■■ O rozstrzeliwaniu PiS-u

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 27 Kwiecień 2016

Nie mam wątpliwości, że w krok za poczuciem bezsilności idzie desperacja. A za nią aż strach zgadywać co.

Nie wiem jak innym ale z dzisiejszej konferencji „prezydenckiego ZBOWiD-u” utkwił głownie apel Bronisława Komorowskiego by opozycja nie wyciągała sobie nawzajem członków. Myślę, że to wezwanie to już ni taktyczny ale wręcz strategiczny błąd, który osłabi walkę o wolność. Jestem przekonany, że ewentualne wzajemne wyciąganie sobie przez opozycje członków, które należałoby niewątpliwie wzbogacić także o inne elementy opozycyjnej anatomii zapewniłoby opozycji takie społeczne zainteresowanie, jakiego nie zapewni cała inwencja Mateusza Kijowskiego i jego „ciotek rewolucji”.

Mówiąc zaś poważnie nie wiem czy nie dochodzimy do momentu, w którym coraz bardziej humorystyczne i desperackie próby zmuszenia przez opozycję obecnej władzy do jakiegoś aktywnego reagowania na kolejne zaczepki nie zbliża się do granicy, za którą nie będzie już nic śmiesznego. Cokolwiek by nie zostało wymyślone i zorganizowane czy to przez KOD czy też przez środowisko z Czerskiej.

Tym, którzy wkurzają się na język i ekspresję Frasyniuka mając je tylko za przejaw nie nadrobionego nigdy braku kindersztuby. Bo tym językiem zaczynają mówić ci, którzy byli, są i zapewne bez względu na wszystkie słowa i ujawnione emocje pozostaną dla wielu elita intelektualna i kulturalną.

To nie jest tak, że nam nagle zewsząd i wszystkich wyłażą bluzgające chamy. Tak z przegranych i nie potrafiących pogodzić się z przegraną wychodzi bezsilność.

I to jest naprawdę niebezpieczne. Nie mam wątpliwości, że w krok za poczuciem bezsilności idzie desperacja. A za nią aż strach zgadywać co.

To doskonale zobrazował bez sensu atakowany za swoją wypowiedź Ryszard Bugaj, który w wywiadzie dla dziennika „Polska. The Times” prorokuje, że z obecnego sporu (dla Bugaja sporu o Trybunał) wkrótce da się wyjść tylko na dwa sposoby. „Zabrnęliśmy już bardzo daleko. Jeszcze chwila i będziemy mieli tylko dwa wyjścia: albo PiS wszystko ułoży po swojemu, albo trzeba będzie PiS rozstrzelać. Trzeciego wyjścia nie będzie.”

Jeśli o coś po tym wywiadzie można mieć o coś pretensję do Bugaja to o monstrualną niekonsekwencję a może i hipokryzję. Punktuje on tam znakomicie największe przewiny twórców i obsługujących nasz system prawny począwszy od autorów obecnej konstytucji i zapewnia, że przy całym rozczarowaniu PiS-em i Kaczyńskim z opozycją nie pójdzie. Wywiad ukazał się gdy podpis Bugaja już figurował obok podpisu Wałęsy, Kwaśniewskiego, Komorowskiego, Cimoszewicza.

Wróćmy do rozstrzeliwania PiS-u. O ile nie mam wątpliwości, że w ustach Bugaja to przenośnia, za usta Frasyniuka i jemu podobnych nie dam nie tylko palca ale i paznokcia.

Kiedy Frasyniuk, Marcinkiewicz, Lis i inni zapowiadają, że ci, co są dziś przeciwko władzy zapłacą za to, że będą wywalane drzwi i poleje się krew, wiem, że w odniesieniu do PiS to tylko ich marzenia, które im by bardzo pomogły ale się nie spełnią. Nie spełnia się bo już widać, że najlepszą bronią przeciwko ich wściekłości jest obojętność.

Niestety, kiedy słucham ich projekcji, wypowiadanych przez zaciśnięte usta obawiam się, że to oni raczej w przyszłości szykują się do wywalania drzwi i płacenia inaczej myślącym. I w ich przypadku takich słów jak te Bugaja nie traktowałbym jako figury retorycznej.

Tak coś czuję, że jeszcze trochę tej obojętności władzy i tej bezsilności pokonanych i stanie się coś złego.

Rosemann • blogpublika.com
fot. Zbyszek Kaczmarek / Gazeta Polska

Advertisements

Comments Off on ■■ O rozstrzeliwaniu PiS-u