■■ Wałęsa – człowiek, który ograł… totolotka

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 17 marca 2016

Żyjemy w epoce informacyjnego zgiełku. Coraz trudniej jest ustalać podstawowe fakty, odróżniać prawdę od fałszu. I dobro od zła. Przez szum informacyjny – zwłaszcza, gdy celowo potęgowany – często nie sposób się przebić. Dotyczy to wielu spraw, ale bodaj czy największy zalew pseudowiedzy nie występuje w odniesieniu do sprawy „Bolka”.

Podstawowe fakty

Tymczasem podstawowe – ustalone w sposób niezbity, w dodatku znane od dawna, co najmniej od publikacji w roku 2008 naukowej analizy zawartej w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa” – fakty są jasne.
Współpracował. Donosił. Szkodził kolegom. Brał za to pieniądze. Od lat w tej sprawie uporczywie trwa w kłamstwie. Już w wolnej Polsce, chroniąc kłamliwe wyobrażenia na swój temat obrażał wiele osób, a niektórym osobom – mówiącym prawdę na jego temat – wyrządzał krzywdy moralne i materialne.
Czy takie fakty wystarczają do tego, by kogoś uznać za człowieka podłego, zwłaszcza wyjątkowo? Takiego bowiem określenia Lecha Wałęsy użyłem – po namyśle – w rozmowie dla „Super Expressu”, wyemitowanej także w telewizji „Superstacja”.
W jakiej roli występowałem, mówiąc: „Lech Wałęsa to człowiek wyjątkowo podły”? Jako socjolog, analityk, doradca Prezydenta RP? Zapytany o to odparłem: jako zwykły obywatel, który również ma wady i słabości.

Decydują, co można wybielać, a czego nie

Znamienne, że wśród obrońców Lecha Wałęsy nie brak zwolenników poglądów głoszonych przez Jana Grossa. Trafnie ujęła to Joanna Szczepkowska w wypowiedzi dla portalu wPolityce: „to jest straszny chaos moralny. O tym, żeby lukrować życiorys Wałęsy mówią ci sami ludzie, którzy uważają, że nie należy lukrować ciemnych stron naszej historii.”

Jakież jest zakłamanie tych, którzy od lat głosili nietykalność Wałęsy – symbolu narodowego. Jak załgani muszą być ludzie ze środowiska mnożącego kolejne usprawiedliwienia Wałęsy, a jednocześnie z taką lekkością potępiającego tych Polaków, którzy w naszych dziejach nie zawsze stali po stronie dobra. Tyle tylko, że często byli to ludzie faktycznie zaszczuci przez wojnę, żyjący na skraju trudnych do zniesienia emocji.

A ludzie, którzy pod presją grupy dopuszczają się podłości, często na zasadzie wyzwolenia złego instynktu, działają w strasznym amoku.
Czy cwany robotnik stoczniowy, który donosił na kolegów, też był w porównywalnym amoku? Uległ psychologii tłumu? Rozpacz i beznadzieja odebrała mu rozum? Przecież za donoszenie brał pieniądze. A może naprawdę wierzył, że gra w totolotka? W totolotka z systemem? Z życiem? Swoim czy cudzym?

Człowiek – niespójna układanka

W jakimś sensie o każdym z nas można by powiedzieć, że – w niesprzyjających okolicznościach – straci rozum. Zdolność odróżniania dobra i zła. O stabilności człowieka decyduje zakorzenienie w kulturze, religii, tradycji, wspólnocie. A jakie jest faktyczne zakorzenienie Lecha Wałęsy?

Wrócę teraz do pytania z początku tekstu. Dlaczego nazwałem Wałęsę człowiekiem wyjątkowo podłym. To nie była lekka ocena. To wypowiedzenie tego, co ciąży. Nie oceniłem młodego stoczniowca, uwikłanego w system, być może nie do końca rozumiejącego to, co robi. Oceniłem Wałęsę – noblistę, byłego Prezydenta, który stał się już tylko zwykłym celebrytą. Majętnym człowiekiem, pławiącym się w popularności, który swoich krytyków, często ludzi ubogich, nazywa małymi. Ten Wałęsa z premedytacją, wykorzystując ułomny system sądowniczy III RP, próbował zniszczyć dzielnego człowieka.

Od lat Krzysztof Wyszkowski, jeszcze przed Sierpniem 80’ działający w Wolnych Związkach Zawodowych mówił prawdę o „Bolku”. Wałęsa uruchomił maszynę sądową, która niemal doprowadziła Wyszkowskiego na skraj bankructwa. Czyż to nie jest podłe?

I czyż podłe nie jest zaciemnianie tego obrazu?

Post scriptum: Przyjaciel zwrócił mi uwagę na różnicę między określeniami „ktoś jest podły”, a „zachowuje się podle”. Jeśli wzywamy kogoś do przeprosin, jeśli jesteśmy gotowi wybaczać, to zakładamy, iż najbardziej nawet podłe i trwające latami zachowania nie wyczerpują istoty ludzkiej. Choć w niektórych przypadkach może być to założenie nadmiernie optymistyczne, to – w duchu chrześcijaństwa – musimy je przyjmować. Inaczej życie społeczne stałoby się nieznośne.

Tekst ukazał się w tygodniku „wSieci”, nr 9, 29 lutego – 6 marca 2016

Andrzej Zybertowicz • wpolityce.pl
fot. paczaizm.pl

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Wałęsa – człowiek, który ograł… totolotka została wyłączona