■■ Smutne to wszystko. O Bolku wiedzieli wszyscy!

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 17 Marzec 2016
Częścią opinii społecznej wstrząsnęła wiadomość o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa. Tę część stanowią ludzie, którzy albo się polityką nie interesują, albo po prostu nie wierzą, że lotnisko można nazwać imieniem esbeckiego kapusia.

Szanowny Panie Redaktorze!

Częścią opinii społecznej wstrząsnęła wiadomość o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa. Tę część stanowią ludzie, którzy albo się polityką nie interesują, albo po prostu nie wierzą, że lotnisko można nazwać imieniem esbeckiego kapusia.

Tyle placów, pomników, ulic, szkół w Polsce nosi imię Józefa Piłsudskiego, że jedno lotnisko im. Bolka wielkiej różnicy nie robi. Senator Jan Rulewski, trzęsąc się ze strachu, powiedział: Zły to czas, gdy rewiduje się historię do tyłu. Panie senatorze, historię pisze się o tym, co było, a nie o tym, co będzie. Rewidować historię do przodu może wróżka albo augur, a nie polityk czy historyk. Andrzej Celiński również szczerze wyznał, że: Prawda truje! Stwierdzenie, że prawda nas wyzwoli jest szkodliwe, jeśli ludzie nie potrafią z nią żyć. Nie, panie były ministrze! To kłamstwo truje, to kłamstwo jest szkodliwe, gdy ludzie potrafią z nim żyć! Najwyraźniej trzęsą portkami ci, którzy obok Bolka w tych teczkach mogą mieć swoje pseudonimy.

Tak nawiasem mówiąc, punkt dla tych, którzy w tych dniach prawdę odsłonili! Opozycji dano zajęcie, klocuszki-teczuszki do zabawy, będą mniej przeszkadzać we wdrażaniu programu rządu? Zrozumiałe jest milczenie opozycji. Zastanawiają się, czy już czas wsiadać do szalup, może im kapoków nie zdejmą, jeśli nie będą się wychylać? Nawet balcerowiczowski wychowanek Petru milczy, jakoś go mniej widać ostatnio? Do tej pory zręcznie przeskakiwał z jednej stacji telewizyjnej do drugiej, jakby polityczny Petruś Pan po magicznym pyle Dzwoneczka.

Smutne to wszystko. O Bolku wiedzieli wszyscy! Dopiero teraz, gdy dowody winy Wałęsy stały się ewidentne – znaleźli się jego obrońcy…

Gdzie byli ci Samarytanie polityczni, gdy szkalowano, biczowano i zabijano publicznie wielkiego intelektualistę, wspaniałego kapłana, niezłomnego człowieka – arcybiskupa Stanisława Wielgusa??? Człowieka, na którego nie ma najmniejszego dowodu donosicielstwa, współpracy czy wyrządzonej ludziom krzywdy? Przecież dokonano na arcybiskupie publicznego linczu, cała Polska słyszała o TW „Greyu”! Media – zdarzało się, że i katolickie – opluwały arcybiskupa, jakby zasłużył co najmniej na cywilną śmierć. Człowiek niewinny nie znalazł obrońców, a noblowski Dyzma ma dziś tylu adwokatów, co donosów w teczkach… Tusk w sprawie Wałęsy stwierdził: Radziłbym maksimum spokoju. Czy pan Tusk, wraz ze swoją ekipą i całą resztą zachowali spokój, ferując kłamliwe wyroki, gdy osądzano abp. Wielgusa? Czy pan Rulewski również grzmiał, aby się nie znęcać nad człowiekiem? Czy pan Paczkowski też uśmiechał się z pobłażaniem i lekceważył temat? Nawet pan Wildstein prosił, żeby mimo wszystko nie odbierać zasług Wałęsie! Gdzie żeście byli panowie, gdy niszczono godność arcybiskupa? Gdzie była wasza sprawiedliwość? Gdzie była wasza pobłażliwość, zrozumienie, współczucie, empatia, gdy łgarstwami wykańczano niewinnego człowieka? Takim jak wy przeszkadzał metropolita warszawski Stanisław Wielgus! Kochał Polskę, rozumiał i prawdziwie opisywał rzeczywistość – to było jego winą, jego największym przestępstwem! Przecież gdyby współpracował ze służbami, to do dziś by piastował wysokie stanowisko. Niedoinformowanym polecam książkę pana Sebastiana Karczewskiego Zamach na arcybiskupa. Kulisy wielkiej mistyfikacji. A gdzie w styczniu 2007 r. było Prawo i Sprawiedliwość? Było w Archikatedrze Warszawskiej! Partyjny komplet bił brawo, gdy biczowano polskiego kapłana… niestety!

Św. Stanisław

Wawel spozierał na mury grodowe,
gdy Wisła srebrem topiła się w trawie;
tam go nagliły słowa Chrystusowe:
– Pójdź za mną… Wołam ciebie, Stanisławie!

Ziarno zasiewaj, choć burza szaleje…
idź i nawracaj, nauczaj, rozgrzeszaj.
Niech z mego ziarna garstka ocaleje,
nieś Słowo Boże i tym słowem wskrzeszaj!

I poszedł biskup i słowami miotał,
pouczał ludzi maluczkich i panów,
przestrzegał króla, przestrzegał kapłanów,
przed okrucieństwem i pychą żywota.

Płomienie drgały na ołtarzu wiary –
On raz ostatni Kraków okiem zmierzył,
gdy dłoń zawisła z mieczem u powały…
Na cichej Skałce wiatr w dzwony uderzył…

Wiatr ten i dzisiaj rozkołysał dzwony,
byśmy nie spali, nie spali Polacy!
Czasy podobne do tamtych szalonych,
znów nam biskupów zabijają władcy…

Wiślane brzegi, mgławice styczniowe,
katedra Jana Chrzciciela w Warszawie…
W brawach ginęły słowa Chrystusowe:
– Pójdź za mną… wołam ciebie, Stanisławie!

Z uszanowaniem

Lusia Ogińska • warszawskagazeta.pl
fot. youtube

Advertisements

Comments Off on ■■ Smutne to wszystko. O Bolku wiedzieli wszyscy!