■■ Jarosław Kaczyński rozgrywa Brukselę i „opozycję” jak dzieci

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 25 Maj 2016

Polityka jest sztuką osiągania celów realnych? …

Trzy elementy doskonalej polityki opierają się na: komunikacie wewnętrznym, komunikacie zewnętrznym i grze zakulisowej. Zastosowanie tej triady w praktyce widzimy w ostatnich dniach jak na dłoni, mamy wręcz darmowa lekcję poglądową. Mniej więcej w środku ubiegłego tygodnia poszła informacja, że Komisja Europejska przygotowała radykalne stanowisko – Polska dostała ultimatum z terminem na poniedziałek. Podniecona opozycja biegała po sejmie i krzyczała do zaprzyjaźnionych kamer, że „żarty się skończyły”.

Pierwszą reakcją polityka Kaczyńskiego na wygłupy krajowych i zagranicznych amatorów było wystosowanie komunikatu wewnętrznego. Ostre, ale w pełni wyreżyserowane wystąpienie Beaty Szydło w sejmie, dało poczucie wartości wyborcom i tej części Polaków, którzy bez względu na sympatie polityczne nie życzą sobie obcych decydentów. Z komunikatu wewnętrznego w sposób naturalny skorzystała Komisja Europejska, bo w przeciwieństwie do zwykłych Europejczyków, ci biurokraci wsłuchują się w nastroje polityczne w Polsce, w końcu za to im płacą. Polacy dostali potwierdzenie, że rząd dba o polski interes, brukselska administracja zobaczyła nową i zaskakującą dla siebie grę. Od 8 lat, a nawet więcej, nie było z Polską żadnych problemów, poprzednia ekipa wręcz się prześcigała w okazywaniu poddaństwa, dość wspomnieć niesławne wystąpienie Sikorskiego w Berlinie. Nagle nastąpił zwrot akcji, którego dłużej nie dało się czytać jako politycznej zabawy na potrzeby wewnętrzne. Każdy polityk i ten niezbyt lotny również, doskonale wie, że zobowiązania wobec elektoratu są święte.

Komisja Europejska też pojęła, że PiS dokładnie taką postawą, jaką prezentuje wygrywa wybory i utrzymuje poparcie. Owszem niemal wszyscy w Europie marzą o powrocie do starej sytuacji, w której Polskę można było traktować gorzej niż pionka, ale nikt się nie spodziewał, że klasycznymi środkami załatwić się tego nie da. Pokrzykiwanie na polski rząd i Prezydenta nie wywołało żadnej destabilizacji politycznej, nie licząc śmiesznych i sztucznie pompowanych demonstracji. Z drugiej strony brukselscy decydenci ponoszą niemałe koszty, bo w obecnych warunkach politycznych konflikt z Polską to dla nich zabójstwo. Bruksela chciała zatankować paliwo „polskiej” opozycji i zatankowała do pełna, ale widząc, że to nie tylko nic nie daje, a wręcz przynosi odwrotny skutek, musiała dokonać korekty. Nikt w Europie nie będzie odwalał roboty za nieudacznika Schetynę, chodzącą kompromitację Petru i jakiegoś na szybko wyhodowanego trybuna Kijowskiego. Po staropolsku brzmi to tak: skórka nie warta wyprawki. Zaczyna do europejskich graczy docierać, że będą musieli nauczyć się żyć z nową wersją Polski, bo dalsze eskalowanie konfliktu z rządem będzie przynosić wyłącznie straty. Kaczyński po pierwsze doskonale i znacznie wcześniej to rozumiał, po drugie nie panikował i spokojnie przeczekał, po trzecie dał komunikat na zewnątrz. Proszę bardzo, rozmawiajmy, ale wiecie już na jakich warunkach? Sprawa jest do bólu prosta, my mamy swoje polityczne cele, wy macie swoje, więc jeśli w ogóle będziemy o czymś z wami rozmawiać, to o takim rozstrzygnięciu, które da korzyści nam, a z was nie zrobi przegranych.

Odwieczne reguły politycznej gry, które jednak muszą być wsparte działaniami zakulisowymi i tutaj mamy kolejny przykład politycznego kunsztu Kaczyńskiego. Prezes wykasował Waszczykowskiego, który poprzez swoje ostre wystąpienia jest spalony na europejskich salonach i do boju rzucił człowieka o zupełnie innym usposobieniu i kontaktach zagranicznych. Konrad Szymański przygotował grunt pod kompromis, który miał tylko jeden koszt dla obu stron, jak się wydaje mało istotny. Otóż Kaczyński dogadał się z KE na jednej zasadzie – my rozmawiamy ze sobą i my jesteśmy dla siebie partnerami, tak zwana „opozycja” wylatuje z gry. Politycznie wszystko ułożone w taki sposób, że nikomu nie dzieje się krzywda. Kaczyński jednocześnie pokazuje, że ograł opozycję i potrafi rozmawiać z partnerami zagranicznymi. Biurokraci z KE w końcu czują się dowartościowani poważnym traktowaniem ze strony polskiego rządu, tym samym mają obrazek do kamer, że coś znaczą.

Gdy się patrzy na te partię wyłącznie politycznymi oczami, łapki się same składają do oklasków, tym bardziej, że to nie koniec. Cała akcja jest rozpisana na etapy, które mają kupić czas. Kaczyńskiemu potrzeba odrobinę spokoju w Polsce, przed wizytami Watykanu i NATO, potem będą wakacje, a po wakacjach Rzeplińskiemu zostaną trzy miesiące zabawy w piaskownicy. Jak to było? Polityka jest sztuką osiągania celów realnych? Dokładnie tak i Kaczyński za jednym zamachem osiągnął kilka celów. Polakom pokazał siłę polskiego rządu, opozycję sponiewierał na oczach wyborców, ustawił do kąta i wyłączył z gry. W bonusie zapewnił sobie parę tygodni spokoju i kupił czas, by dalej obracać na ruszcie Rzeplińskiego. W zależności od rozwoju wypadków będzie mógł Jarosław Kaczyński przykracać i luzować jedną z dwóch śrubek albo podkręci komunikat wewnętrzny albo poluzuje komunikaty na zewnątrz. Wszystko dodatkowo może być korygowane różnymi wariantami i natężeniem. To się po prostu nazywa polityka!

Matka Kurka • kontrowersje.net
fot. Damian Burzykowski / newspix.pl

Advertisements

Comments Off on ■■ Jarosław Kaczyński rozgrywa Brukselę i „opozycję” jak dzieci