■■ Bardzo nieszczęśliwe słowa prezydenta Dudy

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 8 Marzec 2016

Andrzej Duda: „Bo nie o to chodzi, czy ktoś współpracował czy nie, bo było ich wielu. Można to spokojnie pominąć” …

Prezydent Andrzej Duda skomentował sprawę teczki dotyczącej Jerzego Zelnika. Dokumenty na temat aktora miały zostać znalezione w IPN. Sam Jerzy Zelnik wydał w tej sprawie oświadczenie.

Prezydent pytany o sprawę Zelnika wypowiedział się w sposób dość zaskakujący.

Jaki był wpływ pana Jerzego Zelnika na rzeczywistość po 1989 roku? Bo nie o to chodzi, czy ktoś współpracował czy nie, bo było ich wielu. Można to spokojnie pominąć, ale problem polega na tym, jaki i który z nich miał wpływ na zmiany na polską rzeczywistość po 1989 roku i na ile przeszłość agenturalna była jawna. Na ile w związku z tym można było poprzez daną osobę wywierać wpływ na polską rzeczywistość polityczną

— ocenił prezydent. Dodając, że „w przestrzeni tego wpływu pan Jerzy Zelnik nie miał zasadniczo żadnej siły sprawczej”.

Niestety z takim sposobem stawiania sprawy nie można się zgodzić. Rzeczywiście dla państwa ważne jest to, czy materiały SB mogły służyć i służą do dziś do kształtowania ustroju i wyglądu państwa polskiego. Jednak nie może to być pretekstem do marginalizowania moralnej, etycznej oceny samego podjęcia współpracy z SB i szkodzenia ludziom. Celem aparatu represji w PRL było zwalczanie wolności, przejawów demokracji i nieposłuszeństwa PRL-owi. Każda forma współpracy z SB była przez bezpiekę wykorzystywana właśnie do tych celów – do wzmacniania reżimu komunistycznego i osłabiania czy niszczenia tych, którzy chcieli się przeciwstawiać komunie. Ostatecznie ciosy bezpieki spadały zawsze na konkretnych ludzi. Ciosy te pozwalali zadawać wrogom ludowej władzy m.in. tajni współpracownicy. Jedni zgłaszali się samodzielnie, inni byli szantażowani, niszczeni, czy zmuszani do działalności agenturalnej. Jednak bez względu na motywacje trzeba powiedzieć, że współpraca z bezpieką była zła – moralnie, politycznie i po ludzku. Mówienie, że dziś nie jest istotne, czy ktoś był tajnym współpracownikiem, czy choćby sugerowanie tego jest niedopuszczalne. I to z wielu powodów. Po pierwsze nieszczęśliwe słowa Prezydenta Dudy uderzają w bohaterstwo tych, którzy mimo represji, szykan, niszczenia itd. oparli się bezpiece, nie dali się złamać. A takich było przecież niemało. Jak w świetle ich bohaterstwa brzmią dzisiejsze słowa Andrzeja Dudy?

Jak w świetle historii bohaterskich postaw oceniać słowa prezydenta, który mówi:

Bo nie o to chodzi, czy ktoś współpracował czy nie, bo było ich wielu. Można to spokojnie pominąć…

Przecież właśnie chodzi o to, że niektórzy dali się złamać – z bardzo różnych powodów – a inni nie. I dziś tylko jedna z postaw jest godna pochwały. Postawa tych, którzy się dali złamać nie. Nie chodzi o to, by ludziom współpracującym przekreślać na całe życie, chodzi o to, by piętnować postawy, które były de facto szkodzeniem innym ludziom i szkodzeniem wolnej Polsce. Próba wskazywania, że nie ma znaczenia, czy ktoś coś podpisał w PRL-u czy nie, jest przykładaniem ręki do niszczenia jasnych wartości – rozróżnienia dobra i zła. Bo jeśli współpraca z bezpieką PRL-owską nie będzie zła, jeśli nie będzie to jednoznacznie oceniane przez Polaków, nie uda nam się zbudować jasnego katalogu wartości.

Decyzja o uwikłaniu się we współpracę z bezpieką była zła. Sugerowanie, że dziś tamte decyzje nie mają wartości moralnych jest dla społeczeństwa szkodliwe.

Prezydent Andrzej Duda swoimi słowami naraził się na zarzuty o relatywizowanie. Bowiem wskazał, że do oceny postaw Zelnika i Wałęsy najważniejsze jest to, co z ich sprawami działo się w III RP, to jakie oni mieli znaczenie i wpływ na decyzje dot. kształtu Polski. To niestety wygląda jak próba rozmycia ocen etycznych. W tym spojrzeniu nie ma miejsca na obiektywne oceny, jest jedynie ocena związana z tym, kto co robił później. To szkodliwe spojrzenie. Decyzje i postawy z PRL-u należy oceniać, bez względu na to, kto co robił w III RP. Historia ostatnich 26 lat nie może być kluczem do oceny wydarzeń z PRL-u. To prowadziłoby do zupełnie kuriozalnych sytuacji.

W Polsce debata na temat historii jest wykrzywiona i pełna przeinaczeń. Najwięcej wagi przywiązuje się do kwestii tajnych współpracowników, jakby zapominając kto wyrządził najwięcej zła Polakom i Polsce. W PRL-u najwięcej zła Polakom wyrządzili komuniści, którzy sterowani z Moskwy zorganizowali przemysł pogardy i terror, wymierzony we wszystkich, którzy chcieli innej rzeczywistości niż ta gwarantowana z Kremla. To polityczna czapa PRL-u stała na czele kraju niszczącego ludzi. Na niższych szczeblach reżim opierał się na funkcjonariuszach, którzy szkodzili ludziom, wykonywali politykę niszczenia Polaków i Polski lub przynajmniej akceptowali go. Dopiero w trzecim okręgu byli ludzie współpracujący z bezpieką – powtarzam, z różnych motywacji – współdziałający z reżimem. W III RP z racji decyzji politycznych i ochronie jakiej poddawani są zbrodniarze komunistyczni i mniejszej rangi funkcjonariusze, media i debata publiczna zajmuje się głównie tajnymi współpracownikami, odpuszczając tym, którzy na prawdę mają ręce ubabrane działaniami zbrodniczymi.

Faktem jest, że debata na temat rozliczeń z PRL-em jest wypaczona, prawdą jest, że ocenę teczek należy podejmować zgodnie z wagą materiału, zgodnie ze szkodami wyrządzonymi przez agenta. Jednak Prezydent RP nie powinien, nie może uznawać, że sprawa współpracy z totalitarną bezpieką nie jest poddawana ocenie moralnej. Swoją wypowiedzią Andrzej Duda włączył się w szalenie szkodliwy dla społeczeństwa i Narodu trend opowiadania o polskiej historii…

Stanisław Żaryn • wpolityce.pl
fot. Andrzej Hrechorowicz / Prezydent.pl

Advertisements

Comments Off on ■■ Bardzo nieszczęśliwe słowa prezydenta Dudy