■■ ABW na tropie internautów

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 17 Maj 2016

Mariusz Kamiński powinien ujawnić listę blogerów

Jeśli KOD i opozycja maszerują, zatroskani o rzekome plany inwigilacji internetu, otrzymali potężny cios

Informacje, które płyną z audytu, dotyczącego rządów Platformy Obywatelskiej i PSL, są szokujące. Choć początek wystąpień ministrów – szczególnie Pawła Szałamachy – zapowiadał się nudno, później nie zabrakło jednak bulwersujących obrazków stanu państwa. Największy skandal ujawnił Mariusz Kamiński – ABW miało inwigilować niezależny portal Salon24.pl i blogerów.

Po katastrofie smoleńskiej blogosfera analizowała jej możliwe przyczyny oraz to, co działo się ze śledztwem. Na temat 10 kwietnia w Salonie24 powstało ok. kilku tysięcy notek – część analitycznych i publicystycznych. Spora grupa blogerów krytykowała postępowanie władz, służb specjalnych i prokuratury po tragedii. Część analizowała dostępne źródła – w tym zdjęcia satelitarne i obrazy z miejsca wypadku. W Salonie24 powstała nawet biała księga z serią pytań internautów do śledczych i premiera Donalda Tuska. Jak widać, nic nie umknęło uwadze służb specjalnych.

Mariusz Kamiński ujawnił, że ABW zbierała wszelkie dostępne informacje o blogerach: publikacjach, zainteresowaniach, źródłach, skąd czerpali wiedzę i miejscach zamieszkania. Jeden z nich miał być – według koordynatora ds. służb – szczególnie inwigilowany. Jego dossier trafiło do prokuratury, a ta stwierdziła, że agencja działa niezgodnie z ustawą. Nad wszystkim czuwał szef ABW, Krzysztof Bondaryk.

Inwigilacja sieci to pierwszy znany przypadek nad Wisłą, wcześniej uskuteczniany na szeroką skalę za wschodnią granicą. To, że służby specjalne sprawdzają dziennikarzy, jest szokujące, ale – paradoksalnie – normalne. Wystarczy, że reporter zadzwoni do podejrzanego, wokół którego ABW roztoczyła obserwację operacyjną, a ten, nieświadomy, wpada w sieć służb. Funkcjonariusze mają z górki – sprawdzają połączenia, billingi, informatorów i przygotowania do tekstów, np. wymierzonych w dobre imię ABW. Blogerzy takim przebiciem nie dysponują, nie są aż takim zagrożeniem. A mimo to, postanowiono ich sprawdzić, łącznie z prywatnymi sprawami.

Ten skandal nie powinien ujść na sucho byłym szefom ABW i ich przełożonych. Mariusz Kamiński, za zgodą prokuratury, powinien ujawnić nicki i adresy internetowe, które znalazły się w zainteresowaniu agencji. Jeśli KOD i opozycja maszerują, zatroskani o rzekome plany inwigilacji internetu, otrzymali potężny cios. Każdy taki zarzut, postawiony w przyszłości, nawet słuszny, będzie można obalić jednym słowem: hipokryzja.

wszolek.salon24.pl
fot. Rafał Guz / PAP

Advertisements

Comments Off on ■■ ABW na tropie internautów