem osoby uznane za bandytów, szpiegów czy komunistycznych agentów, niezależnie od ich etnicznej przynależności. W szeregach NSZ znaleźli się również Żydzi, jest też wiele relacji o pomocy, jakiej udzielali im członkowie formacji. Narodowe Siły Zbrojne nigdy nie wydały żadnego rozkazu, który mógłby stanowić dowód na walkę z mniejszością żydowską w latach wojny. Z pewnością sprawa ta wymaga całościowego opracowania.

Na dwa fronty

Brygada Świętokrzyska formalnie powstała 11 sierpnia 1944 roku na bazie pierwszego dużego zgrupowania sił NSZ, czyli 204. Pułku Piechoty Ziemi Kieleckiej powołanego wobec wzmożonych akcji komunistów przeciw NSZ. Pułk walczył przeciw oddziałom niemieckim, grupom komunistycznym, które nie ukrywały, że chcą całkowicie zniszczyć NSZ, i sowieckim zwiadowcom zrzucanym na Kielecczyznę. Niemcy usiłowali spacyfikować teren, posyłając znaczne siły policji i Wehrmachtu przeciw oddziałom AK i NSZ. Sytuacja robiła się coraz trudniejsza. W sierpniu 1944 roku Komenda Okręgu Kielecko-Radomskiego NSZ zorganizowała w północnej części powiatu włoszczowskiego, w Lasocinie, „większą jednostkę taktyczną”, czyli liczącą początkowo ok. 800 żołnierzy Brygadę Świętokrzyską pod dowództwem Antoniego Szackiego „Bohuna”. W jej skład weszli nie tylko żołnierze 204. Pułku, ale wszystkie oddziały NSZ z pobliskich okręgów. Klęska Niemiec była już pewna, toteż pierwszoplanowym zadaniem Brygady było oczyszczenie terenu z komunistów. Zadaniem żołnierzy była też ochrona miejscowej ludności przed popełnianymi przez komunistyczne bandy rabunkami. Brygada wielokrotnie ścierała się zbrojnie z komunistycznymi bojówkami, likwidując ich oddziały, sowieckie desanty i grupy bandyckie. Później podobne akcje, najczęściej siłami małych oddziałów, prowadzono do połowy stycznia 1945 roku. Komunistyczna propaganda twierdziła, że jeszcze na ziemi kieleckiej Brygada współpracowała z Niemcami. To kłamstwo, bo partyzanci stoczyli w tym czasie wiele potyczek z żandarmerią czy oddziałami Wehrmachtu, jak też kolaborującymi z Niemcami formacjami ukraińskimi i turkiestańskimi. Ostatnim większym starciem przed marszem na Zachód była bitwa pod Cacowem. Sowiecka ofensywa w styczniu 1945 roku kompletnie zaskoczyła Brygadę, która nie miała planu ewakuacji. 13 stycznia do dowództwa dotarł rozkaz dowódcy NSZ wycofania się na Śląsk. „Pomocy żądanej udzielić nie możemy. Należy liczyć na własne siły” – pisał w nim gen. Zygmunt Broniewski ps. „Bogucki”.

Wielki marsz

Następnego dnia w okolicach stacji Tunel koło Pogwizdowa żołnierze w ciężkich walkach odparli Niemców. Chcieli sforsować Pilicę, jednak po kilku nieudanych próbach dowódca, w zamian za wypuszczenie jeńców niemieckich, uzyskał od Niemców pozwolenie na przejście rzeki w pobliżu Żarnowca. Rzekę sforsowali pod ogniem rosyjskich czołgów i artylerii. 18 stycznia Brygada dotarła do Lublińca, a następnie przekroczyła Odrę, dochodząc do Kaubitz. 28 stycznia przedstawiciele Brygady przeprowadzili rozmowy z Niemcami, otrzymując pozwolenie na przejście na teren Czech. Wyjaśnili oficerom Wehrmachtu, że ich celem jest zachowanie sił na przyszłą walkę z komunizmem. Niemcy chcieli skierować Brygadę do walki z Armią Czerwoną, ale przyjęli argumentację, że żołnierze jednostki są partyzantami i nie nadają się do walki na froncie. Skierowano ich na Morawy, na poligon w Rozstani. Niemcy mieli nadzieję, że Brygada stanie się bazą dla stworzenia polskich jednostek walczących z Armią Czerwoną. Dowództwo grało na czas, pozornie zgadzając się na przedstawiane projekty, ale nie wcielając ich w życie. Ostatecznie Niemcy zgodzili się na przemarsz przez Czechy na Zachód. Brygada przez cały czas utrzymywała kontakty z czeskim podziemiem, które stanowczo odrzuciło plan wywołania powstania w Pilznie. Pod koniec kwietnia dotarła w rejon Vsekary, a 5 maja wyzwoliła, wbrew sprzeciwowi Czechów, obóz w Holiszowie. Już następnego dnia doszło do kontaktu z oddziałami 3. Armii Amerykańskiej gen. Pattona. Walcząc wspólnie z Amerykanami, Polacy wzięli do niewoli sztab XIII Armii niemieckiej. Po zakończeniu działań wojennych Brygadę przeniesiono do Coburga i rozformowano.

Skutecznie urabiana w PRL czarna legenda NSZ pokutuje do dzisiaj, co wynika z niewiedzy. Mimo znacznej liczby wydanych w ostatnich latach poważnych opracowań historycznych, prawda o NSZ i Brygadzie Świętokrzyskiej z trudem przebija się do świadomości społecznej. Mało kto czyta poważne naukowe publikacje. Jest szansa na zmianę, bo coraz częściej żołnierze wyklęci, w tym członkowie NSZ, stają się bohaterami dokumentów filmowych, popularnych opracowań, a także powieści i filmów fabularnych. Z pewnością wielki marsz Brygady Świętokrzyskiej należy do najmniej znanych, a godnych spopularyzowania tematów. Tym bardziej, że historia marszu to prawdziwie filmowy scenariusz.

Edward Kabiesz • gosc.pl
fot. EAST NEWS

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ WIELKIE KŁAMSTWO ■■ została wyłączona