■■ Jaki marsz KOD-u? To dreptanie w miejscu!

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 28 lutego 2016

Napisało się A, to trzeba napisać B. Z góry zastrzegam, że nie miałem czasu zajmować się pierdołami o czym świadczy też pora publikacji felietonu. Na szybko przejrzałem relacje ze spędu KOD, od Wyborczej do Wpolityce. Widzę te same komentarze i zaklęcia co zawsze, zatem wniosek też się nie może zmienić.

Nic się nie dzieje, stoimy w miejscu, połączone siły, które utraciły przysłowiowe koryto, utrzymują mniej więcej ten sam poziom frekwencji. O liczbie jak zwykle trudno mówić, ale jeśli kroczący w pierwszym szeregu stołeczny ratusz podaje, że było 80 tysięcy esbeków, kapusiów i zaczadzonych mediami, to realnie było co najwyżej pół z tego. Gwiazd z pierwszych stron gazet nie widziałem, oczywiście nie mam na myśli kadr partyjnych z PO, Nowoczesnej, byłej SLD i kawałek PSL, bo co to za gwiazdy. Pojawił się za to nowy element w marszu pokonanych. Z grubsza całe przedsięwzięcie można nazwać inicjatywą pozytywną. Durnych haseł i karykatur Kaczyńskiego zabraknąć nie mogło, jednak motywem przewodnim była obrona nie atak. Nie ma się, co dziwić, trudno byłoby atakować wdowę po Kiszczaku i zapisywać ją do Radia Maryja. W związku z ograniczeniami całe szemrane towarzystwo przede wszystkim krzyczało, że są takimi samymi kapusiami jak Lech Bolek Wałęsa. Wyjątkowo im wierzę, w dodatku bez najmniejszych zastrzeżeń. Tyle danych wystarczy, żeby przejść do meritum i oceny zjawiska. Powinno się to nazywać dreptanie w miejscu nie maszerowanie. Demonstracje KOD, pomimo utrzymania frekwencji na dość przyzwoitym poziome, nie zmieniają politycznego układu sił, a jeśli już to dość nieoczekiwanie i wbrew intencjom.

Na początku usłużne sondażownie pompowały Nowoczesną, bo był doskonały pretekst. Ludzie wyszli na ulicę i natychmiast zostali ludźmi Ryśka Petru. Po czasie wałczący o życie Markowski z CBOS ostudził nastroje, no i PiS zrobił wewnętrzne sondaże, które dają poparcie na poziomie 40%. Notowania Ryśka od kilku tygodni lecą na łeb i znów się zbliżają do Platformy leżącej pod respiratorem. Wszystkie te zabiegi nie nadają się do żadnej analizy, ponieważ nie zawierają cienia rzeczywistych danych, ale i z tego cyrku da się wyciągnąć rozsądne wnioski. Mamy w tej chwili przedziwny etap dziejowy, jaki się jeszcze nigdy w Polsce nie zdarzył. Dla starego układu jedno nie ulega wątpliwości, za wszelką cenę i najlepiej jak najszybciej, trzeba wywalić PiS w powietrze. Problem polega na tym, że nie wiadomo kto ma tego dokonać, jakimi środkami, w czyim imieniu i komu ostatecznie nowa zmiana miałby służyć. Powstanie Nowoczesnej to wojna w rodzinie, WSI z Komorowskim zbudowało sobie przyczółek i nie widzi możliwości porozumienia ze Schetyną. Proszę Państwa! Czujecie to? Schetyna nie umie się dogadać z Komorowskim! Tylko ta jedna okoliczność dobitnie pokazuje jak bardzo rozsypała się niegdysiejsza potęga stworzona przez bezpiekę. Wojenki były zawsze, ale co do celu nadrzędnego porozumienie nigdy nie stanowiło problemu, na co przykładów jest aż nadto. Od Nocnej Zmiany, przez wycofanie się Cimoszewicza w wyborach prezydenckich, gdy dostał sygnał od esbeków, po Olka Kwaśniewskiego, który pozwolił Tuskowi zdemolować LiD. Dopóki taki stan będzie istniał, można sobie żyć i kłaść się spać zupełnie spokojnie.

Schetyna z odzysku i Bimbrownik z Biłgoraja II, to tylko jakieś chaotyczne eksperymenty, których w żadnym razie nie da się porównać do profesjonalnych akcji, z jakimi mieliśmy do czynienia w przeszłości. Marsze KOD tylko i wyłącznie podkreślają chaos, bo jak się traci orientację, to się krzyczy i ciska na wszystkie strony. Czy na ulicę wyjdzie 10, czy 80 tysięcy, nie ma większego znaczenia, bo najważniejsze nie istnieje. Nie ma siły zdolnej przejąć władzę, nie ma porozumienia wśród mecenasów, co do nowej redystrybucji dóbr, a i za bardzo kraść też nie ma co. Góra dwa dni media i politycy będą roztrząsać i pocieszać się widokiem defilującego elektoratu, który ciągle nie daje większości. Czas zacznie pracować na korzyść władzy – zdarzają się takie cuda. Od kwietnia ludzie dostaną po 5 stów do portfela i podobnych dziwów jeszcze Polacy nie widzieli. Wystarczy posłać jeden komunikat do wyborców: „Ci z ulicy, co bronią Bolka, jak dorwą się do władzy, to zabiorą Wam pieniądze”. Lekko licząc 3 miliony wyborców zadepcze i zakrzyczy cały „nowoczesny”: cyrk. I to już koniec podsumowania dzisiejszej ulicznej zamieszki, pozostaje jedynie powtórzyć. Proszę żyć i spać spokojnie, nic i nikt Polakom, póki co, nie zagraża. Gdyby nie daj Bóg pojawiła się poważna siła, pierwszy zaalarmuję, na razie mamy skecze na świeżym powietrzu i żadnego pomysłu na odzyskanie władzy.

MatkaKurka • kontrowersje.net
fot. Grzegorz Jakubowski / gazetakrakowska.pl

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ Jaki marsz KOD-u? To dreptanie w miejscu! została wyłączona