■■ My, Polacy, Europa i cała Ziemia mamy szczęście do Wałęsy. Jest jedynym człowiekiem widzianym gołym okiem z Kosmosu

Posted in ■ aktualności, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 24 Maj 2016

Ruchomy banner

Jak wiadomo dzięki włoskiej dziennikarce Orianie Fallaci, najsłynniejszy elektryk świata Lech Wałęsa nie przeczytał w życiu ani jednej książki. Sam się tym pochwalił. Wałęsa nie czyta, bo Wałęsa pisze. Na Facobooku pisze. W końcu jest mędrcem Europy, a może nawet i świata, więc się dzieli swoją mądrością…

Niedawno napisał, że był „najlepszym prezydentem”. Tak tylko dla przypomnienia, gdyby ktoś zapomniał. „Żadna prezydentura, żaden prezydent nie miał i długo nie będzie miał takich wielkich osobistych osiągnięć”. — wyłożył „jasno na białym”.

„Gdyby nie moja praktyczna Prezydentura to tu była by jeszcze komuna i ZSSR” — cytuję z oryginału. Wszyscy inni to papraki. Nic, tylko „gęgają”: „Samolotu ze Smoleńska nie potrafią sprowadzić Traktatu dwa Rządy nie potrafiły wypracować, negocjowali by do dziś, a warunkiem było wyprowadzenie wojsk a ja to przy pomocy BOSKIEJ osobiście dokonałem bez pomocy kogokolwiek, jeszcze jeden Premier bardzo mi utrudniał i przeszkadzał”, — wyłuszczył.

My, Polacy, Europa i cała Ziemia mamy szczęście do Wałęsy. Jest jedynym człowiekiem widzianym gołym okiem z Kosmosu. Matka Boska też ma szczęście, bo kto Ją tak reklamuje, jak nie on, kto przypina sobie Jej wizerunek do marynarki? Już za sam ten ruchomy banner powinna być mu wdzięczna. Może trochę łamie dekalog, ale to wyłącznie z nieświadomości, wszak mówił, że niczego w życiu nie przeczytał, więc skąd ma wiedzieć, co łamie? Nawet jeśli złamał szóste przykazanie i ukradł jakieś szpargały… – co to ma za znaczenie? To kłamstwa przecież były wierutne w tych teczkach, że niby był płatnym kapusiem… Sam tłumaczył dziesiątki razy, że nie kablował i pieniędzy żadnych od bezpieki nie brał, tylko odbierał wygrane w kolekturach totolotka. Chłop po prostu zna swoją wartość!

A byli tacy, którzy mu podkładali świnie. Taki Lech Kaczyński, toż to „dureń”, pan prezydent Wałęsa mówił o tym już kupę lat temu. Na dodatek zajął mu kryptę na Wawelu, która nikomu innemu nie przysługuje, tylko jemu. Albo ten Jarosław, który chce bratu pomnik postawić przed pałacem, gdzie on, Wałęsa, grał w pingponga.
No, to już paranoja!

„Prezydent tysiąclecia, brat Jarosława Kaczyńskiego, oraz książę Józef Poniatowski”, — zadrwił na Facebooku, bo poczucie humoru ma jak mało kto. Bardzo go ubawił fotomontaż śp. Lecha Kaczyńskiego na ośle, obok księcia Józefa Poniatowskiego na koniu. Dla Wałęsy nie ma świętości. Żywy czy trup, wali jak jest. Bardzo go wkurza to „pernamentne” pomniejszanie jego dokonań. W Wikipedii na przykład napisano, że skończył zawodówkę w Lipnie, że był w Związku Młodzieży Socjalistycznej i takie tam bzdety. „Jak wyliczać, to wyliczać”, warknął na Facebooku: „3 Profesury, około 100 Doktoratów, medali i odznaczeń niezliczona ilość, honorowe obywatelstw wiele” — przypomniał, co ma, że znów przytoczę z oryginału.

A wszystko, co mu dali „prywatnie jak i służbowo przekazał bezpowrotnie na Jasną Górę”. Taki skromny. Sam mógłby napisać dekalog, ale skoro już jest, nie będzie poprawiał. Kawały o Norrisie to fantazja, w przypadku Wałęsy to najprawdziwsza prawda. Tylko on potrafi dokonać zwrotu o 360 stopni, wstrzymać ziemię i ruszyć słońce, tylko on umie podnieść krzesło, na którym siedzi, tylko on zna odpowiedzi, nim usłyszy pytania, tylko on wie, jak wpisywać w krzyżówkach trzyliterowe wyrazy w dziesięć kratek, jedynie on potrafi wypić samą śmietankę z kawy ze śmietanką, i skakać na bungee bez liny… A, że nie wszyscy to ogarniają?

Kiedyś w każdym mieście będą stały jego pomniki – przepowiada.

„Ja nie jestem >>on<>my<<”, „myślenie źle o mnie jest zbrodnią!”, — obrusza się nie bez racji. Na szczęście są tacy, którym wielkości Wałęsy tłumaczyć nie trzeba. Pod jego wrzutką na Facebooku o „prezydencie tysiąclecia” Lechu Kaczyńskim na ośle, ktoś dopisał:

„Panie Prezydencie, śmiechem bierzmy pisowskich talibów. Dużo zdrowia życzę Panu”…

Zatroskanych o samopoczucie trzykrotnego profesora i około stukrotnego doktora śpieszę uspokoić: Wałęsa ma się znakomicie! A nawet gdyby mu coś dolegało, zna się także na medycynie. Tylko on potrafi zrobić sobie lewatywę przez gardło…

Piotr Cywiński • wpolityce.pl
fot. Blog L.Wałęsy

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ My, Polacy, Europa i cała Ziemia mamy szczęście do Wałęsy. Jest jedynym człowiekiem widzianym gołym okiem z Kosmosu została wyłączona