■■ System produkcji terrorystów

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 28 Marzec 2016

13 punktów, które pomogą zrozumieć, co się wydarzyło w Brukseli i co jeszcze czeka Europę

Żeby zrozumieć, co i dlaczego wydarzyło się ostatnio w Brukseli, potrzebna jest znajomość ewolucji zjawiska jakim jest terroryzm religijny oraz tego, w jaki sposób nakładają się one na pewne czynniki strukturalne, z jakimi ostatnio boryka się Europa – pisze dr Monika Bartoszewicz.

1. Terroryzm jest metodą prowadzenia walki, narzędziem, które stosunkowo łatwo dostosowuje się do zmieniających się realiów. Cześć jego siły i uroku leży właśnie w owej zdolności adaptacji, co sprawia, że przynajmniej od XIX w. używały go na całym świecie grupy o zdecydowanie różnych celach, od anarchistów, po nacjonalistów, od lewa do prawa sceny politycznej.

2. Ostatnia, według Davida Rapoporta czwarta w skali globalnej, fala terroryzmu religijnego także podlega pewnym przemianom. Widać to szczególnie w Europie, gdzie terroryzm z pewnego zagrożenia importowanego jakim był jeszcze w końcówce lat 90. ubiegłego wieku, stał się najpierw produktem regionalnym, aby wreszcie stać się produktem na eksport. Różnice te widać dobrze, jeśli spojrzymy na serię ataków bombowych, jakie we Francji w latach 1995-96 przeprowadziła al-Jama’ah al-Islamiyah al-Musallaha, szerzej znana pod nazwą Islamskiej Grupy Zbrojnej i porównamy je z londyńskimi zamachami z 7 lipca 2005.

3. W pierwszym przypadku obywatele Algierii, działający w ramach dobrze służbom znanej organizacji terrorystycznej przeprowadzali ataki poza swoim macierzystym terytorium , specjalnie przedostając się w tym celu do europy, w drugim mieliśmy do czynienia z 3 brytyjskimi muzułmanami pakistańskiego pochodzenia oraz jednym konwertytą na islam (Germane Lindsay), urodzonym co prawda na Jamajce, ale już wychowanym na Wyspach.

4. Po raz pierwszy pojawiło się wtedy pojęcie „cleanskins”, tj. termin opisujący osobę nieznaną policji, czy służbom specjalnym przed dokonaniem ataku. Już wtedy pojawiły się także pierwsze wątpliwości co do strategii zapobiegania terroryzmowi – okazało się bowiem, że MI5 przyglądało się krótko przywódcy grupy stojącej za zamachami na stolicę Anglii, ale bardzo szybko uznano, że Mohammad Sidique Khan nie stanowi żadnego zagrożenia, w związku z czym nie objęto go obserwacją.

5. W pierwszej dekadzie nowego milenium do muzułmanów drugiego pokolenia dołączyli także konwertyci, którzy nie tylko znajdowali się poza radarem policyjnym, ale których ogromna wartość operacyjna czyniła niezwykle cennym nabytkiem dla siatek terrorystycznych (badania Oliviera Roy wskazują, że 30% aktywu Al Kaidy stanowili właśnie konwertyci). Wystarczy przypomnieć, że pierwsza biała Europejska, która dokonała ataku samobójczego – Muriel Degauque, pochodziła właśnie z Belgii.

6. Tu dochodzimy do ostatniej zasadniczej różnicy – w przeszłości mieliśmy raczej do czynienia z tzw. easy-jet jihad. Zradykalizowana jednostka, dzięki kontaktom w kręgach islamistycznych wyjeżdżała ze swojego kraju, by dołączyć do świętej wojny prowadzonej gdzie indziej – od Afganistanu po Bośnię, od Czeczenii po Irak. Zazwyczaj nie wracali do Europy, większość z nich traciła życie w trakcie działań zbrojnych. Obecnie standardowy proces przebiega inaczej od radykalizacji przez podróż na tereny Iraku lub Syrii, gdzie następnie ma miejsce trening i przeszkolenie bojowe, czasem także nabiera się doświadczenia w walce, po czym następuje powrót do Europy, gdzie następnie przygotowuje się ataki terrorystyczne, które mają być przeprowadzone w kraju pochodzenia islamisty. Szerzej o tym modelu piszą w swoich publikacjach Daniel Byman i Jeremy Shapiro.

7. Dzieje się tak dlatego, że organizacja operująca obecnie głównie w obszarze Bliskiego Wschodu postawiła przed sobą cele o zasięgu globalnym i do tych właśnie celów ogólnoświatowych dostosowała zarówno swoją strategię, jak i działania. „Państwo islamskie”, bo to o nim mowa, prowadzi celowe i systematyczne działania propagandowe i rekrutacyjne wśród muzułmanów na całym świecie. Dla muzułmanów z krajów Zachodu przygotowywane są specjalne materiały filmowe, blogi i profile na mediach społecznościowych. Szacunki mówią o ok. 25.000 ochotników z zagranicy zasilających obecnie szeregi samozwańczego kalifa; z tego 5.000 ma przebywać w Libii. Dokument opublikowany przez „państwo islamskie” już w lutym zeszłego roku właśnie Libię nazwał „strategicznymi wrotami do Europy” i zapowiadał wysłanie na Stary Kontynent 500.000 uchodźców, wśród których mieli znajdować się osoby przygotowywane do tego, by zanieść świętą wojnę do krajów swojego urodzenia.

8. Ten współczesny „system produkcji terrorystów” w ramach globalnej strategii „państwa islamskiego” nakłada się na 3 kluczowe czynniki strukturalne: strefę Schengen, no-go zones oraz przestępczość wśród mniejszości muzułmańskich.

9. Kryzys migracyjny z całą bezwzględnością obnażył wszystkie słabości strefy Schengen. Sprowadzają się one do tego, że działania jednego członka, narażają bezpieczeństwo innych, czego głównym powodem są „istniejące tylko teoretycznie” granice zewnętrzne UE oraz brak granic wewnętrznych. Oznacza to, że cały obszar Unii będzie tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo.

10. Obecne podejście do kryzysu imigracyjnego sprowadza się do niemal bezwarunkowego przyjmowania ludzi, których nie poddaje się zazwyczaj żadnej kontroli. Kontrola ta zresztą jest w wielu przypadkach niemożliwa, ponieważ „uchodźcy” nie posiadają dokumentów, albo posługują się fałszywymi danymi, których nie ma jak zweryfikować. Z tego skorzystał przywódca zamachowców paryskich Abdelhamid Abaaoud, który według oficjalnych danych był martwy (uważano, że stracił życie w czasie walk) a do Europy przybył jako pozując na uchodźcę.

11. W Europie terminem no-go zones nazywamy zazwyczaj zdominowane przez muzułmanów ulice, osiedla a czasem całe dystrykty, do których, z różnych względów nie-muzułmanie nie mają wstępu. Zazwyczaj głównymi powodami są panujące tam bezprawie, oraz zagrożenie przemocą. W obrębie no-go zones prawo kraju nie obowiązuje, zaś przedstawiciele sił porządkowych (policja, straż miejsca, straż pożarna, ale czasem także ambulanse) nie mają tam wstępu. W niektórych miejscach prawem jest szariat, a ośrodkiem władzy – meczet, w którym imam szerzy radykalne interpretacje islamu. W ten sposób na całym kontynencie pojawia się coraz więcej małych wysepek kalifatu, które tworzą coraz potężniejszy archipelag terytoriów, które pomimo tego, że znajdują się w Europie, wcale do Europy nie należą. W samej Francji takich stref (które Francuzi nazywają ZUS) jest ponad 750; ich pełną listę można znaleźć na stronach ministerstwa spraw wewnętrznych.

12. No-go zones oznaczają także wzrost przestępczości, w tym przestępczości zorganizowanej. Socjolog Fahrad Khosrokhavar ocenia, że około połowa osób przebywających we francuskich więzieniach to muzułmanie. W niektórych miejscach ten wskaźnik sięga 70% – to ogromna nadreprezentacja, jeśli weźmiemy pod uwagę, że muzułmanie we Francji wciąż oscylują w pobliżu 5% całości społeczeństwa. Podobnie jest w Hiszpanii (70% osadzonych wyznaje Mahometa), czy we Włoszech (35% więźniów muzułmańskich). Dwaj z trzech zamachowców na „Charlie Hebdo”, Chérif Kouachi i Amédy Coulibaly spotkali się po raz pierwszy w największym francuskim więzieniu, gdzie zradykalizowali się pod wpływem współwięźniów powiązanych z Al Kaidą. Kryminalną przeszłość mają także zamachowcy z Brukseli. Radykalizacja zakładów penitencjarnych jest już zjawiskiem na taką skalę, że pojawiają się już pierwsze pomysły, by tworzyć specjalne bloki, bądź też całe więzienia tylko dla muzułmanów.

13. Terroryści przedostają się do Europy posługując się fałszywymi dokumentami wraz z falą migracji docierają do krajów zachodnich, gdzie zapadają się w no-go zones i korzystają ze wsparcia istniejących tam siatek. Według szefa Europolu, Roba Wainwrighta, do Europy wróciło nawet 5.000 potencjalnych zamachowców przeszkolonych w obozach ISIS. Jak ich monitorować? Już po listopadowych zamachach francuski premier Manuel Valls przyznał, że jego kraj „nigdy jeszcze nie stanął wobec takiego wyzwania, kiedy trzeba zapewnić nieustanny monitoring setek osób”. W zeszłym roku udaremniono zamachy na Cannes, Luwr, czy wieżę Eiffela, w tym udało się przeszkodzić w kolejne ataki na Paryż i Rzym (Roma Termni), ale jeżeli nie zostaną zmienione warunki strukturalne, jest tylko kwestią czasu kiedy terrorystom uda się prześlizgnąć przez anty-terrorystyczny młyn i ulicami europejskich miast znów poleje się krew.

Monika Gabriela Bartoszewicz • rebelya.pl
Autorka jest członkiem redakcji Rebelya.pl i Teologii Politycznej, ekspertem do spraw międzynarodowych

fot. lemonde.fr, Wikimedia Commons, CC
Zdjęcie z monitoringu na brukselskim lotnisku tuż przed zamachem 22 marca 2016 roku, domniemani zamachowcy-samobójcy

Comments Off on ■■ System produkcji terrorystów