■■ Czas skończyć tasiemiec z taśmami ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 27 kwietnia 2016

Czas na ujawnienie taśm, otworzenie archiwów, zbiorów zastrzeżonych, aneksów i innego barachła powstałego w III RP.

Tego oczekujemy od nowej władzy, a nie uraczenia nas sensacją via przeciek do prasy.

Znowu uczestniczymy w grze taśmami odpalanymi przez tygodniki. Ekscytujemy się nagraniem z podsłuchu gdzie Paweł Graś i Jan Kulczyk, w swobodnej towarzyskiej rozmowie, zwalniają naczelnego „Faktu”, gdyż był za bardzo pisowski. Tu warto dodać, że „Fakt” jest gazetą prywatną, do tego należącą do koncernu Ringer Axel Springer, więc wydawałoby się poza zasięgiem naszych krętaczy. Nic bardziej mylnego. Zresztą kiedyś w podobny sposób zniszczono telewizję RTL 7.

Naczelny „GW” ponoć pojechał do właścicieli do Luksemburga i wytłumaczył im, że to jest krypto – faszystowski kanał i tamci się wystraszyli. Przestali inwestować w dobrze rozwijającą się stację, która była groźna, bo nadawała zupełnie niezależny serwis „7 minut”. W tym kontekście wymiana naczelnego „Faktu”, to wbrew pozorom to nie taka znowu sensacja. Jednak najbardziej zdumiewa, że pomimo zmiany władzy na „naszą”, praworządność wygląda jakby po staremu. Czy powinniśmy się dowiadywać z prasy, że są jakieś taśmy, do których nadludzkim wysiłkiem dotarł dziennikarz śledczy? Raczej oczekiwalibyśmy informacji, co minister sprawiedliwości i zarazem Prokurator Generalny zrobił, mając tak istotną wiedzę jak ta wynikająca z podsłuchów. Jakie konsekwencje poniosą ci, którzy dopuszczali się czynów godzących w demokrację? Chyba nie chodzi o to by zabawić społeczeństwo fajerwerkami z wyższych sfer polityczno- biznesowych tylko, żebyśmy zaczęli żyć w państwie prawa. Zresztą w kontekście ostatnich wydarzeń, tak naprawdę mniejszą sprawą jest to, czy wymieniono z przyczyn politycznych naczelnego „Faktu”, choć to proceder ze wszech miar naganny, tylko czy premier Tusk stał za złodziejską prywatyzacją naszej perły w koronie „Ciechu”. A o tym jakoś cicho.

Swego czasu naczelny tygodnika „Wprost” Sylwester Latkowski, który wpuszczał w obieg stenogramy nagrań z „Sowa&Przyjaciele”, wiedziony obywatelskim obowiązkiem zdeponował w Prokuraturze całą kolekcję nagrań. Mówiło się też o taśmach z Pałacyku Sobańskich, a nawet z willi premiera, wtedy Tuska, na ulicy Parkowej. Podano nawet, że z „Sowa&Przyajaciele” jest ok. 900 godzin zarejestrowanych pogawędek przy ośmiorniczkach, a z pozostałych miejsc ok. 700 godzin.

W tamtym czasie, gdy te taśmy trafiły w ręce organów ścigania, można było przypuszczać, że celem tego zabiegu jest ukręcenie sprawie łba i zakamuflowanie zawartej tam wiedzy pod pozorem prowadzenia śledztwa. Ot, nagrywali kelnerzy, bo dostawali za małe napiwki, a napuścił ich PiS. Taką niewybredną wersję sporządzono dla ciemnego ludu, zahartowanego zresztą wiarą w „pancerną brzozę”. Z tym, że to była „niezależna” Prokuratura, zależna tylko od widzimisie premiera Tuska. I wiadomo, że działała usługowo, spełniając wszelkie kaprysy władzy.

Natomiast obecnie mamy już Prokuraturę podlegającą „dobrej zmianie”, czemu więc stykamy się z sytuacją jak za tej złej Prokuratury, czyli przeciekami, wrzutkami, odpaleniami. Co stoi na przeszkodzie by ujwanić te taśmy obanżające szemrany establishment III RP? A podobno były tam ciekawe sceny obyczajowe. Można zresztą przypuszczać, że istnieją także materiały filmowe, bo co to w tych czasach za problem umieścić kamerę, a nawet ze dwie.

Podobna sytuacja jest z publikacją aneksu do raportu o WSI. Znowu mnożą się niebywałe trudności, by ten raport ujrzał światło dzienne i widać taktykę „a może zapomną”. Zbiór Zastrzeżony w IPN, miał być udostępniony opinii publicznej, przynajmniej część podlegająca pod MON w lutym, a tu mija kwiecień i nic. Odtajniono teczkę Jerzego Zelnika, tak jakby ostrzegawczo i zapadła znana z III RP, lustracyjna cisza na przeczekanie. Zafundowano nam dziwaczny cyrk wokół teczki TW Bolka. Odgrzano sprawę znaną i wielokrotnie maglowaną. To plus parę nic nieznaczących listów, to niby całe archiwum Kiszczaka?

Nie po to głosowaliśmy na zmianę, by było po staremu.
A na razie działania, jeśli chodzi o docieranie do prawdy o III RP są pozorowane.

Co z tego, że dowiadujemy się o kolejnych bulwersujących faktach, jeśli odpowiedzialni za nie pozostają bezkarni, a co więcej opływają w luksusy na świetnych posadach.

„Nasza” władza ma kredyt zaufania uczciwych ludzi, ale nie jest on dany raz na zawsze. Warto, żeby nowi decydenci mieli to na uwadze.

Ryszard Makowski • stefczyk.info
fot. twitter

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ Czas skończyć tasiemiec z taśmami ■■ została wyłączona