■■ WIELKA UCIECZKA PROKURATORÓW

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 17 Luty 2016

Ta paniczna ucieczka to strach przed rozliczeniem, które nastąpi po połączeniu stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego i skończenie z fikcją niezależnych prokuratur.

Ponad 100 prokuratorów z prokuratur apelacyjnych i okręgowych złożyło wnioski o przejście na emeryturę. Ta paniczna ucieczka to strach przed rozliczeniem, które nastąpi po połączeniu stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego i skończenie z fikcją niezależnych prokuratur. A to właśnie owe niezależne prokuratury odpowiadają za fiaska śledztw w najważniejszych aferach za rządów PO–PSL.

dr Leszek Pietrzak – Nikt nie ukrywa, że to strach przed Zbigniewem Ziobrą jest motywem chęci przejścia na emeryturę (nie chcemy, aby nami pomiatano w przyszłości). Chodzi też o jej wysokość, bo wynosi ona 75 proc. ostatniego wynagrodzenia. Ewentualna degradacja i mniejsze pobory oznaczałyby mniejsze emerytury.

Bilans otwarcia też nie wypadanie dobrze dla prokuratorów. W wypadku wielu śledztw istnieją poważne poszlaki, że prokuratorzy działali na polityczne zamówienie władzy. Mieliśmy do czynienia także z typowym zaniechaniem działań ze strony prokuratury, bo w śledztwach, jakie prowadziła, przewijały się kluczowe postacie rządzącej koalicji PO–PSL. Dlatego w ramach reorganizacji prokuratur planowane jest powołanie sejmowych komisji śledczych, które miałyby wyjaśnić afery, jakie wydarzyły się za poprzedniej władzy.

Prokuratura do usług

Nie bez powodu najwięcej wniosków o przejście na emeryturę zostało złożonych w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie. Ta prokuratura od początku rządów koalicji PO–PSL miała szczególne znaczenie. Wystarczy wspomnieć o tzw. aferze marszałkowej, w której śledztwo prowadziła ta prokuratura. To, co wiemy dzisiaj na temat tej afery, pozwala na tezę, że śledztwo przez wiele miesięcy było prowadzone zgodnie z oczekiwaniami ówczesnej władzy. Zwłaszcza ówczesnego Marszałka Sejmu Bronisław Komorowskiego, późniejszego Prezydenta RP. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że marszałek Komorowski, który jako pierwszy miał być świadkiem korupcyjnej propozycji dotarcia do ściśle tajnego dokumentu Komisji Weryfikacyjnej WSI przez rok nie został nawet przesłuchany przez prowadzących to śledztwo prokuratorów Andrzeja Michalskiego i Jolantę Mamej? Stało się tak dopiero po blisko roku prowadzenia śledztwa, pod wpływem publikacji w mediach.

Zresztą same zeznania Komorowskiego w prokuraturze powinny spowodować energiczne działania śledczych, być może zmieniające status ówczesnego marszałka Sejmu. Bo jak wytłumaczyć fakt, że Bronisław Komorowski przyznał prokuratorom, że wyraził wstępne zainteresowanie „korupcyjną propozycją”, złożona mu przez płk. Aleksandra L. W tym śledztwie było także wiele innych działań, które trzeba gruntownie zbadać. Jednym z nich było nielegalne pozyskiwanie dowodów przez prowadzących je prokuratorów, tylko po to, aby uprawdopodobnić z góry założony scenariusz tej afery. Bo jak nazwać sytuację, kiedy za zgodą prokuratorów Michalskiego i Mamej ABW nagrywała rozmowy oskarżonego z adwokatem, a następnie dokumentacja nagrań trafiała do akt tego śledztwa, jako dowód rzekomej korupcji w sprawie? Jak wytłumaczyć fakt, że stenogramy podsłuchanych w tej sprawie osób trafiły potem w ręce wiceszefa ABW płk. Jacka Mąki, który mógł je – za zgodą prokuratorów – wykorzystać w prywatnym procesie cywilnym z dziennikarzami piszącymi o działaniach ABW.

Konto Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie obciążają także wszystkie śledztwa, jakie prowadziła ona wobec członków działającej w latach 2006–2008 Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI. W ich trakcie dochodziło do działań bardzo skandalicznych, jak chociażby konsultowania wyników tych śledztw z… byłymi oficerami WSI. Bo jak inaczej tłumaczyć wielokrotne wizyty oficerów WSI na czele z płk. Krzysztofem Polkowskim w gabinecie Dariusza Korneluka – szefa Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, o czym pisały media. Wygląda, jakby te śledztwa mogły być inspirowane przez środowisko WSI, które po przyspieszonych wyborach prezydenckich w 2010 r. politycznie jeszcze bardziej zbliżyło się do prezydenta Bronisława Komorowskiego. A jemu najbardziej zależało na zdyskredytowaniu Komisji Weryfikacyjnej.

Afera? Jaka afera?

Sztandarowym przykładem nieudolnie prowadzonego śledztwa są działania Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w sprawie afery Amber Gold, w której występował nie tylko syn premiera Donalda Tuska, ale także wielu prominentnych polityków gdańskiej PO. Powodów ku temu jest bardzo wiele, ale jeden z nich wydaje się mieć rangę szczególną. Otóż, jak pamiętamy, śledztwo to na polecenie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta przejął w pewnym momencie gdański prokurator okręgowy Dariusz Różycki, którego nazwisko – według dziennikarzy „Wprost” – występowało w śledztwie prowadzonym przez prokuraturę szczecińską. W aktach tego śledztwa miały znajdować się dowody wskazujące na to, że wspomniany prokurator przyjął auto w zamian za „załatwienie” sprawy. Jeżeli „Wprost” ma rację i sprawę Amber Gold badał prokurator, którego uczciwość jest kwestionowana przez kolegów, to jest to skandal, który mógł mieć wpływ na jego marne wyniki.

Wyróżniała się negatywnie również Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w śledztwie dotyczącym afery podsłuchowej, jaka wybuchła w czerwcu 2014 r., gdy tygodnik „Wprost” ujawnił fragmenty nagrań polityków PO w warszawskiej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Jednym z najważniejszych aspektów związanych z tym śledztwem jest dziś zbadanie, czy podsłuchiwanie przez policję i SKW dziennikarzy publikujących teksty na temat tej afery odbywało się za wiedzą prowadzących to śledztwo.

Koniecznym będzie również zbadanie wielu innych zaniechań, jakich dopuścili się prokuratorzy apelacyjni i okręgowi, zwłaszcza w prowadzonych przez nich śledztwach dotyczących afery hazardowej, afery sopockiej, a także afery korupcyjnej na Podkarpaciu, w którą, co warto przypomnieć, zamieszana była m.in. szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie Anna Habało. Odrębnego potraktowania będzie wymagało śledztwo smoleńskie prowadzone przez Wojskową Prokuraturę Garnizonową w Warszawie. Ta ostatnia sprawa to absolutnie największe wyzwanie, jakie stanie przed zreformowanym wymiarem sprawiedliwości.

Tekst ukazał się w Warszawskiej Gazecie!

dr Leszek Pietrzak • warszawskagazeta.pl
fot. pixabay.com

Comments Off on ■■ WIELKA UCIECZKA PROKURATORÓW